- Nic w zyciu nie osiagnełam:(
#1
I po raz kolejny post pelen placzu i lamentu. No fakt, trzeba wiecej radosci, ale czasami jak tak czlowiek walczy ze wszystkim, ma dosc po prostu. Nie chce sie zabic, chce walczyc, wiem ze mozna inaczej zyc, jest we mnie wiara za cos sie zmieni...najgorsze sa te objawy somatyczne, ktore doskonale pewnie znacie. Chodzi mi o podniesione cisnienie, problem z mowieniem, pocenie itd. To jest taki pierd**** paradoks, ze jak czegos bardzo chce, zalezy mi na czyms to to spiepsze z powodu stresu. Od 4 lat siedze w domu, zdalam mature i nie wiem, co dalej...Chce isc na studia ale boje sie wystepow   :Smuci się: bliscy mowia, ze jestem frajerka, atrakcyjna, zdolna i marnuje sie na wlasna prosbe...łatwo im mowic. Moze leniwa, nie chce pomoc rodzinie - to chyba boli najbardziej   :Smuci się: najpierw boli, pozniej zamienia sie w agresje. Jest we mnie duzo negatywnych uczuc, czuje ze one mnie zniszcza jak czegos nie zrobie ze soba.
Odpisz
#2
Witaj!    :Wystawia język:
Szkoda, że nie zdecydowałaś się na studia od razu po szkole średniej. Teraz może Ci być ciężko wrócić do trybu nauki...
Jednakże radziłabym Ci, żebyś spróbowała i może akurat dostaniesz się na nie. Akurat niedługo będą uruchomione rekrutacje.
Nie rozumiem, co masz na myśli mówiąc, że boisz się występów. Tzn. chodzi mi o to, że na studiach, nie ma nic innego, niż to co było w szkole. Egzaminy są podobne matury.
Też ostatnio myślę, że inni postrzegają mnie jako osobę, która nie chce pomóc rodzicom. Fakt studiuję, ale wiele osób, które są ze mną na roku już pracują... Jakoś nie umiem sobie wyobrazić, że miałabym, gdzieś dzwonić, a tym bardziej, o zgrozo, iść na rozmowe kwalifikacyjną... Może praktyki, które też niestety muszę sama znaleźć, jakoś mi pomogą i pokażą drogę do przyszłej pracy...
Trochę się rozpisałam, a miałam jakoś cię podnieść na duchu.
Kończąc, radzę Ci iść na studia, przynajmniej nie będziesz już miała poczucia, że nic nie robisz  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:.
Odpisz
#3
Dziekuje Safono za dobre rady   :Uśmiecha się: Jesli chodzi o ten strach mam na mysli wszelki strach zwiazany ze szkola, tzn referaty, egzaminy, boje sie nawet tam isc i zapisac   :Smuci się: wiem ze to to samo co w szkole ale ja wlasnie w szkole nabylam sie tego cholerstwa. Nie moglabym np nic przeczytac na lekcji bo zaraz zaczalby mi drzec glos   :Smuci się: wlasnie tego sie boje a jak mnie jeszcze ktos wysmieje to pewnie uciekne i nigdy juz tam nie wroce
Odpisz
#4
Iść na początek nie musisz, rekrutacje są prowadzone, w większości, internetowo. Jedynie musiałabyś pofatygować się i wpłacić im kasę  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:.
Też źlę znoszę referaty, egzaminy ustne, ale jakoś idzie mi to pokonać, zdać, chociaż czasami jest na serio ciężko...  :Stare - Przewraca oczami 2:
Jak mam coś powiedzieć, przeczytać (jak ktoś mi każe), to czuję, że się czasami czerwienię, przejęzyczę się czy coś, ale ostatnio próbuję się wtedy uśmiechać, śmiać się z innymi, bo najgorzej to właśnie pokazać, że to było dla nas jakąś mega porażką...
Po pierwszym dniu na studiach miałam chęć rzucić to wszystko, zmienić kierunek, myślałam, że będzie tragicznie, do domu wróciłam w depresji, ale potem jakoś to poszło i do dzisiaj jest ok.
Radzę Ci jednak spróbować, przełamać się, bo może Ci się spodoba    :Wystawia język:.
Odpisz
#5
Ja uważam, że jak już jest się studentem, to naprawdę warto uczęszczać na zajęcia. - Tylko w ten sposób można się przekonać, że w czasach, w których studiowanie jest dla każdego, brać studencką i środowisko akademickie cechuje debilizm, kretynizm, ignorancja oraz szeroko rozumiana głupota. To doskonała lekcja tego jak bardzo nasze lęki są irracjonalne. - Boimy się ludzi, którzy nam do pięt nie dorastają...
Odpisz
#6
zdesperowanafobiczka napisał(a):[...]Od 4 lat siedze w domu, zdalam mature i nie wiem, co dalej...Chce isc na studia ale boje sie wystepow   :Smuci się: bliscy mowia, ze jestem frajerka, atrakcyjna, zdolna i marnuje sie na wlasna prosbe...łatwo im mowic. Moze leniwa, nie chce pomoc rodzinie - to chyba boli najbardziej   :Smuci się: najpierw boli, pozniej zamienia sie w agresje. Jest we mnie duzo negatywnych uczuc, czuje ze one mnie zniszcza jak czegos nie zrobie ze soba.

Studia nie są jedyną alternatywą,żeby "coś osiągnąć". No bo ,co to jest,to "coś"? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym? Tu,nie chodzi o to,żeby osiągnąć "coś",ale żeby zrealizować własne marzenia. Idąc na studia,bez przekonania,możesz się gorzko rozczarować,zawieść i w rezultacie Twoje problemy mogą ulec pogłębieniu.Nie słuchaj rodziny.Tylko Ty wiesz,jaka tak naprawdę jesteś i czego tak naprawdę pragniesz.Nie żyjesz dla niej(dla rodziny),tylko dla siebie  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: . Odwagii.
Odpisz
#7
Dziekuje Wam bardzo i wiem ze macie racje, tylko ja boje sie tam isc wlasnie po to, by nie poglebic fobii. To prawda, ulegam presji rodziny, ktora stale mowi mi ze bez tego bede nikim, kazdy studiuje czasami czuje sie troche gorsza od innych. Tym bardziej ze w domu sie nie przelewa i trzeba cos z tym zrobic, choc jest ciezko. Moim marzeniem jest po prostu normalnie zyc, zrezygnowalam z wygorowanych marzen bo w zderzeniu z rzeczywistoscia, po prostu nie dalam temu rady. Strasznie ciezko mi isc na te studia bo strasznie boje sie ze tam ktos mnie wysmieje i bede sie strasznie z tym meczyc. Przerazaja mnie te wszystkie referaty, tyle ludzi i ogolnie to ze musialabym tam wystepowac na forum, tym bardziej ze mysle o tlumaczu z niemieckiego. Zawsze mialam do tego talent, tylka ta fobia odbiera mi nadzieje
Odpisz
#8
A moze wiecie jak pokonac ten cholerny lek przed czytaniem czegokolwiek,mowieniem w grupie, ogolnie przede takimi wystepami. Bo na dzien disiejszy zajakalabym sie na amen   :Obraził się: Jak slysze slowo referat, scenki, prezentacja to az mnie pot zimny oblewa
Odpisz
#9
Może spróbuj pójść do jakiejś prostej pracy, która nie wymaga dużej odpowiedzialności i bycia w centrum uwagi. Na początek niech to będzie cokolwiek - praca na produkcji, w supermarkecie, itp. Nabędziesz większej pewności siebie, to poszukasz sobie czegoś lepszego. Studia zawsze można zrobić choćby zaocznie, wtedy wszelkich referatów czy prezentacji jest znacznie mniej.
Odpisz
#10
zdesperowanafobiczka napisał(a):A moze wiecie jak pokonac ten cholerny lek przed czytaniem czegokolwiek,mowieniem w grupie, ogolnie przede takimi wystepami.

Najpierw musisz pozbyć się tego żałosnego nicka.    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#11
Mogłabyś też spróbować studiów online, tam się jeździ zdaje się tylko na sesję, ew. jakieś laboratoria, w zależności od kierunku; resztę załatwiasz przez sieć.
Odpisz
#12
Ja też nic nie osiągnąłem w życiu i niespecjalnie mnie ciągnie do osiągnięcia "czegoś".
Odpisz
#13
Uśmiechnięta napisał(a):Studia nie są jedyną alternatywą,żeby "coś osiągnąć". No bo ,co to jest,to "coś"? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym? Tu,nie chodzi o to,żeby osiągnąć "coś",ale żeby zrealizować własne marzenia. Idąc na studia,bez przekonania,możesz się gorzko rozczarować,zawieść i w rezultacie Twoje problemy mogą ulec pogłębieniu.Nie słuchaj rodziny.Tylko Ty wiesz,jaka tak naprawdę jesteś i czego tak naprawdę pragniesz.Nie żyjesz dla niej(dla rodziny),tylko dla siebie  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: . Odwagii.

Dokładnie.
Odpisz
#14
Na pytanie: "co zrobić z (jakąkolwiek) fobią?" odpowiem: zostaw ją, niec hsobie będzie, imo i tak tego nie zmienisz.

Bo niby dlaczego mam się zmieniać? Bo takie jest - strzelam    :Uśmiecha się puszczając oko: - 99% społeczeństwa? To nie ma sensu, szkoda na to sił. Jak byłem dzieckiem w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać: dlaczego jestem brzydki, głupi, leniwy, mam problemy z ludźmi itd.. I wiesz do jakiego wniosku doszedłem? Że to wszystko zawdzięczam Bogu, że to on mnie takim stworzył, więc czemu na siłę mam się zmieniać? Dziś tłumaczę to sobie NATURĄ. Po prostu, coś mi się spsuło DNA czy inne cholerstwo i tyle. Zacząłem żyć tak, jakbym chciał. Tak, nie chodzę do szkoły; tak, rzadko wychodze z domu; tak, właściwie nie mam znajomych, ale... Nareszcie czuję, że żyje. Kształce się we własnym zakresie w tym, co chiałbym w przyszłości robić. Czerpać z tego przyjemność i jednoczesnie zarabiać. I wiesz co? Nie zamierzam się zmieniać. Dobrze mi tak. Może w wieku kilkudzięsięciu lat "zmądrzeje" i zaczne coś z tym robic, ale... wtedy zapytam siebie: po co? Żeby na siłę dostosować się do społeczeństwa? Jebać ich. Moja kochana mama powiedziała mi kiedyś, że żyję we własnym świecie i ma rację... i, k...a, dobrze mi z tym! Zadajcie sobie pytanie, ludziska kochane: po co to wszystko? Żeby móc bez oporów przemawiać do kilkuset ludzi? Bo nauczycielka wybrała mnie do teatrzyku, więc muszę coś z tym zrobić? A może boisz się, że nie znajdziesz tego jedynego czy tej jedynej, nie będziesz miał/a dzieci i umrzesz w samotności, hę? Nie bój się. Jesteśmy tak niepowtarzalni, że kiedyś w końcu musimy trafić na swoją druga połówkę. Praca? Jestem pewien, że znajdziesz coś ciekawego, jeśli nie w Polsce, to na drugim końcu świata. A jeśli nie? A jeśli nie, to kombinujemy, bo to jako naród umiemy robić    :Uśmiecha się szeroko: I na koniec optymistyczna nutka: po tym jak przestałem chodzić do szkoły - mój problem zmalał. Wcześniej byłem kłębkiem nerwów, teraz jestem jak Dalajlama. I do sklepu od czasu do czasu pójdę    :Uśmiecha się szeroko: Więcej grzechów nie pamiętam, bo mam sklerozę. Jesli są jakieś błędy/literówki to przepraszam, ale mi zimno i moje abilities trochę spadły    :Uśmiecha się puszczając oko: Pozdrawiam i chętnie odpowiem na ewentualne komentarze.
Odpisz
#15
Hehe dzieki Wam   :Uśmiecha się: Masz racje DVD...trzeba pewne rzeczy zaakceptowac, najgorzej to przychodzi kiedy cos sie nabywa...jak w moim przypadku fobia...kiedys nie mialam, nabylam sie w szkole. Cholerna szkola   :Obraził się: jakby jeje nie bylo pewnie bylibysmy zdrowsi   :Uśmiecha się:
Studia online odpadaja, bo jestem biedna jak mysz koscielna a one pewno kosztuja, prace mam chalupnicza wiec po tych trzech latach siedzenia w domu w koncu zaczela mi siadac psycha...boje sie cholernie zalatwic sobie robote   :Obraził się: ale bedzie trzeba w koncu...moze i nawet na produkcji...juz przynajmniej przekonam sie ze cos tam moge, studia to narazie ciezka sprawa ale pracy napewno bede szukac.
Dla mnie studia sa alternatywa, bo nie umiem sama robic kasy a wyzsze cos by mi tam napewno daly, nie chcialam zeby kasa byla kiedykolwiek dla mnie wazna ale chalupa nam sie sypie na leb   :Uśmiecha się: a mama jest nienajmlodsza wiec rozumiecie, chcialabym jakos pomoc i chcialabym tez zeby bula ze mnie dumna, wiem ze to zle podejscie
Odpisz
#16
Wiesz, na studiach sa inni ludzie niz ci, ktorych znasz ze szkoly. Jezeli bedziesz musiala wyglosic referat i sie zaczerwienisz, zadrzy Ci glos, reka sie zatrzesie, inni to zauwaza, ale juz nikt tego nie skomentuje, nie zasmieje sie itd. Oni poprostu to zrozumieja. Wszyscy o tym zapomna w ciagu 3 minut. Studenci to mimo wszystko juz sa dojrzali ludzie, ktorzy cos soba reprezentuja.
Studia to jednoczesnie miejsce gdzie jest szansa na poznanie KOGOS. A trzeba sobie w zyciu dawac szanse.
Poza tym poczucie, ze COS sie robi bardzo pomaga. Zycie juz tak bardzo nie przecieka miedzy palcami.
A pomoc przy przy wszystkich trudach, moze psycholog, ktory jest na kazdej uczelni.
Podsumowujac, nie musisz isc na studia bo inni poszli, bo tak sie powinno, bo mama kaze itd. Uwazam natomiast, ze powinas pojsc na studia, zeby pomoc samej sobie. I pamietaj: "swiat do odwaznych nalezy" (niestety).
Odpisz
#17
Spodobał mi się post DVD. Super, że są ludzie akceptujący siebie, którzy nie chcą się naginać do innych. Podoba mi się taka postawa.

Fobiczko, musisz sama zdecydować czego chcesz.

Powodzenia!    :Uśmiecha się:
Odpisz
#18
Niestety nie jest tak, że możemy spełniać oczekiwania tych, którzy wymagają od nas, bez uprzedniego wynagrodzenia nam trudów dotychczasowych osiągnięć. Nasi rodzice mają często zaściankowe wyobrażenia na temat rzeczywistości i perswadują nam swoje racje, na podstawie swojej bezmyślności i krótkowzroczności. Przyjmując postawę a priori, mniemając, że na bazie doświadczeń w swoim zakładzie pracy, mogą stanowić dla nas autorytet, podczas gdy sami wpychają nas do przysłowiowych szaf. Chcę powiedzieć, że często ich obyczajowość i mentalność skłania ich do negowania niepodważalnych faktów, dlatego trudno byłoby mówić o stanowisku epistemologicznym grona rodziny i znajomych, kiedy próbują nam narzucać ograniczony świtopogląd, kształtowany podstawie sądów syntetycznych, czyli samych tylko mniemań i wyobrażeń. "Złymi świadkami są oczy i uszy ludziom, którzy noszą duszę barbarzyńców" powiedział Heraklit, który krytykował poznanie prawdy oparte na sądach nie wybiegających poza własne plecy, czyli takich, które roztaczają poglądy chroniące jedynie swoje stanowisko, bez uwzględnienia tych poglądów, które ewentualnie mogą podważać określone postępowanie i daną rolę społeczną. Nie można wymagać od innych, kiedy nie rozumie się położenia, na którym buduje się rzeczowe stanowisko w pewnej sprawie, a zatem z którego wynika stosunek do spraw.
Jeśli wahasz się co do tego, czy podjąć jakieś działania, a nie możesz wyjaśnić komuś swoich wątpliwości, czyli obrać metodologicznego sposobu weryfikacji swoich irracjonalności, to zapewne dlatego, że sądzą nas z góry - a priori, na bazie swoich ograniczeń. Często jest tak, że walka z stereotypami, przez część życia, która przypomina proces socjalizacji - z wyjątkiem radykalnego jej trybu - to nic innego niż walka z zaściankowymi wyobrażeniami, chroniącymi tymczasowo niesprawiedliwych sędziów, krzywdzących nas swoją dezaprobatą i wymuszających radykalizm naszej postawy. Doświadczenia empiryczne ludzi z uprzedzeniami są na tyle silne, że pozostawiając w nas ślad, bądź znamię nieludzkiej pracy, powodują nasze rozterki emocjonalne, rozłam i brak sił życiowych. To wszystko warunkuje naszą postawę społeczną, a później świadomie bądź mimowolnie obierane stanowisko oraz stosunek do życia.
Wyrażając to delikatnie, to brakuje nam entuzjazmu do pracy z kimś, kto woli nas zaszczuć, ażeby nie spłacić długu wobec nas. Woli być zaściankowy, ale zapewnie mając wystarczające możliwości do realizacji, nie będzie ryzykował utraty koniecznej aprobaty swojej działalności. Więc nie przestanie Cię strofować i wymuszać na Tobie określonej postawy, dzięki której poszerzać będzie sobie - nie uświadamiając sobie tego - swój światopogląd.
Tak konkludując, dosyć frywolnie nakreślam zjawiska naszych wzajemnych zależności i charakteru naszych relacji. Nie każdy mając ciężkie dzieciństwo, może podjąć się studiów, bo zbyt wiele może nas przytłaczać, a naturą ludzką jest sprawiedliwy wkład w dorobek kulturalno - obyczajowy. Nie miałem na naukę, więc musiałem walczyć w dzieciństwie z irracjonalnościmi i krzywdzącymi sądami na temat tego, czy nie mając odpowiedniego statusu materialnego, będę w stanie - kolokwialnie mówiąc - wybić się. Taka jest szkoła, gdzie weryfikuje się wyobrażenia i odbiera złudzenia tym, którzy - mówiąc potocznie - zamiast żyć, zajmują się badaniem irracjonalności, metafizyką i scjentologią, by dotrzeć do źródeł przeświadczeń.    :Uśmiecha się:
EDYCJA:
Dopiero próbuję robić maturę, ale za to bić się już umiem. Oddałem komuś jego własnym kijem bejsbolowym, którym próbowł mi coś wyperswadować...
Odpisz
#19
Ale to naprawde boli, szczegolnie kiedy ten "niesprawiedliwy sedzia" zna bardzo dobrze Twoje słabe strony i wie jak Ci wjechac na ambicje. Poza tym samo spoleczenstwo, mlodzi ludzie ciagle gdzies biegna, zagarniaja wszystko co jest dostepne, ja czuje sie slaba jednostka, jestem pewna ze wiele rzeczy mnie omija, ciezko sie tego wyrzec, Co do cholery ma zrobic czlowiek, ktory nie ma tyle sily by walczyc i isc po trupach, boi sie ludzi, rywalizacji...wyglada na to ze jest stracony, Dochodzac do takich wlasnie wnioskow, ktore wynikaja po prostu z obserwacji, nie moge i nie chce zaakceptowac tej cholernej choroby, jaka jest fobia
Odpisz
#20
Luna napisał(a):Spodobał mi się post DVD. Super, że są ludzie akceptujący siebie, którzy nie chcą się naginać do innych. Podoba mi się taka postawa.

A mnie się jego post nie podoba.Jest w nim dużo prawdy,ale to spojrzenie na problem/zagadnienie tylko od jednej strony medalu.

DVD napisał(a):I wiesz do jakiego wniosku doszedłem? Że to wszystko zawdzięczam Bogu, że to on mnie takim stworzył, więc czemu na siłę mam się zmieniać? Dziś tłumaczę to sobie NATURĄ. Po prostu, coś mi się spsuło DNA czy inne cholerstwo i tyle.

Najprościej wszystko zwalić na geny,Boga,trudniej wziąść odpowiedzialność,za to jakim się jest,na siebie.Nie wiem czy zwróciłeś uwagę,użyłeś sformułowania, "tlumaczę to sobie" .Czyli sam przed sobą,tłumaczysz sobie/usprawiedliwiasz się z swojego zachowania.Bóg czy geny ,to całkiem dobra wymówka.

DVD napisał(a):Zacząłem żyć tak, jakbym chciał.

A może,tak,jak Ci wygodnie?Pomiędzy życiem,tak,jak się chce(w sensie,że realizuje się swoje marzenia),a życiem wygodnym,jest przepaść.

zdesperowanafobiczka napisał(a):[...] Poza tym samo spoleczenstwo, mlodzi ludzie ciagle gdzies biegna, zagarniaja wszystko co jest dostepne, ja czuje sie slaba jednostka, jestem pewna ze wiele rzeczy mnie omija, ciezko sie tego wyrzec, Co do cholery ma zrobic czlowiek, ktory nie ma tyle sily by walczyc i isc po trupach, boi sie ludzi, rywalizacji...[...]

Droga 'zdesperowanafobiczka' ,postaraj się,nie patrzeć(porównywać) na innych.To trudne,ale nie próbując, nie stwarzasz sobie szansy,by coś zmienić. Spróbuj! I spójrz za to na siebie.Twoja droga nie musi wieść przez wyścig szczurów,w którym większość ludzi bierze udział.


Hektor napisał(a):
zdesperowanafobiczka napisał(a):A moze wiecie jak pokonac ten cholerny lek przed czytaniem czegokolwiek,mowieniem w grupie, ogolnie przede takimi wystepami.

Najpierw musisz pozbyć się tego żałosnego nicka.    :Uśmiecha się puszczając oko:

Emotionki wprowadzają w błąd.Hektor,jak mam rozumieć Twoją wypowiedź?Jest obraźliwa w stosunku do osoby o pseudonimie "zdesperowanafobiczka" ,ale na końcu jest puszczająca oczko buźka.  :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#21
Uśmiechnięta napisał(a):Emotionki wprowadzają w błąd.Hektor,jak mam rozumieć Twoją wypowiedź?Jest obraźliwa w stosunku do osoby o pseudonimie "zdesperowanafobiczka" ,ale na końcu jest puszczająca oczko buźka.

A co miałbym napisać? Tak, jesteś masochistką strzel sobie w głowę. - To rozwiąże wszystkie Twoje problemy. Po prostu no nie ulega mojej wątpliwości, że ktoś, kto wjeżdża z takim nickiem na forum nie jest w stanie osiągnąć czegokolwiek, dopóki go nie zmieni. Dlatego daje wyjściową radę: zmień nick. I uśmiecham się, bo wiem, że jest zaje..... dziewczyną i jeżeli w końcu to do niej dotrze, to ogromna większość Jej życia będzie wyglądać zaj......    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#22
Cytat:A mnie się jego post nie podoba.Jest w nim dużo prawdy,ale to spojrzenie na problem/zagadnienie tylko od jednej strony medalu.
W takim razie czekamy na tą drugą stronę medalu.
Cytat: Najprościej wszystko zwalić na geny,Boga,trudniej wziąść odpowiedzialność,za to jakim się jest,na siebie.Nie wiem czy zwróciłeś uwagę,użyłeś sformułowania, "tlumaczę to sobie" .Czyli sam przed sobą,tłumaczysz sobie/usprawiedliwiasz się z swojego zachowania.Bóg czy geny ,to całkiem dobra wymówka.
Wow, przypadkiem nie nazywasz się Holmes?    :Uśmiecha się puszczając oko:
W Boga nie wierze, za to w działania natury - jak najbardziej.
Biorę na siebie odpowiedzialność za to, kim jestem, ale nie biorę odpowiedzialności za to, kim się STAŁEM, bo nie przyłożyłem do tego ręki. Chyba, że mi to wytłumaczysz?    :Uśmiecha się: I dziwię sie, że mi się dziwisz    :Uśmiecha się puszczając oko: Są przecież ludzie, którzy chcą być normalni i się próbują zmienić; a są również tacy, którzy biorą zycie JAKIE JEST :]


Cytat: A może,tak,jak Ci wygodnie?Pomiędzy życiem,tak,jak się chce(w sensie,że realizuje się swoje marzenia),a życiem wygodnym,jest przepaść.
Oj, już zaczynasz osądzać, mimo, że nie masz do tego prawa. No i dlaczego tak nie lubisz wygodnego zycia? Chyba właśnie o to w życiu chodzi?! Jeśli Twoje życie jest niewygodne, to jesteś nieszczęśliwa, po prostu.
Cytat:Droga 'zdesperowanafobiczka' ,postaraj się,nie patrzeć(porównywać) na innych.To trudne,ale nie próbując, nie stwarzasz sobie szansy,by coś zmienić. Spróbuj! I spójrz za to na siebie.Twoja droga nie musi wieść przez wyścig szczurów,w którym większość ludzi bierze udział.

Nie uważasz, że to będzie zbyt wygodne wyjście?  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#23
Spokojnie, wzielam to na luzie...rzeczywiscie nie powinnam sobie dawac takiego nicka, bo to w podswiadomosci moze w jakis sposob utrwalac fobie, no ale to bylo pierwsze co mi przyszlo na mysl    :Uśmiecha się: niewazne...w kazdym razem zgadzam sie Hektor...ale teraz i tak za cholere nie wiem jak mialabym go zmienic, heh   :Uśmiecha się:
I naprawde nie macie co sobie docinac, bo przeciez kazdy ma swoj punkt widzenia na swiat. Jesli DVD jest szczesliwy ze swoim podejsciem to zaje******, gorzej byloby jakby sie motal miedzy tym, co chce osiagnac a wlasnymi ograniczeniami i w koncu powstalby wewnetrzy konflikt, jak w moim przypadku.
Usmiechnieta masz racje, moja droga nie musi wiesc przez wyscig szczurow ale zauwaz ze to wlasnie oni zagarniaja danie glowne z deserkiem i przystawka   :Uśmiecha się: a ja siedze dalej w tej dziurze i woda kapie na leb   :Uśmiecha się: w takiej sytuacji nie mozna sie skupic na bardziej lotnych sprawach
Odpisz
#24
Szczęście ma bardzo względną, relatywną naturę - jest jak biegnąca myśl, którą trudno uchwycić. Szczęcie jest ulotne; jest jak ptak, przed którym trzeba rozpościerać nieboskłon, a to znaczy, że należałoby wymagać i próbować realizować marzenia. Należałoby robić to tak, by inni rozumieli nasze położenie, oparte na naszych wewnętrznych przekonaniach, wartościach i tożsamości. Śmiało chyba można stwierdzić, że nie możemy być inni: nie możemy żyć bez marzeń, ani nie śnić, gdy jesteśmy ociężali w drodze po nie. Niestety, nie zawsze potrafimy widzieć horyzonty swojego nieboskłonu. Nie zawsze potrafimy ocenić relatywnie naszych możliwości, ulegając złudom pomyślności, kiedy oglądamy się wstecz - rozpamiętując przeszłość - bądź gdy spoglądamy na innych. Żeby walczyć o marzenia trzeba mieć warunki, a jeśli nie mamy odpowiednich, wówczas śnimy własnym snem. Nasze sny nie będą gorsze od innych, ale musimy dbać o to, by nie mieszały się z fikcyjnymi wyobrażeniami, uprzedzeniami i lękami. W innym wypadku nasz los staje się uprzedmiotowiony, najczęściej przybierając formę obecnego stanu rzeczy, czyli próżni, w której nie mieszka ptak, miłość czy owoc starań. Życie to podmiot i najwyższa sprawa ludzka, zatem nie ma wymiernej wartości, a my musimy oceniać jego wartość na szali naszych potyczek. Kiedy nie oceniamy swoich starań, wówczas zachodzą na nas przedmiotowe potrzeby, przysłaniając dotychczas, nasz nieskażony nieboskłon. Stajemy się wówczas sumą swoich nieosiągalnych, niewymierzonych horyzontów oraz dywagacji, abstrakcji i potrzeb.
Zdaje się jednak, że w każdym mieszka miłość, ale często chowa się w szafie, by śnić... Co osiągamy, kiedy z założenia sny są irracjonalne i niejawne? Przemierzamy je na wskroś, by dotrzeć do gwiazd, by nasza myśl żyła w nas od zarania.
Nie musisz iść na studia, jeśli chce Ci się spać, ponieważ dotychczasowa trzeźwość umysłu Cię w tym momencie ścina...
EDYCJA:
Przepraszam za literówki, ale jestem zbyt senny.
EDYCJA:
Senna fobiczka.    :Uśmiecha się:
Odpisz
#25
Może rozważysz studia zdalne, przez Internet? http://www.puw.pl/art.html?akcja=studia&P[aid]=474

Ja studiowałem informatykę na tej uczelni i powiem że jest solidnie to opracowane. Dużym plusem jest to że można realizować zadania w dogodnym dla siebie czasie. Oczywiście są terminy. Dodatkowym utrudnieniem, w odróżnieniu od tradycyjnych studiów może być to że praktycznie z każdego przedmiotu czy ćwiczeń jest egzamin, ale to utrwala wiedzę   :Uśmiecha się:

Ze swoich doświadczeń fobicznych mogę powiedzieć że mimo wszystko, miałem opory żeby wypowiadać się na forum klasowym    :Uśmiecha się:

poczytaj o zniekształceniach poznawczych http://phobiasocialis.pl/forapl_redirect...,2897.html
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  lęk w moim życiu emptyfire 4 851 11 Lut 2017, Sob 0:28
Ostatni post: Rozszczepiona
  Nie chcę zyć, nie chcę tu być, nie wytrzymam tego. Funia 166 17 417 11 Paź 2014, Sob 17:41
Ostatni post: adasko
  I nie zmienia się nic... lsu 21 1 548 11 Cze 2009, Czw 11:44
Ostatni post: 7wave


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.