- Ludzi nie obchodzi to co mówie
#1
Czy wy też tak macie?Ja mam takie poczucie.Przeważnie czuje to gdy ludzie mi przerywają i zaczynają mówić o czym innym a nie o tym o czym ja mówiłem.Nienawidzę jak mi się przerywa.Ponoć większość ludzi po prostu nie umie słuchać ale ciężko mi w to uwierzyć.
Odpisz
#2
Tak miałam całe życie właściwie, a teraz o dziwo niektórzy nawet słuchają, co budzi we mnie nieodmiennie zdziwienie.    :Uśmiecha się:
Nie wiem czemu, właściwie nic się nie zmieniło.
Muszę przyznać, że mam dosyć monotonny sposób mówienia, a ludzie łatwo się dekoncentrują.
Jest też osobna kategoria- ludzie, którzy ciągle przerywają, ale oni zwykle nie słuchają nikogo, tylko wiecznie mówią o sobie. Też nie cierpię takich typów, mam wtedy wrażenie, że taka osoba czuje się ważniejsza, lepsza i przez to mnie olewa.
Odpisz
#3
Też mam z tym problem. Między innymi dlatego tak szybko się poddaję, bo jakoś nie potrafię uwierzyć, że to co mówię mogłoby kogokolwiek zainteresować. Zawsze brakuje mi odpowiednich słów, zbyt długo zastanawiam się co powiedzieć i nie mam wiary we własne zdolności interpersonalne. Słuchacze to zauważają i przerywają mi, aby ukrócić moje męki.
Odpisz
#4
Ja w ogóle się nie odzywam a zwłaszcza w towarzystwie mężczyzn, mężczyźni najczęściej rozmawiają o piłce, ja wolę wcale się nie odzywać, żeby się nie skompromitować, bo nic nie wiem o piłce nożnej i nie oglądam, ale tak samo mam w damskim towarzystwie, zawsze się znajdzie jakaś gadatliwa osoba, która bez oporów będzie o czymś opowiadać, ja jestem raczej skryta.
"Żyje­my tak jak śni­my – samotnie."
"Cierpienie daje prędką dojrzałość"
Joseph Conrad
"Czas jest nasz, ale wie­czność na­leży do Boga."
"Bóg może is­tnieć al­bo i nie, ale cier­pienie is­tnieje z całą pew­nością. Jest ab­so­lut­nie rzeczy­wis­te i niezap­rzeczal­ne. I z tej real­ności wy­nika właśnie mo­je zaan­gażowa­nie, jądro mo­jej wiary." Anne Rice
"Ludzie są wie­cznie nieza­dowo­leni. Kiedy mają niewiele, chcą więcej. Jeśli mają dużo, chcą jeszcze więcej. A kiedy to już osiągną, tęsknią za pros­tym, skrom­nym życiem."
"Co jest najśmie­szniej­sze w ludziach? Zaw­sze myślą na od­wrót: spie­szy im się do do­rosłości, a po­tem wzdychają za ut­ra­conym dzieciństwem. Tracą zdro­wie by zdo­być pieniądze, po­tem tracą pieniądze by odzys­kać zdro­wie. [...] Żyją jak­by nig­dy nie mieli um­rzeć, a umierają, jak­by nig­dy nie żyli."
Odpisz
#5
Faktycznie, mam wrażenie, że czasami ludzie nie chcą słuchać, nie umieją słuchać i chcą się przebić ze swoim zdaniem za wszelką cenę. Myślę też, że tym, co może w komunikacji międzyludzkiej nam (jako osobom z lękiem społecznym) sprawiać trudność jest umiejętność asertywnego reagowania, np. powiedzenia, że chcemy żeby ktoś nas do końca wysłuchał... Ja miewam tak, że czuję złość na kogoś, kto mi przerwał czy nie nawiązał do mojej poprzedniej wypowiedzi, ale nie jestem w stanie powiedzieć "ej, ja teraz mówię, chciałabym dokończyć, wkurza mnie to, że przerywasz". Zamiast tego się wycofuję...

Ważne jest też to, co napisał Fearless - wiara/brak wiary we własne zdolności interpersonalne i możliwość zainteresowania kogoś tym kim jesteśmy czy tym o czym mówimy.
Odpisz
#6
KasiaNitka91 napisał(a):Faktycznie, mam wrażenie, że czasami ludzie nie chcą słuchać, nie umieją słuchać i chcą się przebić ze swoim zdaniem za wszelką cenę. Myślę też, że tym, co może w komunikacji międzyludzkiej nam (jako osobom z lękiem społecznym) sprawiać trudność jest umiejętność asertywnego reagowania, np. powiedzenia, że chcemy żeby ktoś nas do końca wysłuchał... Ja miewam tak, że czuję złość na kogoś, kto mi przerwał czy nie nawiązał do mojej poprzedniej wypowiedzi, ale nie jestem w stanie powiedzieć "ej, ja teraz mówię, chciałabym dokończyć, wkurza mnie to, że przerywasz". Zamiast tego się wycofuję...

Ważne jest też to, co napisał Fearless - wiara/brak wiary we własne zdolności interpersonalne i możliwość zainteresowania kogoś tym kim jesteśmy czy tym o czym mówimy.

Taa, pod tym brakiem asertywnego reagowania też mogę się podpisać... Ostatnio większość ludzi nawet nie odwraca wzroku jak ja coś mówię(no chyba,że czegoś ode mnie potrzebują), a ostatnio kilka razy udało mi się nawet coś krzyknąć i też nie wiem z czego to wynika. Myślę, że ma to związek z niską atrakcyjnością społeczna i pewnego rodzaju szokiem, że jednak potrafi ktoś taki coś z siebie wydusić. Zauważyłam też, że jak nie dopasuje się tonu głosu do wypowiedzi to taką wypowiedź po prostu zignorują, bo nie zainteresuje to ich na poziomie podświadomym i nie będą wiedzieli jak się do tego ustosunkować... No i też bardzo ważną rzeczą jakiej pewnie osoby odizolowane od życia społecznego nie potrafią wykonać: podświadome kopiowanie zachowania rozmówcy. Jak się nie będzie wzbudzać sympatii to ciężko o jakąś reakcję.
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#7
Ketina napisał(a):No i też bardzo ważną rzeczą jakiej pewnie osoby odizolowane od życia społecznego nie potrafią wykonać: podświadome kopiowanie zachowania rozmówcy. Jak się nie będzie wzbudzać sympatii to ciężko o jakąś reakcję.


Ja podświadomie kopiuję ton głosu rozmówcy i jego odzywki, ale nic mi to nie daje. W dodatku czuję się jakbym na siłę chciała się dopasować i jakbym nie miała przez to własnej osobowości. Mam wrażenie, że rozmówcy należy pokazać siebie takim, jakim się jest na serio i wtedy ewentualnie obie strony decydują, czy chcą kontynuować znajomość, tymczasem ja ciągle jestem "uważająca", ostrożna, dobieram słowa tak, żeby nie urazić rozmówcy, myślę nad tym co mam powiedzieć i w rezultacie do niczego pożądanego to nie prowadzi.
Moje życie już się skończyło.
[Obrazek: b80bead274f2d33d.gif]

Odpisz
#8
Też tak mam, nie jesteś sam. Najlepiej jest nie rozmawiać z takimi ludźmi którzy przerywają lub nie słuchają.
Odpisz
#9
Promyk napisał(a):Ja podświadomie kopiuję ton głosu rozmówcy i jego odzywki, ale nic mi to nie daje. W dodatku czuję się jakbym na siłę chciała się dopasować i jakbym nie miała przez to własnej osobowości. Mam wrażenie, że rozmówcy należy pokazać siebie takim, jakim się jest na serio i wtedy ewentualnie obie strony decydują, czy chcą kontynuować znajomość, tymczasem ja ciągle jestem "uważająca", ostrożna, dobieram słowa tak, żeby nie urazić rozmówcy, myślę nad tym co mam powiedzieć i w rezultacie do niczego pożądanego to nie prowadzi.

O, to to, mam dokładnie to samo. A potem się dziwię, że ludzie nie chcą nawiązywać ze mną kontaktu - skoro jestem taka dopasowująca się i taka niekonkretna. A zarówno ja jak i Ty mamy swoją osobowość, tylko zbyt bardzo skupiamy się na innych ludziach... Ale powiem Ci, że nie jest łatwo to zmienić. Ja popadam w skrajności - przeważnie jestem właśnie taka jak w Twoim opisie, a czasem tak bardzo staram się pokazać "siebie", że po chwili zauważam, że może być to odbierane jako traktowanie drugiej osoby z góry, uważanie jej za gorszej w jakiś sposób od siebie. Do wszystkiego potrafię dodawać coś o sobie, a nie każdy chce tego słuchać lub po prostu oczekiwał innej reakcji. Także w te źle i wewte niedobrze. Ale jak cholercia znaleźć/wypracować ten złoty środek...  :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#10
Ja generalnie staram się znać po trochę na wszystkim a nawet jak się nie znam, to zawsze rozmówcę dopytam (nawet poudaję zainteresowanie).

Gorzej z tym, że ja uważam zawsze, że muszę być fajny i mówić fajnie, dowcipnie, interesująco. Jeżeli są dobre wibracje - to staram się uciąć jak najszybciej rozmowę (sic!), żeby zachować się dobrze w pamięci rozmówcy.
Odpisz
#11
So true. Mówię mówię i widzę że inni mają własny temat albo patrzą się jak na debila. Rzadko zabieram głos w małej grupie (tak z 4 osoby) a w większej to wcale.
No dejes que me vaya

Soy un desahuciado
Odpisz
#12
Mam to samo ale rozumiem że to nie ich wina tylko natury ludzkiej. Jeśli byłbym od początku opanowany emocjonalnie nie irytując się ich obecnością to by mnie szanowali - komunikacja niewerbalna jest ważniejsza od werbalnej. Ludzie czują co im wysyłamy - nieświadoma część mózgu to interpretuje w naturalny sposób niezależny od świadomości.
Odpisz
#13
przynajmniej "macie" jeszcze jakichś ludzi, z którymi rozmawiacie, o znajomych juz nie wspominając... jeśli zdarza mi się podobna sytuacja, to z podobnym zakończeniem. tylko tyle, że ta druga osoba całkowicie zapomina, o czym w danym momencie mówiłam. to frustrujące.
the columns are all men begging to crush me
bury me... on the deep black earth
just push me in and... watch me drift by
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mam osobowość unikającą czy nie znosze po prostu ludzi? aspołeczna_dziewuszka 31 8 135 16 Sty 2015, Pią 11:16
Ostatni post: masterblaster
  Odpychanie ludzi ariel999 12 6 182 13 Gru 2014, Sob 14:13
Ostatni post: masterblaster
  Jak sobie pomóc i wyjść do ludzi? luzzik 2 2 291 07 Sty 2014, Wto 1:50
Ostatni post: luzzik


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

              Reklama