- moje chore zachowanie
#1
Witajcie,

zacznę od tego, że sama nie wiem co mi jest, a jest tego sporo...Może zacznę od początku.
Jestem po rozstaniu bardzo burzliwym, do dzisiaj nie mogę dojść do siebie. Trwa to już 1,5 r. Jestem ciągle sama, bo nawet odechciało mi się poznawać facetów. To już nie jest to co miałam w tamtym związku...To już nigdy nie będzie nawet podobny człowiek. Nie mogę tego przeboleć.
W tym czasie na szczęście znalazłam pracę, bo nie wiem co mogłoby się wydarzyć gdyby nie praca...
No, ale tutaj jest całe sedno. Staram się w pracy bardzo poświęcać, tzn.robić to co mam do zrobienia, czasem robię to nieudolnie...druga rzecz- nie chce uczyć się nowej rzeczy - boję się, że będę krytykowana przez innych, dlaczego nie zrobiłam tak, a zrobilam tak. Albo, że będą obgadywać za plecami....często mam lęk przed tym co mówią o mnie za plecami.
W pracy istnieje podział na grupy tak jakby...dziewczyny spotykają się do knajpy i rozmawiają o wszystkim i o ...wszystkich.
Domyślam się, że mówią o mnie złe rzeczy. Łatwo mnie zranić, generalnie tekst typu " Ty wszystko potrafisz zepsuć, ale naprawić to już nie" - doprowadził mnie do płaczu, którego nie mogłam nijak powtrzymać.
Siedziałam w magazynie i czekałam 1,5 h aż mi to minie.
Mam tak często.
Wystarczyło nawet, że dowiedziałam się, że ktoś w pracy był na mnie o coś bardzo zły, bo zrobiłam coś nie tak - i tak samo nie mogłam powstrzymać łez. Nawet nikt nie musiał mnie o to opieprzyć...
Ostatnio nie rozumiem co kto do mnie mówi...tak np.wczoraj, wysluchałam co mam zrobić, zakodowałam, ale na drugi dzień zadzwoniłam, aby upewnić się jak miało być i usłyszałam w słuchawce złość " Przecież mówiłam Ci...! " I znówu napływ łez do oczu, ale udało mi się nie rozkleić.
Wydaje mi się, że ludzie w pracy zaczęli mnie odbierać jak tępaka. Właściwie to widocznie jestem nim...
Czasem po prostu czuję się jakby zatkano mi uszy i kazano tak funkcjonować...
Nie pielęgnuję żadnych znajomości, ani starych, ani tych w pracy...jestem bbierna, całkowicie wyłączona. No i przez to chyba odsuwają się wszyscy ode mnie. Ale ja inaczej nie potrafię    :Smuci się: Niedługo będzie spotkanie z pracy z naszą grupką, a ja już myślę żeby na nie nie pójść, bo czuję, że i dziewczyny o mnie za plecami rozmawiają.
Czuję się fatalnie. To jakaś paranoja z której nie potrafię się wydostać. Najgorsze są poranki, nie mam kompletnie nastroju, ani nie umiem się uśmiechać, a tego wymaga ode mnie praca. Nie potrafię wymusić uśmiechu. Nie mam nawet naaturalnego śmiechu, no chyba, że wypiję alkohol...
Czy z moimi neuroprzekaźnikami jest coś nie tak? wpadam w czarną dziurę, często myślę o zwolnieniu się z pracy...ale co dalej?
Czy ktoś ma jakiś sposób ?
Odpisz
#2
Muszę przyznać, że podobnie reaguje na krytykę do Ciebie. Jestem dorosłym facetem, a gdy ktoś na mnie nakrzyczy lub zwróci mi uwagę, to w oczach pojawiają mi się świeczki. W zachowaniu dziewczyny da się to jeszcze zrozumieć, ale mężczyzny? To jest ta zła cecha nadwrażliwców, którzy wszystko za bardzo biorą do siebie. Nie wiem czy mogę dać Ci jakieś rady, ale ja to rozwiązuje w ten sposób, że po prostu zwiększam swoje kwalifikacje na bieżąco. Nowa wiedza, nowe umiejętności, nowa rubryka w CV daje mi większą pewność siebie i coraz mniej zależy mi na tym, by w pracy być perfekcyjnym, bo wiem, że jeśli coś im się nie spodoba to odejdę i bez problemu znajdę pracę gdzieś indziej. Trzeba coś robić dla siebie, żeby mieć wybór i w przypadku trafienia na kiepskie miejsce pracy, bez sentymentów szukać sobie czegoś lepszego. Jeśli chodzi o nasze zachowanie, to na pewno trafienie na jakiegoś dobrego specjalistę i wizyty w jakimś stopniu pomogą, ale przede wszystkim trzeba też samemu walczyć.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis verti:
  • Divine
Odpisz
#3
hmm, ale chyba zamilknę    :Uśmiecha się puszczając oko:, co do reakcji na krytykę to u mnie jest wręcz odwrotnie wręcz agresja, riposty, ja sobie w kaszę dmuchać nie dam.
Odpisz
#4
[quote="grego"]hmm, ale chyba zamilknę    :Uśmiecha się puszczając oko:"

a dlaczego zamilkniesz?

Z tym zwiększaniem swoich kwalifikacji masz rację, jednak nie wychodzi mi to...Mało się uczę, żałuję tego, ale jestem zupełnie bez ambicji. Po kimś to odziedziczyłam    :Smuci się:
Staram się coś czytać, ale to za mało i jestem tego świadoma. Czasem zmęczenie robi swoje, w ciągu dnia za dużo bodźców- po powrocie do domu mam ochotę pobyć gdzieś sama - jakiś sport. Później już brak siły...
Ale mam to na uwadze i będę się starać każdego dnia czegoś uczyć, cokolwiek poczytać...Takie postanowienie    :Obraził się:
Odpisz
#5
Musisz postawić sobie jakiś konkretny cel, nie może być to cel nieosiągalny... i go wykonać. Na początek coś prostego. Ja w sierpniu ubiegłego roku postanowiłem, że będę codziennie ćwiczył angielski, dzięki internetowej aplikacji. Wpadłem w rytuał i od tamtej pory nie było dnia w którym miałem dostęp do internetu i tego nie zrobiłem. Teraz męczę już kolejną aplikację, bo tamta mi nie wystarcza. Z tym, że ja od zawsze lubiłem się uczyć języków, więc to jest dla mnie w większym stopniu przyjemność niż obowiązek. Musisz znaleźć w sobie coś, co lubisz robić i chcesz rozwijać. Zainteresowanie niesamowicie pobudza chęci do działania - wiem coś o tym.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#6
na krytyke mozesz reagowac na 3 sposoby

1)ulegam opinii innych osob,dopasowac sie do nich ,choc mam inne zdanie...zachowuje sie ulegle

Co ryzykuje
- Utratę poczucia własnej wartości !!!
- Poczucie krzywy, złość, frustrację,
- Zachęcanie innych do dominacji !!!
-Wybuch agresji spowodowany kumulacja uczuć

2)walcze,bronie sie,za wszelka cene starajac sie udowic, ze mam racje

Co ryzykuje
-Konflikty w relacjach z innymi,
 -Utratę szacunku do samego siebie,
 -Utratę szacunku dla innych,
 -Stres,


3)brak reakcji na krytyke
brak reakcji na krytyke jest zaproszeniem "rób tak dalej"

" Ty wszystko potrafisz zepsuć, ale naprawić to już nie" to zdanie to typowe uogolnienie.
Krytyka nie konstruktywna .Zadnych wskazowek ,jak nie popelniac bledow , cale pouczenie sprowadza sie do ponizenia.... czyli zadania cierpienia...
Osoba oceniajaca sama sie wywyzsza

Moim zdaniem zle robisz ,ze nie masz przyjaciol...nie mam na mysli w pracy... a tym bardziej ze tak Ci ciezko.
Warto miec kogos , takie zaplecze emocjonale , gdzie ktos nas zrozumie ,i pocieszy.
Nawet w Bibli jest napisane

Lepiej jest dwom niż jednemu.
Gdy upadną, jeden podniesie drugiego.
Lecz samotnemu biada, gdy upadnie,
a nie ma drugiego, który by go podniósł.

Koheleta 4,9.10



nagle zwolnienie z pracy ,moim zdaniem nie jest dobrym pomyslem...
w innej pracy tez mozesz spotkac podobne zachowania...

Rozpocznij trening asertywnosci postaw wszystko na jedna karte
-mow ,co naprawde myslisz do tych o ich zachowaniu.....
ale nie takie pitu pitu ,zeby przypadkiem nie urazic z wachaniem


Wiec masz dwie mozliwosci
1)bedziesz ,dalej ulegac ,co w koncu spowoduje narastanie flustraci i sie sama zwolnisz...

2) zaczniesz sie zachowywac asertywnie,nie pozwalac soba pomiatac ,lekcewazyc,
co byc moze spowoduje zmiane ich zachowania ,lub dostaniesz wymowienie...

Moim zdaniem druga mozliwosc ,jest lepsza ,bo daje szanse na zmiane ,i poza tym bedziesz miala okazje na nich potrenowac asertywnosc

Ja tez tak mam ,choc nie tak bardzo ,ale krytyka innych wyprowadza mnie z rownowagi...
Dlatego ,wiem co czujesz...

To co pisze to tylko moje poglady.
I nie zakladam ,ze Ci cos dadza i ze sie sprawdza w Twoim zyciu..
Rownie dobrze moga Ci zaszkodzic...

bo ja nie jestem Toba ,a Ty mną.....
Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.
— C.G.Jung
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Brudny Hary:
  • Szarabrzoza
Odpisz
#7
Mam podobnie, staram się walczyć jak greg jednak mi przychodzi to z marnym skutkiem....
Miałeś chamie zloty róg, miałeś chamie czapkę z piór. I ostał Ci się tylko sznur!
Odpisz
#8
Soulshine :goodman:

soulshine napisał(a):Łatwo mnie zranić, generalnie tekst typu " Ty wszystko potrafisz zepsuć, ale naprawić to już nie" - doprowadził mnie do płaczu, którego nie mogłam nijak powtrzymać.
Siedziałam w magazynie i czekałam 1,5 h aż mi to minie.
Jakbym czytała o sobie. Po rozstaniu raz po jakimś głupim tekście typka z pracy po prostu na środku holu zaczęły mi łzy lecieć i to tak strumieniami, po godzinie nie minęło, więc poszłam do domu. Znam ten ból :smt087
Chodź, przyjedź do mnie do Kolonii, a o pracę się nie martw, tutaj znajdziesz w 2 dni, no chodź    :Uśmiecha się:   :Uśmiecha się:
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://emigracyjneopowiesci.wordpress.com
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.