- Lęk przed dzieleniem się opłatkiem (?)
#1
Tak, wiem... głupota.
Mam w szkole Wigilię klasową na którą pewnie nie pójdę. Z prostej przyczyny. Czuję strach przed łamaniem się opłatkiem z innymi (najczęściej osobami, które znam tylko z widzenia, które wiedzą, że jestem dziwakiem). Boję się, co będą mi przy tym życzyć i jakimi życzeniami ja im odpowiem. Boję się też, że wszyscy będą 'uśmiechnięci' dzielić się z innymi, a ja z 'kleksem w gaciach' będę siedzieć lub podpierać ścianę ze wzrokiem wtopionym w podłogę lub wyświetlacz telefonu. Kolejna moja obawa to to, że moje spocone łapy rozpuszczą ten opłatek i... szkoda gadać... Próbuję się pozbyć tych myśli, ale średnio mi to wychodzi... Co wy robicie z Wigilią (pewnie już nie wszyscy klasową   :Uśmiecha się:) Bo mi jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje się być pójście do kochanej babci, posiedzieć u niej 2 godzinki, walnąć rodzicom ściemę, że byłem w szkole i cieszyć się szesnastoma wolnymi dniami    :Uśmiecha się szeroko: /    :Płacze:
"I wanna run away
Never say goodbye
I wanna know the truth
Instead of wondering why
I wanna know the answers
No more lies
I wanna shut the door
And open up my mind!
"

Linkin Park, Runaway
Odpisz
#2
No cóż oczywiście ,że najłatwiej było by poprostu nie iść ,ale czy to dobre rozwiązanie? sam napewno wiesz ,że nie. Sam musisz zadać sobie pytanie i odpowiedzieć na nie czy czujesz się na siłach. Nie wiem jak bardzo masz zaawansowaną fobię i nie wiem jak silny będziesz odczuwał stres. Jeżeli będzie to "standartowy" stres dla fobika to idź. Nie dla kolegów ,koleżanek czy nauczyciela tylko dla samego siebie ,bo unikanie powoduje jeszcze wiekszy stres ,lęka potem całkowitą niemożliwość wykonywania różnych czynności.
Odpisz
#3
Ach, ja zawsze olewałam to dzielenie sie opłatkiem tzn dzieliłam sie z ludzmi, np. z rodzina, ale zyczenia ograniczały sie do "no, wszystkiego dobrego". Zawsze uwazałam, ze dzielenie sie opłatkiem to obciach.
Wigilijki klasowe to juz w ogole kosmiczna sprawa.
Odpisz
#4
Ostatnią wigilie klasową to miałem w II LO
Prawie wszyscy składali mi proste życzenia
Aż ręce mi drżały jak ułamywałem te opłatki
Znalazł sie jeden typ(którego nie lubiałem za swoją arogancje)który życzył mi w prost"Michał,życze ci wszystkiego najlepszego i żebyś w końcu sie przestał bać ludzi i wychodzić z nami na kręgle czy piwo"
Uśmiechał sie do mnie ale w końcu to była wigilia    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#5
Hehehe ja mam trochę inne odczucia, lękiem na pewno bym tego nie nazwał, raczej totalnym znudzeniem, wiadomo przecież że wszystkim chce życzyć w takim dniu wszystkiego najlepszego i najchętniej to bym wszystkim powiedział tą samą regułkę, w stylu "zdrowia, szczęścia, pomyślności... itp."

No ale cała zabawa polega na tym żeby każdemu oprócz tego życzyć jeszcze coś co akurat odnosi się do jego życia i pokazać w ten sposób jakaś więź i zainteresowanie z daną osobą. A to wcześniej było dla mnie dość trudne... Ale teraz myślę że sobie jak nigdy - świetnie z tym poradzę    :Uśmiecha się:
Odpisz
#6
Ja też za tym nigdy nie przepadałam. Nagorzej było złożyc życzenia wychowawczyni to poszłam do niej zawsze w pierwszej kolejności żeby juz miec to za sobą. A osoby z którymi nie chciałam sie dzielic po prostu omijałam. to znaczy czekałam aż ktoś do mnie podejdzie, jeśli nie podchodził to go olewałam.
Odpisz
#7
Franciszek napisał(a):Boję się, co będą mi przy tym życzyć i jakimi życzeniami ja im odpowiem. Boję się też, że wszyscy będą 'uśmiechnięci' dzielić się z innymi, a ja z 'kleksem w gaciach' będę siedzieć lub podpierać ścianę ze wzrokiem wtopionym w podłogę lub wyświetlacz telefonu(...)

też w pierwszej klasie tak myślałam, ale wbrew moim obawom wcale nie było tak źle.. wiadomo że to wszystko jest tylko na niby, uśmieszki, buziaczki, życzenia.. ale jeśli się chcesz chociaż trochę z tą swoją klasą zintegrować to masz dobrą okazję
myślę że lepiej iść niż nie iść, nic nie tracisz
Odpisz
#8
Też moi współplemieńcy z roku organizują coś takiego... ale nie ide xO Nie kce mi się i tyle. Ja to się boje swiat tych własciwych, będe musiała poodwiedzać swoja rodzinke i w związku z tym przyjdzie mi odpowiadać na różne pytania, opowiadać 'co słychać' - czego nienawidze T_T o i jeszcze tłumaczyć się dlaczego jestem taka mało towarzyska, czemu w sylwestra zamierzam siedziec w domu itp. <wzdech>
mój boże, żeby ona była trochę młodsza
trochę ładniejsza, szła z duchem czasu
kołysała się w biodrach w takt modnej muzyki
może wówczas pokochali by ją
prawdziwi mężczyźni
generałowie, atleci władzy, despoci
ale od niej wionie zapach naftaliny
sznuruje usta, powtarza wielkie Nie
nieznośna w swoim uporze
śmieszna jak strach na wróble
jak sen anarchisty, jak żywoty świętych

a wokół huczy wspaniałe życie
rumiane jak rzeźnia o poranku
Odpisz
#9
Ja przeważnie nie chodziłem na wigilię klasową, ale z tego względu, że nudzą mnie tego typu spendy. Już lepiej się wyspać
"Na tarczy krew! Dowód zwycięstwa i zadanych ran!"
Odpisz
#10
(...)
Odpisz
#11
Wafel, dobrze gadasz    :Uśmiecha się:

Ja też nie lubiłam klasowych wigilii przede wszystkim z powodu dzielenia sie opłatkiem, strasznie mnie to stresowało. Ale byłam chyba na wszystkich    :Uśmiecha się:
To naprawdę nic strasznego, jak wszyscy się rzucali do dzielenia tym opłatkiem, to robiło się zamieszanie i nikt nie zauważył, jeśli nie podzieliłam się ze wszystkimi  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Co do życzeń, to życzy się standardowo, zdrowia, pomyślności, kasy, można życzyć fajnego chłopaka, wielu przyjaciół, jak najlepszych ocen. Ewentualnie wszystkiego najlepszego i tyle, życzenia mają być krótkie 8)
Mi często życzyli, żebym więcej sie odzywała i częściej sie uśmiechała    :Uśmiecha się:
Problem z tymi spoconymi rękami, świetnie to rozumiem  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: Też strałam się wycierać o spodnie czy bluzkę. Zresztą, inni też mieli spocone ręce, choć oczywiście to nie jest pocieszenie.
No i przypominam, że klasowa Wigilia to także dawanie sobie drobnych prezentów, jedzenie słodyczy i owoców, i ogólnie jest całkiem przyjemnie.

Tak wiec zachęcam Cię, Franciszku, żebyś poszedł.
Admin na urlopie
Odpisz
#12
Najlepiej wcześniej przygotować sobie życzenia i iść!

Dzielenie się oplatkiem to, oprócz wolnych dni, moja ukochana częsć świąt. Nagle okazuje się, że wszyscy mnie lubią 8) .
Pokonałam fobię. Żyję bez leków i lęków. To da się zrobić.
Odpisz
#13
A osoby z którymi nie chciałam sie dzielic po prostu omijałam. to znaczy czekałam aż ktoś do mnie podejdzie, jeśli nie podchodził to go olewałam

Ja miałem podobnie,uścisłem dłoń kilku osobom a potem czekałem aż każdy do mnie podejdzie    :Śmieje się:

NIE MA TO JAK CZEKAĆ CIERPLIWIE Z BOKU NA ROZWÓJ WYDARZEŃ    :Uśmiecha się:
Odpisz
#14
heh Franciszek rozumiem cię bardzo dobrze - sama miałam identyczne przeżycia z klasowymi Wigiliami... ile to razy trzeba było wycierać dłonie o spódnicę... zawsze chciałam mieć to jak najszybciej za sobą, wiedziłaam że każdy życzy to samo itd. ale jak to z FS w głowie miałam myśli, że może powinnam życzyć coś oryginalnego itd.    :Obraził się:
Jesze gorzej było z klasowym Mikołajem... OGROMNY stres czy prezent który kupiłam się spodoba... jak Mikołaj polegal na tym, że niby nikt nie wiedział od kogo dostanie to i tak byłam cała czerwona i spocona obserwując obdarowaną przeze mnie osobę jaką ma minę... i dodatkowo przeżywałam ogromny stres jak sama rozpakowywałam prezent od kogoś (zwykle wszelkimi sposobami chciałam wiedzieć kto to jest), że ten ktoś też mnie obserwuje i sprawdza moją minę - tak samo jak ja. Oczywiście pewnie nikt tak prócz mnie nie robił...
Odpisz
#15
ja również uciekałam z klasowych wigilii,no i teraz żałuje bo w klasie mnie raczej wszyscy lubili tylko ja sobie wmawiałam ze jest inaczej.
byłam na jednej, w tamtym roku ,pomyślałam ostatnia klasa co mi szkodzi ,i wiecie nie żałuję co prawda stres był ogromny ,i jeszcze na dodatek pewien chłopak zamiast złożyć mi normalne życzenia powiedział ze jestem ładna i fajna (!)a ja nie znoszę takich momentów,ale jakoś to przeżyłam ,chociaz do konca roku szk.omijalam tego chlopaka jak sie tylko dalo .A teraz z perspektywy czasu jak pomysle o tym to mnie to podbudowuje
Odpisz
#16
według mnie klasowe albo zakładowe wigilie to dziwaczny pomysł... dlaczego w takim razie nie łamiemy się w szkole na wielkanoc jajkiem??
Odpisz
#17
ja się jajkiem też łamałam, co nie zmienia faktu, że rzeczywiście jest to głupie
Odpisz
#18
Wigilie w szkole , chociaż jakby tak dobrze pomyśleć to spędza się z tymi ludźmi sporo czasu. Jeżeli nie masz jakiś zatargów z kimś z klasy to idź, nawet gdybyś miał z pojedynczymi osobami - nie dziel się z nimi inaczej inni z którymi się dzielisz poczują, że to nic nie znaczy. Jeżeli takich osób jest sporo to powiedz wychowawczyni że nie pójdziesz bo nie chcesz się z kimś tam podzielić a jej złóż życzenia. W domu raczej dziel się ze wszystkimi.
Odpisz
#19
Ja w gimnazjum dzieliłem się opłatkiem z nauczycielami.
Wszystko było zorganizowane na korytarzu i były tam wszystkie osoby ze szkoły.
Bardziej mnie stresuje składanie życzeń niż samo dzielenie się z opłatkiem.
Informatyk życzył mi bym został jakimś komputerowcem, bo mam do tego rękę (akurat, nawet strony napisać nie umiem    :Wystawia język:). Aczkolwiek to było miłe.
W domu podobnie mam z tymi życzeniami.
Zazwyczaj nie składam, a z ojcem z którym zawsze miałem chory kontakt (DDA, FS, NSO to wszystko m.in przez niego) to już w ogóle hardcore.

Odpisz
#20
Ja miałem wigilię klasową w czwartek.Też zastanawiałem się czy wogóle na nią iść,bo nigdy nie mam pomysłu na życzenia,zresztą nie lubie ich składać i odczuwam wstręt do wszystkiego co ma jakikolwiek związek ze świętami.Nie lubie tej rodzinnej atmosfery,wolę juz chyba siedzieć w szkole i się tam kisić jak ogórek...ehhhh.Ale na wigilię klasowa poszedłem,bo początkowo powiedziałem klasię"nie idę" to sie wszyscy strasznie zbulwersowali.No to ja OK-poszedłem.Jak widać-żyję.Wiecie czego mi zyczyła wychowawczyni?Oto jej słowa:"mam nadzieje że będzie u ciebie lepiej,bo gorzej być nie może".I nie odnosiło się to do moich ocen,bo te nie są najgorsze,ale poprostu ona wie,że mam problemy w nawiązywaniu kontaktów i jestem nieśmiały,bo jej to mówiłem przy okazji wyjazdu integracyjnego z klasą(na który nie pojechałem,za przyczyne podając powyższe...przyczyny   :Uśmiecha się:)Co do wigilii rodzinnej-juz mi sie słabo robi na samą myśl o niej.Dobrze że najpierw organizujemy małą kolacje u siebie-tylko ja siora,matka i ojciec.Na wigilię całorodzinną już nie pojadę-powiem że mnie brzuch boli...albo coś tam-byle nie jechać   :Uśmiecha się:
Odpisz
#21
(...)
Odpisz
#22
hehe fakt dzielenie się opłatkiem to udręka każdy i tak wali te same życzenia w kółko co wydaję mi się i tak bezsensu (coś dużo rzeczy wydaje mi się bezsensu tak w ogóle może wynika to z bezsensownego życia i tak się już na ten bezsens przestawiłem,ale też nie zamierzam w tym tkwić każdy się jakoś powinien starać bo kto nie robi nic to ma w życiu nic a tak mamy chociaż trochę).Nie lubię świąt siedzenie z liczną rodziną to jedynie dyskomfort i tak rodzina uważa mnie za co najmniej debila i zadają mi pytania jakbym miał 12 lat co pogarsza i ich sytuację bo jeszcze gorzej mnie to odrzuca.Choć staram się przełamywać,część rodziny ze strony mamy już mnie "uznała" bo zmusiłem się i pokazałem im że jednak nie kretyn ze mnie i zacząłem mówić.Trochę się ocknęli ze snu no ale nic i tak nie mamy wspólnych zainteresowań hehe.
Odpisz
#23
Heh ja czuję bardzo dużu lęk przed dzieleniem się opłatkiem, ale dlatego, że mam schizy, że będą mi się tzręsły ręce. Klasowych już na szczęście nie mam. Ale dość strachu przysparza mi ta domowa. Masakra...
Odpisz
#24
Zawsze dzieliłam się z wszystkimi w klasie.Nawet jeśli za kimś nie przepadałam to czułam obowiązek odpuszczenia sobie swoich fochów.Nie miałam jakiś cudownych życzeń.Raczej oklepane.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: Nie zawsze mi się chciało chodzić na takie dzielenie się opłatkiem,ale w podstawówce nie miałam nic do gadania musiałam iść.A w gimnazjum to raz byłam.A kolejne 2 lata olałam.    :Smuci się: Nie chciałam się dzielić opłatkiem z tymi którzy uprzykrzali mi życie...Ciągle się i mnie zmienia nastawienie.
Odpisz
#25
post usunięty przez autora
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.