- Lęk przed jedzeniem. Czy ktoś się z tym uporał?
#1
Witam wszystkich

Przeglądam internet w poszukiwaniu jakiś wskazówek rozwiązań mojego problemu, który dotyczy unikania jedzenia w pewnych sytuacjach. Jest dużo tematów, wątków z podobnym problemem, ale nie znalazłem jakiegoś pozytywnego wpisu, kogoś kto z tego wyszedł? Czy ktoś się uporał z tą z tym problemem.
Pozdrawiam
Odpisz
#2
to zawsze był jeden z moich najgorszych problemów związanych z fobią.. i dalej trochę jest, bo wciąż czasem, jak mam gorszy dzień, używam swoich pewnych trików, o ile się da.
Najgorzej szło mi z jedzeniem nożem i widelcem w restauracji czy gdzieś, kiedy zaraz koło mnie siedział ktoś kto wzbudzał mój lęk - widelec w lewej ręce latał mi na wszystkie strony, miałam wrażenie, że nie wyceluję go sobie w ogóle do buzi. Dlatego unikałam i nadal trochę unikam restauracji, a jeśli muszę, to wybieram coś, co można zjeść samym widelcem (warzywa na parze) albo rękoma (frytki, udka).
Nawet w największym lęku każdy da sobie radę ze zjedzeniem cheeza z Maca, kebabu, czy jakiejś zapiekany.

jedzenie w miejscach publicznych zaraz przy stresorze, np. na pierwszym spotkaniu z kimś obcym lub stresującym dalej wywołuje we mnie lęk ale ćwiczę.

moje strategie na dzień dzisiejszy:
- jeść z obcymi jak najczęściej, żeby się przyzwyczaić do sytuacji
- zaczynając od ludzi których boję się tylko trochę
- jak manipuluję sztućcami nie patrzę się na 'reakcje' innych (oni zapewne wcale mnie nie oceniają)
- jeśli jestem zdenerwowana biorę coś, co można po prostu nakłuć na widelec bez pomocy noża lub coś co mogę trzymać w ręku.
i najważniejsza zasada
- nie myślę (myślę tylko o jedzonku, jaką ma fakturę, jak smakuje itp.)
Odpisz
#3
Też to mam. Nie jem przy obcych, bo boję się, że mi zjedzą.
Odpisz
#4
Czym jest ten lęk przed jedzeniem?
Boicie się jeść tzn. przeżuwać czy posługiwać sztućcami itd?

Jeśli chodzi o to drugie, to ja miałam i się pozbyłam, no prawie. Mój facet zaczął mnie ciągle zapraszać do restauracji, no i różne niestandardowe sytuacje były... próbowanie wina przy kelnerce, jedzenie pałeczkami, jedzenie spaghetti widelcem i łyżką, jedzenie niektórych potraw rękami itd. W wyniku tego w ogóle niestraszne stało się dla mnie jedzenie nożem i widelcem. Bardzo się bałam jak mi kelner przynosił łyżkę do spaghetti, bo ja jak prostak jem, urywając makaron zębami    :Śmieje się: To znaczyło, że musiał patrzeć jak nieporadnie jem, a później podziwiać moją niezdarność z tą łyżką. Pomyślałam sobie jednak, że mi bez różnicy, nic nie znaczy, co on myśli.
Nadal mi słabo jak mam jeść przy kimś nowopoznanym, w ogóle mi nie smakuje i ledwo się powstrzymuję od wymiotów.
Odpisz
#5
anikk napisał(a):Czym jest ten lęk przed jedzeniem?
i zdaje się sama sobie odpowiedziałaś   :Uśmiecha się:
Cytat:Nadal mi słabo jak mam jeść przy kimś nowopoznanym, w ogóle mi nie smakuje i ledwo się powstrzymuję od wymiotów.

trudno jeść w lęku, bo krew w takim stanie odpływa z krańców kończyn, przez co trudno wykonywać skomplikowane czynności manualne, takie jak jedzenie nożem i widelcem, czy pałeczkami (to już w ogóle pewnie masakra). A u mnie to powoduje frustrację i złość.. na nóż, widelec, ludzi i jedzenie.
Odpisz
#6
U mnie zaczęło się to już dawno, na studiach i niestety tkwię w tym nadal już ponad 10lat   :Smutny: Ogólnie muszę powiedzieć, że doskonale mnie to dopowadziło do izolacji (nie miałem wtedy wiedzy na ten temat a najprostsze rozwiązanie to unikanie), pourywania kontaktów ze studiów, bo mi było wstyd za siebie.... Unikam imprez w pracy, randek..... U mnie dotyczy to głównie nowopoznanych osób, sztywnych imprez w większym gronie. Chyba w sytuacjach w dwie osoby jest lepiej. No i śniadania w pracy są dla mnie codziennym koszmarem. W sumie nie wiem dlaczego, bo znam trochę tych ludzi, a gdy trochę kogoś znam to jest w miarę ok. Może dlatego, że jestem bardziej spięty w pracy.
Rozumiem, że najlepszym wyjściem są ćwiczenia. Chyba samodzielne wypady do restauracji nie przynoszą takiego efektu (z resztą raczej samemu się nie chodzi w takie miejsca). Tak naprawdę to nie mam nawet z kim ćwiczyć. Mam jedną, dwie osoby znajome i wychodzenie ciągle z tą samą jest mało owocne, staje się łatwe.
U mnie jest problem z napięciem w rękach, czasem jakby szyja, no i boję się samego lęku (jest nie przyjemny), bo chyba utrwaliłem sobie z czasem lękową reakcje na pewne sytuacje, oraz negatywnej oceny innych-tego pewnie bardziej.
Odpisz
#7
Doszłam do wniosku, że to lęk dla odważnych    :Uśmiecha się puszczając oko:
Bo ja ostatnio jadłam z kimś mało mi znanym 6 lat temu. Później miałam jedną okazję, ale wstydziłam się zamówić.
Odpisz
#8
Doskonale rozumiem, o czym mówicie. W zasadzie nie nazwałabym tego lękiem przed jedzeniem, bo to chyba jednak nie tego jedzenia się boimy, a oceniania. Albo czegoś jeszcze innego. To jedna z moich najbardziej wstydliwych paranoi. Jestem prawie pewna, że zaczęło się to w czasach gimnazjalnych w szkolnej stołówce. Na obiadach panowały straszne tłoki i niejeden raz byłam zmuszona siedzieć z ludźmi, za którymi nie przepadałam bądź których za bardzo nie znałam. Każdy okruszek, który przypadkowo przykleił mi się do kącika ust, bądź spadł na talerz gdy podnosiłam widelec, każde najcichsze mlaśnięcie itd. narastały w moim mniemaniu do rangi czegoś, co mogło uczynić ze mnie jakieś obrzydliwe dziwadło. Okropnie wpływało to w takim momencie na moją koordynację ruchową. W rezultacie zaczynały drżeć mi ręce, moja celność także spadała, tak więc włożenie sobie do ust kawałka ziemniaka czy kotleta było nie lada wyzwaniem. Chociaż najgorsze było jedzenie surówek i innych rzeczy, które łatwo się sypały itp.    :Wystawia język:. Stres = problemy z przełykaniem, tak więc często musiałam popijać, żeby jedzenie w ogóle przeszło mi przez gardło, bo ogarniała mnie panika. W pewnym stopniu nadal to mam, jednak objawia się to bardzo rzadko, a jeśli już to w styczności z konkretnymi produktami, jak pizza (w stresowych sytuacjach potrafię przez przypadek ściągnąć cały ser wraz z pierwszym kęsem    :Wystawia język:) i w towarzystwie osób, które mnie nie znają i dopiero będą wyrabiać sobie o mnie zdanie. Jedzenie to przecież tak pierwotna potrzeba, bez której nie można żyć, a tu proszę, taki stres się pojawia.    :Uśmiecha się:
Odpisz
#9
Kaszamanna napisał(a):Stres = problemy z przełykaniem, tak więc często musiałam popijać, żeby jedzenie w ogóle przeszło mi przez gardło, bo ogarniała mnie panika.

hehe.. to stała wizja mojej śmierci, że kiedyś udławię się przy kimś obcym jedzeniem i tak właśnie wyzionę ducha.

ale z tym jedzeniem to kicha trochę. Normalnie przy obcych się denerwuję a teraz np. wyobraźmy sobie randkę.. tutaj stres sięga zenitu. Ktoś chce być miły i zaprasza do restauracji a ja wiem, że ewentualnie uda mi się zjeść jedynie fryty, bo ja po prostu bardzo przepadam za frytkami   :Wystawia język i opuszcza oko:   :Wystawia język i opuszcza oko:
Odpisz
#10
Chciałam się podzielić z Wami moim lękiem przed jedzeniem. Źródeł tego lęku upatruję w zdarzeniu, jakie miało miejsce, gdy miałam około cztery latka. Pewnego dnia dławiłam się cukierkiem i gdyby nie szybka reakcja brata, który chwycił mnie za nogi głową w dół, pewnie byłoby po mnie. Od tamtego czasu panicznie bałam się połykania tabletek. Jakiś czas temu doszedł nowy problem - połykanie jedzenia. Problem nasilił się, gdy przebywałam za granicą. Kiedy mąż wychodził do pracy, ja zostawałam sama w domu. Zaczęłam mieć wizje, że będę się dławić a nie ma przy mnie nikogo, kto by mnie ratował. Samotne jedzenie to był koszmar, przykry obowiązek. Nieraz umierałam z głodu, aby tylko nie jeść w samotności i czekałam na wspólny obiad z mężem dopiero po 17. (Oczywiście obiad ugotowałam sama wcześniej.) Dziś nie muszę już sama zostawać w domu, a mimo to lęk trwa. Każde śniadanie, obiad, kolacja to moja codzienna batalia. A przecież dla normalnych ludzi jedzenie to rozkosz! Dla mnie każdemu kęsowi towarzyszy myśl - obym tylko go przełknęła, oby nie utkwił mi w gardle. I przeżuwam sto razy, popijając przy tym, przez co zawsze kończę posiłek jako ostatnia. A najgorsze są wesela i tego typu imprezy, gdzie trzeba jeść. Pewnie wyglądam jak dziwak. Na dodatek jestem szczupłą osobą i pewnie wygląda to tak, jakbym celowo mało jadła. A ja chciałabym przytyć. Tylko jak to zrobić, skoro jem tyle, żeby tylko przetrwać? Czy jest jakiś sposób, żeby pozbyć się tego lęku?
Odpisz
#11
A czy Twoja rodzina wie o tym lęku? Nie możesz szukać w nich wsparcia?
Tysiące myśli, setki pytań, miliony odpowiedzi. Dziesiątki słów, a każde z nich nienazwaną męką.

Lead yourself to failure.
Odpisz
#12
Mój Mąż i moja Mama wiedzą o tym. Jednak chyba nie traktują tego zupełnie "poważnie". To znaczy... myślę, iż nie sądzą, że jest to dla mnie aż tak ogromny problem, bo i ja nie mówię o tym na co dzień. Kiedyś wspomniałam może ze dwa razy, że coś takiego mam, i tyle. Ja rozumiem, że normalnej osobie trudno pojąć, jak można tak "obsesyjnie" myśleć o czynności jaką jest jedzenie. Nikt normalny nie zasiada do stołu z myślą, że może się zaraz udławić, bo i nie zdarza się to często. Musiałby człowiek przy jedzeniu śpiewać albo łykać ogromne kęsy, żeby do tego doprowadzić. Wiem, że mój lęk jest bezpodstawny, nie wiem tylko, co mam jeszcze robić, żeby się go wyzbyć. Jak wpłynąć na moją podświadomość i jak zapomnieć o tym traumatycznym zdarzeniu z dzieciństwa, gdy dławiłam się tym cholernym cukierkiem. Generalnie rzecz biorąc jestem osobą wrażliwą, delikatną i lękliwą, a takim osobom ciężko w tych czasach....    :Obraził się:
Odpisz
#13
Wiem co przeżywasz chociaż w pewnym stopniu bo moja mama bardzo boi się łykać tabletek. Tak jak w każdym problemie psychologicznym należy oddalać negatywne myśli. Staraj się robić to wszystko mechanicznie bez zbędnych wizualizacji. Obecność kogoś w pokoju nie uspokaja Cię?
Jak u Ciebie jest z płynami? Może czas zmienić dietę na taką która będzie dla Ciebie łatwiej przyswajalna, np jakieś drobne kasze, to dobry zapychacz
Tysiące myśli, setki pytań, miliony odpowiedzi. Dziesiątki słów, a każde z nich nienazwaną męką.

Lead yourself to failure.
Odpisz
#14
stokrotka26 napisał(a):Mój Mąż i moja Mama wiedzą o tym. Jednak chyba nie traktują tego zupełnie "poważnie". To znaczy... myślę, iż nie sądzą, że jest to dla mnie aż tak ogromny problem, bo i ja nie mówię o tym na co dzień. Kiedyś wspomniałam może ze dwa razy, że coś takiego mam, i tyle.
Nie traktują tego poważnie bo za mało razy o tym wspomniałaś    :Uśmiecha się: Więc myślą że to nie problem    :Uśmiecha się: Próbowałaś może jakieś terapie ? Myślę że nie jest to takie trudne do wyleczenia    :Uśmiecha się:
Odpisz
#15
Kilka razy miałem w życiu takie napadowe "lęki przed łykaniem" . Tyle że u mnie to trwało góra po 2 tygodnie - pojawiało się co kilka lat i samo znikało. Strasznie męczące to było    :Obraził się: To chyba jakieś zaburzenie obsesyjno-kompulsywne. Jeśli to za długo trwa udaj się może do psychologa, albo do psychiatry po SSRI czy coś tam innego.

Aha może "potrenuj" sobie połykanie popijając wodą/herbatą. No i pamiętaj ... to czynność odruchowa, która działa nawet bez udziału świadomości nic złego nie może Ci się stać    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#16
Z piciem czy płynnymi pokarmami jest lepiej. Czasem "jak się zapomnę" to potrafię wypić duszkiem szklankę wody czy soku. Innym razem, gdy myślę w kółko o TYM problemie, to jest tak źle, że nawet ślinę z trudem przełykam... Wiem, że ten problem siedzi tylko w mojej głowie. Poczytam coś o terapii poznawczo-behawioralnej. Chciałabym sama zwalczyć swój irracjonalny lęk i zapomnieć o nim raz na zawsze.

trash napisał(a):Aha może "potrenuj" sobie połykanie popijając wodą/herbatą. No i pamiętaj ... to czynność odruchowa, która działa nawet bez udziału świadomości nic złego nie może Ci się stać    :Uśmiecha się puszczając oko:

Ostatnie zdanie muszę sobie obowiązkowo zakodować w mózgu    :Uśmiecha się:

Dziękuję Wam wszystkim za wskazówki!
Odpisz
#17
Też mam opory przed jedzeniem w miejscu publicznym    :Uśmiecha się puszczając oko: Pół biedy, kiedy jem z kimś kogo dobrze znam, ale jak mam wejść sama i coś zamówić, to przeżywam katusze i zazwyczaj chodzę głodna.
Zauważyłam też, że źle się czuję nawet gdy musze przejść koło lub między stolikami np. w jakimś centrum handlowym.

W ogóle, ostatnio byłam na weselu u koleżanki i to był dopiero stres. Gdy większość gości zajadała ze smakiem drugie danie, ja ciągle jadłam rosół, zimny bo zimny, ale zjadłam do końca    :Wystawia język: Oczywiście co chwilę wycierałam usta serwetką, by przypadkiem nikt z gości nie zauważył, że mam na wargach kroplę rosołu, bądź mikroskopijny kawałek makaronu   :Wystawia język:

Wiem, chore   :Wystawia język:
Odpisz
#18
Przy tej całej psychozie, jaką sobą reprezentuję to na szczęście jeść mogę normalnie   :Uśmiecha się 2: W sytuacjach stresowych to nawet lepiej, no mam jakąs odskocznię od rzeczywistości jak się skupię na jedzeniu
"Fall seven times, stand up eight"
Odpisz
#19
moge jedynie pozazdrościć    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#20
Jak jestem w miejscu gdzie jest dużo ludzi bo nie jem w ogóle, u mnie głównie jest taki problem że mam lęk przed wymiotowaniem , boje się że jak coś zjem to zwymiotuje i wszyscy będą się na mnie patrzeć i będą mnie osądzać.
Chyba pójdę się przejść, choć jest 3 w nocy
Odpisz
#21
Ja mam problemy z "unikaniem jedzenia", jeśli mogę tak to nazwać... ale nie w "niektórych sytuacjach", a niemal ciągle. Jednak zbytnio się tym nie przejmuje - traktuję to jako swego rodzaju pozytywną cechę. Niektórzy mają wręcz przeciwny problem.    :Wystawia język:
Odpisz
#22
Witam. Również mam problem dotyczący jedzenia. Jednak ja niemal panicznie boje się że coś co dostane do jedzenia nie będzie mi smakowało, albo będę zmuszany do jedzenia lub też będę w sytuacji kiedy nie wypada nie zjeść. Dodam że jestem osoba dość szczupłą i nie raz spotykałem się ze słowami typu "jemu nałóżcie dużo, on chudy jest strasznie". Wszystko rozwinęło się do tego stopnia, że boje się chodzić ze znajomymi do restauracji czy na pizze, nie lubię próbować nowych potraw, najlepiej mi się je w samotności. Chociaż zamówienie czegoś w McDonalds i zjedzenie tego przy stoliku w centrum handlowym, gdy w około jest masa ludzi to dla mnie nie problem. Wszystko zaczyna się gdy muszę coś zjeść w towarzystwie osób które znam i na których mi w jakiś sposób zależy. Wtedy momentalnie zaciska mi się gardło, stresuje się, robi mi sie niedobrze i miewam odruchy wymiotne. Ostatnio doszło do tego że w każdym wyjściu czy spotkaniu widzę potencjalnie sytuacje w której będę musiał coś zjeść, co strasznie ogranicza moje życie towarzyskie. Czy ktoś spotkał się z podobnym problemem albo co ważniejsze uporał się z tym?
Odpisz
#23
Na taki lęk najlepszym lekarstwem jest porządny głód wtedy człowiek przestaje zwracać uwagę na innych i po prostu chce zjesc.
Odpisz
#24
A przewrotnie głód wzmaga lęk w ogóle.    :Wystawia język:
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#25
pozytywny wpis to nie będzie, ale też mam problem z jedzeniem w miejscach publicznych (ściśnięte gardło i tak dalej...), więc unikam, a jak jestem zmuszona jakimś cudem to bardzo mało, albo tylko coś popijam. okropnie się czuję jak ktoś patrzy, gdy jem.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jak o tym nie napiszę, to zwariuję... Extrovertus 16 2 570 26 Cze 2015, Pią 12:27
Ostatni post: Wycofany
  Lęk przed płaceniem w kasie - też tak macie lub mieliście? Jim-Moriarty 31 4 508 02 Gru 2014, Wto 21:37
Ostatni post: zmotywowany
  Lęk przed spotkaniami na mieście 11 1 776 17 Sie 2014, Nie 14:12
Ostatni post: contegnoso
  Strach przed rozglądaniem się Pm Cool Lee 22 2 961 24 Maj 2014, Sob 17:50
Ostatni post: andrew_ace
  Czy czujecie się swobodnie w kościele? 120 16 029 01 Lip 2013, Pon 19:59
Ostatni post: Hatifnatka
  Lek przed podjęciem nowej pracy, czy pójsciem do urzędu itd. arek14051978 10 1 729 20 Lis 2012, Wto 20:45
Ostatni post: achinoam
  Lęk przed wyjeżdżaniem, podróżowaniem Mursilis 16 19 242 15 Wrz 2012, Sob 3:01
Ostatni post: andello
  Lęk przed wyjazdem maleard 1 1 187 25 Maj 2012, Pią 9:36
Ostatni post: uno88
  Lęk przed jedzeniem => lęk przed spotkaniami => aliena daky26 2 2 017 26 Kwi 2011, Wto 23:17
Ostatni post: daky26


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.