- Lata mi uciekają, a ja stoję w miejscu...
#1
Post najprawdopodobniej będzie długi i chaotyczny, więc tu macie TL; DR: 20 – letni, małomówny przegryw – darmozjad, który nigdy nie był za granicą, bez pracy, przyjaciół, dziewczyny i pewności siebie, za to z (najprawdopodobniej) fobią społeczną, sylwetką kulturysty z Auschwitz (przepraszam za porównanie) i niską samooceną chce się wyżalić na forum. Nawet to przychodzi mu z trudem.

Cześć wszystkim! To mój pierwszy post i szczerze mówiąc troszkę się denerwuję, pomimo tego że mam zapewnioną anonimowość (powiedzmy). Proszę, wybaczcie jeśli jest nie w tym dziale co trzeba. Jak wspomniałem powyżej, chciałbym się trochę wyżalić, gdyż w rzeczywistości nie mam komu. Wiem że takich postów jest tu pełno, ale cóż…
Od czego zacząć… Może od tego, że jakby popatrzeć na normy stawiane przez społeczeństwo to kiepski ze mnie facet. Wychowała mnie sama mama (wspominam o tym, bo być może brak ojca przyczynił się do sytuacji, w której teraz jestem) z którą ciągle mieszkam. Jestem jej wdzięczny że mimo wszystko dzieli ze mną mieszkanie. Wiem że ludzie krzywo na to patrzą, ale co ja poradzę.
Powiedzmy że zawsze byłem taki trochę „na uboczu”. Wiecie, ten siedzący sam, wybierany jako ostatni na wychowaniu fizycznym. Nie chodziłem na przyjęcia urodzinowe. To było w podstawówce. Nie było tam jeszcze tak źle. W gimnazjum zaczęły się schodki. Przez mój wygląd nieraz przytrafiła mi się nieprzyjemna sytuacja. Gościu podchodzi do mnie, łapie mnie za ramię i mówi do swojego kumpla „Ty, patrz jaki on chudy.” No i śmiechawa. Wagą również nie mogę się pochwalić. Najgorzej było na bilansie, bo wchodziliśmy do higienistki w grupach po trzech. Wagę czytała na głos. Reakcje innych pewnie już sobie wyobrazicie. Tak poza tym, tutaj również mało się odzywałem. Inni przychodzili do mnie zazwyczaj tylko wtedy, kiedy potrzebowali kogoś, od kogo mogliby przepisać zadanie. Nie było oczywiście samych niemiłych sytuacji, ale one najbardziej tkwią mi w głowie.
Dalej. Po trzech latach gimnazjum przyszedł czas na liceum. Tutaj tak jakby byłem nieco bardziej otwarty, nie wiedzieć czemu. Ale nawet pomimo tego, i tak miałem kłopoty z wysłowieniem się. To znaczy, tak jakby coś mnie blokowało przed powiedzeniem moich myśli. Każdy zawsze palnie jakieś coś, co rozweseli innych. Nie ja. Innych mogło co najwyżej rozweselić to, że nie potrafiłem się wysłowić. A jednak w liceum czułem się trochę lepiej. Pamiętam jak nieraz ratowałem klasę przed pytaniem z angielskiego (z tego przedmiotu byłem całkiem dobry). To mi trochę polepszyło opinię, a przynajmniej tak myślę. Widzicie, już zaczynam chaotycznie pisać…
Mogę wspomnieć, że na studniówkę poszedłem z dziewczyną, która była równie cicha co ja. Wtedy pierwszy raz skosztowałem wódki. Jakieś pięć kieliszków i zapomniałem o problemach, a jednak siedziałem obok mojej partnerki i się nie odzywałem. Nie wiedziałem co powiedzieć. Jak się później okazało (ona również mało się odzywała), miała ona ten sam problem. Nie wiedziała o czym mogłaby pogadać. Przeprosiliśmy się nawzajem, a jednak dalej myślę że powinienem ją przeprosić jeszcze raz, solidniej i na trzeźwo.
We wszystkich szkołach otrzymałem całkiem fajne oceny. To akurat sprawia, że się uśmiecham. Fajne oceny, zdana matura. Nieźle. No, prawie. Na maturze matma poszła mi najgorzej (z niej zawsze byłem lewy). Prześlizgnąłem się jak wąż. Miałem jeden procent nad progiem zdawalności. Reszta poszła mi dość elegancko. Co do rozszerzenia, zdawałem angielski. I tu mamy kolejny problem.
Przez liceum myślałem o zostaniu nauczycielem angielskiego. Pod koniec trzeciej klasy zacząłem się nad tym poważnie zastanawiać. Mój charakter na to nie pozwalał. Jestem zbyt wrażliwy i zamknięty w sobie. No i klapa. Myślałem o studiowaniu filologii angielskiej, ale pomijając mój charakter, słyszałem że kiepsko po tym jeśli chodzi o pracę. Nauczycieli jest dużo a coraz więcej ludzi zna angielski więc tłumacze też mają przewalone. No a przez to że zdawałem tylko rozszerzony angielski, inne kierunki zostały dla mnie zamknięte, że tak powiem. Brzmi to jak szukanie wymówek, wiem. Tak czy siak, zrobiłem sobie rok przerwy.
Rok minął, a ja nie zrobiłem nic. Nigdzie nie pojechałem, nic nie zwiedziłem. Chciałem spróbować sił w szkole policealnej. Trwa krócej niż studia i zawód w łapie. Technik informatyk. Nie utworzyli profilu. Teraz czekam na drugą rekrutację, ale marnie to widzę.
Teraz takie ogólne wyżalanie się. Lęk ogarnia mnie kiedy tylko myślę o wyjściu z domu. Boję się co inni o mnie pomyślą. Bóg wie ile czasu minęło od mojej ostatniej rozmowy z kimkolwiek kogo znam ze szkoły. Z kimkolwiek innym niż członek mojej rodziny. Mam Facebooka, mam możliwości pogadania z innymi, a jednak coś mnie powstrzymuje. Składam jedynie życzenia urodzinowe tym, którzy je obchodzą. Niestety bez odwzajemnienia. Niedawno obchodziłem moje, od ilu osób je dostałem? Od pięciu (poza rodziną). I to wszystko moja wina. Przez moje lęki nie odzywam się do innych i pewnie myślą że zerwałem z nimi kontakt. Że nie chcę ich już znać. A ja nie potrafię z tym nic zrobić. Z wykształceniem średnim nadaję się tylko do roboty fizycznej, a ja prawie w ogóle nie mam siły żeby cokolwiek zrobić. Jakby tego było mało, mam skoliozę, przez co wyglądam jak Hobbit, któremu coś wygryzło lewy bok. Plecy mnie bolą jeśli zbyt długo stoję lub chodzę. Mama zabrała mnie z tym kiedyś do lekarza, chyba w drugiej klasie liceum. Zlecili mi gorset, ale ponieważ jestem skończonym idiotą, prawie wcale go nie nosiłem. Została mi jedynie operacja na którą nie mam zamiaru na razie iść.
Powinienem iść się zarejestrować w Urzędzie Pracy, powinienem iść na jakieś badania okresowe. Do wszystkiego tego brakuje mi odwagi. Pewnie zostanę wyśmiany, jeśli nie na głos to przynajmniej w waszych głowach. Wiem co mi powiecie. „Sam jesteś sobie winien”, „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”. Żadnej profesjonalnej pomocy nie otrzymam dopóki nie będę ubezpieczony, a nie wiem jak zdobyć się na odwagę żeby cokolwiek zdziałać. Kiedy patrzę na Facebooka to widzę ludzi szczęśliwych. Niektórzy których znam są już (!) w związku małżeńskim. A ja? Nigdy nie miałem dziewczyny. Może to i lepiej. Przynajmniej nie marnowałem żadnej dziewczynie czasu. Z moim charakterem nie nadaję się do związku, jakiegokolwiek. Może nawet do społeczeństwa. Wiem że lanie siebie samego nic nie zmieni. Wiem że marnuję czas. Wiem że powinienem się wziąć za jakieś ćwiczenia, za cokolwiek. Ale nie mam pojęcia jak. Nie mogę się zebrać w sobie. Jeśli to fobia, to na pewno jakaś mocna. Przegrywam życie, ludziska.

Proszę, wybaczcie mi ten długi post, ale nie mogłem już tego dłużej trzymać.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Bober:
  • Szary
Odpisz
#2
Kolego drogi. Nie jesteś jedyny. Nie jesteś sam. Moja sytuacja jest z deka podobna (nie będę się wdawał w szczegóły), tylko że ja mam 3 lata więcej. Trzymam kciuki za Ciebie.
Nostalgicznie wplotę Cię w monolog
Po godzinach trwania w nocnej ciszy
Zanim ruszę w podróż Mleczną Drogą
Zniknę w łapach Wielkiej Niedźwiedzicy
Odpisz
#3
(29 Paź 2018, Pon 15:36)Bober napisał(a): TL; DR
Nauczyłeś mnie nowego skrótowca.    :Uśmiecha się:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Żółwik:
  • Bober
Odpisz
#4
(29 Paź 2018, Pon 17:44)Szary napisał(a): Kolego drogi. Nie jesteś jedyny. Nie jesteś sam. Moja sytuacja jest z deka podobna (nie będę się wdawał w szczegóły), tylko że ja mam 3 lata więcej. Trzymam kciuki za Ciebie.
Dziękuję. Przykro mi że też musisz przez to brnąć. Wiem że są tu ludzie którzy mają podobne problemy, a nawet gorsze. Kiedy widzę to, przez co niektórzy muszą przechodzić, to wstyd mi że narzekam. Mam tylko nadzieję, że kiedyś życie nam wszystkim się polepszy.    :Uśmiecha się:
(29 Paź 2018, Pon 18:03)Żółwik napisał(a):
(29 Paź 2018, Pon 15:36)Bober napisał(a): TL; DR
Nauczyłeś mnie nowego skrótowca.    :Uśmiecha się:
Haha, cieszę się że do czegoś się przydałem!    :Uśmiecha się nerwowo:
Odpisz
#5
Mialem podobnie. Dopiero jak wyjechalem ze swojego miasta na studia to zaczalem zyc. Nie wiem skad jestes ale poszukaj na fb jakis grup w ktorych ludzie sie spotykaja.
Odpisz
#6
@Bober, 1:0 dla Ciebie, bo ja np. nie byłem na studniówce.    :Uśmiecha się:

Tak na poważnie to dużo tutaj z nas ma podobne historie. Jedno mnie niepokoi: piszesz o swojej winie. Nie szukaj winy w sobie ani w nikim nie szukaj winy. Za to warto się zastanowić nad tym, co teraz, jak powalczyć o poprawę Twojej sytuacji.

(29 Paź 2018, Pon 15:36)Bober napisał(a): No a przez to że zdawałem tylko rozszerzony angielski, inne kierunki zostały dla mnie zamknięte, że tak powiem.
Nieprawda.
Ja na przykład zdawałem tylko podstawową maturę z matematyki, a teraz uczę matematyki na uczelni.
Odpisz
#7
(29 Paź 2018, Pon 15:36)Bober napisał(a): Kiedy patrzę na Facebooka to widzę ludzi szczęśliwych.
Wiem, że to, co napiszę, to rzecz powszechnie znana, wręcz frazes, ale w mediach społecznościowych wszyscy wydają się szczęśliwi, zwłaszcza ci, którzy produkują najwięcej kontentu: tryskają szczęściem, wiecznie podróżują, spotykają się z ludźmi, bla, bla... Ale social media mają to do siebie, że wychodzisz na takiego, jakim się prezentujesz, a ludzie przecież chcą zaprezentować się z jak najlepszej strony, która jeśli nie jest w ogóle nieprawdziwa/mało prawdziwa, to jest jedynie skrawkiem wyrwanym z ich życia. Ale, do konkluzji: nie ma co się z kimkolwiek porównywać, zwłaszcza, jeżeli robi się to przez obserwację ludzi w social mediach, gdzie jest raczej parcie na pokazywanie blasków, niż cieni. Odnoszenie się przy ocenianiu samego siebie (zazwyczaj zbyt ostrego) do sytuacji życiowej innych ludzi też dla niewielkiego ułamka ludzi jest motywacją, inaczej działa raczej destruktywnie. Spróbuj sobie to odpuścić. Wiem, że pewnie powinnam sobie wsadzić takie dobre rady w tyłek, ale niestety ja parę lat temu popadłam w paranoję porównawczą i sprowadziłam się do obrazu najbardziej nieudanie ulepionego człowieka na całym świecie. Musiałam się trochę wykopać na jakiś czas z social mediów, a jak wróciłam, to znalazłam sobie do śledzenia również profile ludzi, którzy opisują swoje życie ze wzlotami i upadkami i mają różne problemy, z którymi mogę się utożsamić & piszą o nich otwarcie. No, ale wywód mi z tego wyszedł...

A jeśli filologia angielska to to, czego chcesz, coś, co być może dałoby Ci radość, spróbuj kiedyś. Po filologii można się wykazać nie tylko na polu nauczycielskim. Jak się kiedyś raz we mnie zrodziła jakaś pasja, to chwilę mnie ciągnęła dalej, tylko spieprzyłam coś chyba po drodze. Ale i tak to zawsze coś!
[Obrazek: tumblr_mpfdftzjWN1qjvcmwo1_400.gif]
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis apatiskt:
  • yoga.cat, Żółwik
Odpisz
#8
"kulturysta z Auschwitz" - to dobre xD

A 20 lat to nie jest dużo, wiele normalsów, którzy mają po 20 kilka mają podobną sytuację do Twojej względem wykształcenia i pracy.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis chory na nieśmiałość:
  • Szary
Odpisz
#9
(29 Paź 2018, Pon 18:10)jasiojas napisał(a): Mialem podobnie. Dopiero jak wyjechalem ze swojego miasta na studia to zaczalem zyc. Nie wiem skad jestes ale poszukaj na fb jakis grup w ktorych ludzie sie spotykaja.
Coś pomyślę, dziękuję za podpowiedź.
(29 Paź 2018, Pon 18:18)Żółwik napisał(a): @Bober, 1:0 dla Ciebie, bo ja np. nie byłem na studniówce.    :Uśmiecha się:

Tak na poważnie to dużo tutaj z nas ma podobne historie. Jedno mnie niepokoi: piszesz o swojej winie. Nie szukaj winy w sobie ani w nikim nie szukaj winy. Za to warto się zastanowić nad tym, co teraz, jak powalczyć o poprawę Twojej sytuacji.

(29 Paź 2018, Pon 15:36)Bober napisał(a): No a przez to że zdawałem tylko rozszerzony angielski, inne kierunki zostały dla mnie zamknięte, że tak powiem.
Nieprawda.
Ja na przykład zdawałem tylko podstawową maturę z matematyki, a teraz uczę matematyki na uczelni.
Rzeczywiście, czuję się winny. Widzisz, mógłbym przynajmniej napisać jakieś proste "Cześć, co tam u ciebie?". Strzelić jakąś pogawędkę. Ale nawet na to mnie nie stać. Nie dość że coś mnie powstrzymuje to jeszcze nie mam żadnego tematu na rozmowę. No, może nie aż tak, trochę przesadzam. W końcu, zawsze można czymś sypnąć. Tylko że mam takich tematów mało. A jak spytam się co u nich, to powinienem się odwzajemnić tym samym. Powiedzieć im co u mnie. Tylko co ja powiem, "Jestem na urlopie dla bezrobotnych"? Można też skłamać, ale nie uśmiecha mi się to.

Prawdę mówiąc, to jedyne co mógłbym teraz zrobić to wyjść małymi kroczkami z domu, udać się do Urzędu Pracy, zarejestrować się i iść na jakąś terapię, albo coś w tym stylu. Tylko że nie mogę się przemóc. Gdy tylko jestem poza domem, boję się że ludzie mnie obgadują za plecami. Nieuzasadnione lęki, ale ciągle lęki. Wiem że brzmię dziecinnie i uparcie, ale takie właśnie myśli mam w głowie.

P.S.: Mówisz że uczysz matematyki (lub uczysz się matematyki, nie jestem pewien czy nie pominąłeś tego jednego słówka, haha    :Uśmiecha się szeroko: ) na uczelni. I widzę też, że jesteś z Rzeszowa. Zabawne, bo na Uniwersytecie Rzeszowskim miałem zamiar studiować, zanim coś mi uderzyło do głowy.

(29 Paź 2018, Pon 18:34)apatiskt napisał(a): Wiem, że pewnie powinnam sobie wsadzić takie dobre rady w tyłek
Nie powinnaś, jestem ci wdzięczny za to, że próbujesz mi pomóc. Wiem że ludzie na takich stronach chcą wyglądać jak najlepiej, i że nie każdy ma kolorowo. A jednak coś mi tkwi w głowie co mówi "Patrz, patrz jak oni mają dobrze." Ja chyba powoli również sprowadzam się do takiego obrazu jak ty opisałaś. To dlatego że nie potrafię się jakoś ogarnąć. To znaczy, spójrz. Są ludzie którzy zacisną zęby i pięści i pójdą zrobić to co chcą. Niestety nie jestem jednym z nich. Przepraszam że tak biadolę, ale całe to duszenie emocji w sobie potrafi nieźle człowiekowi wejść na psychikę.

Mówisz też żebym kiedyś spróbował filologii angielskiej. To "kiedyś" daje mi promyk nadziei, no bo w końcu są też ludzie po trzydziestce którzy idą na studia. Ale z drugiej strony, mówią że studia to najlepszy czas w życiu, no a ja z niego nie korzystam. W późniejszych latach życia pozostaną pewnie jedynie studia zaoczne, bo na dzienne nie będzie czasu. To oczywiście zakładając, że jakoś sobie poukładam ten bałagan w głowie do tej pory. Nie chcę myśleć o tym, co mogłoby być gdybym tego nie opanował. W sumie to nie powinienem myśleć tylko działać, ale cóż...

(29 Paź 2018, Pon 18:40)chory na nieśmiałość napisał(a): "kulturysta z Auschwitz" - to dobre xD

A 20 lat to nie jest dużo, wiele normalsów, którzy mają po 20 kilka mają podobną sytuację do Twojej względem wykształcenia i pracy.
Wiem że jestem jeszcze młody, ale przeraża mnie fakt że ta młodość mi szybko ucieka i jestem na tyle nieudolny, że nie potrafię się wziąć w garść. No i większość tych ludzi którzy mają 20 kilka lat właśnie studiują. Niektórzy być może wolą iść do jakiejś innej szkoły. Inni może nawet zakładają własny biznes. Znam gościa który olał maturę (pomimo tego że chodził do liceum) i postanowił iść na budowlankę. To też jakaś opcja. Niby najprostsza, ale w tym momencie jest dla mnie nieosiągalna.
Odpisz
#10
Jak juz pojdziesz na jakies studia to OBOWIAZKOWO staraj sie o akademik. Tak kazdy sie odnajduje    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#11
nareszcie jakiś prawdziwy fobik, bez pracy, bez dziewczyny. We have the real phobic, without job, without a girl.
Możesz poprosić mamę, żeby z tobą poszła do UP i do psychiatry, psychiatra nawet może do domu przyjść, też jest taka możliwość.
http://travel0.simplesite.com/
"Żyje­my tak jak śni­my – samotnie."
Joseph Conrad
"Czas jest nasz, ale wie­czność na­leży do Boga."
"Bóg może is­tnieć al­bo i nie, ale cier­pienie is­tnieje z całą pew­nością. Jest ab­so­lut­nie rzeczy­wis­te i niezap­rzeczal­ne. I z tej real­ności wy­nika właśnie mo­je zaan­gażowa­nie, jądro mo­jej wiary." Anne Rice
Odpisz
#12
(29 Paź 2018, Pon 18:41)Bober napisał(a): Ale z drugiej strony, mówią że studia to najlepszy czas w życiu
Mam nadzieję, że to nie tylko moje pobożne życzenie, bo myślę, że nie ma takiego czasu w życiu, który ma specjalne predyspozycje, żeby być tym "najlepszym", czy choćby "wyjątkowym". Mnie już mówili różnie: że to liceum, że studia, że po trzydziestce... O studiach słyszałam głównie z perspektywy osób pokolenie wyżej, a więc trzeba by popatrzeć wstecz, może kiedyś czas studiów był jakiś wyjątkowy - u mnie szykuje się na to, że będę wspominała przymusowy small talk o pracy w korpo, karnetach na siłkę i brownie z fasoli. Przynajmniej w kwestii towarzyskiej. xd

A z drugiej strony może to jednak trochę tak jest, że wszystko ma swój czas, tylko dla każdego ten czas przychodzi w innym momencie. Fajnie, że studia po trzydziestce nie są już niczym dziwnym. To, że mieszkasz dalej z mamą też nie jest żadnym wstydem. W ogóle wszystkie te normy społeczne, które zmieniają się w coraz bardziej pokraczny sposób są zabójcze...
[Obrazek: tumblr_mpfdftzjWN1qjvcmwo1_400.gif]
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis apatiskt:
  • Szary
Odpisz
#13
Mieszkanie w wieku 20 lat w domu rodzinnym to przecież nic dziwnego    :Uśmiecha się: dziwnie to się zaczyna robić jak ma się 30+ na karku    :Wystawia język:
Meow =^.^= !

[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis niki11:
  • Szary
Odpisz
#14
(29 Paź 2018, Pon 19:12)jasiojas napisał(a): Jak juz pojdziesz na jakies studia to OBOWIAZKOWO staraj sie o akademik. Tak kazdy sie odnajduje    :Uśmiecha się puszczając oko:
Jeśli tylko uda mi się kiedyś zdobyć trochę odwagi i pójść na studia, to postaram się tak zrobić.
(29 Paź 2018, Pon 19:13)nika32 napisał(a): nareszcie jakiś prawdziwy fobik, bez pracy, bez dziewczyny. We have the real phobic, without job, without a girl.
Możesz poprosić mamę, żeby z tobą poszła do UP i do psychiatry, psychiatra nawet może do domu przyjść, też jest taka możliwość.
Chyba tak właśnie trzeba będzie zrobić, nie bardzo mi się uśmiecha wyjazd samemu. A o tym że psychiatra może przyjść do domu, to nie wiedziałem. Zapamiętam, chociaż wątpię żebym zawracał mu głowę wizytą domową. Tacy ludzie mają pełno roboty i nie chciałbym im jej dawać jeszcze więcej. Tak czy siak, dziękuję za info.    :Dociekliwy:
Odpisz
#15
Kiedyś to całe życie mieszkało się w domu rodzinnym - rodziny wielopokoleniowe pod jednym dachem na wsiach to nic dziwnego.    :Wystawia język:
Odpisz
#16
(29 Paź 2018, Pon 19:22)apatiskt napisał(a): To, że mieszkasz dalej z mamą też nie jest żadnym wstydem.
(29 Paź 2018, Pon 19:29)niki11 napisał(a): Mieszkanie w wieku 20 lat w domu rodzinnym to przecież nic dziwnego    :Uśmiecha się:
Dobrze słyszeć, przynosi to trochę komfortu    :Uśmiecha się pogodnie:
Po prostu trochę dziwnie się czuję kiedy widzę jak większość ludzi, których znam, wydaje się być już zupełnie samodzielna. To pewnie tylko złudzenie, ale dla mojej głowy wydaje się wystarczająco realne.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  życie w miejscu shipwrecked 2 886 24 Sty 2016, Nie 19:14
Ostatni post: rlip
  Czy można nadrobić stracone lata młodości? Zas 19 2 497 27 Mar 2015, Pią 13:03
Ostatni post: Scarlett_Venice
  Co byś zrobił(a) na moim miejscu? verti 11 2 331 06 Cze 2014, Pią 13:47
Ostatni post: Fobiczny777
  Stracone lata... czyli jak przestac myslec o przeszlosci? L02B03W1990 13 7 257 29 Mar 2014, Sob 2:58
Ostatni post: UnikamSiebie


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.