- Między nauką a pseudonauką (matematyka, nauki ścisłe, psychologia, teologia)
#1
Przy okazji tematu o tajemniczym MGTOW:
https://phobiasocialis.pl/mezczyzni-wybi...1402w.html
wywiązała się ciekawa dyskusja o tym, co jest nauką, a co ideologią itp.

Na przykład:

(07 Sie 2018, Wto 17:02)klocek napisał(a): Nie uznaję psychologii za naukę, w takim sensie, w jakim nauką jest fizyka czy matematyka.

W fizyce, matematyce czy biologii ustaliliśmy jakiś sposób dochodzenia do konsensu. Logikę i eksperyment. Kiedy dwóch naukowców się kłóci, to da się przeprowadzić eksperyment, który wykaże, kto ma rację. Jeżeli nie ma takiego eksperymentu, to spór jest nienaukowy z punktu widzenia empiryzmu.

W psychologii tak nie jest. Psychologia to "nauka" mniej więcej w tym samym sensie, co teologia. Niby stosuje tam jakąś logikę, niby są te wszystkie publikacje i peer review, ale jednak opiera się na pewnych wstępnych założeniach, które trzeba przyjąć na wiarę. Jest prawdziwa wewnątrz swojego paradygmatu. Prace psychologiczne są prawdziwe, jeżeli wierzysz w samą psychologię. Jeżeli nie, to są tym samym, co dla ateisty dywagacje na temat natury Trójcy Świętej.

Strasznie się to rzucało w oczy w początkach psychoanalizy, tej freudowskiej. Skąd oni brali te wszystkie pomysły? (Ja wiem: z d*py!) Skąd oni wiedzieli, jakie motywacje kierują dwuletnim dzieckiem, że wypowiadali się na ten temat z taką pewnością siebie?

Ten sam grzech, pseudonaukowość, popełnia Gestalt. A również psychoanaliza Junga, chociaż ją akurat lubię, bo wcale nie ukrywa, że wypowiada się na tematy empirycznie niefalsyfikowalne. Jaki naukowy eksperyment przeprowadzić, żeby udowodnić, że świetlisty krąg na niebie, który widzimy podczas snu, symbolizuje archetyp jaźni? Ale Junga lubię, bo nie udaje, że wypowiada się na temat rzeczywistości tej naszej, materialnej. To jest teoria na temat rzeczywistości snu.

No ale inne szkoły psychologii nie są jak Jung. Udają, że są "nauką" w tym samym sensie, co chemia i astronomia, zamiast wprost przyznać, że wysnuwają teorię na temat działania duszy, której samo istnienie jest przedmiotem prywatnej opinii.

Niby CBT a wcześniej behawioryzm próbowały coś z tym zrobić. Niby założyli pozytywistyczny program, że badamy tylko to, co da się zbadać. Ale te czasy są już dawno za nami. CBT obrosła mitologią, a właściwie dzisiaj jest tylko marką, pod którą sprzedaje się różne szemrane filozofie w rodzaju ACT. Piszę to z żalem, bo po CBT dużo sobie obiecywałem. Trudno, działka została przejęta przez szarlatanów i już jej nie uratujemy.

Tak więc: Nie, nie przypisuję oficjalnym psychologicznym pracom naukowym ani trochę większej wartości, niż wypowiedziom użytkowników Reddita. Jedni i drudzy niech piszą, co chcą. Nie ma obiektywnej prawdy w psychologii a ja przynajmniej w nią nie wierzę.

Trochę "zawodowo" mogę się wypowiedzieć o matematyce. Ma ona swój formalny język (logikę, najczęściej stosuje się rachunek zdań i rachunek kwantyfikatorów). Za pomocą tego języka buduje się teorie aksjomatyczne, które zawierają zestaw aksjomatów oraz reguły dowodzenia umożliwiające wyprowadzanie z aksjomatów rozmaitych twierdzeń. Duża część matematyki (ale nie wszystko) sprowadza się do teorii mnogości (zbiorów) - często przyjmuje się tzw. aksjomatykę ZF (Zermela-Fraenkla). Została ona tak stworzona, żeby uniknąć pewnych paradoksów tzw. naiwnej teorii mnogości. Mimo wszystko i tak nie wiadomo, czy ZF jest niesprzeczna. Czasem rozszerza się ZF o tzw. pewnik wyboru i powstaje ZFC (ale można też uprawiać matematykę bez pewnika wyboru, można nawet założyć jego negację).


Siłą rzeczy, matematycy w coś muszą "uwierzyć". Ci, którzy nie specjalizują się w logice (a ja się nie specjalizuję), po prostu wierzą, że podstawy matematyki są na tyle sensowne, że można je przyjąć i budować nowe teorie.    :Uśmiecha się:

Teorie matematyczne buduje się tak, że twierdzenia ściśle wynikają z przyjętych założeń. Z jednej strony to jest sztuka sama w sobie. Wiele badań matematycznych jest motywowanych poczuciem estetyki badacza (zauważamy pewien związek między zdefiniowanymi przez nas pojęciami i to wydaje się ciekawe, po prostu piękne).
Z drugiej strony matematyka ma to do siebie, że o dziwo dobrze nadaje się do modelowania pewnych zjawisk w przyrodzie. Stąd drugim "motorem" (poza estetyką), który nas motywuje, są zastosowania. Ktoś powiedział, że Wszechświat jest "matematyzowalny".

Co ciekawe, nauki szczegółowe w ramach swojego rozwoju coraz częściej sięgają po narzędzia matematyczne (i tyczy się to też nauk humanistycznych). Statystyka jest teraz nieodzowna to badania takich spraw, jak np. czy lek jest skuteczniejszy od placebo, podobnie badania skuteczności psychoterapii.


Powiedziałbym również i o matematyce, że jest prawdziwa wewnątrz swojego paradygmatu. Ale jest też "stosowalna".
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.



Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Matematyka ontologii i ontologia matematyki haraczu 7 372 03 Mar 2017, Pią 3:08
Ostatni post: Patrycjusz
  Sposoby wszelakie na nauki poprawę stap!inesekend 28 3 337 09 Gru 2014, Wto 2:37
Ostatni post: iLLusory


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.