- Nasilanie się fobii wraz z wiekiem.
#1
Moja fobia nasila się wraz z wiekiem. W czasach szkoły/studiów jeszcze miałem jakieś "szczątkowe" znajomości, jednak już od kilku lat praktycznie nie utrzymuję z nikim (poza najbliższą rodziną) kontaktów - jest to dla mnie coraz bardziej stresujące. Myślę, że jest to spowodowane pogłębiającą się różnicą pomiędzy mną a innymi ludźmi w podobnym wieku. Bedąc w szkole/na studiach wiele osób nie ma partnera/domu/dzieci więc osoba z FS jest uważana co najwyżej za nieśmiałą, małomówną. Teraz jednak ludzie w moim wieku pozakładali rodziny - a ja się nie zmieniam. Ta różnica prowadzi do jeszcze większego wyobcowania i zamykania się w sobie - błędne koło...
Odpisz
#2
Wiem o czym mówisz. Ja jestem teraz niby o wiele śmielsza (w sytuacjach nazwijmy to oficjalnych) ale w życiu osobistym sięgnęłam dna - nie rozmawiam już właściwie z nikim (z rodziną też nie   :Wystawia język 2: ).
Odpisz
#3
Mam dokładnie to samo, boję sie porównań: ktoś ma świetną pracę, założył rodzine, kupił mieszkanie, samochód... a ja pomimo moich dużych ambicji nie potrafię wyjśc ze swojej skorupy i zacząc realizowac marzenia. Z wiekiem fobia się pogłębia...

jak byłam na studiach moja nieśmiałosc, fobia była minimalna, nie przeszkadzała tak bardzo. Teraz jednak mam problem nawet z jazdą autobusem albo zwykłym wyjściem do sklepu... czy Wy też macie nieustannie wrażenie, że wszyscy się na Was gapią i się śmieją?? naprawdę, nie przypuszczałam, że kiedykolwiek dopadnie mnie taki stan.
Odpisz
#4
Piszesz, że nie utrzymujesz już praktycznie żadnych kontaktów ze znajomymi, ale zastanów się z jakiego powodu?

Ja świadomie zrezygnowałem z kontaktów z większością znajomych. Uświadomiłem sobie, że nie potrzebuje takich znajomych.
Jeden cały czas chce pokazać, że jest lepszy ode mnie, na maturze z informatyki zamknął mi nośnik zanim sprawdziłem czy moje rozwiązanie się zapisało. Szliśmy z kolegami to specjalnie obok mnie odbierał telefony od swojej dziewczyny: "cześć, kochanie", "dobrze kochanie", "kocham Cię". Ciekawe czy jej chciał powiedzieć, że ją kocha, czy mnie. W towarzystwie wytykał mi, że jestem nieśmiały i nie zadaje się z dziewczynami.
Kilku kolejnych razem z tym pierwszym, nie zainteresowali się, że leżę pijany na mrozie poza barem, tylko stali obok. Nieznajoma dziewczyna wyciągnęła mi komórkę z kieszeni, znalazła numer do domu i zadzwoniła.
Kolejny "serdeczny kolega" z mojej miejscowości wkopał mnie przy straży miejskiej jak nas zatrzymała.



Na koniec Wam coś pokażę i to nie jest zmontowane, tylko tak jest na prawdę, to są moi znajomi z którymi utrzymuję kontakt:
[Obrazek: koledzy.png]
Odpisz
#5
A mnie to akurat pomoglo. Przez wiekszosc czesc zycia ignorowalem problem. Tak jak mowisz szkola, studia, jakichs znajomych sie poprostu ma. Ale nauka sie skonczyla, zaczal sie czas pracy...i tak na prawde pojawil sie dodatkowy strach ze tera sie wszystko wyda, ze wszyscy sie dowiedza i tak naprawde to mnie zmotywowalo zeby sie wzaisc za siebie.
Poprostu zabrakol mi wymowek i brutalna prawda i grozba konfrontacji mnie zmusila
Odpisz
#6
U mnie fobia się nie nasila, a nawet przeciwnie - totalna fobia z czasów dzieciństwa teraz (na początku terapii) spadła do zaledwie 95. Życia osobistego nie mam (i nigdy nie miałem), ale już radzę sobie w pewnych sytuacjach, które kiedyś były dla mnie niewykonalne. Mam nadzieję, że dzięki terapii w końcu będę w stanie samodzielnie radzić sobie w życiu.
Odpisz
#7
Ja w sumie nie wiem czy mam fobię.Nie chcę u siebie tego tak nazywać.Ale zawsze byłem nieśmiały.I nie powiem czy mi się nasila czy nie.Wydaje mi się że jestem mniej nieśmiały.Ale dość zamknięty w sobie, boję się stresowych sytuacji.Dlatego żeby się nie stresować podchodzę do niektórych spraw jakbym miał na wszystko wyjebane. Mam dość duże poczucie humoru,takie dość czarne i to mi pomaga. Ale faktycznie wraz z wiekiem widać tą różnicę między ludźmi.Wszyscy jakoś sobie poukładali życie a ja tkwię jakby w miejscu. W sumie nie jest mi tak bardzo wstyd.Ale wydaje mi się że trochę się odciąłem od ludzi bo nie mam się bardzo czym poszczycić tym co niby jest normalne i większości przychodzi bez trudu jako kolej rzeczy.Heh dla niektórych to co mi się wydaje ciężko osiągalne i stresujące dla niech jest prozą życia takimi pierdołami dnia codziennego.

Tak sobie myślałem że przez ten wewnętrzny opór nie idę ścieżką wyznaczaną mi przez społeczeństwo.I w sumie dobrze.Ale wiadomo jak do d*py być innym indywidualistą.Ludzie tego nie tolerują wkurwia ich to.Gardzą kimś takim, chcą zdeptać jak śmiecia.Być może przez to podświadomie przyjąłem nieco wrogą postawę do ludzi.Nie jest ze mnie sympatyczny ufny koleś.We wszystkim wietrzę jakiś podstęp.

Najlepiej nie wmawiać sobie że się ma fobie.Bo faktycznie ona będzie.Najlepiej ją olać i pomyśleć sobie że wszyscy mają podobne trudności w mniejszym lub w większym stopniu.Nikt nie jest doskonały i idealny.Nie wszystko musi być idealne bo było jakby martwe.
Odpisz
#8
u mnie podobna sytuacja. wielkie ambicje..a w rzeczywistości stoje w miejscu.U mnie fobia pogarszała sie z wiekiem. Najpierw byłam bardzo nieśmiała, jak np szłam na zakupy to tylko jakimiś bocznymi uliczkami a najlepiej wieczorem. Teraz jakoś nieśmiałość mi przeszła ale samodzielne wyjście z domu to istny koszmar.Jak wychodzę z kimś to nie jest żle.Nawet jak chcę zatankować samochód to jadę do sąsiedniego miasta bo..tam ktoś tankuje i co najważniejsze nie trzeba iść do kasy.jak idę miastem to czuje się jak na jakiś prochach. Ręce mokre, sztywny chód...ale..ale napewno też to znacie.Jak wchodzę do domu wszystko mija i nadchodzi ogromna ulga. Wsparciem jest narzeczony który jest w temacie od pól roku. Nie wytrzymałam bo jestem z nim 10 lat a tak wiele o mnie nie wiedział.Zdziwienie było ogromne.Żyje z tym od 10 lat i niestety jest coraz gorzej
Odpisz
#9
U mnie z wiekiem fobia przechodzi, właściwie fobia w znaczeniu "podręcznikowym" praktycznie w ogóle już mnie nie dotyczy. U mnie zaczęło się od tego, że 3 lata w gimnazjum byłem traktowany w tak nieludzki sposób, że trudno to opisać słowami. W liceum odbijałem od dna i dodatkowo poznałem kumpla z którym tak dobrze się rozumiemy, że do dziś utrzymuję z nim znajomość i bardzo często się spotykamy. Nie spodziewałem się że kiedyś znajdę w tym posranym świecie prawdziwego przyjaciela, a jednak    :Uśmiecha się:

Teraz chodzę na studia zaoczne. Na początku studiów była masakra przez kilka pierwszych zjazdów, ale teraz czuję się już tam lepiej. Jestem samotnikiem więc nie nawiązuje na siłę kontaktów z innymi "żeby tylko sobie ktoś nie pomyślał". Rozmawiam właściwie z dwoma czy trzeba osobami, a moim ulubionym zajęciem między zajęciami jest spanie na ławce albo łażenie poza uczelnią jak jest dłuższa przerwa    :Uśmiecha się: Mam kompletnie wyrąbane co sobie o mnie myślą, oczekuję że to poważni ludzie i będą zajmować się swoimi sprawami a nie tym, że ja odstaję swoim zachowaniem od grupy. Jak mam zły dzień to pojawia się stres, ale po jakimś czasie siedzenia w szkole przechodzi.

W życiu osobistym też mi jakoś idzie, mam swoją pasję, dobrego kumpla jak wspominałem i więcej mi nie trzeba. Jedynym czego się obawiam to podjęcie pierwszej pracy na kierowcy jak zrobię prawo jazdy, ale to w końcu pierwsza praca, chyba każdy się trochę dygał na początku    :Wystawia język:
Odpisz
#10
bull_81 napisał(a):Ale nauka sie skonczyla, zaczal sie czas pracy...i tak na prawde pojawil sie dodatkowy strach ze tera sie wszystko wyda, ze wszyscy sie dowiedza i tak naprawde to mnie zmotywowalo zeby sie wzaisc za siebie.
Poprostu zabrakol mi wymowek i brutalna prawda i grozba konfrontacji mnie zmusila

Gdybym ja tak umiał to byłoby o wiele lepiej. Boję się co by się stało gdyby się dowiedzieli że mam problemy ze sobą, I tak jestem uważany przez wszystkich za psychicznego to dla nich było dopełnienie tych słów. Pewnie bym nabył nowego stereotypu"Walnięty na mózg". A jeśli nie to bym tylko wzbudzał niepotrzebną litość.

To tyle zawodzenia o sobie.
Dzięki tym co chcieli to przeczytać.
Odpisz
#11
Tak samo jak u Ciebie, bull_81. I faktycznie, pogłębiające się z czasem problemy zmusiły mnie w końcu do zrobienia czegoś ze sobą, inaczej pewnie tkwiłabym w tym swoim pół-życiu i nieświadomości do ukichanej śmierci. Jak widać, nie ma tego złego.
Chodzi o to, żebyś wiedziała, że będziesz cierpieć i że cię to nie zabije.
Odpisz
#12
ostnica napisał(a):Tak samo jak u Ciebie, bull_81. I faktycznie, pogłębiające się z czasem problemy zmusiły mnie w końcu do zrobienia czegoś ze sobą, inaczej pewnie tkwiłabym w tym swoim pół-życiu i nieświadomości do ukichanej śmierci. Jak widać, nie ma tego złego.

podobnie tutaj.. doszedłem do takiego punktu w życiu, że jest nie pozostało mi nic innego jak "odbić się od dna". najciężej było przekonać samego siebie, że jest sens - ale po prostu przestałem zwracać na to uwagę i robię swoje.
Zbiór poradników psychologicznych dotyczących m.in. wychodzenia z nieśmiałości, fobii, depresji (i innych problemów), a także redukcji stresu, psychologii emocji i szczęścia...

http://chomikuj.pl/reparare/PSYCHOTERAPI...+poradniki HASŁO: fobia
---------------------------------------------------------------------------------
----> ZBIÓR NAJBARDZIEJ PRZYDATNYCH TEMATÓW
---------------------------------------------------------------------------------
----> Instrukcja obsługi nowego forum
---------------------------------------------------------------------------------
----> Zostań DONATOREM - wesprzyj utrzymanie forum!
---------------------------------------------------------------------------------
----> Pomagaj innym - nowa ranga Pomagacza
---------------------------------------------------------------------------------
----> Testy psychologiczne
Odpisz
#13
ninka06 napisał(a):u mnie podobna sytuacja. wielkie ambicje..a w rzeczywistości stoje w miejscu.U mnie fobia pogarszała sie z wiekiem. Najpierw byłam bardzo nieśmiała, jak np szłam na zakupy to tylko jakimiś bocznymi uliczkami a najlepiej wieczorem. Teraz jakoś nieśmiałość mi przeszła ale samodzielne wyjście z domu to istny koszmar.Jak wychodzę z kimś to nie jest żle.Nawet jak chcę zatankować samochód to jadę do sąsiedniego miasta bo..tam ktoś tankuje i co najważniejsze nie trzeba iść do kasy.jak idę miastem to czuje się jak na jakiś prochach. Ręce mokre, sztywny chód...ale..ale napewno też to znacie.Jak wchodzę do domu wszystko mija i nadchodzi ogromna ulga. Wsparciem jest narzeczony który jest w temacie od pól roku. Nie wytrzymałam bo jestem z nim 10 lat a tak wiele o mnie nie wiedział.Zdziwienie było ogromne.Żyje z tym od 10 lat i niestety jest coraz gorzej

Aż tacy źli ludzie u ciebie w mieście ??

BlankAvatar napisał(a):
ostnica napisał(a):Tak samo jak u Ciebie, bull_81. I faktycznie, pogłębiające się z czasem problemy zmusiły mnie w końcu do zrobienia czegoś ze sobą, inaczej pewnie tkwiłabym w tym swoim pół-życiu i nieświadomości do ukichanej śmierci. Jak widać, nie ma tego złego.

podobnie tutaj.. doszedłem do takiego punktu w życiu, że jest nie pozostało mi nic innego jak "odbić się od dna". najciężej było przekonać samego siebie, że jest sens - ale po prostu przestałem zwracać na to uwagę i robię swoje.

Przestałeś zwracać uwagę na swoje przekonanie że odbicie nie ma sensu ???
Odpisz
#14
ostnica napisał(a):Tak samo jak u Ciebie, bull_81. I faktycznie, pogłębiające się z czasem problemy zmusiły mnie w końcu do zrobienia czegoś ze sobą, inaczej pewnie tkwiłabym w tym swoim pół-życiu i nieświadomości do ukichanej śmierci. Jak widać, nie ma tego złego.

a co takiego zrobiłaś? Uświadom mnie, bo ja nie widzę drogi wyjścia i podobnie jak część z Was unikam porównań do tych 'normalnych' - bo wiem, że nie osiągnęłam nawet standardu. Od kilku lat stoję w miejscu mając nadzieje, że coś się samo zmieni. Ale ostatnio stwierdziłam, że mogę stać tak dalej.. i nic się nie wydarzy.
Róbmy swoje, Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje, Póki jeszcze ciut się chce,
(...)
Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?...
Odpisz
#15
Gdyby nie pogłębienie się fobii z czasem nie wiedziałabym w ogóle, że mam problem, tak naturalne było moje unikanie, stosowałam zaprzeczanie, wypieranie i pewnie inne mechanizmy tak, że pozostawałam w dużej mierze nieświadoma. A jak zrobiło się źle nie do wytrzymania, wreszcie doszło do mnie, że nie ułoży się samo, jak zawsze myślałam, że sama sobie nie poradzę, potrzebuję pomocy. Z ociąganiem.... ale poprosiłam o nią - poszłam do psychiatry, stąd na psychoterapię. To było najważniejsze.
Chodzi o to, żebyś wiedziała, że będziesz cierpieć i że cię to nie zabije.
Odpisz
#16
a powiedz mi ostnica jak to wygląda od strony praktycznej? Żeby dostać się do psychiatry chyba trzeba mieć skierowanie.....przecież ktoś musi wcześniej zdiagnozować problem. Do kogo mam się udać najpierw?
Róbmy swoje, Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje, Póki jeszcze ciut się chce,
(...)
Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?...
Odpisz
#17
Co prawda nie jestem ostnica, ale odpowiem   :Wystawia język 2:
Do psychiatry idzie się bez skierowania, skierowanie jest potrzebne do psychologa.
W tym temacie 3000 zadawał podobne pytania: http://phobiasocialis.pl/forapl_redirect...,5760.html
Admin na urlopie
Odpisz
#18
cóż ja tez stoję od ponad 10 lat w tym samym miejscu i było ze mną coraz gorzej..zobaczymy jak teraz będzie po tej terapii, jak na razie jak tak siedzę od tygodnia w domu, bo złapało mnie przeziębienie, to znowu mnie jakieś niezbyt optymistyczne myśli nachodzą...ale nie chce wracać do tego bagna co przedtem..nie wychodzenia z domu i w ogóle
Odpisz
#19
Maggie, co to była za terapia?    :Uśmiecha się:
Wyzdrowiejesz i będziesz wychodzić z domu, nie ma co się zamykać : )
Admin na urlopie
Odpisz
#20
Luna napisał(a):Maggie, co to była za terapia?    :Uśmiecha się:
Wyzdrowiejesz i będziesz wychodzić z domu, nie ma co się zamykać : )

terapia grupowa w ośrodku leczenia nerwic...muszę wychodzić z domu bo przez to przeziębienie prawie już 2 tydzień w nim siedzę i czuję, że znowu lęk u mnie narasta..
Odpisz
#21
Dopiero zaczynam swoją "cholerną przygodę" z wychodzeniem ze skorupki i swojego mini świata - do tej pory jak robiłam pół kroku na przód to za "chwilę" cofałam się o całe lata świetlne do tyłu . Mam nadzieję że terapia coś zmieni bo już zwyczajnie nie mam siły ani uciekać ani chować się.
Kiedyś najfajniej było w czterech ścianach - bo świat po prostu przerażał mnie.
Teraz jestem w punkcie zero po raz enty - tylko że teraz za bardzo chcę coś zrobić wreszcie dla samej siebie i zacząć mieć choć namiastkę osławionej normalności ...
Odpisz
#22
Też przez to przechodzę. Po studiach już praktycznie nie kumpluję się z nikim. Mam chłopaka, oboje nie mamy pracy, a ja obserwuję jak znajome po kolei zachodzą w ciążę i wychodzą za mąż.
Ale dużo prawdy jest też w tym, co napisał pomocny. Choćby taki głupi przykład: z pół roku temu byłam z przyjaciółką z liceum na piwie. I wiecie co sobie pomyślałam? Że ona pier**li głupoty. Nie miałam ochoty jej słuchać, to spotkanie mnie po prostu męczyło. Gadać o demotywatorach, albo 'śmiesznych' filmikach z YT przez godzinę, no świra można dostać. Albo dawny kolega, który rąbie mi du*ę przy innych. Albo dawny przyjaciel, który teraz poznał lepszy materiał na utrzymywanie przyjaźni. Dziękuję za takich przyjaciół.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nawroty fobii? Cer 8 339 27 Cze 2018, Śro 14:36
Ostatni post: anonimowy_kuba
  Czy maleje wam fobia z wiekiem? staruszka 46 3 997 29 Paź 2017, Nie 13:02
Ostatni post: FallenAngel
  Film dokumentalny o fobii społecznej. slonecznik77 2 1 771 06 Mar 2017, Pon 5:43
Ostatni post: stap!inesekend
  Zapraszam na moj kanal na YT o fobii i nie tylko! :) Mandey 0 840 14 Kwi 2016, Czw 3:33
Ostatni post: Mandey
  Na ile możecie pozwolić sobie w fobii? Kawaii17 2 843 05 Sie 2015, Śro 21:44
Ostatni post: magdalena_23
  Głębokie korzenie fobii społecznej rusalka 35 3 451 16 Lut 2015, Pon 20:47
Ostatni post: w99
  Zachowanie ludzi bez fobii na zawsze pozostanie tajemnicą ten który jest 50 8 290 09 Gru 2014, Wto 22:44
Ostatni post: ann_1992
  Co się zmieniło gdy się dowiedzieliście że macie fobie spo.. excelsior 27 3 312 25 Paź 2014, Sob 10:47
Ostatni post: Matias
  Wpływ świadomości fobii na zachowanie sittingintheenglishgarden 2 1 279 15 Sie 2013, Czw 15:56
Ostatni post: Sukces
  Przyczyny fobii społecznej według mnie :) new one 4 1 841 03 Cze 2013, Pon 2:13
Ostatni post: new one


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.