- Jestem zimny, bez uczuć. Osobowość odrzucająca?
#1
Cześć.
Jestem Arek, mam 18 lat    :Uśmiecha się puszczając oko:
Mój problem pewnie był już poruszany, albo ktoś miał podobny. Mimo to postanowiłem założyć oddzielny temat, opisać dokładnie co i jak.

Od początku: jestem osobą nieśmiałą, nie mam FS. Tak sądzę. Skąd ten wniosek? No więc...
Gdy jestem w szkole, potrafię rozmawiać z dużymi grupami osób, z każdym. Czasem nawet ja nakręcam rozmowę i chyba mi to wychodzi. Lubię postać sobie w miejscu publicznym, "pokazać się". Ale bywają i gorsze dni gdy przejście korytarzem między ludźmi sprawia mi problem, mam niepewny krok, czuję jak wszyscy mnie obserwują, jednak pracuję nad swoją pewnością siebie.

Do sedna.
Rok temu bylem z pewną dziewczyną. Trwało to może z miesiąc. Taki sobie związek, po prostu, ale było fajnie. To ona wyszła z inicjatywą ale w sumie podobała mi się, ja jej, czego chcieć więcej. No właśnie, i tu zaczynają się schody. Nagle po 3-4 tygodniach odwidziało mi się, przestałem do niej cokolwiek czuć, odsunąłem się od niej. Ona cierpiała, a mi sprawiało to "przyjemność". Może nie do końca przyjemność ale chciałem się uwolnić z tej relacji. Po prostu chciałem znowu być wolny. Zerwałem z nią, ona prosiła, ja twardo, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. I tak się skończyło. Nie tęskniłem, nie żałowałem, nic.

Jakiś czas później... poznałem kolejną dziewczynę. Znów to ona wyszła z inicjatywą. Ma fajny charakter, jest ładna, mój typ. No to spróbujmy. Tym razem półtora miesiąca w związku. Z czego ostatnie 2 tygodnie było męczarnią dla mnie, bo miałem to samo co z tamtą, ale myślałem, że mi przejdzie. Nie przeszło. Zerwałem z nią. Nie żałowałem, nie tęskniłem. Bolało mnie tylko to, że nic nie czuję.

Do teraz pojawiło się kilka dziewczyn, do jednej nawet sam wystrzeliłem, wszystko zmierzało ku dobremu, no ale... no właśnie.

Boli mnie też to, że z obserwacji moich rówieśników zauważyłem, że dużo rzeczy ich cieszy, mają pasje, dużo znajomych, planują, bawią się.
A ja - nic. Ćwiczę na siłowni, lubię sport - ale to już bardziej przyzwyczajenie niż pasja. Nie mam w sobie negatywnych emocji, ALE NIE MAM TEŻ POZYTYWNYCH. Wiem, że to co teraz powiem jest okrutne, ale nawet po śmierci babci, z którą miałem bardzo dobry kontakt, nie czułem jakiegoś bólu wewnątrz. I zaczyna mnie to męczyć. Chcę być inny, normalny.

2 miesiące temu poznałem dziewczynę, wspaniała, dogadujemy się, trochę czasu spędzamy razem, ale ja już czuję, że nadchodzi ten moment. Nie chodzi o to, że znudziła mi się, wcale tak nie jest. Po prostu powoli staję mi się obojętna i nie wiem czemu tak jest. To nie jest normalne. Wiem, że potrzebuję pomocy.


pozdrawiam
Odpisz
#2
cold_one napisał(a):Chcę być inny, normalny.

tu wkradł się błąd? chcesz być jednocześnie normalny i inny? normalny to chyba taki jak wszyscy, przynajmniej większość, która wyraża swoje emocje

może właśnie tu jest sedno sprawy, że chcesz być inny, wypierasz swoje emocje, jak ból, smutek, miłość do tych dziewczyn, nie chcesz być taki jak wszyscy

to co piszesz to tak jakby mój były, to samo, na początku ekscytacja, fascynacja, a potem mam wrażenie że ma wszystko w d*, nic go nie obchodzę, lód

nie wiem skad to się bierze, chciałabym też to zrozumieć
Odpisz
#3
Od razu przepraszam za brak polskich znakow, pisze z telefonu.

Piszac, ze chce byc inny, mialem na mysli to, ze chce byc inny niz jestem teraz. Chce byc normalny jak inni.

Moze twoj chlopak ma to samo co ja? Uwierz mi, ze ja sam tego nie rozumiem. Naprawde chcialbym sie zakochac, byc dla kogos kims waznym. Ale trudno mi wkroczyc w ten etap z kims, z kim jestem miesiac...

Nie wypieram sie swoich uczuc. Ja po prostu w pewnym momencie przestaje odczuwac cokolwiek. Nie wiem skad sie to bierze. Nie przezylem nic tragicznego co mialoby wplyw na moje zycie. Co prawda wychowalem sie bez ojca ale czy ja wiem czy to ma az taki wplyw... Raczej nie.

Udalo mi sie poczytac troche i natknalem sie na "osobowosc dyssocjalna". Objawy to brak empatii, brak wspolczucia, niemoznosc utrzymania sie w zwiazku. I co? Podobno nie ma na to sposobu.
Odpisz
#4
Ola napisał(a):to co piszesz to tak jakby mój były, to samo, na początku ekscytacja, fascynacja, a potem mam wrażenie że ma wszystko w d*, nic go nie obchodzę, lód

Według niektórych idzie to w parze z powiedzeniem: "im coś jest bardziej niedostępne tym bardziej atrakcyjne". Czyli można powiedzieć, że jeżeli zostałaś "zdobyta" w szybki i łatwy sposób przez chłopaka to przestałaś się dla niego liczyć. To jak z rzeczami, jeśli będziemy pracować 5 lat na nowy samochód to będziemy o niego bardziej dbać niż gdybyśmy go nieoczekiwanie dostali w spadku. Ale to tylko zasłyszana teoria.


A do autora, rozważałeś takie schorzenia jak psychopatia lub osobowość schizoidalna? Ewentualnie to co napisałem wyżej, może te dziewczyny dosłownie rzucały Ci się w ramiona, były na każde Twoje zawołanie i nie stanowiły żadnego wyzwania?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%...hizoidalna
http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychopatia
Odpisz
#5
własnie nie było mu łatwo, ja nie byłam na początku zainteresowana i strasznie zabiegał, to kilka miesięcy, do zbliżenia doszło chyba rok po znajomości i potem wszystko się popsuło

cold_one a to że się wychowywałeś bez ojca to moim zdaniem bardzo ważne i istotne i może mieć wpływ, nie wiem jaką masz historię czy twój tato zmarł czy odszedł, nie musisz pisać, wiem, że to osobiste sprawy, ale wydaje mi się że to istotnie wpływa na człowieka
Odpisz
#6
pokrzepiające jest to, że sam potrafisz dostrzec problem (przynajmniej w części) i zastanawiasz się jak się z nim uporać.

Jednak radziłbym przejść się do specjalisty, jeśli poszukujesz diagnozy, bo tutaj dostaniesz co najwyżej kilka sprzecznych teorii (co nie jest niczyją winą, bo nikt tutaj nie jest specjalistą, a i Twój opis nie zawiera zbyt dużo informacji).

a stawiania sobie samemu diagnoz nie polecam też, bo z reguły są kiepskie
Zbiór poradników psychologicznych dotyczących m.in. wychodzenia z nieśmiałości, fobii, depresji (i innych problemów), a także redukcji stresu, psychologii emocji i szczęścia...

http://chomikuj.pl/reparare/PSYCHOTERAPI...+poradniki HASŁO: fobia
---------------------------------------------------------------------------------
----> ZBIÓR NAJBARDZIEJ PRZYDATNYCH TEMATÓW
---------------------------------------------------------------------------------
----> Instrukcja obsługi nowego forum
---------------------------------------------------------------------------------
----> Zostań DONATOREM - wesprzyj utrzymanie forum!
---------------------------------------------------------------------------------
----> Pomagaj innym - nowa ranga Pomagacza
---------------------------------------------------------------------------------
----> Testy psychologiczne
Odpisz
#7
Podobnie jak diagnozy specjalistów. O terapiach nie wspominając...
Przepraszam, osobowość antypsychologiczna czy jakos tak, jeszcze nei wpisana do ICD    :Wystawia język:

Tak poważnie, to faktycznie njikt ci tutaj raczej nie pomoze. Musisz zaryzykować, przygotować się na spore wydatki i szukać SPECJALISTY.

Co do teorii o tym, żę łatwo nam rzucić coś, co łatwo zdobywamy - IMHO bzdura. Chyba, ze tak czy inaczej naprawdę nam na tym nei zależy... albo, jak u autora, mamy jakiś głębszy problem.
W każdym razie mna nikt nigdy się nie interesował i z inicjatywą nei wychodził, to mozę mam skrzywione spojrzenie...

"Nie mam w sobie negatywnych emocji, ALE NIE MAM TEŻ POZYTYWNYCH."
Te przypadki dziewczyn pokazują, ze jakieś chyba masz
Ja czasem myślę, zę nie mam pozytywnych, ale negatywnych mi nie brakuje...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#8
Witaj Arku!

Cytat:Po prostu chciałem znowu być wolny.
Jakie jest Twoje zdanie na temat zaangażowania się, poświęcenia się stałemu związkowi?

Możliwe, że po prostu uważasz, że jest Ci dobrze tak jak jest. Bycie "wolnym", nie obciążonym perspektywą trwałego, wymagającego oddania?

Nie spychałbym tak wszystkiego nagle na choroby, wystarczy zacząć przeglądać strony internetowe, a i z zdrowego człowieka okaże się zakompleksiony psychopata z tendencjami to dewiacji, przy okazji okaże się że masz chorobę serca i skrzywienie kręgosłupa.

Specjalista to pewne, jeśli naprawdę uważasz, że go potrzebujesz.
Jednak zanim się do niego pójdzie, trzeba spojrzeć sobie samemu w sumienie i zastanowić się co może być przyczyną.

Masz 18 lat, wielu uważa, że w tym wieku trzeba się wyszaleć, zabawić.
Możliwe, że masz nieprzyjemne wspomnienia, ktoś Cię tak wystawił, może chcesz po prostu czerpać z życia i nie wiązać się jeszcze z kimś na stałe?
Możliwe też, że nie spędzasz czasu z odpowiednimi dziewczynami i koniec końców zaczynasz się nudzić, opadają emocje, zostają suche fakty?
Może to i być wewnętrzna blokada, forma reakcji na odebranie "wolności i niezależności".

Zastanów się proszę czy to może być któraś z tych przyczyn. Czasami z wiekiem człowiek zaczyna zmieniać swoje nastawienie na wiele spraw. Powiada się, że mężczyźni, średnio, dopiero w okolicach 24 lat zaczynają odczuwać potrzebę stałego związku.
Kto wnika, ten znika.
Odpisz
#9
Cześć Cold_one.
Dzisiaj wszedłem na forum i jakoś odruchowo otworzyłem ten wątek. Czytając to, co napisałeś, czułem, jakby w dużej mierze Twoje odczucia były podobne do moich.
Potrafisz wchodzić w relacje, tylko problem polega na ich utrzymaniu. Pytanie dlaczego. Napisałeś, że po pewnym czasie chciałeś być wolny.
Może po prostu chodziło o to, że czułeś, że druga osoba zabiera Ci przestrzeń. Napisałeś, że wychowywałeś się bez taty. W takiej sytuacji może mama była zbyt opiekuńcza i chciała zastąpić oboje rodziców. Mogłeś czuć, że brakuje Ci przestrzeni. Wtedy nie byłoby niczym dziwnym, że gdy poznajesz dziewczynę coraz bardziej, to w pewnym momencie chcesz uciec z relacji, bo czujesz, że się dusisz. Żeby stworzyć zdrowy związek trzeba "poluzować" więzi z rodzicami. Facet powinien "poluzować" więź głównie z matką. Nie ma w tym nic złego. To jest zdrowe.
Pomyśl o tym, jak rozwijały się relacje z dziewczynami, jaki byłeś w nich Ty a jakie były one. Na pewno istnieje jakiś wspólny mianownik.
Może zwyczajnie tempo było zbyt szybkie.
Ja byłem w jednym związku. Na początku było fajnie. Pojawił się ktoś, komu na mnie zależało. Po pewnym czasie zaczęło się psuć. Dziwnie się czułem, słysząc od dziewczyny rzeczy typu "jesteś dla mnie ważny", "kocham cię". Z jednej strony czułem, że to ważne komunikaty a z drugiej jakby to do mnie nie docierało. Taka obojętność. Wtedy tego nie rozumiałem. Czułem się po prostu nienormalny. Teraz wiem, że wynika to z tego, że w życiu dostawałem od rodziców sprzeczne komunikaty. Głównie tu chodzi o matkę, która z jednej strony mówiła "kocham cię" a z drugiej nie potrafiła odejść od ojca, który potrafił wychowywać tylko krzykiem albo paskiem. Zatem co to za miłość. Poza tym jeśli brakuje nam pewności siebie, poczucia własnej wartości, to trudno uwierzyć, że komuś może na nas zależeć i że chce z nami być. Stąd pojawia się obojętność i umniejszanie pozytywnych rzeczy, które nas spotykają. Nie wiem, ile z tego co napisałem, może mieć miejsce w Twoim przypadku.
Po prostu głośno myślę  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
A jak jest u Ciebie z ustalaniem własnych granic? Bo jeśli mamy z tym problem, nie potrafimy powiedzieć, że coś nam się nie podoba, czego chcemy, to w pewnym momencie, można poczuć, że się dusimy i chcemy uciec z relacji.
Myślę sobie, że duży wpływ, na to co się dzieje ma brak ojca.
Tak naprawdę to on uczy syna "męskości". Bycia w związku uczymy się od rodziców. Patrzymy jak ojciec zachowuje się wobec mamy. Jeśli tego nie było, to skąd mieliśmy się nauczyć? Ja mam ojca, ale trudno go nazwać wzorem do naśladowania. Na szczęście wiedziałem, że nie chce taki być. No więc jaki? No właśnie, trzeba się tego uczyć np poprzez szukanie jakiś pozytywnych męskich wzorców wokół siebie. Ja też lubię sport. Myślę sobie, że to, że zainteresowałem się sportem, było właśnie związane z potrzebą budowania męskości. Może u Ciebie było podobnie.
Zostaje jeszcze tylko jedna kwestia. Nie wiem co się stało z Twoim ojcem, ale być może wycofujesz się z relacji, bo obawiasz się, że w pewnym momencie dziewczyna odejdzie, zabraknie jej, podobnie jak taty.
Tak naprawdę, najlepiej byłoby to przegadać z terapeutą. Na pewno nie jesteś jedyny z takim problemem. Masa ludzi ma problemy w byciu w relacjach i wielu nic z tym nie robi. U Ciebie fajne jest to, że to dostrzegasz. Dzięki temu jest szansa, że to się zmieni  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#10
mam w skrócie podobny problem,nie czuję jakiejkolwiek empatii, czy jak to się nazywa..
pustka no jedynie tylko pożądanie
Ktoś wie co to jest?
fs(agorafobia),bdd
Odpisz
#11
poco szukac dziury w calym? moze poprostu faktycznie ci sie te dziewczyny znudzily i tyle, poco drazyc temat   :Śmieje się radośnie:

to tez bardzo korzystna postawa, bo bedziesz emanowal duzym pociągiem wsrod kobiet, az wkoncu trafisz na taka zajebista ze troche dluzej sie nią nacieszysz
Odpisz
#12
niczym się nie przejmuj, miłość nie istnieje   :Uśmiecha się 2:   :Śmieje się radośnie:
"Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu." Exupéry
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.