- Mechanizmy obronne
#1
Poza tym, że każdy fobik ma podobne objawy na sytuacje stresowe/społeczne to posiada jeszcze indywidualne reakcje/mechanizmy obronne. Jakie wy posiadacie? Agresja, alienacja, zapaść psychiczna czy coś innego?

Zmieniłem tytuł wątku. Niered

Mechanizmy obronne (psychologia)
Odpisz
#2
"nie dając nikomu szans, to jedyny sposób jaki znam..." 8)

po prostu udaję, że mi nie zależy, i że mam wszystkich w dup*e
Odpisz
#3
Przejrzałem linka i jeśli chodzi o mechanizmy obrony ego, to łatwiej byłoby wymienić te, których nie mam. 8)

Ciekawy cytat: "Nerwice oraz fobie są często po prostu przerośniętymi ponad miarę mechanizmami obronnymi."
Odpisz
#4
marcin1980 napisał(a):Przejrzałem linka i jeśli chodzi o mechanizmy obrony ego, to łatwiej byłoby wymienić te, których nie mam. 8)

Ciekawy cytat: "Nerwice oraz fobie są często po prostu przerośniętymi ponad miarę mechanizmami obronnymi."

hehe, a psychozy też?
Odpisz
#5
Ja dokladnie tak jak Shade- udaje ze mi na nikim nie zalezy, ze jestem niezalezna, samowystarczalna i nikogo nie potrzebuje (a potrzebuje i to bardzo), ze mam wszystkich gdzies...

Najgorzej jest z facetami moja zalosna postawa zimnej wynioslej i niedostepnej s*k* 'nie zblizaj sie do mnie gardze toba'...
nienawidze tego... buduje wielki mur chinski, trzymam wszystkich na dystans i robie wszystko zeby nikt (zwlaszcza zaden facet) nie pomyslal ze przypadkiem moze go potrzebuje czy cos...

To zalosne bo tak naprawde zazwyczaj jestem przerazona mala dziewczynka i tylko po prostu wole z gory kogos odrzucic niz narazic sie na ewentualne rozczarowanie.

Beznadziejna sprawa ludzie czesto odbieraja mnie przez to jako wyniosla i zimna i cholernie duzo czasu zajmuje mi pokazanie prawdziwej siebie.
Odpisz
#6
Hehe, ja też sie pod tym podpisuje. Ogólnie jestem otwarty na ludzi tylko sprawiam wrażenie jestem zarozumiały, nawet "cześć" ludzią nie odpowiadam wiadomo dlaczego   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#7
(...)
Odpisz
#8
...
Odpisz
#9
Łeee chyba nie mam mechanizmów obronnych, albo ich nie wypracowałem, albo nie zauważam. Po prostu prędzej czy później wiem że i tak będę musiał stawić czoła danemu problemowi, ale do póki się tylko dało to go po prostu unikałem...

Teraz to zmieniam i wychodzę wszystkiemu, no prawie wszystkiemu na przeciw   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Odpisz
#10
a macie czasami (ciężko mi to nazwać) świadomość, że nie mamy siły na urzeczywistnienie mechanizmu obronnego ... że niby om jest, a nie mam siły go zastosować?
Odpisz
#11
  :Stan - Niezadowolony - Przewraca oczami:
Odpisz
#12
Lochfyne czytajac Cie dochodze do wniosku ze jestes jakims nadczlowiekiem.

Nie masz mechanizmow, nie masz chwil zwatpienia, zawsze optymistyczne i rozsadne podejscie, zawsze zrownowazony i pelen samozaparcia oraz zapalu do terapii, i jeszcze innych pociesza. Bezczelny. Czy Ty masz jakis slaby punkt?
A i wszystko lubisz jesc w dodatku.

Nadczlowiek, tako rzecze Nenette.
Odpisz
#13
Nie muszę już tego mówić, sam to już powiedziałeś. Możesz myśleć co chcesz, jak chcesz to prześledź moje posty z okolicy stycznia. Byłem identyczny jak ty. IDENTYCZNY   :Stan - Niezadowolony - Brak słów:: Niestety, to były TYLKO leki. Tak jak już wcześniej mówiłem sądzę, że poza nimi osiągnąłeś niewiele, chociaż wierzę i życzę Ci wyleczenia. Ja tylko przestrzegam, i próbuję przekazać to co mówi mi doświadczenie. Pozdrawiam.
Odpisz
#14
dobrze, że ja nic nie biorę.
Odpisz
#15
Lochfyne, Twoje wpisy napawają optymizmem. Żeby tylko to się nie skończyło z chwilą odstawienia leków. Ze swojej strony życzę Ci jak najlepiej. Pozdrawiam.
Odpisz
#16
wlasnie. nicze ludzie do cholery nicze, dlatego napisalam 'tako rzecze' czy ktos tu cokolwiek lapie.

Ale Sosen Ty nadal chyba jestes optymistyczny i kochajacy wszystkich i w ogole? Nie wiem wczesniej cie nie znalam, teraz tez nie znam, ale jak czytam to taki sie wydajesz jakbys nie mial problemow i zawsze mily looz i samarytanin.

czy tylko ja jestem tu dziwna? niech ktos napisze cos tak dziwnego jak ja.

Ludzie moje leki nie daja NIC a dzis poszlam nacpana do psycholog i prawie sie z nia poklocilam gadalam strasznie dziwne rzeczy coz poradzic za duzo lexotanu ktory dziala tylko w dawce konskiej i to negatywnie.

Na szczescie macierzynska kobieta sie nie przejela szczegolnie i chyba jeszcze mnie lubi.

Nietzsche Tako rzecze Zaratustra Lochfyne drogi o to chodzilo.
Odpisz
#17
nenette napisał(a):Ale Sosen Ty nadal chyba jestes optymistyczny i kochajacy wszystkich i w ogole? Nie wiem wczesniej cie nie znalam, teraz tez nie znam, ale jak czytam to taki sie wydajesz jakbys nie mial problemow i zawsze mily looz i samarytanin.

No to trafiłaś w sedno. Taki w sumie ostatnio jestem. A mój poziom optymizmu i samarytanizmu sukcesywnie rośnie   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#18
No to niestety nie jestem tym nadczłowiekiem. Poprawę zawdzięczam dzięki lekom, ale teoria Sosena o tym że prawie nic nie osiągnałem jest błędna. To co zrobiłem przez ostatnie 2 tygodnie i to co zamierzam zrobić przez następne nie zniknie. Zostanie. Rozmowa z wujostwem, rozmowa z rodzicami, pojednanie się z ojcem to zostanie. Bo ja już to wykonałem. Nikt mi tego nie odbierze i nawet jakby fobia wróciła to ja już nie jestem zamkniętą osobą która czasem się dziwnie zachowuje, tylko rodzice wiedzą co mi dolega i w razie czego będę mógł na nich już zawsze liczyć. Tak samo na wujka i ciocię. Wcześniej widzieli że, nie do końca normalnie się zachowuje, że unikam pewnych sytuacji, że nie odbieram telefonów ale jak pytali mnie co mi jest, czy mam jakiś problem to odpowiadałem że wszystko w porzadku. Teraz gdyby nawet mi leki i moja terpaia nie pomogły to już wszystko wiedzą. Wiedzą co mi dolega. Wiedzą jakie były tego przyczyny, jakie popełnili błędy, za co mam do nich żal. Mogą to naprawić i mi pomoc. Nie jestem ze swoim problemem sam.

To tak na marginesie gdyby się przepowiednie Sosena sprawdziły. Bo ja nadal wierze w swoje wyleczenie. Leki i terapia którą podjąłem na pewno dadzą jakeś efekty...
Odpisz
#19
Tak, to Ci zostanie. Powodzenia.
Odpisz
#20
Zazwyczaj odpowiadam coś takiego co zniechęca rozmówcę do rozmowy ze mną. Albo ucinam rozmowę i zachowuje się jakbym nie chciał z nikim rozmawiać. Nie utrzymuje kontaktu wzrokowego bo boje patrzeć się komuś w oczy i to peszy wielu ludzi. Robię to wszystko jakoś podświadomie, nie chcę ale zawsze tak wychodzi.
Odpisz
#21
nie jestem w stanie rozmawiać na najbardziej prozaiczne tematy w większej grupie osób, np. o zbliżającym się egzaminie, nie powinno to przekraczać moich możliwości intelektualnych. Jednak są takie tematy, których nie mogę poruszyć, np. nie mogę opowiadać śmiesznych historyjek o znajomych bo takowych nie mam. Jak z kimś rozmawiam, to mam klasyczną pustkę w głowie, a już o zachwyceniu kogoś swoją osobowością, to nie ma mowy
Odpisz
#22
np . w pracy udaje ze nie widzę me słyszę , staje sie wielka ignorantką w stosunku do klientów
gdy ktoś mi ubliża wyglądam jak bym puszczała to mimo uszu wo gule się nie odzywam i czekam aż skączy i dalej robię swoje mimo ze w środku we mnie sie gotuje
Odpisz
#23
Ja najczęściej udaje zobojętniałego, udaję że jestem po za rozmową, patrzę się gdzieś w inna stronę, albo po prostu macham na to wszystko ręką dając do zrozumienia że mam to kompletnie gdzieś(chociaż tak nie jest) żeby mi tylko dano spokój i nie musiał w tym uczestniczyć i sie stresować, albo po prostu unikam całkowicie danej sytuacji odchodząc.
Odpisz
#24
  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Odpisz
#25
chyba przede wszystkim ukrywanie pewnych rzeczy. aha. no i czasami bawie sie komorka czy cos jesli przechodze obok kogos (najczesciej w mlodym wieku), jesli nie chce patrzec w jego oczy. taki bezsensowny lek...
no, i spuszczanie oczu w dol, oczywiscie
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.