- Kultura a fobia społeczna
#1
Chyba nikt jeszcze nie poruszał tego wątku, przynajmniej ja go nie znalazłem.

Chodzi mianowicie o moją własną hipotezę na temat wpływu kultury danego narodu na możliwość pojawienia się fobii społecznej. Poprzez kulturę rozumiem tu całokształt życia społecznego - przede wszystkim podejście do drugiego człowieka, jak i podejście do stawianych przed daną osobą zadań, nastawienie światopoglądowe, wszelkie przywary i charakterystyczne sposoby patrzenia na świat.

Polska, jak wiadomo, jest krajem konserwatywnym. Polacy są raczej nieufni wobec innych, często wręcz zawistni. Stosujemy dość ugruntowany kanon savoir-vivre'u, kontakty międzyludzkie przebiegają więc w schematyczny sposób, a odstępstwa od normy często prowadzą do ostracyzmu. Mówimy per "pan", "pani", nie patrzymy sobie w oczy. Nie uśmiechamy się do obcych na ulicy. Wszelka inność jest wyśmiewana i piętnowana. Wszechobecna kultura narzekania karze postrzegać świat jako zły i niewdzięczny. Sztywność, powaga, patos, tak bym to podsumował.

Na drugim krańcu mamy przykładowe Stany Zjednoczone. Pełen luz, uśmiech, bardzo duży zakres tolerancji dla zachowań nietypowych. Otwartość na drugiego człowieka. Mało restrykcyjne normy postępowania.

No i rzeczona hipoteza pod rozważenie: w kraju konserwatywnym znacznie łatwiej nabawić się fobii społecznej, ze względów wyżej już wymienionych.

Niestety nie wiem, jak kształtują się fobiczne statystyki, zresztą nie jest powiedziane, że w ogóle jakieś konkretne i rzetelne badania są na świecie na ten temat prowadzone - ale przyznam się, nie szukałem. Nie mniej jednak zostawiam temat pod wszelkie dywagacje. Wiele napisano na tym forum o wpływie najbliższego otoczenia, ja proponuję teraz spojrzenie szersze    :Uśmiecha się:
ภ๏๒๏๔א เร קєгŦєςt.
Odpisz
#2
Dużo patologii społecznej z Polski wyjechało za granicę to dlatego w kraju jest mniej przestępstw i patologii. Niech nie wracają już tutaj najlepiej.
[Obrazek: birthday.gif][Obrazek: google-dedektyw.gif] Tylko święty spokój, może nas uratować! [Obrazek: donkeykongnes.gif]
Odpisz
#3
Wyidealizowałeś obraz USA. Tak naprawdę życie w Polsce i tam nie róźni się tak bardzo.
"Polacy są raczej nieufni wobec innych, często wręcz zawistni."
Jak możesz oceniać cały naród?
"Mówimy per "pan", "pani"" - Z tym się zgodzę. W jezyku angielskim na ulicy nie mówi, się pan, pani, tylko bezprośrednio w 2 os.

Po Twoim wpisie sądzę, że chorujesz na FS i szukasz odpowiedzi dlaczego tak jest. Tylko, że w złym miejscu szukasz.
Odpisz
#4
A Stany przytoczyłeś, bo tam byłeś?
Ja nie byłam ale ogólnie to Stany przodują pod względem popytu na leki psychotropowe i procentu społeczeństwa przyjmującego je.

Ale kultura na pewno może mieć jakiś wpływ na rozwój takich zaburzeń, jak fobia
W japonii pono więcej ludzi ma fobię niż w innych krajach

ale najbardziej, to myślę, że cywilizacja nas stopniowo upośledza.. np. internet. Nie dość, że już zmienił nasz mózg i młodym pokoleniom trudno się skupić na długich i monotonnych zadaniach (jesteśmy uzależnieni od mnogości bodźców, które dostarcza internet), to jeszcze upośledza zdolności społeczne, bo ze znajomymi spotykamy się w sieci i jesteśmy wtedy rozgadaaani   :Uśmiecha się: tylko jak się spotka kogoś w rzeczywistym wymiarze, to nagle zalega cisza.
Odpisz
#5
endrju2357 napisał(a):Po Twoim wpisie sądzę, że chorujesz na FS i szukasz odpowiedzi dlaczego tak jest. Tylko, że w złym miejscu szukasz.

Owszem, gdybym nie miał FS to by mnie nie było na tym forum.   :Uśmiecha się i puszcza oko: Natomiast ten temat w założeniu miał być luźnym zbiorem spostrzeżeniem, w żadnym razie nie obwiniam w głównej mierze kultury narodu za FS.

endrju2357 napisał(a):"Polacy są raczej nieufni wobec innych, często wręcz zawistni."
Jak możesz oceniać cały naród?

Posługując się kategorią narodu, siłą rzeczy należy zaokrąglać i uogólniać. Ja nie mówię, że Ty taki jesteś, że Adam Michnik taki jest, nie. Pojęcie kultury narodu, w tym znaczeniu, jest pewnym uogólnieniem dominujących cech. I jeśli chodzi o te cechy (i tutaj powołam się na osoby mądrzejsze ode mnie), skoro wielokrotnie podobne stwierdzenia słyszałem z ust różnorakich doktorów i profesorów, to coś w tym musi być.

Mary Jane napisał(a):A Stany przytoczyłeś, bo tam byłeś?
Ja nie byłam ale ogólnie to Stany przodują pod względem popytu na leki psychotropowe i procentu społeczeństwa przyjmującego je.

To był tylko przykład, może dość stereotypowy, ale wnioskując po różnych przeczytanych w życiu tekstach, w miarę prawdziwy. Sam nie byłem.
ภ๏๒๏๔א เร קєгŦєςt.
Odpisz
#6
Mary Jane napisał(a):A Stany przytoczyłeś, bo tam byłeś?
Ja nie byłam ale ogólnie to Stany przodują pod względem popytu na leki psychotropowe i procentu społeczeństwa przyjmującego je.

Tylko weź poprawkę na to, że tam jest 10 razy szybszy styl życia(praca, kariera a więc większe stresy), niż w Polsce. Poza tym w Polsce w dużej wiekszosci leki psychotropowe(benzo, sssri) są brane przez osoby czesto w ciezkim stanie, ktore juz nie są w stanie isc do pracy bo boją sie wlasnego cienia, a co mówić o innych osobach z pracy. W USA duza czesc ludzi. ktorzy biorą leki psychotropowe to osoby, ktore za wczasu ubezpieczają się, leki stosują jak pastę do zębów, dla haju, a nie dlatego ze w stanie juz drgawek i mają wymioty na mysl o wspołpracownikach, rodzinie. Czytałem trochę artykułów i Amerykanie(nie murzyni ze slumsów) walą na głowę Polaków pod względem kultury i tolerancji dla innych. Oczywiscie nie pisze tutaj i jakimś pipiduwie zlozonym zciemnych nie wyksztalconych murzynów, tylko dobrych dzielnicach. Na pewno jest dużo lepsza kultura, tolerancja, poszanowanie innego człowieka, aniżeli w Polsce. to nie ulega wątpliwości.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#7
No w amerykanskich filmach to juz jest stale ze kazdy trzyma jakies proszki w szafce z lustrem obok pasty do zebow    :Uśmiecha się puszczając oko: z tym sie zgodze.
Odpisz
#8
Rzeczywiście w stanach często przypisuje się psychotropy komu popadnie. Ale u nas też już jest taka tendencja. Dobrze, że dzieciom u nas przynajmniej nie dają antydepresantów.

Cytat:10 razy szybszy styl życia(praca, kariera a więc większe stresy)
hmm.. to brzmi dziwnie. Myślę, że u nas w Polsce też się pracuje   :Uśmiecha się:

A ogólnie z tempem życia, to zgodzę się w kontekście niewielkiego procentu społeczeństwa Am - czyli ludzi na wysokich szczeblach w gigantycznych korporacjach, na których spoczywa duża odpowiedzialność i presja.
Ale jeśli chodzi o większość Amerykanów - czyli o klasę średnią na etatach - wynagrodzenie z jednego etatu może im spokojnie starczyć na utrzymanie i rozrywki, gdzie u nas w wielu zawodach, żeby jako tako wyjść na swoje w ciągu miesiąca trzeba pracować na dwa etaty (np. nauczyciel), albo regularnie robić nadgodziny. I nawet wtedy, jeśli masz rodzinę, musisz wyliczać, czy możesz sobie pozwolić na wyjście do kina z całą rodziną. wg mnie to jest raczej szybkie życie w stresie, nawet nie masz czasu na odpoczynek i zanim się obejrzysz, jesteś na emeryturze ze zniszczonym zdrowiem i emeryturą, która nie starczy ci często nawet na wyjście na kawę ze znajomymi - bo jest to zbyt dużym luksusem.

Lubię Polskę ale na dzień dzisiejszy, w porównaniu do innych krajów bardzo ciężko tu żyć i presja samego życia jest już wystarczająco duża, by spowodować przygnębienie... ja się nie dziwię czemu ludzie nie uśmiechają się do siebie na ulicy.
Odpisz
#9
nobody napisał(a):Stosujemy dość ugruntowany kanon savoir-vivre'u, kontakty międzyludzkie przebiegają więc w schematyczny sposób

A to ciekawe, dlaczego tyle osób nie wie, jak zacząć i podtrzymać rozmowę? Gdyby były kanony i schematy, to by chyba wiedzieli   :Uśmiecha się 2:
Odpisz
#10
Myślę, że sposób nie jest skomplikowany, tylko przełamać się trudno.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#11
O, to zdradź mi ten sposób   :Uśmiecha się 2:
Odpisz
#12
Ale jaka jest sytuacja? Znaczy ja nie mam w ogóle f/s, choć jestem dość nieśmiały, znacznie wobec kobiet. Ogólna recepta, to wyartykułować w najprostszy możliwy sposób swoje potencjalne oczekiwania.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#13
Michał napisał(a):Ale jaka jest sytuacja?

Widzisz ładną dziewczynę na ulicy i chcesz ją poznać.

Michał napisał(a):Ogólna recepta, to wyartykułować w najprostszy możliwy sposób swoje potencjalne oczekiwania.

Cześć, chciałbym Cię poznać. ? Taki tekst może przejdzie z koleżanką z grupy na studiach, ale nie z całkiem obcą osobą. A zresztą, nawet jeśli ten "najprostszy możliwy sposób" zyska akceptację drugiej osoby i możesz przejść dalej, to tu dopiero zaczynają się schody: jak niby masz ją "poznać"? Zadając setkę głupich pytań typu: a skąd jesteś? Przecież to naprawdę nas nie obchodzi, a i te pytania szybko się kończą i zapada niezręczna cisza   :Wystawia język 2: Dlatego ja sądzę, że dzisiaj właśnie rozpaczliwie brak kanonów, które by wszyscy znali.
Odpisz
#14
nobody napisał(a):Polska, jak wiadomo, jest krajem konserwatywnym. Polacy są raczej nieufni wobec innych, często wręcz zawistni.
Tu się zgodzę.

nobody napisał(a):Na drugim krańcu mamy przykładowe Stany Zjednoczone. Pełen luz, uśmiech, bardzo duży zakres tolerancji dla zachowań nietypowych. Otwartość na drugiego człowieka. Mało restrykcyjne normy postępowania.
Ten przykład wydaje mi się mało trafiony. Stany Zjednoczone są dość konserwatywne (oczywiście nie całe). Jest tam dużo nawiedzonych ludzi, troszkę jak u nas. Stany są też bardzo wierzące i ludzie mają tam broń. Takim bardzo konserwatywnym stanem jest np. Texas.
Wydaje mi się, że dużo bardziej swobodne i tolerancyjne dla zachowań nietypowych są jednak kraje europejskie. Taka np. Francja, tam ok. 50% ludności jest niewierząca. Nikt nikogo nie zmusza do jedynej słusznej wiary, nikt nikogo nie straszy krzyżem. Tam ludzie nie interesują się tak bardzo życiem osobistym innych, kto z kim dzieci ma z kim sypia i jakie ma upodobania seksualne. Bardzo podobnie jest np. w Czechach. To podobno jeden z najmniej religijnych krajów świata! Do tego są o wiele lepiej zorganizowani niż my i to pomimo tego, że nie panuje tam przesadny patriotyzm. To dlatego Jarek Kaczyński tak bardzo ciągnie w kierunku USA, a nie w kierunku Europy. Bo stany są mimo wszystko bardziej zbliżone do jego poglądów niż nasi sąsiedzi. Z Europą Jarkowi jakoś nie po drodze.
Nasz kraj jest tragikomiczny. Niby u nas tylu patriotów, tylu wierzących, tylu błogosławionych, tylu świętych, a w kraju burdel! Nie możemy się ze sobą zgodzić. A Czesi systematycznie do przodu, bez kontrowersji. Ot, cała prawda o nas - "naród wybrany". I podobno królem naszym Jezus Chrystus! Ładny mi ten Jezus. Obserwując nas, ktoś mógłby sobie pomyśleć, że ten Jezus to niezły łobuz był.
Podsumowując zgadzam się, że u nas jest łatwiej o fobię (i o paranoję też) niż w niektórych innych krajach. Zgadzam się, że kultura może mieć na to duży wpływ. Bo kultura to tak jakby wychowanie, tyle że całego narodu. Z całym jednak szacunkiem, po tym co widzę w telewizji dochodzę do wniosku, że nasz naród dobrze wychowany nie jest.

PS
Inna sprawa to klimat. Tam gdzie jest cieplej i jest dużo słońca ludzie są bardziej optymistyczni i częściej się uśmiechają. Nie jest to czynnik decydujący, ale ma duże znaczenie.
allergic to life
Odpisz
#15
@krytyk

Wydaje mi się, że to typowo fobiczny problem. Moi niefobiczni znajomi nie mają problemu z tego typu sytuacjami, no chyba, że trafiłem na jakiś zajefajnych znajomych. Podtrzymanie takiej rozmowy, moim zdaniem, to po prostu kwestia doświadczenia, taktu, szybkiego wyczucia drugiej osoby, czyli rzeczy, których człowiek uczy się w procesie socjalizacji - u nas zaburzonym.

Niejednokrotnie byłem zdziwiony, kiedy znajomy zagadywał pannę, która spodobała mu się na ulicy, w najprostszy możliwy sposób - pytaniem o autobus, o godzinę - i w większości dziewczyna od razu miała uśmiech na twarzy. A co potem? Tu zamknę wypowiedź klamrą, mówiąc, że to moim zdaniem już typowo fobiczny problem.   :Uśmiecha się 2:

@up

Dobrze, faktycznie USA może nie były idealnym przykładem, bo ten kraj ma wiele różnych oblicz - chociażby różnice między południem a północą, czy też specyficzne zachodnie wybrzeże.
ภ๏๒๏๔א เร קєгŦєςt.
Odpisz
#16
nobody - Ja nigdy nie widziałem, aby ktoś w ten sposób zagadywał obcą dziewczynę na ulicy, poza pijanymi menelami oczywiście. Natomiast setki razy słyszałem o problemach ludzi, którzy nie wiedzieli, jak zagadać dziewczynę już znaną z widzenia ze szkoły / pracy.

bad-bokeh - Zauważ, że dawna Polska szlachecka była jednak bardziej tradycjonalistyczna i religijna od współczesnej, a jednak ludzie ze śmiałością nie mieli problemu; wręcz przeciwnie    :Śmieje się: Postać Kmicica nie jest wzięta z sufitu, a właśnie swoją śmiałością czy wręcz bezczelnością ten bohater imponował.
Odpisz
#17
krytyk napisał(a):nobody - Ja nigdy nie widziałem, aby ktoś w ten sposób zagadywał obcą dziewczynę na ulicy, poza pijanymi menelami oczywiście. Natomiast setki razy słyszałem o problemach ludzi, którzy nie wiedzieli, jak zagadać dziewczynę już znaną z widzenia ze szkoły / pracy.

No to jednak mam zajefajnych znajomych.    :Uśmiecha się szeroko:
ภ๏๒๏๔א เร קєгŦєςt.
Odpisz
#18
krytyk napisał(a):bad-bokeh - Zauważ, że dawna Polska szlachecka była jednak bardziej tradycjonalistyczna i religijna od współczesnej, a jednak ludzie ze śmiałością nie mieli problemu.
No tak jak ktoś był szlachetnie urodzony to miał z górki - kasa, panny i kumple.    :Śmieje się: A co jak ktoś się szlachetnie nie urodził? Tego się niestety nie dowiemy, bo wtedy nie prowadzono badań społecznych. Na pewno kiedyś ludzie nie byli tolerancyjni i jeśli się z nimi nie zgadzałeś lub im się nie podobałeś to miałeś przesrane.
allergic to life
Odpisz
#19
Cytat:Na pewno kiedyś ludzie nie byli tolerancyjni i jeśli się z nimi nie zgadzałeś lub im się nie podobałeś to miałeś przesrane.
Chyba aż tak wiele się nie zmieniło  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:

Stany Zjednoczone to nie tylko konserwatyzm, także rasizm i powierzchowność, fakt, przykład niezbyt dobry  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Bad-bokeh, za mocno się uczepiłeś religii. Ludzie niewierzący też potrafią być bardzo nietolerancyjni.

Cytat:Inna sprawa to klimat. Tam gdzie jest cieplej i jest dużo słońca ludzie są bardziej optymistyczni i częściej się uśmiechają
Przyszła mi na myśl Afryka  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:

Cytat:Polacy są raczej nieufni wobec innych, często wręcz zawistni.
Z tym się zgodzę. Może to ma jakiś wpływ na powstawanie fobii. Nie wiem, zastanowię się. Przyznam, że mnie zaciekawił ten temat : )
Admin na urlopie
Odpisz
#20
Luna napisał(a):Bad-bokeh, za mocno się uczepiłeś religii. Ludzie niewierzący też potrafią być bardzo nietolerancyjni.
Zgadzam się. Każdy może być wilkiem w owczej skórze. Ja jestem niereligijny, ale nie mam nic przeciwko komuś kto jest religijny. Każdy powinien mieć prawo wyboru. Niestety w naszym kraju pewna grupa ludzi za wszelką cenę chce wcisnąć innym jedyny i słuszny symbol religijny jakim jest krzyż. A przecież krzyży jest pełno. Wystarczy przejść się po mieście. Nikt też nikomu nie broni mieć krzyża w domu, tak jak w domu nikt nikomu nie broni tańczyć nago. Nie wyobrażam sobie jednak tańczyć nago przed pałacem prezydenckim.
Troszkę jednak odbiegłem od tematu i na usprawiedliwienie powiem tylko, że boję się takich ludzi co wymachują krzyżem. Boję się, że mnie taki np. opluje. Z drugiej jednak strony boję się także niereligijnych dresów.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
allergic to life
Odpisz
#21
bad-bokeh napisał(a):No tak jak ktoś był szlachetnie urodzony to miał z górki

Ale nie cała szlachta to byli bogacze. Czy w filmie "Potop" Kmicic i jego kumple, a i również Oleńka, mieszkali w pałacu, czy drewnianych chatach?

Cytat:Inna sprawa to klimat. Tam gdzie jest cieplej i jest dużo słońca ludzie są bardziej optymistyczni i częściej się uśmiechają

Tak, zwłaszcza kiedy tańczą na ulicach z kałaszami i granatnikami, paląc przy tym izraelską czy amerykańską flagę   :Śmieje się radośnie:

nobody napisał(a):No to jednak mam zajefajnych znajomych.    :Uśmiecha się szeroko:

Tylko takich? Ja mam wrażenie, że jest grupa studentów, którzy świetnie sobie radzą towarzysko, a w ich cieniu inni, którzy sobie nie radzą. Ale ponieważ to ci pierwsi rzucają się w oczy, to jest wrażenie, że "studenci (ogólnie) są śmiali". Ale nawet ci śmiali nie wiem, czy są tak śmiali, żeby zagadywać obce dziewczyny na ulicy - może i tacy się zdarzają, ale nie widuję na ulicach powszechnie takich sytuacji. Już prędzej w klubie, kiedy się ośmielą chemicznie, choć i tam raczej siedzą przy stolikach paczki kumpli, a obce osoby są zapoznawane przez wspólnych znajomych. Sądzę, że nie ma dzisiaj jakiegoś takiego zwyczaju pozwalającego swobodnie poznać obcą osobę bez "pośredników". Swobodnie, to znaczy, żeby to było normalne jak kupienie bułki w sklepie, a nie wymagało jakieś super śmiałości czy szkolenia na kursie podrywania. Same takie kursy dowodzą zresztą jakiegoś deficytu takich umiejętności, bo przecież nikt nie robi kursów kupowania bułki. Ja się zastanawiam, czy flach moby w rodzaju bitew poduszkowych / pomidorowych nie są jedynym sposobem, aby tak swobodnie wejść w bezpośredni kontakt z obcą osobą. Dyskoteki to nie to. Tam trzeba mieć poczucie, że się dobrze tańczy.
Odpisz
#22
krytyk napisał(a):Ale nie cała szlachta to byli bogacze. Czy w filmie "Potop" Kmicic i jego kumple, a i również Oleńka, mieszkali w pałacu, czy drewnianych chatach?
Ale byli bogatsi niż inni i przede wszystkim mieli przywileje o których inni mogli tylko pomarzyć. Chodzili syci i napojeni. Mogli komuś walnąć w łeb i się z tego wywinąć. Ot taka mafia.   :Śmieje się radośnie:

krytyk napisał(a):Tak, zwłaszcza kiedy tańczą na ulicach z kałaszami i granatnikami, paląc przy tym izraelską czy amerykańską flagę.
Oj tam zaraz z kałaszami. Chodziło mi o klimat ciepły i wilgotny, a nie ciepły i suchy (patrz państwa śródziemnomorskie). Tym z pustyni to się mózgi przegrzewają i później latają jak opętani.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
allergic to life
Odpisz
#23
bad-bokeh napisał(a):Mogli komuś walnąć w łeb i się z tego wywinąć.

Na terenach Rzeczpospolitej trwały ciągłe wojny - a to z Moskwą, a to ze Szwedami, a to z Tatarami - nic dziwnego, że faktyczną władzę mieli dowódcy wojskowi (a takim w sumie był Kmicic). Ale to też utwierdza moje przypuszczenia, że udział w bitwach dodaje śmiałości i dlatego tak chodzą mi po głowie te bezkrwawe bitwy jako sposób przełamania nieśmiałości. Takie wyzwolenie naturalnych instynktów   :Diabeł:
Odpisz
#24
Prawda, pytanie tylko czy mamy cofać się do czasów bitew czy może raczej mamy dać się ponieść bliżej nieokreślonej przyszłości? Ja wybieram to drugie. Nie ma co przerabiać czegoś co zostało już przerobione.
allergic to life
Odpisz
#25
Bitwy bezkrwawe to raczej nowoczesny wynalazek... choć oczywiście zawsze istniały bezkrwawe ćwiczenia do bitwy, np. turnieje rycerskie, jak również zawody sportowe, ale to wszystko niezupełnie to, co bitwa na pomidory czy poduszki   :Śmieje się radośnie: Ja mam na myśli właśnie taką bitwę, która spełniałaby identyczną funkcję, co tańce, z tą różnicą, że wymagała mniejszych umiejętności, bo odpadają ceregiele z tym, jak poprosić do tańca, bo odpada strach, że się wypadnie z rytmu i źle zatańczy itd. Ale zostawiłbym charakterystyczną dla dyskotek ciemność, bo to akurat działa pozytywnie w wyzwoleniu śmiałości. Czyli bitwa nocna. No i dziewczyny powinny mieć jakąś przewagę, np. bronią stromego wzgórza. Przy okazji byłaby tu wreszcie naturalna sytuacja, że facet zdobywa, a dziewczyna go spławia, tylko bez słownych ceregieli które komplikują sprawę i budzą nieśmiałość, bo człowiek nie wie, co i jak mówić.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy fobia społeczna może przechodzić w genach? Nastka 32 2 405 25 Lut 2018, Nie 20:12
Ostatni post: Pm Cool Lee
  Czy fobia społeczna to choroba brzydkich ludzi? natie 144 9 941 21 Wrz 2016, Śro 19:36
Ostatni post: Wolfy
  Zaburzenia afektywne/fobia społeczna - istnieją obiektywnie? Krasnoludek 13 5 131 28 Mar 2014, Pią 10:19
Ostatni post: slon


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.