- Moj chlopak ma schizofrenie
#1
Czy ktos moze mi doradzic. Jakis czas temu okazalo sie ze moj chlopak ma schizofrenie. Bardzo mnie wciagnal do swoje swiata. Jakies 3 tygodnie temu dostal oswiecenia zaczal mowic ze kocha inna dziewczyne ktora nazywa sie Lucy (jest to realna osoba ktora poznal 2 lata temu i spedzil z nia miesiac) Lucy to tez Lucyfer. Wczoraj znalazlam obrazek w ramce na ktorym bylo napisane Lucyfer Lucyfer czekam na Ciebie razem z Magdalena przyjedz moi rodzice zrobia curry...itp. On jest zupenie oddany swojemu swiatu. Chce zeby wszysyc dostosowali sie do jego zasad i rytualow. Przez jakis czas mieszkalismy razem w Londynie. Ostatnie dni byly dla mnie dosc trudne bardzo go kocham i potrzebuje od was rady. On nawet chba zdaje sobie sprawe ze jest chory ale nie chce tracic kontaktu z Bogiem. Nazywa siebie psychodelicznym szamanem. Pali duzo marihuany (b. mocny skank) i jest to jedyna rzecz ktora sprawia ze czuje sie szczesliwy. Obecnie jestesmy w domu jego rodzicow. Zmiazdzyl komputer bo nie mogl znalezc tytoniu i marihuany ktore byly w kieszeni jego spodni. Jak tylko znalazl usmiechnal sie i poszedl na spacer a po powrocie zapytalam jak sie ma. Powiedzial ze jest bardzo szczesliwy. Moze to wszystko chaotyczne. On odmawia brania lekow, wydaje mi sie ze marihuana nasila jego psychozy. Obecnie dostaje olanzopine do kawy o czym nie wie. Zeby zatrzymac te swoje psychozy ktore on chyba kocha. Czy ktos byl kiedys w takiej sytuacji. Jego mama rozmaial z psychiatra i powiedziala ze jesl nie bedzie dostawal lekow wtedy ta cala psychoza moze byc stala. NIe chce go stracic. Nie chce mu tez podawac tych lekow. Strasznie zle sie z tym czuje i wiem ze nadejdzie dzien kiedy bede musial mu powiedziec prawde. Bardzo to wszystko jest dla mnie trudne. On wszystkiego sie domaga jak ksiaze. Jak 3 letnie dziecko. Chce by wszyscy grali wedle jego regul ktore on sobie ustalil. On juz poprzednio byl w szpitalu. Ja jestem dosc skolowana. Caly czas jestem blisko niego. Bardzo prosze o jakas odpowiedz. NIe chce mu dawac tych lekow. Boje sie ze mnie znienawidzi. I nie bedziemy razem choc wiem tez ze to teraz nie jest tak istotne bo przeciez liczy sie to by on doszedl do siebie. Potrafi mpowic godzinami bez przerwy i wkurza sie jak mu sie przerywa, tzn zaczyna krzyczec. Jest to wszystko dla mnie dosc trudne. Wiem ze wkrotce przyjdzie dzien kiedy sie domysli ze cos bierze... Obecnie siedzi przy komputezre i slucha muzyki i znow jest soba. Ja powiedzialam dzis jego mamie zeby mu tego nie podawala, zeby go nie zatrzymywac, nie dawac pieniedzy bo on uwaza ze jego rodzice powinni mu to wszystko dawac. Bardzo ich obwinia o wszystko. Naprawde nie wiem co robic. Teraz siedze i mysle ze moze nie ma tej schizofrenii. SLucham wlasnie jego cudownej muzyki. Bardzo prosze o rade. Jego rodzice nie zdaja sobie sprawe do czego mnie wciagaja i jakie to niesie ryzyko dla mnie. Ja go bardzo kocham.
Odpisz
#2
milosc. co za głupie uczucie jak widać. ciekawe co Ty do niego czujesz bo tego miłością nie sposób nazwać. cale zycie takie bedziesz miala, będzie tym księciem z wymaganiami, a Ty będziesz skakać koło niego a on sie nie odwdzięczy bo będzie miał swój świat. zakladam ze macie sporo lat, wiec nie widze wiekszych szans na jego szybkie wyleczenie i nagłą odmiane. on nic dla Ciebie dobrego nie robi, a Ty dalej z nim jesteś, gdzie tu logika? moze sama jestes chora? ustawił Cie, ma nałóg, ma ciężką chorobę, a Ty go kochasz. to jakaś fikcja. dla mnie to w ogóle nie powinnaś z nim być. powinnaś poczuć się doceniona, jakaś wspólna determinacja do lepszego życia powinna tutaj być. a on tkwi w tym i wciągnął Ciebie co nie jest dobre. zrozum to. chyba masz syndrom opiekunki. trzyma to Cie że liczysz że z Twoją pomocą on sie wyleczy i wreszcie będzie ok. albo rzeczywiscie boisz sie że jak nie on, to juz nikt inny sie nie znajdzie.

jakich Ty rad oczekujesz? to Twój chłopak czy to Twoje bardzo chore dziecko? wez sie zastanow. nawet nie wiadomo czy on cokolwiek do Ciebie czuje. 200% manipulacji. co on z Tobą zrobił!?
Odpisz
#3
Jakich ja rad oczekuje. Sama sobie z tego wszystkiego zdaje sprawe. Dzieki za mocne slowa. Trudno sie z tym wszystkim nie zgodzic. Obecnie traktuje go bardziej jak przyjaciela. Mam tez przyjaciela ze schizofrenia duzo z nim rozmawialam. Tylko widzisz my znamy sie okolo roku i to co dzieje sie teraz trwa jakies 2 tygodnie. Tak wiec ja tez potrzebuje czasu zeby sie z tym uporac. Na pewno nie w pozblizu niego. Juz mu powiedzialam ze bede musiala wyjechac na jakis czas. Lamie mi serce bardziej widzac w jakim jest stanie. I ze wszyscy jego przyjaciele naokolo sie nim bawia. Nikt wlasciwie go nie slucha i nie rozumie a jeszcze bardziej utwierdzaja go w tym ze wszystko jest ok. Dostal jakies dziwne wiadomosci dwa dni temu typu: krew naokolo. Ktos z kregu jego znajomych bawi sie nim wiedzac w jakim jest stanie. Jego rodzicom powiedzialam ze powinni przestac traktowac go jak dziecko, nie dawac pieniedzy, i nawet pozwolic mu wyjechac z powrotem do Londynu samemu, bo ja z nim nie pojade. Tam bedzie znow obrazal ludzi naokolo i w koncu znowu ktos go pobije i skonczy sie to szpitalem. Mowie jego mamie ze on nie moze byc w domu i musi isc do szpitala. Ona sama to wie. Rozmawialam tez z moim przyjacielem ktory ma schizofrenie juz od wielu lat. Tak wiec on sam powiedzial ze on musi zrozumiec ze jest chory i zaczac sie leczyc. Nie jest to 200% manipulacji ale prawda jest ze on wszystkimi naokolo chce manipulowac. BArdziej pytanie moje bylo czy ktos uwaza ze powinno mu sie podawac leki bez jego wiedzy. Nie potrafie przekonac jego matki bo serce matki ma do niego milosc bezwarunkowa. Ja po prostu musze sie wygadac. Ona sie bardzo o niego boi. Nie ma obecnie zadnych pieniedzy bo zostala mu zabrana karta kredytowa tak wiec jest uzalezniony od rodzicow. NA stopa sam do Londynu nie pojedzie. Sama mu mowie ze jak na razie to nie widze bym byla dla niego wazna. Staram sie mu mowic prawde. Bo nikt z jego takzwanych przyjaciol tego nie robi obecnie. Oczekuje rady od osoby ktora byla z kims kto ma schizofrenie. Tak wiec bardzo prosze o zrozumienie. Jest dla ta cala sytuacja dosc swieza. I obecnie mojej milosci do niego nie traktuje jako priorytet. I sama wiem ze on tak zyc nie moze i z nim w takim stanie zyc nie moge. On potrzebuje leczenia. Boje sie ze go strace ale bardziej zalezy mi zeby byl zdrowy. I..nie jestem sama...przebywamy obecnie u jego rodzicow oboje sa lekarzami. Jesli pisze chaotycznie to dlatego ze jestem dosc mocno zdenerwowana. Ale nie jestem przez niego zmanipulowana. ps. Milosc nie jest glupim uczuciem. Potrzebuje rad od kogos kto byl w tej sytuacvji czy ty byles w takiej sytuacji?
Odpisz
#4
Pytaj na forach o schizofrenii. Dużo większa szansa na odpowiedź z pierwszej ręki. Dużo więcej informacji do przejrzenia o tym jak żyć ze schizofrenikiem zarówno zaneuroleptyzowanym, jak i żyjącym bez leków. To właśnie miłość drugiej osoby powinna być najlepszym lekarstwem, niestety nie zawsze jest tak pięknie. Powodzenia.
Odpisz
#5
czasami trzeba przymusić do leczenia... choćby sądowo. przecież nie może być całe życie na utrzymaniu rodziców i ciągle być tym małym dzieckiem gdzie w nim jest odpowiedzialność ? jak sobie wyobrażasz wasze wspólne życie ? to nie jest możliwe z kimś w jego stanie. sama nic nie zrobisz, jeśli on sam nie chce sie leczyć to cóż, trudne życie. ale ok, bo większość ucieka od problemu zamiast pomóc. więc nie wiem... działaj jak rozum podpowiada.
Odpisz
#6
chudy2001, miłość nie jest logiczna a serce nie sługa.

mu_skalka, najlepiej by Ci było porozmawiać z lekarzem. Idź do lekarza z powołania (też ew. prywatnie). Może być terapeuta i może być terapia. Może być również z jego udziałem. Takie sytuacje wymagają ogromnej pracy, uporu, chęci, konsekwencji. Tak, jak z dzieckiem. Dzieci są częściej przymuszane, bo dziecko łatwiej jest przymusić. Z dorosłym tak nie jest, więc więcej trzeba przekonywać, wymagać, pertraktować, negocjować. Dokonywać niemożliwie trudnych wyborów. Ja nie miałbym do tego siły. Co do tego brania leków, to musisz go w tych momentach traktować, jak dziecko. Sama w jednym momencie tak o nim piszesz. Wyobraź sobie, że to jest Twoje dziecko i czy mu dajesz lekarstwo, czy nie. Porozmawiajcie z nim o tym, tak żeby była większa szansa, żeby przekonać (z rodzicami, bez, z udziałem lekarza). Można twardo, zagrozić czymś. Masz prawo od niego żądać leczenia, jako jego kobieta. (no, w takim przypadku tak) Kłam, oszukuj jeśli będzie trzeba.

edycja:
chudy2001, nie podoba mi się Twój styl wypowiedzi. Mam wrażenie, że Twoim celem m. in. było pozazdrościć i docinać.

Przyjaciele się nikim nie bawią, to tak w kwestii formalnej.    :Wystawia język:

Osoba chora psychicznie (niektóre choroby) nie powinna podróżować. Niby jaki ma mieć cel taka podróż? Jakiś terapeutyczny, czy o co chodzi?
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#7
Dzieki Michal. Zrozumienie tej sytuacji jest bardzo potrzebne. Wiem ze nie moze podrozowac. On sam nigdzie nie pojedzie. Dla niego najlepsza terapia bylby pworot do tworzenia ale teraz to on sobie mieszka w swojej glowie.
Odpisz
#8
Generalnie zgadzam się z Chudym. Miłość miłością, ale po coś mamy rozum  :Stare - Przewraca oczami 2:

Michał napisał(a):Co do tego brania leków, to musisz go w tych momentach traktować, jak dziecko.
Osobiście nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Partner i dziecko to powinny być dwie różne osoby. Trzeba mieć w sobie sporą skłonność do samopoświęcania, żeby odnaleźć się w takim układzie  :Stare - Przewraca oczami 2:

A Ty, mu_skalka, zastanów się, czy masz wystarczającą silną wolę, żeby być w związku z kimś, kto może i jest geniuszem, ale jest też niezrównoważonym narkomanem. Bo w pierwszym poście piszesz, że "wciąga Cię do swojego świata", cokolwiek to znaczy. Bądź stanowcza, dawaj mu te leki i licz, że on to doceni.

Przyznaję, że ja bym tak nie potrafiła. Ale życzę Ci powodzenia w walce z chorobą Twojego chłopaka.
Admin na urlopie
Odpisz
#9
Pominę szczegółowe odnoszenie się do poprzednich wypowiedzi. Może tylko, że bardziej jestem skłonna zgodzić się z Luną i chudym. Chociaż chudy wyraził się bardzo stanowczo, być może zbyt ostro. Ale ja ten ton odbieram jako chęć pomocy z jego strony.

Nie wyobrażam sobie natomiast bycie traktowanym jak dziecko w związku ani potajemnego faszerowania lekami. Czy ktoś z Was dowiadując się o dosypywaniu leków po kilku miesiącach/latach był by w stanie podziękować partnerowi/rodzicom?
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
Wolałabym już sądownie zostać zmuszona do brania leków.

mu_skalka, najlepsze wyjście dla Ciebie, wg mnie, to udać się do specjalisty i poprosić o radę. Możesz też poszukać wsparcia na jakimś forum dotyczącym schizofrenii, jak proponuje icy. (Sama napisałaś, że szukasz pomocy osób, które przeżyły podobną sytuację).
Pytanie czy Twój chłopak w takim stanie, w jakim jest (lub kiedykolwiek) jest w stanie Cię pokochać, stworzyć normalny związek. Może się niestety okazać, że mimo Twojego poświęcenia, nie uda się to nigdy. Być może jemu Twoje "poświęcenie" też nie będzie służyć. Co wtedy? W imię idei warto zrezygnować z własnej przyszłości? Może to przykre, ale trzeba brać taki scenariusz pod uwagę. (Że jemu nie pomożesz, a tylko sobie zaszkodzisz ).
Odpisz
#10
ja juz wczesniej napisalam. Wiem ze nie jest mozliwe zyc w takim zwiazku. Napisalam tez ze jest to dosc swieza sytuacja dla mnie. Obecnie jestem bardziej przyjacielem niz jego dziewczyna. Osobisci pozwolilabym mu robic co chce i wtedy zostalby znowu pobity i odprowadzony do szpitala. Jest tez inna mozliwosc czyli to ze moglby sie zabic. On sam zupenie sobie nie radzi. NIe moze znalezc swoich rzeczy, jego znajomi pozwalaja mu na wszystko, srodowisko w jakim sie obraca to tzw rainbow people. Czekam na wizyte u psychiatry. Pierwszy post ktory napisalam, pisalam od serca.
Odpisz
#11
Wybacz nam, może zbyt surowe, opinie. Ja, (bo nie chcę pisać za innych), też od serca.
W tak trudnej sytuacji ciężko o naprawdę "dobre" porady.
Może jak sprawa nie będzie dla Ciebie tak świeża, to sama się trochę wyklaruje. Inaczej spojrzysz na wszystko.
Myślę, że wizyta u psychiatry to dobry pomysł. Mam nadzieję, że trafisz na dobrego specjalistę.
Życzę powodzenia.
Odpisz
#12
Trzeba traktować, jak dziecko. Niestety. To, że ktoś jest biologicznie dorosły, nie oznacza że jest dorosły psychicznie (emocjonalnie to inna sprawa). Jak ktoś jest skrajnie bezkrytyczny, to nie pozostaje inna rada. Niektóre dolegliwości powodują taką sytuację. W bardzo poważnych przypadkach skutkuje to ubezwłasnowolnieniem. To nic innego, jak opiekowanie się w pewnym zakresie dorosłą osobą, jak dzieckiem.

Sądowy nakaz leczenia nie obejmuje przyjmowania leków. Można dostać wyrok przymusowego leczenia, w konsekwencji tego trafić do szpitala, mieć chorobę której leczenie polega w 99,9% na przyjmowaniu farmaceutyków i zgodnie z prawem odmawiać przyjmowania leków. Taki paradoks, ale tak jest. Może się zmieni, nie wiem jak miałoby być lepiej Chyba najlepiej uzgodnić to z chorym.

Resztę, co jej wróżycie, to ona się sama przekona.    :Uśmiecha się puszczając oko: Nie ma co uprzedzać faktów. Uhm, jeszcze co do przekonania się osoby, że jest chora. Możliwe, że to musi być "w praktyce", ale szczerze pisząc to nie wiem jak. Może lekarz coś naświetli. Bo jednak trzeba pewnej krytyczności, żeby zauważyć swoją bezkrytyczność.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#13
Jak kogoś się traktuje jak dziecko, to chyba już nie jest związek.

Przy ubezwłasnowolnieniu chory może odmówić przyjęcia leków?
Myślę, że samo zmuszenie osoby chorej do leczenia szpitalnego jest lepszym wyjściem niż potajemne podawanie jej leków. (Opieka fachowców, którzy będą mieli większą szansę namówić chorego na współpracę. Obiektywne spojrzenie na pacjenta, doświadczenie.)
Ok, rozumiem podejście rodziców do dorosłej osoby jak do dziecka, bo to ich dziecko nadal mimo wieku.
Ale decyzja do wejścia z kimś w związek, w którym będzie relacja polegająca na oszukiwaniu partnera i traktowania jak dziecko, jest dla mnie nienormalna. Świadczyć może o syndromie, o którym wspomniał w pierwszym poście chudy.
Odpisz
#14
Związek. Ponieważ ta osoba nie jest w każdym aspekcie dzieckiem. Relacja rodzica z potomkiem też jest związkiem.

Też pomyślałem, jak to jest w przypadku osoby ubezwłasnowolnionej, ale chyba też może odmówić. Ogólnie - w szpitalu - mogą taką osobę spiąć pasami, ale jeśli kiedykolwiek wyraziła wolę, że nie chce zażywać lekarstw, to wypełniając prawo lekarzom nie wolno ich pacjentowi podawać. Jest to prawo pacjentów nagminnie łamane w polskich szpitalach.    :Uśmiecha się szeroko: Również w zakresie informowania pacjentów o lekach, jakie są im dawkowane, co jest już dla mnie jednoznaczne - skandalem.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#15
Mam na myśli związek partnerski. A taki nie może być zbudowany na oszustwie.

Co innego też rozpoczynanie związku (miłosnego) od relacji podobnej/takiej jak dziecko-opiekun a co innego opiekowanie się kimś jak dzieckiem po latach małżeństwa/partnerstwa w wyniku choroby, która pojawiła się u jednego z partnerów.
Odpisz
#16
Jesli juz mowa o mnie. Mam syndrom opiekunki ale nie do takiego stopnia by zwiazac cale moje zycie z czlowiekiem ktory leczyc sie nie chce. Oboje jego rodzice sa lekarzami. Matka jest lekarzem ogolnym. On ma umowiona wizyte na poniedzialek z psychiatra ja wtedy tez bede z nim rozmawiac. Podawanie mu lekow obecnie przez jego mamtke ma na celu doprawadzenie go do stanu kiedy bedzie mogl widziec jasniej swoja sytuacje i mogl wogole zgodzic sie na te rozmowe. To jest opinia jego matki. Jak juz powiedzialam znam go od jakiegos roku. Tak wiec o jego przeszlosci oczywiscie wiedzialam ale nikt z jego znajomych, czy rodzicow nie powiedzial mi ze to schizofrenia do ktorj doprwadzil sie sam oprzez branie bardzo duzej ilosci lsd, mdma, dmt, amphetaminy i niestety lista jest dluga. (Swiat ogolnie jest dosc mocno pokrecony i pewne podobienstwo miedzy nim a mna tez jest a mianowicie ze oboje jestesmy znudzeni swiatem w ktorym jedyna religia jest pieniadz). Mysle iz obawiali sie ze nie bede chciala z nim byc. Gdyby ktokowliek wczesniej mnie uswiadomil co do jego sytuacji wszystko mogloby wygladac inaczej. Obecnie zadnych z tych psychodlikow nie bierze. Wiem to na pewno. Ale pewnie wy wszyscy znacie dzialanie tych dragow i nawracajcych flahbackow. Ja czekam na moment kiedy on dojdzie troche bardziej do siebie poniewaz obecnie nic do niego nie dociera. On sie po prostu boi bo to ze jest chory to wie. POwiedzial ze jego rodzice zmusili go do opuszczenia Londynu. Sam sie na to zgodzil. Nie wiem czy wszystkie osoby ktore odpisaly na mojego posta maja cos wspolnego ze schizofrenia, lub maja znajomych ktorzy maja podbny problem. Niestety nie moge sie zarejestrowac na portalu schizofrenia wiec pisze tutaj majac nadzieje ze znajdzie sie jakas osoba kompetnetna. Co do milosci... jak juz wlasnie ktos powiedzial serce nie sluga. Ja mam tylko nadzieje ze wszyscy ci ktorzy go znaja zaczna w koncu pokazywac mu prawde zeby go zlamac. Ostatni nasz dzien w Londynie skonczyl sie wizyta znajomych ktorzy poczestowali go bardzo mocnym skankiem. Tam dostal kompletnego szalu i paranoi. Nawet oni nie wiedzieli co robic wyprosili nas ze swojego mieszkania. Obecnie jedna z tych osob napisala na facebooku co sie stalo i on sam odpisal na posta w sposob zypelnie pozbawiony sensu. Zywie nadzieje ze sie zlamie. Zycie z osoba ze schizofreenia jest mozliwe jesli tylko ta osoba zgodzi sie na leczenie. Bez leczenia moze sie to wszystko skonczyc dosc tragicznie. Do szpitala moze byc tylko zabrany jesli jest niebezpieczny dla ludzi naokolo. Bylam kiedys w takiej sytuacji dziewczyna z ktora mieszkala miala schizofrenie, byla zakochana w moim chlokapu chciala mnie usunac z jego zycia "fizycznie". Powiadomiona zostala policja ale kiedy z nia rozmwaiali ona zachowywala sie calkiem normalnie. On musi sie podjac leczenie nikt mi tego mowic nie musi. Ja tez potrzebuje pomocy. Zeby wiedziec jak z nim rozmawiac.
Odpisz
#17
niektorzy sa leczeni i nic to nie daje, albo daje na tyle malo ze za wiele sie nie poprawia. nie zycze Ci męki przez całe życie ale znasz moją opinie. z nim szczęśliwa nie będziesz nigdy. nie chcesz by był jaki jest tylko szukasz zmian i zyjesz w nadziei na lepsze. a lepsze często stoi za rogiem i nie zauważasz. ktory nic nie musi, ktory po prostu jest normalny.
Odpisz
#18
Możesz napisać ile mniej więcej macie lat? Sposób działania jego Matki wydaje się mądry. Gdyby Cię wcześniej uprzedzono, jak inaczej by sprawy wyglądały? Mam (tylko) wrażenie, że raz pisałaś, że on nie wie, że jest chory, a teraz, że wie. Ale mogłem coś pomieszać. Jeśli będzie stwarzał zagrożenie dla swojego życia i zdrowia też może trafić przymusowo do szpitala (tak mi się wydaje, piszę o polskich przepisach). Ja znam kilku schizofreników z objawami w remisji i też w sumie, jak się dobrze zastanowię, to z dwóch z niewielkimi objawami. Ja na pewno nie jestem kompetentny w jakichkolwiek kwestiach medycznych.    :Wystawia język: Policja nie jest organem, który potrafi rozpoznać konieczność leczenia (który w ogóle decyduje o tym, oni mogą stwierdzić konieczność zatrzymania). Takie sprawy stwierdza (bada, ustala) lekarz psychiatra lub psycholog kliniczny. No właśnie, to ostatnie co napisałaś to b. ważna sprawa. Dobrze, że on ma taką osobę, ale niego im taka osoba będzie bardziej zdeterminowana, tym lepiej. Trzeba być niesamowicie mądrym, żeby dać radę pomóc takiej osobie.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#19
Jest to wszystko bardzo skomplikowane. Jestem tu z cala jego rodzina. Ja mam lat 30 on ma lat 36 obecnie i wyglada na to ze jest w takim stanie od dluzszego czas ale z tego co mowi jego siostra tak jeszcze nie bylo. Zasatnawiam sie czy czasem nie byl juz chory jako nastolatek. Wiem ze mial wtedy depresje. Pisze tak nieskladnie bo z dnia na dzien dwiaduje sie wiecej o nim o jego przeszlosci. No tak. Dzis mi powiedzial ze jest schizofrenikiem. Kiedy chcialam powiedziec ze potrzebuje pomocy nie pozwolil mi skonczyc i odszedl. Chcial dzis isc na impreze powiedzialam mu ze nie pojde z nim poszedl sam. On nie chce sie leczyc. Ludzie naokolo go wykorzystuje a on z kolei wykorzystuje swoich rodzicow. Tak to chyba wyglada. Sam mowi ze obecnie nie jest soba i przeszedl zalamanie nerwowe poniewaz mieszkanie w ktorym byl przez 10 lat zostalo wynajete komus innemu. On nie placil czynszu a jego rodzice. Ja mieszkalam tam z nim jakies 3 miesiace i caly czas myslalam ze sie wyprowadzamy ale jakos to sie przeciagalo. Mowil ze nie chce tu mieszkac za duzo zlych wspomnien. Mysle ze to bylo dosc mocne przezycie dla niego i doprowadzilo go do calkowitej psychozy. Przy czym pali ogromne ilosci silnie uzalezniajacego skanku. W Angli wszyscy to pala. On sam mowi ze potrzebuje czasu. No i w jego przypadku na facebooku tworzy wokol siebie jedna wileka iluzje. To ja powiadamaiam jego znajomych co sie z nim dzieje. Ja naprawde o wielu rzeczach nie wiedzialam. Czy ktos z was slyszal o programie "schizofrenia otworzcie drzwi". Bardzo wazna jest akceptacja ze strony spoleczenstwa.
Odpisz
#20
Cytat:Bardzo wazna jest akceptacja ze strony spoleczenstwa.

Dokładnie. Oraz zrozumienie, wsparcie, miłość najbliższych.
A jak to wygląda w praktyce, to możesz sobie poczytać w powyższych postach (oprócz Michałowych).
W praktyce jest "tolerancja".
Żyj i pozwól umrzeć.
Odpisz
#21
Ja raz byłem na takim wydarzeniu pod wymienionym przez Ciebie tytułem. Ogólnie chyba ten program ma na celu edukację społeczeństwa, że schizofrenia nie jest "trądem". (to tak upraszczając całą sprawę; - no i czym jest)
[Obrazek: otwc3b3rzcie20drzwi20dl.th.gif]
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#22
Icy, możesz rozwinąć swoją myśl odnośnie naszych wypowiedzi i nietolerancji?
Odpisz
#23
Twórczość abstrakcyjna to dziedzina życia. Psychoza to samo życie w abstrakcji, na które już nie można patrzeć z większego dystansu, ona ustanawia horyzont. I właśnie tu pojawia się problem. Poczucie omnipotencji u człowieka zdrowego będzie znajdować się w ramach krytycyzmu, u człowieka chorego może zakończyć się fizycznym odlotem z okna. W tym konkretnym przypadku jest to utrata krytyki nad przekazem kierowanym do szerszego grona ludzi. Jestem niemal pewny, że kiedy chłopak dojdzie do siebie, będzie mu wstyd tego, co mówił, czy pisał na tym fejsie. Dlatego na pytanie, czy wybaczyłbym podawanie mi potajemnie leków w psychozie, odpowiadam - tak. Druga rzecz in plus, to czyste intencje bliskich.

I tu wchodzi ta, moim zdaniem, nadużywana przez was tolerancja. Nadużycie polega na tym, że modnego stanowiska używacie jako usprawiedliwienia dla wycofania się z pomocy drugiemu człowiekowi, negacji wartości poświęcenia się dla kogoś w zamian za wartości spełnienia się , samorealizacji i tym podobnych haseł będących zazwyczaj przykrywkami dla ucieczki od poczucia odpowiedzialności, zaangażowania, współczucia.

Tolerancja to słowo arbitralnie wybrane przeze mnie jako hasło dla opisu postawy "Live and let die". Podobnie często funkcjonuje w takim kontekście słowo asertywność. Nie chodzi mi o samo słowo literalnie, ale o asekurowanie się pewnymi postawami w sprawach, w których działanie jest nie tylko trudne, ale i zaangażowane moralnie.

Oczywiście, że nie można bezkrytycznie brnąć w jakąś misję pomocy. Kiedy widać, że to nie przynosi rezultatów, trzeba powiedzieć pas, ale odnoszę wrażenie, że wy chcielibyście powiedzieć pas zanim cokolwiek zrobicie.

P.S.

Przepraszam za chaotyczność, jestem wypruty i po nieprzespanej nocy, chciałem jednak to naprostować szybko.
Mam nadzieję, że co nieco się udało.

P.P.S.

Mam w rodzinie schizofrenika, paru poznałem na terapiach grupowych. Opisywanych tu rzeczy nie ssę z palca.
Odpisz
#24
Icy bardzo dziekuje. Moj chlopak przebywa obecnie w szpitalu bylo to dosc ciezkie przezycie. Zwlaszcza ze wczoraj musialam powiedziec cos co w jego oczach bylo zdrada a wmoich prawda. Nie bierze zadnych lekow i poki co jest na obserwacji. Wybor przed ktorym stoi cala jego rodzina to albo go zostawic samemu sobie albo pomoc. Wiele wlasnie osob z jeog kregu znajomych zostawila go samego sobie i wiele tez osob go wykorzystywalo. On tworzy strony internetowe i jest w tym po prostu genialny i pomogl wielu osobom , ktore w zaden sposob sie mu nie odwdzieczyly nawet przyjaznia. Obecnie jest bardzo zagniewany cala ta sytuacja. I miejsce w ktorym przebywa nie jest niczym przyjemnym. Palenie papierosow dozwolone co dwie godziny, nie mam wstepu do jego pokoju, przynislam mu dzis gitare majac nadzieje ze bedziemy mogli razem grac. Staram sie tez wytlumaczyc jego rodzicom by go nie traktowali zupelnie jak malego dziecka. On bardzo potrzebuje zrozumienia. Wczorajszy dzien byl po prostu koszmarny. Wciaz jest bardzo niemily dla swojej rodziny co do mnie narzeka tylko na moje jedzenie. Wyslal wiadomosc do swojej mamy pytajac czy wciaz tu jestem. Napisal mi ze bardzo mnie kocha i porpsil bym przyjechala. Wciaz powtarza ze jest zakochany w niemieckiej ksiezniczce. W szpitalu bylam z jego mama zastanwiam sie czy pwoinnam przyjechac jeszcze raz dzisiaj.

Ps
NAduzywana tolrenacja dokladnie takie zjawisko mozna spotkac w srodowksu tzw rainbow people. I ja i moj chlopak spedzislmys troche czasu w tym kregu. Zadnej pomocy, zostaw czlowieka samemu sobie. Duzo jest tam takiej filozfii.

Icy.
Jesli mialbys jakies rady dla mnie bede ogromnie wdzieczna.

NIe wiem tez jak poradzic sobie z jego rodzicami. Sa dosc wykonczeni cala ta sytacja. Zwlaszcza jego tata ktory przeszedl juz jeden atak serca. JA caly czas staram sie im tlumaczyc ze dla niego wane jest zrozumienie jego sytuacji. Bardzo mu zalezy na akceptacji.
Odpisz
#25
Źle Cię zrozumiałam, Icy.

Napiszę krótko, bo do odnoszenia się do wszystkiego nie czuję się na siłach akurat.
Ja nie jestem przeciw poświęceniu się drugiej osobie, tylko zależy w jakiej formie.
Nadal nie jestem przekonana co do podawania leków bez wiedzy chorej osoby. Może są takie sytuacje, w których nie ma wyjścia. Na dłuższą metę nie wyobrażam sobie. W sytuacji kiedy trzeba kogoś "postawić na nogi", bo on sam nie jest w stanie decydować o sobie, być może tak.
Absolutnie też nie pisałam w żadnym miejscu, że należy zostawić chorego samemu sobie. Pomóc tak, ale pytanie w jaki sposób. Dlatego też odsyłałam do psychiatry/osób doświadczonych po rady w tym temacie.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy moje zachowanie wskazuję na schizofrenie? songovu 21 5 883 20 Lut 2011, Nie 21:56
Ostatni post: różowa


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.