- Jest mi smutno...
#1
[Nie wiedziałam gdzie dodać ten temat, więc może tu?]

Jest mi smutno...

Dziś dowiedziałam się o śmierci pewnej dziewczyny... Nazywała się Jagoda. Nie znałam jej osobiście. Miesiąc temu koleżanka powiedziała mi, że potrzebna jest krew dla młodej dziewczyny, która miała ciężki wypadek samochodowy i walczy o życie... i tak miałyśmy z koleżankami iść oddać krew, więc umówiłyśmy się, że oddamy ją dla Jagody...

Później myślałam dużo o niej, sama nie wiem czemu... miałam świadomość, że mogę pomóc konkretnej osobie i jakoś przez to stała mi się bliska. Przypomniało mi się, że w trakcie pielgrzymki modliliśmy się za dziewczynę, która poważnie ucierpiała w wypadku... za Jagodę... dopiero później doszło do mnie, że to ta sama dziewczyna...

Na forum internetowym w wątku z prośbą o pomoc dla Jagody pewna pani, która znała ją osobiście, pisała informacje o jej stanie zdrowia... Jagoda przeszła wiele ciężkich operacji i przeszczepów, bo jej ciało było w 40% poparzone... przez 5 tygodni walczyła dzielnie o życie. Przez ten czas była nieprzytomna, chociaż czasami reagowała na ból, podłączona do aparatury, która wspomagała jej funkcjonowanie, bo organizm był coraz mniej samodzielny... W niedzielę o 12:00 na forum pojawiła się informacja, że Jagoda nie żyje, odeszła...

Kiedy patrzę na profil Jagody na n-k, nie mógę uwierzyć, że nie żyje...
Ładna, na każdym zdjęciu uśmiechnięta, delikatna i wrażliwa dziewczyna... Okazuje się, że chodziłyśmy do jednego gimnazjum, miałyśmy paru wspólnych znajomych... może nawet kiedyś mijałyśmy się gdzieś na ulicy... Przeglądam profil Jagody. "Miej marzenia, jakbyś miał żyć wiecznie. Żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..." napisała w rubryce o sobie... piękny cytat, naprawdę skłania do przemyśleń... Pisząc to nie miała pojęcia, jak bardzo autentyczne będą te słowa... Widząc ilość wpisów na jej profilu od przyjaciół wstrząśniętych jej śmiercią, myślę, że Jagoda nie rzucała tych słów na wiatr, ale na prawdę starała się tak żyć... odeszła, ale w pamięci tych, którzy ją znali, pozstanie na zawsze...

Takich historii jest pewnie więcej, tysiące, miliony... Nie było mi dane poznać Jagody, ale w jakiś sposób jest mi bardzo bliska, dlatego piszę tego posta, sama nie potrafię tego wytłumaczyć...

Życie jest kruche... myślę sobie, że to mogłam być ja... nie boję się śmierci i wierzę, że po niej czeka nas lepsze życie... Boję się tylko tego, że śmierć może przyjść zanim zacznę naprawdę żyć... Myślę sobie ile jest fajnych rzeczy do zrobienia na tym świecie, ilu fajnych ludzi do poznania... jak wiele mam i za jak wiele mogę dziękować... Co po mnie zostanie? Tyle, ile dałam z siebie innym...Czy jeśli coś by się stało, to ktoś by zauważył, pomyślał, pamiętał? Zawsze wydawało mi się, że jestem młoda i całe życie przede mną, na wszystko przyjdzie czas... A teraz uświadamiam sobie, że tak naprawdę nie wiem ile mam tego czasu... Dlatego warto wziąć się w garść, warto zacząć coś zmieniać już dziś, przełamać się i uśmiechnąć do kogoś obok, bo nikt nie wie, czy jutro będzie dane nam się zobaczyć...

Wierzę, że każde życie ma sens i każda śmierć ma sens... chociaż nie jesteśmy w stanie jej pojąć i tak bardzo boli gdy niespodziewanie ktoś umiera... Nie wiem czy to odpowiedni wątek... po prostu było mi smutno i chciałam to z siebie wyrzucić... już mi lepiej.

Nie musicie komentować. Przeczytajcie to i pomyślcie o Jagodzie... Pomyślcie o sobie...    :Uśmiecha się:
[-] 4 użytkowników polubił(o) wpis Fruźka:
  • et, fistaszek, Perdida, aneczka36
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.




PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.