- Męski wzorzec
#1
Co myślicie na temat opinii dotyczącej tego, że brak męskiego wzorca w dzieciństwie w większości przypadków prowadzi do zaburzeń psychicznych w życiu dorosłym? Według statystyk 85% przestępców w więzieniach pochodzi z rodzin bez ojców. Przeglądając to forum, można zauważyć, że jakieś 90% osób tutaj miało złe relacje z rodzicami, a zwłaszcza z ojcem - nie dawali im wsparcia, nie potrafili z nimi rozmawiać, byli nadopiekuńczy, część pochodzi nawet z rodzin patologicznych, w których alkohol i bicie było normą. Przykładowo mój ojciec był praktycznie niewidoczny przez całe życie, prawie nigdy ze mną nie rozmawiał, nie mówiąc już o przekazaniu jakichkolwiek wartości. Mam kuzyna, którego ojciec zostawił od razu po porodzie i ten kuzyn jest chyba jedyną osobą z fobią społeczną, którą znam z prawdziwego życia poza mną. Nie chodzi tutaj tylko z resztą wyłącznie o relacje z ojcem, takim autorytetem może być każdy mężczyzna, który jest dla nas wzorem do naśladowania, np. wujek, brat, nauczyciel itd. Ważne, aby mieć jakiś wzór. Ciekaw jestem, jak wiele osób procentową z fobią społeczną taki wzór miały, czy w ogóle jakieś się znajdą?
Odpisz
#2
Ja już bym w ogóle wolał nie mieć ojca niż mieć takiego jakiego mam.. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się wyjść z nerwicy, fobii, aspołeczności itd...    :Uśmiecha się puszczając oko:
Wzorca raczej nie miałem żadnego.. jedyne czego się można było od niego nauczyć to pić..   :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#3
Z tym, że brak męskiego wzorca w większości przypadków prowadzi do jakichś (mniej lub bardziej poważnych) zaburzeń czy trudności w relacjach z innymi to się zgadzam. Tak jak mówisz, ważne, żeby dziecko dorastając miało dobre, zdrowe relacje zarówno z osobami swojej płci jak i tej przeciwnej. I nie musi to być ojciec, jak już wspomniałeś.

U mnie większość mężczyzn w rodzinie to alkoholicy. Wszyscy trzej mężczyźni (ojciec, wujek, partner mojej mamy), którzy byli obecni na różnych etapach mojego życia, dorastania - wszyscy trzej są alkoholikami. Mam podobne przemyślenia, co @Diux - że chyba wolałabym nie mieć w ogóle tych osób w swoim życiu, wiedząc, że ich picie i wszystko co tego dotyczyło aż tak na mnie wpłynęło i teraz ja się muszę leczyć.

Co do fobii to u mnie raczej inne wydarzenie w życiu sprawiło, że zaczęłam się bać sytuacji społecznych, ale na pewno te niezbyt zdrowe relacje z mężczyznami w mojej rodzinie też jakoś wpłynęły na to, jak się zachowuję/czuję wśród ludzi. Moja koleżanka np. miała raczej normalną relację z rodzicami, wychowywała się w pełnej rodzinie, w której nie było problemu z przemocą czy nadużywaniem alkoholu i u niej też rozwinęła się fobia społeczna.
Odpisz
#4
Ja mam spoko relację z rodzicami, wprawdzie z mamą lepsze ale nie jest źle. Mimo wszystko jest fobia więc widocznie zaliczam się do mniejszości
Tell me it's all in our heads
Odpisz
#5
Na pewno nie jest to regułą ale coś w tym jest, również nie mogę powiedzieć o swoim ojcu by przekazał mi jakiekolwiek dobre wartości, chlanie, oglądanie telewizji, nieumiejętność rozmawiania z kimkolwiek z rodziny i wzorcowy przykład bycia kapciem. Myślę że to jest właśnie ten bardzo ważny czynnik środowiskowy który - w połączeniu z predyspozycjami genetycznymi stwarza fobię lub inne zaburzenia psychiczne.
Jakiś element nas, gdy wrastamy w materię budzi w nas gniew,
bo podświadomie każdy z nas wie, że jesteśmy jak wiatr,
który wieje gdzieś wysoko ponad koronami drzew.
Odpisz
#6
Też nie miałem męskiego wzorca, przyczyniło się to częściowo do moich zaburzeń od dzieciństwa.
Psychologia też potrafi skrzywdzić.
Odpisz
#7
Zgodzę się z Twoimi słowami. Często się zastanawiam, jak wyglądałoby moje życie, gdybym miał męski wzorzec w dzieciństwie. Umarł dopiero jak miałem 8 lat, ale wcześniej przez parę lat chorował, więc nie było z nim kontaktu. Nie pamiętam żadnej rozmowy z ojcem, pomimo że mieszkał z nami, pewnie nie były na tyle emocjonujące, abym je zapamiętał. Jako małemu dziecku, pewnie mi się wtedy wydawało, że taka rozmowa nie ma sensu. Po śmierci ojca, wzorem powinien być dla mnie brat mojego ojca, ale tak wyszło, że od 16 lat ich nie widziałem, chociaż mieszkają w tym samym mieście. Matka pracowała od rana do wieczora, więc można powiedzieć, że się wychowywałem sam z siostrą. Dziękuję zawsze babci, która przez parę lat, co tydzień przyjeżdżała do nas 100km na 3 dni, żeby posiedzieć z nami, coś ugotować.
Odpisz
#8
Ze mną ojciec rozmawiał, gdy był pod wpływem, podobały mi się te rozmowy, ale nic w moje wychowanie nie wnosiły.
Psychologia też potrafi skrzywdzić.
Odpisz
#9
Potwierdzam wszystko.
I am hopeless
I'm nothing more than just a man
The fire burns within me
The fire makes me who I am

https://www.youtube.com/watch?v=_vpADDFioXs
Odpisz
#10
Ja znowu mam wrażenie, że mój ojciec czasami zupełnie nie wie, jak do mnie zagadać, od której strony mnie podejść. Nasze rozmowy są jakieś takie płytkie i banalne. Widzę duży kontrast w porównaniu z tym, jak rozmawia z moimi braćmi. Nie wiem, z czego to wynika. Może z braku wspólnych zainteresowań. Czasami mam też poczucie, że się mnie trochę boi.
Nostalgicznie wplotę Cię w monolog
Po godzinach trwania w nocnej ciszy,
Zanim ruszę w podróż Mleczną Drogą,
Zniknę w łapach Wielkiej Niedźwiedzicy.
Odpisz
#11
Faktem jest, że ojciec obiektywnie nie mógł być dla mnie wzorem, a pomijając to, że niewiele osiągnął był raczej wycofaną pierdołą stłamszoną przez matkę. Chyba więc faktycznie wzorca faceta nie miałem.
Czy to ma jakiś wpływ na to, jaki jestem? Nie wiem. Wpływ miało na pewno zachowanie matki i jej dominacja...

A tak na marginesie - pomimo rzekomo męskiej dominacji w świecie, obserwując funkcjonowanie mężczyzn w znanych mi rodzinach, w domu, kojarzę tylko jedną, w której rządził facet (i ten przykład nie kojarzy mi się dobrze - chociaż nie było tam przemocy ani alkoholu). Reszta to raczej przypadki, w których na pierwszy plan wysuwała się kobieta, niezależnie odp pozycji społecznej, wykształcenia czy charakteru facetów. Nie chodzi mi nawet o jakąś jaskrawą dominację czy też trzymanie pod pantoflem, a często "jedynie" stereotypowe "facet w domu/z dziećmi nic nie zrobi, nic nie zorganizuje, na uczuciach się nie zna"... Nie wiem, może to właśnie część właściwego męskiego wizerunku (chłop ma być konkretny, twardy, dobrze zarabiać, jeździć na ryby, ale bez baby będzie jadł kanapki i chodził jak lump)... ale jeśli tak, w moich oczach jakoś tego prawdziwego faceta infantylizuje i umniejsza jego wartość.

A może całe to pisanie o męskim wzorcu jest jakimś odwoływaniem się do rzeczy, która w społeczeństwie nigdy nie istniała poza książkami i filmami o biznesmenach, kowbojach i agentach CIA?

Jeśli przyjmiemy, że jakieś ustalone wzorce zachowań i role społeczne istnieją, to nie będzie to prawda...
A zatem czy męskości i pewności siebie może nauczyć tylko inny mężczyzna?
A jeśli faktycznie tak jest - to czy tylko biznesmen, agent albo inny człowiek sukcesu? No bo co jest męskiego w ojcu - urzędasie (o ile nie jest oschły, władczy i nie bierze łapówek), pracowniku naukowym (sic!) albo np. kierowcy taksówki?
Dziś potrzebny mi ktoś nowy - taki ktoś jak Ty,
Kto w korowodzie czarno-białych dni będzie jak nagły dopływ świeżej krwi - na stałe!
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Zas:
  • Szary
Odpisz
#12
U mnie w domu ogólnie dominował ojciec, matka była podporządkowana, ale ojciec był wycofany z wychowywania mnie. Prawdopodobnie uważał, że od wychowywania jest matka.
Psychologia też potrafi skrzywdzić.
Odpisz
#13
Też nie miałem męskiego wzorca w dzieciństwie a te kobiece nie były najlepsze
Odpisz
#14
Moim pierwszym męskim wzorcem była... moja matka.

Chociaż musiała utrzymywać trójkę dzieci i jeszcze ojca, bezrobotnego alkoholika, to zakasała rękawy i dała radę. Odziedziczyłem po niej etykę pracy a także świadomość wartości edukacji. Ona sama musiała zrezygnować ze studiów, żeby na nas pracować.

Na ile mogę ją porównać z innymi kobietami - jest bardziej "logiczna" od przeciętnej, bardziej zmotywowana i bardziej "stała w uczuciach", o ile rozumiecie, co mam na myśli. Właśnie dlatego kiedyś zakładałem, że wszystkie kobiety są takie. Dzisiaj już wiem, że moja mama posiada dość niestandardową kombinację cech. Efekt jest taki, że mam dość wysokie wymagania wobec kobiet jeśli chodzi o panowanie nad swoimi emocjami.

Moja mama posiada jedną wadę, a jest to skłonność do pracy za psie pieniądze ponad ludzkie siły. Nazywam to biedą mentalną. W Polsce to jest dość popularne zjawisko i moja mama niestety to ma. Sam taki byłem przez długi czas, dopóki nie nauczyłem się postępować inaczej. A nauczyłem się tego od kolegi, który dał mi pierwszą regularną pracę. I to jest mój drugi męski wzorzec. Jeżeli mama nauczyła mnie pracować, to on mnie nauczył zarabiać.

Trzecią osobą, którą uznaję za męski wzorzec, był mój dziadek. Był technikiem-elektrykiem pracującym w fabryce lamp radarowych i m.in. konserwował komputer "Odra". To po nim mam zainteresowanie matematyką i ogólnie pojętą techniką. Jeśli chodzi o charakter, to dał mi coś, co można nazwać "altruizmem". Że czasami warto dać coś od siebie za darmo, nie otrzymując nic w zamian. I że największą wartością na świecie są relacje międzyludzkie. Jest to totalne przeciwieństwo filozofii przebijania się i rozpychania łokciami.

Jeżeli czegoś mi brakuje w kwestii męskich wzorców, to będzie to podejście do kobiet. Nie umiem obchodzić się z kobietami tak, żeby były ze mnie zadowolone. Żadna z trzech osób, które wymieniłem, nie nauczyła mnie tego. Dlatego moje związki się rozpadają. Wciąż uczę się metodą prób i błędów, ale o ile łatwiej byłoby, gdybym miał ojca, dzięki któremu nie musiałbym zaczynać od zera.

Pomijam ogólną niską jakość kobiet w dzisiejszym społeczeństwie. Wiem, że są kobiety, które są warte tego, żeby budować z nimi życie, ale nawet takie kobiety nie są "za darmo" i trzeba mieć pewne umiejętności, żeby się z nimi obchodzić.
I am hopeless
I'm nothing more than just a man
The fire burns within me
The fire makes me who I am

https://www.youtube.com/watch?v=_vpADDFioXs
Odpisz
#15
Cytat:Pomijam ogólną niską jakość kobiet w dzisiejszym społeczeństwie.

Co to jest niska jakość u kobiety? Chodzi o rozwiązłość czy o co, nieumiejętność gotowania?    :Wystawia język:
:Cebulak - Otchłań: :Cebulak - Porzucony:
Odpisz
#16
(13 Lut 2018, Wto 17:40)Dziwna napisał(a): Co to jest niska jakość u kobiety? Chodzi o rozwiązłość czy o co, nieumiejętność gotowania?
trudno powiedzieć. może chodzi o to, że noszą majtki wyprodukowane w Chinach?
Zbiór poradników psychologicznych dotyczących m.in. wychodzenia z nieśmiałości, fobii, depresji (i innych problemów), a także redukcji stresu, psychologii emocji i szczęścia...

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 + Darmowy Download
http://chomikuj.pl/reparare/PSYCHOTERAPI...+poradniki HASŁO: fobia
---------------------------------------------------------------------------------
----> ZBIÓR NAJBARDZIEJ PRZYDATNYCH TEMATÓW
---------------------------------------------------------------------------------
----> Instrukcja obsługi nowego forum
---------------------------------------------------------------------------------
----> Zostań DONATOREM - wesprzyj utrzymanie forum!
---------------------------------------------------------------------------------
----> Pomagaj innym - nowa ranga Pomagacza
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis BlankAvatar:
  • Szary, orzeszkowa_wdowa
Odpisz
#17
Miałam jedynie męski antywzorzec. Poznając jakiegoś mężczyznę zawsze zadaję sobie pytanie, czy on aby nie przypomina mojego ojca.
"To wszystko dookoła,
co cię szczelnie otacza
nie czując twego bólu,
jest to tak zwany świat."
Stanisław Barańczak, "Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce, noszonej stale na przegubie na wypadek nagłego zaniku pamięci"
Odpisz
#18
(13 Lut 2018, Wto 17:40)Dziwna napisał(a):
Cytat:Pomijam ogólną niską jakość kobiet w dzisiejszym społeczeństwie.

Co to jest niska jakość u kobiety? Chodzi o rozwiązłość czy o co, nieumiejętność gotowania?    :Wystawia język:

Tak, obie te rzeczy również    :Uśmiecha się:.

Ostatecznie chodzi o ogólnie pojęty stosunek do ludzi.

Każdy chyba umie ocenić mężczyznę, czy jest wartościowym człowiekiem. Są tacy ludzie (mężczyźni), których chcielibyśmy za przyjaciół a są też tacy, przed którymi lepiej uciekać. Potrafimy ocenić, czy mężczyzna raczej jest sympatyczny dla ludzi dookoła, czy raczej uprzykrza innym życie.

Z kobietami jest tak samo. Są takie, że aż ma się ochotę dziękować Wszechświatowi, że żyjemy w tym samym czasie i mogliśmy się spotkać. A są takie, że żałujemy, że oddychamy tym samym powietrzem.

Chyba nikt nie ma problemu ze stwierdzeniem, że niewielu mężczyzn nadaje się na przyjaciół. Przeciętny mężczyzna jest przeciętny. Istnieje spora reprezentacja mężczyzn, która by nas wydymała, gdyby miała okazję i przed takimi lepiej się bronić. Ludzi, którzy mogliby być prawdziwymi przyjaciółmi, takimi wypróbowanymi w biedzie, jest bardzo mało.

Z kobietami jest tak samo. Większość lasek jest przeciętna. Część wykorzysta nas dla własnych celów. Ale jest pewna niewielka ilość kobiet, dla których warto żyć.

Pod względem "jakości moralnej" życie nauczyło mnie wierzyć w równość płci    :Uśmiecha się:. Po kobiecej stronie jest tak samo dużo świń, jak po męskiej wieprzy    :Uśmiecha się:.
I am hopeless
I'm nothing more than just a man
The fire burns within me
The fire makes me who I am

https://www.youtube.com/watch?v=_vpADDFioXs
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis klocek:
  • miedziana, Dziwna
Odpisz
#19
Rozumiem, po prostu rzuciło mi się w oczy, że napisałeś o niskiej jakości kobiet w tych czasach, tak jakby mężczyźni cechowali się nad przeciętnością, czy byli jakościowo lepszym "towarem" od kobiet, że znowu taki przytyk, kto jest lepszy w czasach kiedy wszyscy są w sumie tacy sami.
:Cebulak - Otchłań: :Cebulak - Porzucony:
Odpisz
#20
chyba lepszy brak męskiego wzorca, niż wzorzec ojca alkoholika - chuligana...
Odpisz
#21
Niestety miałem w ojcu taki wzorzec że stałem się dokładnie taki sam za co siebie nienawidzę, patrzę w lustro widzę jego, zachowuję się w taki sam sposób, mówię podobnie, ogólnie do d*py
Odpisz
#22
(17 Lut 2018, Sob 0:34)kanli napisał(a): chyba lepszy brak męskiego wzorca, niż wzorzec ojca alkoholika - chuligana...
To zależy dla kogo. Mnie o wiele bardziej zaszkodził okres, gdy ojca mentalnie nie było w rodzinie niż okres jego alkoholowych "szaleństw".
Psychologia też potrafi skrzywdzić.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

              Reklama