- Modlitwa dla lękliwych społecznie
#1
Nie wiem jak wy ale odkąd zacząłem się modlić, to widzę, że moje życie się poprawia znacznie. Kilka dni się modliłem abym miał dziewczynę i co - prosiłem i otrzymałem   :Uśmiecha się: Parokrotnie odwracałem i wracałem do Boga i wiecie co, tak mi się wydaje, że On jednak istnieje. Wrzucę tu parę modlitw które sam wymyśliłem, trochę od Ojca Pio zgapiłem, mam nadzieje, że się nie obrazi   :Uśmiecha się:

„Panie ty powiedziałeś - „Proście, a otrzymacie; szukajcie a znajdziecie; pukajcie a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka znajduje; a temu kto puka, będzie otwarte.” Panie wysłuchaj mnie bo proszę, szukam i pukam do drzwi Twych. Gdy zajdzie taka potrzeba będę wytrwały, bo sam powiedziałeś, że wytrwała modlitwa zostaje zawsze wysłuchana.
Ojcze Nasz...
Zdrowaś Maryjo...
Jezu ufam Tobie i w Tobie pokładam nadzieję!


Panie Ty powiedziałeś: „Kto się wywyższa zostanie poniżony, a kto się uniża zostanie wywyższony”. Wiem, że często błądzę, fantazjuje na temat swojej wielkości, pragnę aprobaty i wielkiego uznania. Tak bardzo boję się ośmieszenia, tak bardzo boję się umniejszenia swojej wartości. Naucz mnie proszę Panie bym przestał przejmować się opinią innych, daj mi wolność, uwolnij mnie od tych więzów. Proszę Cię naucz mnie pokory, spraw bym nie bał się uniżenia.
Ojcze Nasz...
Zdrowaś Maryjo...
Jezu ufam Tobie i w Tobie pokładam nadzieję!


Panie Ty powiedziałeś: „Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. Powiedziałeś też: „ Kto Cię zmusza, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Czasem, gdy lęk mnie dopada, to z nim walczę, chcę go zniszczyć. Jednak Ty mówisz by czynić innaczej: należy się mu poddać, zaakceptować go. Proszę naucz mnie akceptacji, miłości i zrozumienia do swoich słabości, wewnętrznego przerażonego dziecka.


Panie, Ty powiedziałeś: "Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by rzekł tej górze: wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się” i
"Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie że otrzymacie, a spełni się wam". Proszę Ciebie, daj mi łaskę wiary, której znaczenia wielokrotnie podkreślałeś.



To do poczytania:

"Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. "


Chociażbym, przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.


I po angielsku:

God grant me the serenity
to accept the things I cannot change;
courage to change the things I can;
and wisdom to know the difference.

Living one day at a time;
enjoying one moment at a time;
accepting hardships as the pathway to peace;
taking, as He did, this sinful world
as it is, not as I would have it;
trusting that He will make all things right
if I surrender to His Will;
that I may be reasonably happy in this life
and supremely happy with Him
forever in the next.
Amen.

czyli (tłumaczę tylko początek, dalej mi się nie chce   :Wystawia język:)
Panie daj mi spokój bym zaakceptował rzeczy których zmienić nie mogę, odwagę by zmienić to co jestem w stanie i mądrość bym potrafił je rozróżnić.
Odpisz
#2
Tak tylko ze to ty sobie znalazles dziewczyna a nie bog ty musisz kontrolowac swoje zycie bo od ciebie wszystko zalezy .
Odpisz
#3
Modlisz się też jak najbardziej dla siebie    :Uśmiecha się:
Odpisz
#4
religijność jest bronią przeciw fobi. pomaga przełamywać wizję wrogiego świata, której sie kurczowo trzymamy.
Odpisz
#5
Nie wierzę, że religijność, wiara, modlitwa, zdrowaśki w jakikolwiek sposób dorze wpływają na psychicznie samopoczucie człowieka. Nie słyszałem, aby psycholodzy, psychiatrzy proponowali modlitwę jako dobrą terapię antylękową. No chyba, że są po KUL albo innej uczelni katolickiej, to wcale nie dziwi mnie. Założe sie, ze wielki odsetek z was jest wierzącymi ludźmi, ostro chodzacymi do koscioła, i co z tego? I tak boicie się, nie macie pewnosci siebie, jestescie lękliwi. A na drugim biegunie są znani ateiści i raczej nie modlą się jak: Wojewodzki, Michnik, Najsztub, Mucha. I jakoś nie widać lęku, wypisanego na ich twarzach. Także nie przesadzałbym z tą pomocą modlitwy.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#6
Trudno, masz prawo nie wierzyć.

Jednak modlitwa to nie tylko zdrowaśki. Modlitwa to przede wszystkim czas poświęcony na rozmowie z samym sobą wpierw, a potem z Bogiem i rozliczenie się. Pewna ulga także, bo można się wyżalić co nam leży na sumieniu i sercu, a to pierwszy krok do zrozumienia, dlaczego człowiek czuje się źle. Oddanie komuś swoich lęków to naprawdę wielka ulga. Można sobie samemu wymyślić modlitwę, chociaż są ludzie, którym zdrowaśki czy chodzenie do kościoła dają jakiś rodzaj bezpieczeństwa i przynależności. I nie ma w tym nic złego, jeśli człowiek tego potrzebuje, to wyłącznie jego sprawa.

Uważam, że z tej modlitwy podanej wyżej na pewno ktoś skorzysta i nawet nie musi się tym chwalić.

Za wstawienie tekstu modlitwy - dziękujemy    :Uśmiecha się:
Odpisz
#7
Tak jest, dziękujemy !

Dobra robota mehow    :Uśmiecha się puszczając oko:
Ważne są takie wartościowe rzeczy na forum, nie tylko krytyka i marudzenie.
Odpisz
#8
Sugar napisał(a):Trudno, masz prawo nie wierzyć.

Jednak modlitwa to nie tylko zdrowaśki. Modlitwa to przede wszystkim czas poświęcony na rozmowie z samym sobą wpierw, a potem z Bogiem i rozliczenie się. Pewna ulga także, bo można się wyżalić co nam leży na sumieniu i sercu, a to pierwszy krok do zrozumienia, dlaczego człowiek czuje się źle. Oddanie komuś swoich lęków to naprawdę wielka ulga. Można sobie samemu wymyślić modlitwę, chociaż są ludzie, którym zdrowaśki czy chodzenie do kościoła dają jakiś rodzaj bezpieczeństwa i przynależności. I nie ma w tym nic złego, jeśli człowiek tego potrzebuje, to wyłącznie jego sprawa.

Uważam, że z tej modlitwy podanej wyżej na pewno ktoś skorzysta i nawet nie musi się tym chwalić.

Za wstawienie tekstu modlitwy - dziękujemy    :Uśmiecha się:

Ale tu nie chodzo o kwestie wierzenie bądź nie wierzenie. Sęk w tym, że jaki miałby być mechanizm tego, iż modlitwa pomaga. O to mi chodzi. Przeciez wszystko ma swój mechanizm, przynajmniej tak sądze, i nie ma dla mnie znaczenia, czy bedzie to mechanizm techniczny, fizykochemiczny, psychologiczny, łopatologiczny, ale zawsze jaki mechanizm. A propos jest takie powiedzenie: "jeśli mówisz do Boga, to robisz modlitwę i jesteś normalny, a jak Bóg mówi do ciebie, to jesteś schizofrenikiem". Nie rozumiem tego powiedzenia. Co to za róznica czy mowisz do czegoś, czego nigdy nie widzialeś, czy nie wiesz czy istnieje, czy to coś mowi do ciebie. W sumie to bardzo głupie powiedzenie. Bo akurat tak składa się, że jest dużo ludzi niewierzących, ktorzy chorują na schizofrenię(np: ja) i dużo ludzi wierzących, ktorzy nie mają schizofreni. Suma sumarrum, pocieszę Was: wiara czasami może pomagać, zwłaszcza kiedy zostało się wychowanym w rodzinie wierzącej. Tak jak ja. Niestety już nie jestem wierzący. Byłbym hipokrytą, obłudnikiem jakby zaczął chodzić do kosciola, modlić się, itp. Nie mam sily na wiarę, jest nie logiczna. Za dużo zła, absurdu na swiecie, abym miał siłę na wiarę. Pozdrawiam wierzących, papa.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#9
Temat wartościowy, popieram jak najbardziej. Moim zdaniem nic tak nie buduje nas wewnętrznie jak wiara, nie koniecznie poparta logiką czy nauką, dowodami czy autorytetami. Obojętne czy to będzie Allah czy Jahwe. Dzielenie się swymi problemami, możliwość szczerości bez jakichkolwiek konsekwencji, potrafi dać spokój wewnętrzny i oddech, tak potrzebny przy licznych lękach.

To zaskakujące jak wyznawcy islamu potrafią być silni. Łatwo nazwać kogoś fanatykiem, psychicznie chorym. Nie każdy taki jest. Ale trudniej zrozumieć skąd ten ktoś odnalazł w sobie siłę, niż przezwać.


P.S. Nie mogłem się powstrzymać od drobnego komentarza odnośnie słynnych ateistów... Bynajmniej nie chcę się kłócić, niczego udowadniać, tylko wyrazić swoje zdanie. Kreują się oni w mediach jak mogą - ateizm, a raczej antykatolicyzm jest w modzie obecnie. Dziś bycie na opak z założeniami obowiązującymi do tej pory = istnienie, pseudo inteligencja - która nie wiadomo czemu budzi podziw. Nigdy nie zrozumiem pewnych zachowań, świata kreowanego za pomocą mediów, coraz większego otępiania ludzi, i tak dalej i dalej...
Odpisz
#10
panpanpan napisał(a):Ale tu nie chodzo o kwestie wierzenie bądź nie wierzenie.


Oczywiście, że nie. Nie wiem dlaczego masz wrażenie, że mi o to chodziło.

Cytat:Sęk w tym, że jaki miałby być mechanizm tego, iż modlitwa pomaga. O to mi chodzi.


Na tej samej zasadzie co spowiedź. Co nie znaczy, że namawiam do spowiadania się księdzu co tydzień. Możesz wyspowiadać się swojemu psu, jeśli masz ochotę! I taki jest mechanizm, że zrzucenie tego co się trzyma w sobie wypowiedzenie ma pomóc. Jasne?    :Uśmiecha się:
Odpisz
#11
panpanpan napisał(a):Ale tu nie chodzo o kwestie wierzenie bądź nie wierzenie. Sęk w tym, że jaki miałby być mechanizm tego, iż modlitwa pomaga. O to mi chodzi. Przeciez wszystko ma swój mechanizm, przynajmniej tak sądze, i nie ma dla mnie znaczenia, czy bedzie to mechanizm techniczny, fizykochemiczny, psychologiczny, łopatologiczny, ale zawsze jaki mechanizm.
Jak najbardziej tutaj także działa mechanizm. Polecam książkę "Potęga podświadomości" J. Murphy'ego, on tam o tym pisze. Ja przytoczę tu tylko jedno zdanie: "Pod pojęciem "modlitwy naukowej" rozumiemy harmonijne współdziałanie świadomości i podświadomych sił umysłu, wykorzystanych w określonym celu metodami potwierdzonymi przez naukę."
Nie trzeba wcale kojarzyć "modlitwy" z czymś jednoznacznie religijnym.
Odpisz
#12
panpanpan, to w jaki sposób się odnosisz do modlitwy (chrześcijańskiej) to kwestia wiary. można wierzyć, bądź nie, wiele razy myślałem tak jak ty, ale w końcu wracałem do Boga. nie jestem fanatykiem, szczerze mówiąc nie przepadam chodzić do kościoła, ale pomodlić się w domu lubię. wydaje mi się, że kiedyś pisano na onecie o badaniach naukowych nt modlitwy ale jakoś nie mogę teraz tego znaleźć. ja jednak czuję, że pomaga, człowiek czuje wtedy, przynajmniej w moim przypadku, jak po wysprzątaniu pokoju    :Uśmiecha się: taki spokój wewnętrzny.

wrzucam jeszcze kolejny fajny fragment z Biblii:

1 Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: 2 "W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. 3 W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!" 4 Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, 5 to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie"". 6 I Pan dodał: "Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. 7 A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? 8 Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"
Odpisz
#13
Ja wiele razy modliłem się ze strachu przed Bogiem, przed tym że mnie ukarze, ze zostanę potępiony. Ten strach powodował moją gorliwość w modlitwie, moje wielokrotne żegnanie się i powtarzanie tych samych słów w modlitwie.
Teraz już się nie modle.
Nie wiem czy modlitwa przepełniona lękiem i ze strachu przed karą za grzechy, ma sens....
DDTR-dorosłe dziecko toksycznych rodziców
Odpisz
#14
Wiesz Mops jeżeli modlitwa stała się narzędziem wpędzającym w poczucie winy to rzeczywiście dobry pomysł żeby odpuścić sobie. U niektórych może pobudzać inne uczucia. Na przykład rozwijanie poczucia bezpieczeństwa. Przełamywanie spojrzenia na ludzi. Lęki społeczne odsuwają nas od ludzi. Nigdy nie utożsamiamy się z grupą ludzi. Czujemy się obcy i że nie pasujemy. Moim zdaniem religijność może dodawać wiary w dobrą wolę ludzi. Przełamywać uogólnione wizję, że wszyscy są tacy sami. Przy kolejnym lęku łatwiej wyjaśnić sobie, że może świat się nie zawalił. Że może ci ludzie nie byli aż tak wrodzy i nie spoglądali na mnie z taką wrogością jak sobie to do tej pory wyobrażałem. A po kolejnej wpadce łatwiej wybaczyć nie tylko innym ale i samemu sobie.
Odpisz
#15
Wierzę, że obecne życie to tylko etap..pełen przeszkód, zawirowań...nazywamy to próbami. Mamy tylko kochać: Boga, siebie i innych...rozglądać czy nie straciliśmy okazji do uczynienia komuś dobra, czy ktoś nie płacze przez nas. Modlę się codziennie słowami Św. Franciszka: Boże ześlij na mnie łagodność bym pogodziła się z tym, czego zmienić nie mogę...Odwagę do zmienienia tego, co zmienić jestem w stanie....I mądrość, bym odróżniała jedno od drugiego.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Bóg kocha wszystkich, każdego powołał dla wykonania zadania, którego nikt inny wykonac nie może...każdy jest niepowtarzalny...nawet jak choruje to pomaga innym i sobie o ile przyjmie to cierpienie. Wiele badań wskazuje na to, że ludzie wierzący są zdrowsi, łatwiej wracają do zdrowia, rzadziej dopadają ich depresje...mają nadzieję i czują się kochani..ot..cała tajemnica..  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#16
Emma napisał(a):Wierzę, że obecne życie to tylko etap..pełen przeszkód, zawirowań...nazywamy to próbami. Mamy tylko kochać: Boga, siebie i innych...rozglądać czy nie straciliśmy okazji do uczynienia komuś dobra, czy ktoś nie płacze przez nas. Modlę się codziennie słowami Św. Franciszka: Boże ześlij na mnie łagodność bym pogodziła się z tym, czego zmienić nie mogę...Odwagę do zmienienia tego, co zmienić jestem w stanie....I mądrość, bym odróżniała jedno od drugiego.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Bóg kocha wszystkich, każdego powołał dla wykonania zadania, którego nikt inny wykonac nie może...każdy jest niepowtarzalny...nawet jak choruje to pomaga innym i sobie o ile przyjmie to cierpienie. Wiele badań wskazuje na to, że ludzie wierzęcy są zdrowsi, łatwiej wracają do zdrowia, rzadziej dopadają ich depresje...mają nadzieję i czują się kochani..ot..cała tajemnica..  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:

Co za chore bzdety. Jeśli, życie na tym łez padole to tylko etap, proces przejściowy, to dlaczego masa osób przechodzi go skandalicznie burzliwie.
Jak nazwiesz etap: zmasakrowanie kilkunastu kobiet tępym narzędziem, następnie zgwałcenie ich zwłok, poćwiartowanie, uśmażenie na patelni i zjedzenie. Sorry, ale jesli niektórzy ludzie muszą przechodzić takie etapy, to ja wymiękam. Jesli sądzisz, że zycie tutaj jest etapem, to ktory numerem etapu jest seryjny psychol. Etap nr -25, etap -1 , czy etap 0?? No sorry ale przy czyms takim, ktore opisałem to nie pracujący pijaczek, wiecznie na zasiłku jest jakimś Jezusem ewolucyjnym przy tamtym osobniku. Jesli Bóg miałby być stwórcą swiata, to nie mam zielonego pojęcia, po co miałby wymyslać takich zwyrodnialców?. Obecny swiat jest na tyle cienki, zle zoorganizowany, ze pomysły o bozi, dziadku z brodą na chmurce mozna sobie wsadzić pod poduszkę na lepsze sny. Po co bóg miałby zmyslać, kreując swiat, seryjnych padalców, choroby psychicznie, schizcofrenię, mężów bijących żony, rozbite rodziny, kłótnie domowe, nerwice, walkę o przetrwanie w Afryce, aids, fobie społęczne, pokręconych ludzi dla ktorych największą frajdą jest jechanie innych, itp, mozna generalnie zło podawać z rękawa do nieskonczonosci. Bez sensu jest ten swiat i tyle. Wszystko co tu dzieje się, jest za sprawą kilku kluczowych rzeczy: determinizmu, charakteru człowieka, logicznego przypadku dla danej jednostki. Nic poza tym.Wiara, bozia jest do niczego. Wielu ludzi zapitala co niedzielka na zdrowaśki do kosciólka, a potem w robocie cały tydzień znęca się nad swoimi pracownikami, podwładnymi. Także nie ma znaczenia czy ktoś wierzy w Bozię, wazniejszy jest charakter człowieka i jego determiznim. Jesli jest wierzący, ale zaczyna mu nie wieść się, to bardzo mozliwe ze zmieni się w czubka, złą osobę, bo gniew zacznie rodzic się w nim, choroba, itp. Oczywiscie ma znacznie też logiczny przypadek.

Pojmijcie to jeszcze raz : bozia nie istnieje i nie bedzie istnieć. Obecnie, gdy dzieje się taka paranoja, że do psychiatry, neurologa nie idzie się dostać. Szybciej zabijesz kogoś z rodziny(braknie ci lekarstw) a nie dostaniesz się do lekarza. Po co bozia miałaby bezczynnie na to patrzeć i nie reagować. Widzi ktoś logikę w nie reagowaniu bozi na paranoję, ktora dzieje się. Bo bozia nie istnieje i tyle.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#17
panpanpan
To, że nie jesteś w stanie przyjąć tego co Kościół mówi nie oznacza, że musisz wyśmiewać banalizując. Szukasz usprawiedliwienia dla siebie?
Mnie nie zajmują problemy na które nie mam żadnego wpływu, rozglądam się wokół siebie i zatrzymuję się tam, gdzie moja pomoc wydaje się być wskazana. Problemów światowych nie rozwiążę, a skupiając się na nich niczego nie posuwam do przodu....mielenie językiem.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#18
panpanpan nie chodzi ci przypadkiem o 'determinacje'? determinizm to koncepcja filozoficzna. zgodnie z wiara katolicka na ziemii toczy sie nieustanna walka miedzy dobrem a zlem. to od kazdego z nas zalezy po ktorej stronie staniemy, mamy wolna wole. ziemia to nie niebo, dzieja sie tu zle rzeczy. na pocieszenie powiem ci ze zgodnie z wiara katolicka Bóg okaze im milosc i przyjmie do nieba wiec sie nie bulwersuj   :Uśmiecha się:
Odpisz
#19
panpanpan: nie wiem gdzie mieszkasz i gdzie jest lokalny balagan...na naszym terenie do psychiatry się zapisujesz i czekasz. Leki są wydawane na 3 miesiące, odbierasz kolejną receptę co miesiąc. Poza tym mogą być przepisane przez lekarza rodzinnego, jeśli zapomnisz wykupić w terminie (bez kolejki). Na kolejną wizytę zapisujesz się w momencie wyjścia od lekarza. Nie demonizuj więc i nie strasz. Jeżeli wymaga tego konieczność to psychiatra musi Cię przyjąć natychmiast.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#20
Wiele na forum pisze sie o medytacji. Zawdzieczam jej wiele, ale jeszcze wiecej zawdzieczam chrzescijanskiej kontemplacji. Dzieki niej zrozumialem wiele zagadnien medytacji wschodniej, ktore wczesniej byly dla mnie niejasne, zawile. Medytacja z tradycji wschodniej jest trudna dla zachodniego czlowieka z powodu roznicy kulturowej. Techniki kontemplacji chrzescijanskiej sa bardziej zrozumiale, poniewaz przekazuja idee mysleniem zachodim, jestesmy w mniejszym lub wiekszym stopniu przez te religie wychowani, rozumiemy ja kulturowo. Nie chce forsowac zadnych pogladow religijnych. Chce podzielic sie tym moim doswiadczeniem i zachecic osoby majace trudnosc w uchwyceniu wschodniego ducha, a nawet chcace go lepiej zrozumiec, do zainteresowania sie mistykami chrzescijanskimi. Zaden Wschodni traktat dotyczacy technik medytacji, ktory mialem okazje przeczytac, nie wplynal na mnie tak, jak lektura sw. Jana od Krzyza (szczegolnie "Droga na Gore Karmel"). Bylem zdumiony precyzja, logika, technicznymi wrecz opisami metod kontemplacji. Swoja droga dziwi mnie, dlaczego chrzescijanstwo nie "promuje" swoich mistykow.
Odpisz
#21
Ja lepiej sie nie wypowiadam bo jak ja przedstawie swoje poglady to papież sie oburzy gdzie tam zawału zostanie a co dopiero chrzescianie. Po przebojach z zakonnicami jestem cienta.   :Śmieje się radośnie: Moze sobie zatrzymam to dla siebie...A w radiu maryja było by o mnie głośno 8-)
Zanim napiszesz i będziesz chciał się umów najpierw przeczytaj moje posty, a jak nie to wynoś się.
Odpisz
#22
plamka123 napisał(a):Ja lepiej sie nie wypowiadam bo jak ja przedstawie swoje poglady to papież sie oburzy gdzie tam zawału zostanie a co dopiero chrzescianie. Po przebojach z zakonnicami jestem cienta.   :Śmieje się radośnie: Moze sobie zatrzymam to dla siebie...A w radiu maryja było by o mnie głośno 8-)

Chyba masz rację plamko. 8) Katolicyzm to propozycja dla ludzi dojrzałych i odważnych.
Uczymy się całe życie by patrzeć na życie oczami wiary. Uzyskujemy wówczas komfort psychiczny, wierzymy, że jesteśmy kochani a to pozwala nam kochać innych i ponosić ryzyko odrzucenia bez uszczerbku dla naszej psychiki. Parząc na wiarę poprzez pryzmat zachowań ludzi (świeckich i duchownych) spłycamy ją do wymiaru sekty, no i uzyskujemy też usprawiedliwienie dla moralnego "rozwalenia". Są koncepcje folozoficzne dowodzące, że religia jest wpisana w mózg człowieka, inne, że to wymysł człowieka. Niezależnie do której się przychylimy to jest prawdą, że życie człowieka religijnego jest prostsze. Niektórzy uważają, że katolicy to ludzie infantylni, bo wystarczy być dobrym. Niech spróbują. Ja chcę być tylko szczęśliwa i dojrzała emocjonalnie. To znajduję w religii katolickiej. Ona opiera się na przykazaniach miłości. Tak niewiele a tak wiele o to zaciekłych bojów. Jakaś paranoiczne logika...walka o to by człowiek nie był dobry, ale wolny. Człowiek jest wolny i może zawsze wybrać. Ja dokonałam wyboru.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#23
Bravo mehot!
modlitwa jest rodzajem medytacji, a to uspokaja. Ja wierzę, niejednokrotnie ta Wyższa Siła uratowala mi tyłek    :Uśmiecha się puszczając oko:
Polecam też tekst z utworu "Dezyderata" i pozdrawiam Cię serdecznie    :Uśmiecha się:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  moje wyjście z choroby oraz rady dla cierpiących whitepigeon 13 3 601 20 Sie 2017, Nie 14:45
Ostatni post: Kris 66
  Wiadomość dla osób stosujących inne środki zaradcze niż leki Rafał_23 16 4 308 17 Lip 2008, Czw 13:13
Ostatni post: damio


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.