- Moja opinia o prozakach SRII o impotencji i skuteczności....
#1
no więc tak brałem to wszystko jedynie wenlafaksyna znaczy dla mnie cokolwiek,mało bardzo mało są o wiele lepsze rzeczy które sam znalazłem nie zawsze legalne czy na recepte i inne schorzenie ale poprawiające nastrój i napęd.Paroksetyna najbardziej mi źrenice powiększyła i zacząłem ślepnąc dodatkowo czułem sie ociężały(flak zero uśmiechu non stop TV cały dzień oglądałem i nudaaaa, przestałem zarabiać.Przez parę miesięcy złotówki nie zarobiłem   :Zaskoczony 2: )Ogólnie struty tym szitem.Fluoksetyna znowu to ciagłe ziewanie    :Uśmiecha się: nothing more i też straszne lenistwo.

Popatrzmy może na skutki uboczne,po pierwsze nie znamy mechanizmu i długofalowych skutków brania tych szitów,po drugie nie wiem czy wiecie ale nawet mężczyźni mogą sie pozbyć potencji na zawsze(fajka nie będzie już ''stawać'' chemiczna kastracja, nie tylko w czasie brania   :Śmieje się nerwowo: może ktoś juz tego doświadczył jak sie wstydzi to na PW niech napisze,nikomu nie powiem.),jest taki efekt uboczny dłuższego brania ale nikt o tym nie trąbi jakoś(WTF?),mnie to przeraża a was nie? poza tym efekty podstawieniowe są gorsze/niewiele lepsze od opioidów uzależniających fizycznie które naprawdę i od razu poprawiają nastrój to już przegięcie moim zdaniem.

Druga strona medalu czy ktoś znalazł dziewczynę dzięki tym lekom,chociaż raz pocałował dziewczynę? ba chociaż umówił sie na randkę?chętnie bym usłyszał takie historie bo nie słyszałem i sam nie doświadczyłem ,na szczęście nie dowiadczylem tez tej impotencjii...na szczęście.
Odpisz
#2
Po Prozacu itp. często występują zaburzenia funkcji seksualnych. O wiele gorszą sprawą są jak piszesz PSSD, czyli zaburzenia różnych funkcji seksualnych już po odstawieniu leków, które mogą się utrzymywać nawet nieodwracalnie. P-stwo jest b. małe, ale jednak jest...

Sam brałem fluoksetynę (+ inny lek) i powodowała u mnie wzrost napędu. Pewnie u każdego działa inaczej. Nie poprawiła mi raczej specjalnie nastroju, spłyciła może emocje (co ma swoje plusy i minusy) no i ten napęd zwiększyła.

Kiedy brałem fluoksetynę nastąpiła u mnie całkowity spadek zainteresowania seksem, do tego całkowita adhedonia (nieodczuwanie przyjemności, w tym wypadku z seksu). Co ciekawe, jeśli chodzi o, jak to określiłeś "stawanie" nie było żadnego problemu. Po prostu nic nie czułem. Gdybym należał do grupy, w której fluo powoduje impotencję, to od razu bym przerwał. Bo jakby jednak coś potem nieteges, to pewnie do końca życia oznaczałoby to samotność, a tak, to wiedziałem, że jakby co mogę spełnić "obowiązek".
Oczywiście też nie czułem się różowo z ryzykiem pozostawienia bez przyjemności seksu do końca życia, no ale cóż, ryzyk fizyk. Chociaż w samym okresie stosowania ten brak popędu był nie najgorszy, bo "pragnienie przynosi cierpienie"-a tak, wiadomo.

Jednak pamiętam, że miałem dużego stracha, kiedy po zaprzestaniu fluo i odczekaniu okresu, w którym znika ona z krwiobiegu, zdolność odczuwania nie powróciła. Chociaż mam wrażenie, że sama fluo chroniła mnie trochę przed stresem z tym związanym. Czekałem chyba z miesiąc jeszcze, aż coś się zaczęło dziać i jeszcze z dwa tygodnie aż odczucia były w miarę normalne. Co za ulga (metaforycznie rzecz ujmując).
Chociaż muszę powiedzieć, że mimo, iż upłynął rok, to odczuwanie nie jest takie sto % jak kiedyś. Tzn. jest, ale wtedy, kiedy odczekam dłuższy niż zwykle czas. Chociaż myślę, że na to ma raczej wpływ przewlekły stres, zły sen i wolniejsza regeneracja organizmu, a nie sam lek. Więc myślę, że tutaj wszystko wróciło do normy (tzn. pomijając depresję z jej następstwami z którą wciąż się zmagam).

Dziewczyny nie znalazłem- leki likwidują popędy, a do tego tłumią uczucia. To i po co szukać? Zresztą, mówię, nie działały one tak na plus, jak ponoć powinny.

Raz brałem leki przeciwdepresyjne, myślałem, że pewnego dnia obudzę się ze stanem świadomości sprzed depresji + zrelaksowany i pewny siebie, ale nic z tego. Działały na napęd, trochę lęk i tyle-ale może po prostu były źle dobrane, nie wiem. Może inne leki byłyby cudowne? Wątpię, ale co ja tam wiem.

Tak czy inaczej mam teraz inny lek zakupiony, od kilku miesięcy trzymam go schowany jakby co, ale biorąc pod uwagę słabe działanie poprzedniego i efekty uboczne- wstrzymuję się.
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.

— Stanisław Lem
Odpisz
#3
Dla mnie jedynym lekiem który mógłbym spróbować to IMAO np moklobemid(moklar aurorix akurat mam leży już długo i narazie nie wezmę,poza tym mam trochę bupropionu[wellburtin] nie potrzebny mi jest).Narazie sprawdze co sie zmienilo po grzybach musze gdzies wyjsc do tego celu,chociaz juz maly efekt w necie jest.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem gosia hd 22 22 698 23 Sie 2017, Śro 5:14
Ostatni post: haraczu


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.