- jestem nieudacznikiem
#1
Zacznę od tego że nie mam pracy pracuje tylko dorywczą na budowach jako pomocnik ale nie radze tam sobie z pracą jestem totalnym idiotą nawet głupiej zaprawy itp nie potrafię dobrze zrobić, albo wychodzi mi za gęsta albo za rzadka pracowałem na różnych budowach ale nigdzie nie zagrzałem długo miejsca żaden pracodawca nie był zadowolony z mojej pracy i zawsze w końcu mnie zwalniał. Teraz nawet jak znajdę jakieś ogłoszenie gdzie potrzebują pomocnika na budowę to nie chce dzwonić bo mam 25 lat a w tym wieku wieku trzeba coś umieć w budowlance a ja nic nie potrafię i już na pewną się nie nauczę mam tylko zawodówkę jako mechanik ale zawodu się nie nauczyłem mimo szczerych chęci po prostu byłem chyba za głupi do liceum nie chciałem iść bo w gimnazjum miałem same 2 i ledwo zdawałem i na pewną bym sobie nie poradził wiązałem swoją przyszłość z pracą fizyczną ale jestem takim kretynem że za pomocnika na budowie mnie już nie chcą w gimnazjum robiłem za kozła ofiarnego i frajera nad którym można się było znęcać nie mogłem wytrzymać takiego traktowania i wiecznego poniżenia więc zacząłem chodzić na wagary. Pewna dziewczyna zaczęła się mną interesować w gimnazjum ale dałem jej kosza bo wolałem jej oszczędzić wstydu że ma takiego frajera jak ja za chłopaka gdy by moi szkolni oprawcy się dowiedzieli się że mam dziewczynę zaczęli by się z niej naśmiewać że ma taką ciotę za chłopaka wolałem jej tego oszczędzić. W zawodówce w szkole było już ok ale na praktykach bardzo ale to bardzo źle, nie chcę nawet o tym pisać. Jeśli chodzi o dziewczyny to nigdy żadnej nie miałem nie całowałem się nie byłem na radce spacerze z dziewczyną ogólnie to brak jakichkolwiek relacji z dziewczynami mimo 25 lat co mnie cholernie boli. Moje życie towarzyskie jak i zawodowe nie istnieje i nigdy nie istniało, całymi dniami siedzę przy kompie, nie mam samochodu, pracy i gdyby nie moja matka to bym dawną zdechł z głodu dziwie się że mnie jeszcze nie wygnała z domu,jak pracowałem to oczywiście dawałem kasę ale zarabiałem nie wiele wiem że przynoszę wstyd swojej rodzinie i jestem darmozjadem co bardzo mi przeszkadza i boli chciałbym to zmienić ale z każdej pracy mnie wyrzucają. Wstyd mi za siebie przed ludźmi najchętniej bym w ogóle z domu nie wychodził. Mam straszne kompleksy na punkcie ciała uzasadnione, przez te kompleksy nie poszedłem do wojska a bardzo chciałem, w lato też nie mam mowy żeby iść na basen albo na plaże jestem także uzależniony od masturbacji planuje samobójstwo. Mam jeszcze całe mnóstwo problemów ale nie chce już o tym pisać chciałem się trochę wygadać sorry że tak chaotycznie i z błędami :?
Odpisz
#2
Witaj!

Dobrze, że postanowiłeś poszukac pomocy.

Ja tu widzę dwie opcje.

Albo po prostu bardzo źle siebie oceniasz i wcale nie jest tak jak to opisujesz. Czyli np nie zauważasz tego, że wczoraj zaprawę zrobiłeś dobrze, tylko skupiasz się na dzisiejszej, którą zrobiłeś źle.

Albo może odpocznij na chwilę od tego typu pracy i poszukaj czegoś, w czym będziesz czuł się dobrze. Może za pierwszym i drugim razem nie znajdziesz, ale za trzecim tak. Ja zmarnowałam trzy lata na studia, do których nie miałam powołania. Na początku walczyłam, potem już nie miałam siły, za wiele mnie to kosztowało. Czasem trzeba po prostu się wycofac i zacząc coś nowego od zera.

Nie zamykaj się na ludzi. Masz nieprzyjemne doświadczenia z lat młodzieńczych, ale są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. Jeśli będziesz się izolował, to ich nie dostrzeżesz. To jest Twoje życie i to od Ciebie zależy jak ono będzie wyglądało.

Czego dokładnie nie lubisz w swoim wyglądzie?

Bardzo to wszystko pesymistycznie brzmi. Czekam teraz na jakieś pozytywne rzeczy np cechy charakteru, które lubisz w sobie?
Odpisz
#3
Hej.
Popieram zmiane pracy, chociazby chwilowo. Piszesz straszne pesymistycznie, pewnie popadles w ta straszliwa monotonie. Mozesz dodac do swojego zycia jakies zajecie, nie koniecznie hobby, moze to byc np. wieczorny spacer.
Rozumiem troche Twoja presje w byciu darmozjadem, poczulem to, gdy rzucilem studia. To bolesna sprawa, ale dopoki sie starasz to przeciez nie robisz nic zlego. Nie kazdemu odrazu w zyciu wszystko wychodzi, a od tego jest rodzina (przynejmniej w teorii) zeby Ci pomagac.
Co robisz na tym kompie?
A i kontaktami z plcia przeciwna nie masz sie co przejmowac. Tutaj wiekszosc ludzikow ma ten sam problem.
Odpisz
#4
Nie wiem, na jakich budowach byłeś, ale chyba na jakiś bardziej takich amatorskich. Zaprawa betonowa na budowę przyjeżdża takim wielkim pojazdem z ogromną beczką. Betonuje się używając do tego pompy, lub takiego specjalnego pojemnika, który na budowie potocznie nazywany jest "kiblem". Zdarza się, że ta zaprawa, która przyjedzie na budowę jest całkiem do niczego i nie można tego wylać w zamierzone miejsce. Wtedy kierownik nie przyjmuje takiego towaru i tą całą wielką beczkę betonu, firma, która ją przywiozła musi sobie zabrać z powrotem. I nikogo nie obchodzi, co z tym trefnym betonem zrobią, czy na przykład nie wywalą to w lesie. Zrobienie niewielkiej zaprawy ręcznie zależy od frakcji kruszywa i od cementu. Ehh, I'm just a girl.
Skoro masz już jakieś tam doświadczenie z zaprawami i murowaniem, to może teraz na coś nowego z dziedziny budownictwa? Hm? Są prowadzone kursy, na których uczy się kręcić zbrojenie. Może akurat to Ci podpasuje. Zbrojarze na budowach są poszukiwani i dobrze zarabiają. A może specjalność ciesielska by Ci bardzo pasowała?
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#5
Ja też jestem nieudacznikiem ale załatwiłem sobie orzeczenie o niepełnosprawności i od poniedziałku ide do pracy
Odpisz
#6
mam wrazenie ze zbrojarze musza sie ozapieprzac sporo bardziej niz murarze czy tam inni spece od stawiania szalunkow i obslugi koparki... najlepsza to chyba wykonczenowka, jakies tynki, posadzki, okna, drzwi...    :Wystawia język:
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#7
O widzisz Zasku, wykończeniówka z głowy mi wyleciała.
Przyszły mi jeszcze roboty na dachach-czyli dekarstwo, o ile autor wątku nie boi się wysokości. Moja koleżanka wyszła za mąż za faceta, który pracował na dachu i z tegoż dachu podrywał ją zanim się umówili. Teraz mają śliczną córeczkę, Alusię. Że też kierownicy budów przymykają oko na to że ich pracownicy zaczepiają przechodniów. He he
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#8
Witaj nieudaczniku!    :Uśmiecha się puszczając oko: Ja też kiedyś byłem w bardzo podobnej sytuacji, też mi się wydawało że kompletnie do niczego się nie nadaje. Myślę, że w twoim przypadku najpierw konieczna jest zmiana myślenia, bo wpadłeś w błędne koło.
Odpisz
#9
be happy !
somewhere
between the sacred silence and sleep
disorder
Odpisz
#10
uniokodex napisał(a):Zacznę od tego że nie mam pracy pracuje tylko dorywczą na budowach jako pomocnik ale nie radze tam sobie z pracą jestem totalnym idiotą nawet głupiej zaprawy itp nie potrafię dobrze zrobić, albo wychodzi mi za gęsta albo za rzadka pracowałem na różnych budowach ale nigdzie nie zagrzałem długo miejsca żaden pracodawca nie był zadowolony z mojej pracy i zawsze w końcu mnie zwalniał. Teraz nawet jak znajdę jakieś ogłoszenie gdzie potrzebują pomocnika na budowę to nie chce dzwonić bo mam 25 lat a w tym wieku wieku trzeba coś umieć w budowlance a ja nic nie potrafię i już na pewną się nie nauczę mam tylko zawodówkę jako mechanik ale zawodu się nie nauczyłem mimo szczerych chęci po prostu byłem chyba za głupi do liceum nie chciałem iść bo w gimnazjum miałem same 2 i ledwo zdawałem i na pewną bym sobie nie poradził wiązałem swoją przyszłość z pracą fizyczną ale jestem takim kretynem że za pomocnika na budowie mnie już nie chcą w gimnazjum robiłem za kozła ofiarnego i frajera nad którym można się było znęcać nie mogłem wytrzymać takiego traktowania i wiecznego poniżenia więc zacząłem chodzić na wagary. Pewna dziewczyna zaczęła się mną interesować w gimnazjum ale dałem jej kosza bo wolałem jej oszczędzić wstydu że ma takiego frajera jak ja za chłopaka gdy by moi szkolni oprawcy się dowiedzieli się że mam dziewczynę zaczęli by się z niej naśmiewać że ma taką ciotę za chłopaka wolałem jej tego oszczędzić. W zawodówce w szkole było już ok ale na praktykach bardzo ale to bardzo źle, nie chcę nawet o tym pisać. Jeśli chodzi o dziewczyny to nigdy żadnej nie miałem nie całowałem się nie byłem na radce spacerze z dziewczyną ogólnie to brak jakichkolwiek relacji z dziewczynami mimo 25 lat co mnie cholernie boli. Moje życie towarzyskie jak i zawodowe nie istnieje i nigdy nie istniało, całymi dniami siedzę przy kompie, nie mam samochodu, pracy i gdyby nie moja matka to bym dawną zdechł z głodu dziwie się że mnie jeszcze nie wygnała z domu,jak pracowałem to oczywiście dawałem kasę ale zarabiałem nie wiele wiem że przynoszę wstyd swojej rodzinie i jestem darmozjadem co bardzo mi przeszkadza i boli chciałbym to zmienić ale z każdej pracy mnie wyrzucają. Wstyd mi za siebie przed ludźmi najchętniej bym w ogóle z domu nie wychodził. Mam straszne kompleksy na punkcie ciała uzasadnione, przez te kompleksy nie poszedłem do wojska a bardzo chciałem, w lato też nie mam mowy żeby iść na basen albo na plaże jestem także uzależniony od masturbacji planuje samobójstwo. Mam jeszcze całe mnóstwo problemów ale nie chce już o tym pisać chciałem się trochę wygadać sorry że tak chaotycznie i z błędami :?

Jak czytałem twój post to jakbym widział siebie.Większość z tych rzeczy o ,których pisałeś dotyczy również i mnie. Ja jestem z wykształcenia mechanikiem a też nie mam bladego pojęcia o naprawie samochodów , jedynie to potrafiłbym koło wymienić,ale wydaje mi się że to trochę za mało aby pracować w tym zawodzie.Egzaminu końcowego nie zdałem , panowie z komisji ulitowali się i przepuścili mnie warunkowo - papier dostałem , którym mogę się teraz tylko podetrzeć.
aktualnie pracuje dorywczo przy rozdawaniu przechodniom i kierowcom lokalnej gazety.Dodatkowo współpracuje z wydawnictwem wydającym czasopisma z różnego rodzaju krzyżówkami.Kokosów z tego nie ma ale jakiś tam grosz jest.Jeśli chodzi kontakty z płcią przeciwną to też nie ma się czym chwalić .też nigdy nie miałem żadnej dziewczyny , nigdy się nie całowałem o seksie to już nie wspomnę.Zawsze byłem nieśmiały , zamknięty w sobie , nawet jak mi się podobały jakieś dziewczyny w szkole to nigdy nie miałem odwagi żeby chociaż zagadać .Teraz co mam 30 lat i co ja bym mógł zaoferować takiej dziewczynie.To wszytko przez tą moją osobowość .Jestem typowym introwertykiem samotnikiem.Lepiej siuę czuje we własnym towarzystwie niż wśród ludzi. Ale pogodziłem się już z tym faktem.Będąc samemu całe życie stałem się bardzo obojętnyna na te sprawy . Właściwie to już nie chce mi się wchodzić w żaden związek.Jeśli nawet ,ktoś by się pojawił w moim życiu to chyba nie umiałbym być z tym kimś, żyć z tą drugą osobą.
To przez to, że byłem zawsze sam .Przez te wszystkie lata wykształciła się we mnie świadomość tego, że zawsze będę sam. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale stałem się obojętny na kobiety. Owszem lubię sobie popatrzeć jak każdy facet, ale do żadnej nie chcę się zbliżyć.Nie potrafię tego zmienić tak naprawdę nigdy nie próbowałem , nie wykazywałem inicjatywy w tych sprawach.Tak więc jeśli chodzi o życie zawodowe i towarzystkie tak jak w twoim przypadku także nie istnieje.większość czasu spędzam w domu i gdyby nie to że mam psa to pewnie wogóle bym nie wychodził.Prawka też jeszcze nie zrobiłem no bo za co , ale nawet gdybym miał kase to też bym się od razu niezdecydował ne jego zrobienie - po prostu mi się nie spieszy .Tak jak wcześniej pisałem pracuje dorywczo i to co uda mi się zarobić to część się dokładam chociaż nie jest tego dużo.Też mi jest wstyd , że w tym wieku muszę być na ich utrzymaniu.Z drugiej strony rodzice w jakimś stopniu to akceptują , nigdy większej presji na mnie pod tym względem nie wywierali.Oczywiście zdarzały się takie sytuacje gdzie rodzice suszuli mi o to głowę ale było to w zasadzie tylko wtedy kiedy były problemy z kasą , opłaceniem rachunków a tak to temat ten był przez nich rzadko poruszany.Tak więc jak widzisz dużo mamy ze sobą wspólnego.
Odpisz
#11
uniokodex, inferno - przyłączam się do was.

Widzę mnóstwo wspólnych cech:
- problemy z utrzymaniem się w jednej pracy
Przez brak koncentracji i skupienia wszyscy zwracają mi uwagę, że jestem niedokładny, nieuważny itp. itd. Wywalili mnie przez to raz z pracy, a w innych narzekali na mnie.

- brak życia towarzyskiego
Siedzę przed kompem i to jest mój cały świat.

- brak kontaktów z płcią przeciwną
Całowałem się raz w życiu, tyle.

-kompleksy na punkcie wyglądu
Kiedyś wyglądałem świetnie, jednak w ostatnich latach zacząłem łysieć. Poza tym nie mam mięśni i przez problemy z plecami nie mogę za wiele zrobić by wyglądać bardziej atrakcyjnie.

Niedługo idę na staż i cholernie boję się, że znowu dam ciała. Że znowu ludzie będą uważali mnie za nierozgarniętego. Chcę się usamodzielnić, ale jest to cholernie trudne. Mam prawie 25 lat. Moja przyszłość również nie wygląda różowo.

Jednak nigdy w życiu nie nazwałbym siebie nieudacznikiem, to chyba najgorsza obelga jaką mógłbym usłyszeć, dlatego robię co mogę, by jakoś wyjść z tego bagna.

Nie myśleliście o wyjeździe za granice? Tam ofert do ciężkiej pracy fizycznej jest multum i nie trzeba nic umieć. Trzeba tylko zapierdzielać.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#12
Czasami tak ,ale wiadomo jak to jest na myśleniu się kończy.Z resztą dla mnie jak i dla większości osób z fobią jest to raczej nieosiągalne.Ja czasami bywam w stolicy i stwierdziłem że ni mógł bym tam mieszkać.Nie potrafię się odnaleźć w tak dużej aglomeracji a co tu mówić o wyjeździe za granice.

"Nie myśleliście o wyjeździe za granice? Tam ofert do ciężkiej pracy fizycznej jest multum i nie trzeba nic umieć. Trzeba tylko zapierdzielać."

I trochę znać podstawy języka ,żeby jako tako się dogadać.Bez tego nie ma czego tam szukać.
Odpisz
#13
Właśnie nie do końca. Ja pracowałem dwa razy na Wyspach wśród Polaków. Język był tam praktycznie zbędny. Jest tylko jeden problem - praca była niewolnicza. Też mam fobię, a jakoś mieszkałem z innymi, nowymi ludźmi. Początki są trudne, ale da się przyzwyczaić.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#14
Patrzysz tylko na negatywy. Napisz jakieś pozytywy.
Odpisz
#15
Moze nei napisałbym o sobie tego samego - czy raczej tak samo - ale w tym klimacie to sie odnajduję...
Ta, i to łysienie...    :Wystawia język:...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#16
Wyjazd do pracy za granicę - zależy indywidualnie. Też chciałam kiedyś wyjechać za granicę (nie do pracy, po prostu mieszkanie w pewnym kraju to było moje marzenie). Trzeba być silnym psychicznie i fizycznie. Wyjazd jako ucieczka od problemów może tylko pogorszyć sytuację.

Trzeba walczyć o siebie, próbować różnych zajęć, nie poddawać się.
Nie wiem czemu tak optymistycznie piszę, na lekach jestem.

Łysieniem się nie przejmujcie Panowie, każdy ma jakieś mankamenty urody, jak zadajecie się z porządnymi ludźmi, to nie będą na to zwracać uwagi. Oczywiście, że to podkopuje pewność siebie, ale trzeba to zaakceptować i nadrabiać czymś innym. Dla pocieszenia powiem, że mój ukochany ma 20 parę lat, też ma z tym problem i to duży, ale ja już po tylu latach w ogóle na to nie zwracam uwagi.
Odpisz
#17
"po tylu latach"... No właśnie.
Zreszta ja akurat mniej sie przejmuje tym co inni na ten temat powiedza. Przede wszystkim sam koszmarnie sie czuje z takim a nie innym wyglądem, od dziecka chcialem go zmienic i nei moglem, a teraz... ale koniec offtopu.

W sumie tez nie wyobrażam sobie wyjazdu jako sposobu na fobię. Chyba że na niewielka i połączona bardziej z zagubieniem, ogólnym rozpieprzeniem zycia i brakiem celu... No, ale osobiście m usiałbym niesamowicie pewnie czuc sie ze swoimi umiejętnościami językowymi, te jednakze nie istnieją...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy tylko ja jestem taką totalną sierotą? pomarancza44 35 3 447 30 Gru 2014, Wto 22:43
Ostatni post: Kra_Kra
  jestem załamana... aga248 24 1 558 20 Maj 2012, Nie 16:08
Ostatni post: trash
  Lęk przed tym że druga osoba może pomyśleć że jestem smutny plooto 16 2 104 20 Lut 2011, Nie 22:17
Ostatni post: lukasz032


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.