- Na zawsze sam
#1
Pomozcie mi jakoś . Czuje sie beznadziejnie... Mam dosyc zycia... Chce juz byc martwy anizeli dalej sie kompromitowac i cierpiec w tym cholernym zyciu... Dlaczego ja ciagle jestem sam... Dlaczego zadna milosc mi sie w zyciu nie ulozyla?... Dlaczego nadal nie jestem w stanie zagadywac dziewczyn, unikam je... Juz mam zakola a ja ndal jestem prawiczkiem i bez widokow na leosze jutro... Zadna dziewczyna nigdy do mnie nie zagadala... COdziennie widze kobiety, ktore mi sie podobaja, ale do zadnej z nich nie jestem w stanie podejsc... JUz tyle lat walcze ze soba i nic... Dalej sam... COdziennie masturbuje sie wspominajac sympatyczne kobiety, ktore ujrzalem w pracy, na ulicy, w sklepie... Ile to tak ma trwac... Kiedy w koncu Bog nade mna sie zlituje i w koncu mnie zabije... Ile mam cierpiec jeszcze to, ze mam brak odwagi, by zagadać podobajaca mi sie dziewczynę... Jak do 25 rz Bog mnie sam nie wezmie do siebie to sam do niego pojde... Wole juz byc martwy anizeli codziennie od 10 lat masturbowac sie i spogladac jak piekne kobiety mijaja mnie na ulicy...    :Płacze:
Odpisz
#2
Masakra. Nie z tego powodu co opisujesz Cię spotkało, tylko jak się tym przejmujesz.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#3
Jeżeli kobieta potrzebna Ci tylko do tego, żeby przestać się masturbować (a to wynika z Twojego postu) to ja się nie dziwię, że jej nie masz.
My plug in baby
Crucifies my enemies
Odpisz
#4
Na prawdę cały sens twojego życia ogranicza się tylko do seksu?
Jak nie walniesz to sobie walniesz samobója ? Nie uważasz ze to żałosne?
Może postaraj się w swoim życiu znaleźć jakiś wartościowszy cel niż tylko myślenie o seksie i kobietach jako obiektach pożądania.
A jak nie potrafisz to skorzystaj z pomocy odpowiednich pań.
Niby jak ci ktoś ma pomóc tutaj na forum ?

Cytat:Wole juz byc martwy anizeli codziennie od 10 lat masturbowac sie i spogladac jak piekne kobiety mijaja mnie na ulicy...

mam nadzieje ze jednak nie robisz tego na ulicy :s   :Obraził się: :s   :Obraził się:
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#5
Nie wiecie co to znaczy nie moc ani razu w zyciu zagadac kobiete, ktora tobie sie podoba... Walczyc przez te wszystkie lata z nerwicą... i bezskutecznie walczyć... nie wierzę że kiedys wyjde z tego shitu, a to co mi najbardziej doskwiera to odwieczyn brak milosci i nawieczny jej brak

Chce umrzeć,,, - jestem jeszcze mlody -- jeszcze tyle lat piekla przde mna
Odpisz
#6
Chlamydia napisał(a):Nie wiecie co to znaczy nie moc ani razu w zyciu zagadac kobiete, ktora tobie sie podoba... Walczyc przez te wszystkie lata z nerwicą... i bezskutecznie walczyć... nie wierzę że kiedys wyjde z tego shitu, a to co mi najbardziej doskwiera to odwieczyn brak milosci i nawieczny jej brak

Z pewnością, tu wszyscy są jak młodzi bogowie, całkowicie zdrowi, pewni siebie i przy okazji mistrzowie podrywu, którym się żadna dziewczyna nie oprze. A Ty jeden, zagubiony, z fobią... oh wait.    :Zażenowany:

Możesz tak myśleć nadal i z okazji 25 urodzin zawiązać sobie pętelkę na szyi czy co tam chcesz, albo przestać unikać leczenia (bo branie 10mg paroksetyny podczas gdy dawka dawno przestała działać jest zapewne tak samo skuteczne, jak leczenie raka witaminą C, czyli wcale) i podjąć próbę. Do tego psychoterapia prowadzona przez kogoś normalnego (nie tak jak ostatnio) i być może do 25 urodzin będziesz się śmiał ze swoich zamiarów kopnięcia w kalendarz. Ten czas i tak upłynie, cokolwiek zdecydujesz się zrobić, więc raczej nie masz nic do stracenia.
Odpisz
#7
Ale ja tak chcialbym wkoncu przestac brac leki i zyc jak inni ludzie
CBT to ja juz ogarnalem, a na psychoanalize mnie po prostu nie stac, to sa dla mnie zbt drogie koszty, a u nas w Wawie toaby zapisac sie do terapeuty CBT trza czekac 3 miesciace na NFZ, a psychoanalityka na NFZ to trza szukac i szukac...
Naprawde nie jestem stworzony do tego aby byc chronicznym singlem. Nie jstem tez aseksualny,,, PO prostu juz umarła we mnie nadzieja na to iz w koncu kiedys przezyje milosc,,, 10 lat warunkowania, ze relacje damsko-męskie są dla mnie jak dotychczas jednym z najwiekszych rodzajow cierpien tak we mnie wsiaklo, ze juz nie jestem w stanie inaczej myslec jak w kontekscie mojej tragicznej dozgonnej samotności... Jak sobie palne w leb w wieku 25 lat to wiem po prostu ze i tak nic nie strace , bo ani w wieku 30, ani 35 , ani 50, 60 lat nie znajde milosci
Odpisz
#8
a szukasz? działasz coś?
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#9
Żeby przestać brać leki, to trzeba je najpierw zacząć je brać na poważnie, a nie w dawkach przypominających placebo- sam pisałeś, że wg lekarzy powinno być ich więcej. Dopóki im nie zaufasz, zapewne nie masz nawet co marzyć o poprawie, bądźmy realistami. Co do terapii- jak gdzieś stwierdziłeś, trafiłeś na konowała. Ale to nie stoi na przeszkodzie, żeby poszukać innego psychologa, zbierającego dobre opinie. I co z tego, że na nfz przyjęcia dopiero za 3 miesiące? Ten czas i tak przecież minie bez względu na to, czy będziesz zapisany na wizytę czy nie. A jak w tym czasie cudownie ozdrowiejesz, to zawsze możesz wizytę odwołać. Nic nie tracisz.

Z resztą znam człowieka o podobnym podejściu "gdybym miał kogoś, moje życie byłoby w końcu szczęśliwe". I chociaż z pewnością nie ma FS, to spala naprawdę każde podejście, każdą próbę, bo za każdym razem jak zagada do dziewczyny i ona wyraża jakieś zainteresowanie (a zazwyczaj wyraża, bo facet na pierwszy rzut oka jest ideałem- przystojny, wysportowany, szarmancki, cholernie inteligentny, dobrze ubrany itd.), to chłopak chwyta się tego jak ostatniej nadziei na upragnione szczęście. A potem dziwi się, że laska po tygodniu zrywa kontakt, bo czuje się przytłoczona. Dla mnie to zrozumiałe, też nie chciałabym spotykać się z desperatem.

A tym bardziej desperatem z depresją, który tylko jojczy i udaje, że się leczy, takiej Matki Teresy to chyba nie znajdziesz. Wybacz, ale taka smutna rzeczywistość.

Ja wiem, że to ciężka choroba, sama się z tym zmagam, od trzech lat świadomie. Czasem efekty są żadne, ale czemu nie próbować, skoro nie ma nic do stracenia.

Z resztą co ja Ci będę prawić morały, to Twoje życie, zrobisz co chcesz.  :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#10
Od 3 lat biorę paroksetynę -- z tego 2/3 czasu nralem 20 mg, ale od kwietnia tego roku jestem na 10 mg no i zmagam sie z chorobą...
Odpisz
#11
Wiem, czytałam, pisałeś to już gdzieś wcześniej.

Nie mniej podtrzymuję swoje zdanie- branie 10mg niedziałającej (biorąc pod uwagę ton Twoich wypowiedzi) paroksetyny to tylko udawanie, że się leczysz. W jakim celu w ogóle zmniejszyłeś dawkę?
Odpisz
#12
   :WTF..:
Odpisz
#13
ucieczka napisał(a):Z resztą znam człowieka o podobnym podejściu "gdybym miał kogoś, moje życie byłoby w końcu szczęśliwe". I chociaż z pewnością nie ma FS, to spala naprawdę każde podejście, każdą próbę, bo za każdym razem jak zagada do dziewczyny i ona wyraża jakieś zainteresowanie (a zazwyczaj wyraża, bo facet na pierwszy rzut oka jest ideałem- przystojny, wysportowany, szarmancki, cholernie inteligentny, dobrze ubrany itd.), to chłopak chwyta się tego jak ostatniej nadziei na upragnione szczęście. A potem dziwi się, że laska po tygodniu zrywa kontakt, bo czuje się przytłoczona. Dla mnie to zrozumiałe, też nie chciałabym spotykać się z desperatem.

A tym bardziej desperatem z depresją, który tylko jojczy i udaje, że się leczy, takiej Matki Teresy to chyba nie znajdziesz. Wybacz, ale taka smutna rzeczywistość.


Tak... zgadzam się w 100%, szkoda, że nie przeczytałem tego 4 miesiące wstecz  :Stare - Przewraca oczami 2: Ja to bym chciał dla jakiejś zrobić wszystko w zamian za uśmiech i przytulenie   :Śmieje się radośnie: No ale na start trzeba zacząć szanować siebie i znać swoją wartość a póki co jest tylko OBSESJA i stracona szansa, która wpędziła mnie w depresje bo sytuacja była wyjątkowa    :Smuci się: łeh. dobra cicho już
Stay away from my vodka
Odpisz
#14
Nie chce mi sie brac 20 mg bo moze rzeczywiscie czuje sie bardziej wyluzowany, ale mam mniej motywacji do dzialania... Poza tym musze powiedziec ze w okresie gdy bralem 20 mg nie zauwazylem jakiejs poprawy w relacjach z kobietami
Odpisz
#15
Nie pomagasz sobie, kiedy się w ten sposób dołujesz.

Zmień leki lub lekarza, skoro nie jesteś zadowolony z tego, jak się czujesz po obecnych lekach. Ale to nie jest tak, że trafisz na cudowny lek, który sprawi, że zakochasz się z wzajemnością.
Wydaje mi się, że powinieneś pomyśleć o terapii - starać się zbudować poczucie własnej wartości, znaleźć jakieś zajęcie, żeby być ciekawym człowiekiem, nauczyć się nawiązywać kontakty. Nie upieraj się, że nigdy nikogo nie poznasz, bo tego nie wiesz.

Więcej wiary w siebie (to się chyba przyda każdemu fobikowi : P )
Admin na urlopie
Odpisz
#16
Zgadzam się z Michałem.
Masz ogromny problem ze sobą, moje życie też jest mega ciężkie, ale aż tak się nie użalam nad sobą. Ty to tak opisujesz jakbyś miał raka albo nie wiadomo co. Udaj się do lekarza, to jedyne wyjście.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#17
Abstrahując od tego konkretnego przypadku itp itd - to czasem ma sie ochotę na cholernie złośliwy komentarz czytając nieraz wysoce napastliwe, wygłaszane z wyższością i mentorskim tonem komentarze i rady światłych i ciężko pracujących nad ozdrowieniem ludzi, którzy nadal jednak siedzą na forum dla fobików    :Uśmiecha się szeroko: i - mogę sie założyc - też sie czasem nad sobą uzalali bądź użalają. Tyle, że pisząc taki komentarz nie będę wiele lepszy od nich, tego też nei sposób ukryć. Ale jak widać po mnie i po nich, pokusa jest silna.

Wasze rady oczywiście mają sens i może jest i tak, ze na tego typu rozpaczliwe posty trudno czasem odpisać inaczej, ale... po prostu ja staram sie czasem załozyć, czytając takie wynurzenia, ze to może tylko jeden z aspektów życia i myślenia takiej osoby i nie jest tak, że kobiet jest autorowi potrzebna tylko do masturbacji... (no dobra, może to codziennie narzucało tu interpretację...)
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#18
"Juz mam zakola a ja ndal jestem prawiczkiem"
"COdziennie masturbuje sie wspominajac sympatyczne kobiety"
"Wole juz byc martwy anizeli codziennie od 10 lat masturbowac sie"

Heh no ciekawe skąd interpretacja, że kobiety są mu potrzebne tylko aby uniknąć masturbacji. Jakoś nie widzę tu ani słowa o potrzebie czułości, wspólnego spędzania czasu czy nie wiem co tam zakochani ludzie jeszcze robią    :Wystawia język:
My plug in baby
Crucifies my enemies
Odpisz
#19
No odbra, więcej jestem niepoprawnym idealistą, ale wciąż będę pewnie czasem w takich sytuacjach myślał sobie, zę to tylko po prostu potrzeby seksualne doszły za bardzo do głosu w konkretnym momencie.    :Uśmiecha się:
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#20
No coz - nie wiem czy dobrze robie, ale paradoksalnie w ogole odstawilem teraz leki

A propo powyzszych dywagacji, co sadzicie nt tego ?

http://bezuzyteczna.pl/75-mezczyzn-zgodziloby-sie-16177

juz kiedys wczesniej czytalem o tym badaniu

Moze jest ono przesadzone, ale nie oszukujmy sie - niemalo jest facetow, ktorzy by sie zgodzili uprawiac sex z chętną na to atrakcyjna kobietą... I nie ma co tu mowic o niedojrzalości, chyba ze o niedojrzalosci socjalno-chrzescijanskiej, bo za duzo facetow tak mysli... I juz od stu lat ( od czasu Freuda) caly czas usiadamia sie ludziom, ze seks jest przyjemny i jest to normalne , ze ciagnie do niego, ze seks i uczucia czesto sa sprzeczne ze soba, ale i tak my idziemy z nurtem ponad tysiacletnje tradycji chrzesijanskiej i uwazamy nadal ze sex to temat bardzo " racjonalno-humanistyczny"
Odpisz
#21
Chlamydia, nie wiem, czy masz fobię, ale wg mnie na pewno masz silną obsesję na punkcie seksu...
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis tifa:
  • Daggett
Odpisz
#22
Masz racje - to ze sie masturbuje i chcialbym uprawiac sex świadczy o tym ze jestem chory

Poza tym przepraszam za mojego pierwszego posta, bo bylem pijany jak go pisalem ,nieco przegialem z tym opisywaniem masturbacji, bo nie jest to u mnie az tak impulsywne jak w opisie

Po prostu wkurwia mnie to , iz tyle lat walcze ze swoja psychikę a moje relacje z kobietami robia sie caly czas gorsze i niesatysfakcjonujace...


ps
Ale jedno mnie wkurza na takich forach - kobiety, ktore uwazaja facetow, ktorzy sie masturbuja i podniecaja na widok kobiet, ktore widza na ulicy/// za nienormalnych
W takim razie winszuje wyjscia za mąż za geja albo jakiegoś impotenta, bo juz sie uzbieralo miliard badan , ktore dowadza ze faceci w bardzo duzym stopniu zwracaj uwage na wyglad kobiet, 98 pr facetow sie masturbuje i 100 procent z nich lubia spogladac na ulicy na damskie tylki
Odpisz
#23
Nie ogarniam, w jaki sposób seks i uczucia miałyby być ze sobą sprzeczne (to odnośnie Twojego poprzedniego posta).

Nie chodzi o masturbację i ochotę na seks, ale Twoje podejście do sprawy. I jakoś mnie nie dziwi, że przez to masz problemy z nawiązywaniem bliższych relacji z kobietami- w zasadzie już 1/4 tego, co do tej pory napisałeś wystarczyłaby mi, żeby Cię skreślić jako potencjalnego partnera.
Odpisz
#24
Robią się gorsze właśnie dlatego, że tak się spinasz. Myślisz że tej "desperacji" nie czuć, rozmawiając z Tobą? Każda kobieta się tego wystraszy.
Pewnie, że faceci zwracają uwagę na wygląd, ale to nie znaczy że zaraz chcą się przespać z każdą napotkaną kobietą...
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym.
Odpisz
#25
@tifa

"Nie chcą" czy "wmawia im to spoleczenstwo" ? - polemizowalbym

A kobiety? _ przeciez fantazja o sexie z nieznajomym jest często spotykaną fantazją wśród kobiet, przynajmniej częsciej niz inne fantazje sexualne (?)

Zadziwia mnie to , jak ludzie interpretują zachowania ludzi poprzez pryzmat swoich skojarzeń, ktore swiadcza tak naprawde tylko o ich wlasnym zyciu... Mialem sytuacje w zyciu kiedy bylem pijany i dziewczyna sama mi sie pchala do lozka, a ja chcialem , ale wiedzialem ze to glupie jest i mowilem jej zeby sie ubierala, wiec wasze myslenie "on mysli tylko o seksie" wynika z przekonania wiekszosci kobiet, ze facet to taki zwierzaczek, co leci glownie na jedno i tylko jedno mo w glowie, wiec trzeba uwazac , by nie zostac wykorzystaną...
Z kolei mzoe to ma jakies znaczenie przystosowawcze ...

Anyway, po raz kolejny ktoś po przeczytaniu kkilku zdań napisanych przeze mnie i to po pijaku interpetuje moje zachowania w sposob, ktory ni jak nie ma nic wpolnego ze mna, ale dzieki i za to

Szkoda tylko ze nikt mnie o nic nie zapytal, tylko kazdy uwaza ze to co napisalem w 1ym poscie jest wystarczajace do tego , aby dokonac interpretacji, dokonac terapii i zmienic zycie czlowieka
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.