- Meteoropatia
#1
Jeden z najbardziej znienawidzonych przeze mnie problemów zdrowotnych: co zmiana pogody, to czuje się jakbym miał umrzeć a na dodatek siada mi na głowę i nie mogę tego niczym zniwelować. Wczoraj tak się czułem i przyszło mi na myśl żeby w końcu o tym poszperać, bo nie wiedziałem czy wynika to z nerwicy czy to coś somatycznego. Znalazłem taki artykuł, z którego wynika, że to skutek siedzenia w domu(czyli pośrednio przez FS):

http://www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzi...X/29/7.pdf
Odpisz
#2
Ja czytałem, że to pewnie mikroorganizmy które w tobie żyją mogą tak reagować, te patologiczne, które się rozrosły. Ale nie pamiętam więcej.
Odpisz
#3
Mi się wydaje, że to jednak to siedzenie w domu i oderwanie od natury. Cały czas siedzę w betonie, czasami tylko na rower wyjadę na łono natury(i tak względnej bo otoczonej półmilionowym miastem). To by było dobre wyjaśnienie.
Odpisz
#4
W takim razie każdy fobik miałby z tym pewnie problemy, a tak nie jest.
Odpisz
#5
Mogę się założyć, że niedługo będzie padało, a prognozy pogody nie oglądałem. Czuje się jakbym miał zemdleć, ale nie zemdleje.
Odpisz
#6
Czuję się podobnie, ale nie wiem czy to od pogody. Podobno przy Candidzie jest się właśnie meteopatą, więc coś w tym musi być. Jak się zaczyna robić gęsta atmosfera, to ja umieram.
Odpisz
#7
Ostatnio pogoda wykańcza mnie totalnie. Myślałam, że to starość... pocieszające, że to tylko cywilizacja.   :Stan - Uśmiecha się - LOL:
Tylko i tak, co to za pocieszenie, jeśli nie mogę odpowiednio na to zareagować...
Odpisz
#8
Po długoletnich obserwacjach-z całą pewnością mogę stwierdzić, że moimi problemami są objawy meteoropatii występujące w 2-4 dniach przed zmianą pogody. Im większa zmiana tym objawy są silniejsze. Wyobraźcie sobie: jest upalne lato, od 2 tygodni nie pada, temp. nie spada poniżej 28 stopni C, a mnie nagle zaczyna boleć głowa-biorę tabletkę jedną,drugą i nic, dochodzi do silnej migreny,światłowstrętu, dźwiękowstręt, nudności. Płaczę cały dzień bez powodu, nic nie jem, jestem wyczerpana, nie mam siły iść do sklepu-po prostu nie funkcjonuje, cały rzeczywisty świat dla mnie nie istnieje i tak przez np. 3 dni.
Czwartego dnia zaczyna się wichura, ulewa, burze, jest zimno, a ja czuje się jak nowo narodzona!   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
Tylko, że nic już nie wraca do normy tzn. dostaje czegoś w rodzaju lekkiego stresu pourazowego-przestaje rozmawiać i spotykać się z ludźmi, którzy na pewno by tego chcieli. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Wiele kontaktów, przyjaźni zerwałam w taki sposób te z mojego dawnego miejsca zamieszkania i obecnego-nawet na tym forum jest parę osób, do których bez podania powodu -przestałam się odzywać. Na pewno wiele osób ma o to do mnie żal-nie dziwię się. Nie wiem jak to naprawić, jak wyeliminować ten problem. Pewnie tak już musi być...
Jeśli ktoś miałby jakąś rade dla mnie to z chęcią posłucham.
Odpisz
#9
...
Odpisz
#10
Myślę, że takie problemy są wynikiem braku równowagi w nas samych.
Odpisz
#11
Imponderabilia napisał(a):Pewnie tak już musi być...
wcale nie musi   :Stan - Uśmiecha się - LOL:
Odpisz
#12
U mnie dzisiaj tragedia. Właściwie od wczoraj boli/ściska mnie głowa i jestem przygaszony. Ale nie potrafię stwierdzić, czy to się pojawia tylko przy zmianie pogody.
Odpisz
#13
a ja nie siedzę w domu i też mi zmiany pogody nie dają spokoju. Jak tylko spada ciśnienie, to koniec - czuję się jak mumia. Burza- migrena. Zmiany temperatury - ból kości. Czuję się bezradna przez te zmiany pogody.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.