- Nie potrafię ufać ludziom
#1
Czasem się zastanawiam jak komuś ufać. Ktoś mi mówi że mnie lubi ja temu komuś nie potrafię uwierzyć bo wydaje mi się, że mówi to by mnie pocieszyć.
Tak mam od dawna.
Miałam 16 lat gdy się zakochałam co prawda to była znajomość tylko internetowa. Świetnie się dogadywałam z tym chłopakiem co pisałam, przyjażniliśmy się i nawet się zakochałam w nim. Jednakże do spotkania nie doszło między nami. Między innymi dlatego bo rodzice nie chcieli bym się z nim spotkała. Ja oczywiście w nocy płakałam i kiedyś próbowałam sobie nożem naciąć jakby skórę i poczułam ból co wszystko inne zagłuszało. Poza tym kiedyś przedawkowywałam tabletki. Robiłam to dlatego bo w gimnazjum dokuczano mi z powodu wyglądu nie miałam w nikim wsparcia nawet w rodzinie. Po tych tabletkach co prawda nie miałam zapaści tylko żołądek mnie bolał i byłam agresywna. Przeszło to wszystko jak kontakt się urwał. W technikum nie potrafiłam się do kogoś odezwać i się bałam rówieśników. Wszyscy byli mili dla mnie owszem tylko przez doświadczenia z gimnazjum nie potrafiłam z nimi rozmawiać.
Ucichło na studiach. Początkowo na filologii germańskiej normalnie z tymi dziewczynami rozmawiałam jednakże kontakt się urwał bo ja zrezygnowałam ze studiów(zaczęłam studiować Ekonomię bo jestem po Technikum Ekonomicznym). Gdy parę razy spotkałam koleżanki z tych studiów zabolało mnie to jak powiedziały mi że beze mnie grupa ma inny poziom i jest inaczej. Nie odzywam się do tej pory do nich.
Potem poszłam na Ekonomię(4 letnie studia) nie zdając sobie sprawy, że to nie jest dla mnie kierunek. Początkowo było super miałam koleżankę z którą rozmawiałam na przerwach, siedzieliśmy razem na zajęciach i nie tylko z nią siedziałam, ale nawet inni byli co chcieli. Potem jednakże jak to u rówieśników tworzyły się paczki. Znalazłam sobie inną koleżankę z którą rozmawiałam na przerwach, zaczęłam wychodzić na imprezy(wcześniej mama mi nie pozwalała samej wychodzić) tylko, że ta koleżanka potem mnie oszukała(mama nawet nie chciała bym u niej spała). Po semestrze studiów zmieniła sobie kierunek nic mi nie mówiąc, a ja miałam ją za przyjaciółkę bo super się dogadywaliśmy. Chodziłam z nią nawet na kawkę. Kontakt się urwał gdy znów zmieniła studia i miasto w którym studiowała. Poczułam się oszukana.
Następnie trafiłam na kolegę z którym kiedyś chodziłam do klasy w gimnazjum. Na przerwach fajnie mi się gadało z nim tylko, że włączała mi się zazdrość jak u zakochanej dziewczyny i wieczorem cieszyło mnie to, że on ze mną rozmawiał. Kontakt się urwał bo raz ze zmienił studia na zaoczne to miał dziewczynę. Zabolało mnie to. Następnie podkochiwałam się w staroście, ale to się skończyło tylko na zauroczeniu i tymczasowym udziale w radzie studentów.
A poza tym niesłusznie mnie oskarżono o to że usuwałam mejle z poczty grupowej co spowodowało, że odsunęłam się od ludzi z roku. Przestałam cokolwiek z nimi robić i rozmawiać. Nie potrafiłam im zaufać po raz kolejny.
Na 3 roku studiów zaczęłam chodzić na spotkania koła naukowego dotyczące informatyki. Myślę sobie super nie będę sama. Początkowo sądziłam że mam przyjaciół, gdyż zwłaszcza, że interesuje mnie informatyka. Ale zostałam oszukana przez nich(namawiali mnie na wyjazd do Gdańska na konferencję do Politechniki Gdańskiej, a ja myślałam, że pojadę z nimi tylko, że pojechałam sama). Poza tym moja mama nie chciała bym sama pojechała na warsztaty z programowania dla dziewczyn do Warszawy gdy miałam taką okazję.
Ja nie mając doświadczenia w kontaktach międzyludzkich myślałam sobie nie wiem co. Oczywiście potem przestałam chodzić na spotkania bo się czułam tam źle. Rozstaliśmy się w nienawiści. Potem na facebooku trafiłam na oszusta matrymonialnego. Na szczęście kontakt z nim szybko się zakończył i do niczego nie doszło.
Nie potrafię komukolwiek ufać nawet facetom. Wydaje mi się, ze tylko by chcieli mnie wykorzystać. Mam 25 lat i faceci się mną nie interesują. Co roku muszę słuchać życzeń bym kogoś sobie znalazła, a ja tego nie chcę.
Co prawda teraz pochłonęła mnie motoryzacja i informatyka przez co nie ciągnie mnie do związków. Boje się bliskości. Nie chcę współżyć i jak sobie pomyślę, że bym musiała to robić nawet mimo tego, że mi się śni, że mam znajomych, przyjaciół, faceta, jeżdżę samochodem.
Odpisz
#2
Brykalem po forum, robilem wszystko inne po drodze, odpowiadalem po kolei ciagle te zakladke odsuwajac na koniec. Trudno sie odniesc, a wiem, ze powinienem. Tak juz mam, ludzie na forum potwierdza jak sadze. Musze, czuje taka potrzebe, ale... zupelnie nie wiem jak. Trudna historia.

Zaufanie. Trudny temat. Buduje sie trudno, powoli. Bardzo dobra znajoma rzekla mi niedawno ciekawy bon mot - zaufanie wchodzi po schodach, a zjezdza winda. Przerobilem w zyciu kilka takich zjazdow, Ty podobnie, ale widze, ze w Twoim przypadku zadzialalo to bardziej skrajnie, choc pewnie oboje przezywalismy to mocno. Wnioski sa oczywiste, no brakuje tych pozytywnych sympatycznych historii, wiec trudno o to bys ufala. Zastanawialas sie czemu stalo sie tak? Czemu nie mialas kogos, kto zawsze bylby po Twojej stronie? Czemu nie zbudowalas czegos takiego, co przy stracie Ciebie byloby bolesne dla drugiej osoby? To sa dosc trudne pytania, moze niedelikatne, ale wobec siebie sama zbyt delikatna nie bylas, dlatego sobie na to pozwalam. Bo to wydaje mi sie klucz do tego, z jakiegos powodu Twoje otoczenie do Ciebie nie lgnelo, na swoim, ale i na przykladach innych ludzi, zauwazylem, ze takie osoby sa dosc pozadane. Ja sam, oczywiscie splyce to teraz, ale na potrzeby Twojej historii na to sobie pozwole, takie pelne dystansu osoby zawsze uwazalem za najbardziej wartosciowe, chcialem o takie osoby zabiegac i takimi sie otaczac. Bo ten kontakt z nimi nie byl ulotny, bo budowanie, nawet czysto kolezenskich relacji, aletez blizszych naturalnie, wlasnie z takimi ludzmi, bylo cenne. Wycofane, obawiajace sie kolejnego kroku itp. Do takich osob mnie ciagnelo, nie do takich, ktorych zaufanie bylo zdobyc latwo. Bo wtedy ono jest warte niewiele. Wiec to zastanawia mnie najbardziej - czemu u Ciebie ten "schemat" (w cudzyslowie, bo brzmi to mi zle w odniesieniu do relacji miedzyludzkich) nie dzialal. Cos na dluzsza mete musialo byc nie tak, gdy odkryjesz co to bylo, gdzie popelnialas bledy - bedzie Ci ich latwiej uniknac w przyszlosci.

Cale zycie, masa ludzi, znajomosci, wartosciowych i ulotnych, przed Toba, a z tego, co piszesz, to nie ma absolutnie nic nie do przeskoczenia. Oczywiscie masz problemy, absolutnie nie bagatelizuje ich, ale tez, jakby Ci to powiedziec, nie chce bys to zle odebrala, ale my tu (nie wszyscy, ale duza czesc) naprawde mierzymy sie z troszke wiekszymi na co dzien. Nie mowie tego absolutnie po to by powiedziec - co to za problemy, tylko by pokazac - zobacz, dziewczyno, jestes dalej, w lepszej sytuacji i na lepszej drodze niz wielu tu z nas obecnych    :Uśmiecha się: W tym i ja sam. Po prostu nie jest tak zle, wydajesz sie interesujaca po samym nawet tym opisie itd. Dlatego klata do przodu, usmiech na buzke i idz toczyc te nierowna walke ze swiatem, dziewczyno. Ahoj.
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#3
Ogólnie myślałam by iść na terapię do psychologa tylko że chcę się najpierw wyprowadzić od rodziców. Chcę się od nich wyprowadzić bo po części dzięki nim jestem tylko kujonem co siedzi w książkach. Gdy chodziłam na informatykę chciałam iść na integrację przed świętami wielkanocnymi ale moja mama mi zabroniła. Ona się potem dziwi dlaczego ja z nikim się nie zadaje tylko że po części przez to że wtrąca się w moje życie to mi to robi.
Gdy zaczęłam interesować się znów informatyką i motoryzacją i zaczęłam to kochać przejrzałam ja oczy i zobaczyłam co ona z moim życiem zrobiła i co ja robię. Ponieważ studia ekonomiczne to nie jest coś co lubię i kocham. A poszłam tylko dlatego bo moja mama jest po technikum nie mając pojęcia że to nie moja droga życiowa.
Poza tym zawsze bolał brak zauważania mnie. Moi rodzice bardziej przejmują się moim bratem niż mną. Jak ja sama wypiłam piwo w urodziny zostałam skrytykowana a mój brat jak wypił sam piwo bo rozstał się wtedy z dziewczyną to słowa krytyki nie było. W rodzinie traktują mnie jak szarą myszkę, dalsza rodzina tak samo. Zawsze mój brat ważniejszy ode mnie.
Staram się dbać o siebie chodzę 2 razy w tygodniu na siłownię, na masaże co miesiąc chodzę relaksacyjne.
Zapewne by ktoś powiedział o wychodzeniu gdzieś poza tym do ludzi tylko że matka zaraz będzie się wtrącać w moje życie.
Odpisz
#4
Hm. No to sie buntuj. Moze juz najwyzszy czas. Wiesz, czemu nie wychodzisz ze swojej strefy komfortu? Bo Twoja mama Cie w nia wpycha sila, bo zmiany bylyby naruszeniem jej wlasnej, a ona tego nie chce. Woli by bylo tak, jak jest. Jak mowi o zmianach to to sa brednie, nie poszlas bo co? Bo jej tak bylo wygodnie.

Psycholog to oczywiscie dobry pomysl, im bardziej jestes zagubiona tym wiecej on moze Ci dac. Tobie, odnosze takie wrazenie, moze calkiem sporo.

Czemu matka bedzie sie wtracac w Twoje zycie? Nie musisz sie jej zwierzac ze wszystkiego, nie jej sprawa. Pogadaj z nia, powiedz, ze to sie musi zmienic, bo bedziesz ja oklamywac i albo stracicie kontakt, albo zbudujecie fajne relacje i ze to naprawde zalezy od niej w duzym stopniu. Zrozumie. Jestes gotowa isc do psychologa, wykonywac odpowiednie kroki, wierze zatem, ze rozmowa z mama, taka 1v1, nie bedzie az takim wyzwaniem    :Uśmiecha się: A z tego co mowisz - dla niej moze byc nawet wiekszym. Powiedz jej to, co tu rzeklas mi w odpowiedzi. Nie znam jej, ale to moze wystarczyc. Czasem trzeba komus otworzyc oczy, zdziwilabys sie jak ludzie potrafia byc ograniczeni i slepi niekiedy. Nie dostrzegaja zesto nawet najprostszych rzeczy. A i to cenna lekcja w przyszlym zwiazku - facet sie nie domysla. Nawet nie podejmie takiej proby, trzeba mu komunikowac wprost. Pocwicz na mamie, oto moja dobra rada na dzis    :Uśmiecha się puszczając oko: Oby obylo sie bez dram i lez. Do milego.
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#5
Kiedyś mówiłam mojej mamie że niech mój brat też coś w domu pomaga bo zawsze ja tylko robię i mam też swoje obowiązki w związku ze studiami. Powiedziała mi że dla domu trzeba się poświęcić, a co do brata to powiedziała że on tu nie mieszka. Wtedy mieszkał z dziewczyną, a przyjeżdża do domu bo w domu pracuje.
Mojej mamy nie obchodzi to że mnie się coś nie podoba bo mam robić to co ona chce. Są goście to mam siedzieć i się uśmiechać choć ich nie znoszę.
Co roku jak wychodzę na dyskotekę wiecznie muszę mamie gadać że w domu siedzieć nie będę jak inni się bawią.
Nie mówię mojej mamie o wizytach u masażystki. Nie chcę by o nich wiedziała.
A z tym psychologiem to też postanowiłam że w żadne związki nie wchodzę póki z sobą samym nie dojdę do ładu.
Nienawidzę świąt bo wtedy jest nerwowo, a mi się ręce trzęsą gdy mam np. Nieść 2 kubki z zawartością i kiedyś mama powiedziała że mam delirkę. Wiecznie pretensje, a te sztuczne życzenia i atmosfera.
Zawsze chciałam iść na imprezę haloweenowa ale nigdy nie mogłam bo zawsze są ważniejsze rzeczy od moich potrzeb.
Sądzę że skończy się na tym że z chwilą mojej wyprowadzki z domu kontakt się urwie bo mama swoje ja swoje. Bywam parę razy w Gdańsku i czułam się świetnie bo nie musiałam wracać do domu i nic mi nie przypomina o przeszłości o której wolę zapomnieć.
W pewnych sprawach już ją okłamuje i nie mówię wszystkiego.
Odpisz
#6
Ja także nie potrafię. W domu mi zawsze powtarzali, że nie należy ufać ludziom. Być może dlatego moi rodzice nie mają nikogo.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w swoich osądach sam wychodzę na hipokrytę. Tak jakbym się czuł uwięziony w pułapkach ludzkości, w psychologicznym ''mission impossible''.    :Obraził się: Nigdy nie wiadomo czy ktoś mówi prawdę czy nie. Dlatego mam fobię przed ludźmi, i wszystko zawsze biorę na serio. Nie mam dystansu do ludzi, do świata.
Typ osobowości wg. MBTI: INFP/ISFP.
Fobik od: 2000 i/lub 2002, i/lub 2007.
Odpisz
#7
dlt
Odpisz
#8
Ogólnie myślałam by iść na terapię między innymi dlatego: Mam od 5 lat prawo jazdy. Nie jeżdżę od tamtego czasu.    :Smuci się:. Początkowo zazdrościłam wszystkim w koło, że oni jeżdżą, a ja jestem zdana na autobus(a mieszkam w dalekiej dzielnicy Elbląga). Potem się z tym pogodziłam. Jednakże gdy dzisiaj musiałam iść pieszo do miasta dzień przelał we mnie czarę goryczy w temacie jazdy samochodem.
Interesuje mnie motoryzacja i odzywa się we mnie to by coś z prawkiem zrobić. Czuję taki bezsens, że po co je robiłam skoro nie jeżdżę. Po co wydałam 3 tysiące złotych. Po co. Ta pasja znów mnie ciągnie do tego bym coś z tym zrobiła. A instruktorzy w OSK mi mówili, że od razu trzeba jeżdzić. Pamiętam owszem gdzie co w aucie, ale jak sobie pomyślę, że po ulicy bym miała jeżdżić.
A żeby było śmiesznie co noc mi się śni, że jeżdżę samochodem i nawet driftuję.
Dzisiaj się dowiedziałam, że moja mama idzie na operację biodra w związku z czym parę miesięcy będzie w domu. Ja zwariuję z nią w domu.
Odpisz
#9
Cytat:Nie potrafię komukolwiek ufać nawet facetom.
Z nimi to ostrożnie. Jak już to próbuj raczej relacje przyjaźni zacząć niż typowo damsko-meską. Łatwiej w ten sposób wyczuć kanalie.
Cytat:Wydaje mi się, ze tylko by chcieli mnie wykorzystać.
Pewnie, że tak 8) Ale zawsze coś za coś. W zamian ty możesz rościć sobie prawo wykorzystać faceta.
Cytat:Mam 25 lat i faceci się mną nie interesują.
A to napewno kłamstwo.
Przecież twój facet nie musi być twoim romantycznym kochankiem, nie musisz z nim "współżyć" w taki sposób jak myślisz. Są tacy samotni którym nawet by się podobało tak bez seksu i bez miłości. Po prostu partnerstwo i wzajemna pomoc. Nie musi ci się nawet podobać. Po prostu wyrachowana, przemyślana i praktyczna troska o drugą osobę. Jak będziesz załamana to wyskoczycie gdzieś razem na miasto a w zamian za to Ty zrobisz mu kanapke i go przytulisz. Serio, to wystarczy   :Wystawia język 2:

Na wizażu funkcjonuje takie ładne pojęcie "Towarzysz Życia".
[Obrazek: 1PtgiCA.png][Obrazek: 5HKY1hc.png][Obrazek: etBF8Dk.png]
Odpisz
#10
_marcin napisał(a):
Cytat:Nie potrafię komukolwiek ufać nawet facetom.
Z nimi to ostrożnie. Jak już to próbuj raczej relacje przyjaźni zacząć niż typowo damsko-meską. Łatwiej w ten sposób wyczuć kanalie.
Cytat:Wydaje mi się, ze tylko by chcieli mnie wykorzystać.
Pewnie, że tak 8) Ale zawsze coś za coś. W zamian ty możesz rościć sobie prawo wykorzystać faceta.
Cytat:Mam 25 lat i faceci się mną nie interesują.
A to napewno kłamstwo.
Przecież twój facet nie musi być twoim romantycznym kochankiem, nie musisz z nim "współżyć" w taki sposób jak myślisz. Są tacy samotni którym nawet by się podobało tak bez seksu i bez miłości. Po prostu partnerstwo i wzajemna pomoc. Nie musi ci się nawet podobać. Po prostu wyrachowana, przemyślana i praktyczna troska o drugą osobę. Jak będziesz załamana to wyskoczycie gdzieś razem na miasto a w zamian za to Ty zrobisz mu kanapke i go przytulisz. Serio, to wystarczy   :Wystawia język 2:

Na wizażu funkcjonuje takie ładne pojęcie "Towarzysz Życia".
Nawet tak mi by bardziej odpowiadała. Pogawędzić czasem się mu zwierzyć, przytulić, czy też zasnąć w jego ramionach, wypłakać.
Seksu nawet nie chcę: boje się, tabletki hormonalne powodują u mnie brak ciągoty do seksu, od czasu posiadania pasji kocham pasję i nie ciągnie mnie do związku. Uważam, że bez seksu można żyć.
Nie mam takich chłopaków w swoim otoczeniu gdyż przez matkę więcej lat spędziłam w książkach niż w towarzystwie.
W piątek jestem umówiona na konsultację do psychologa w kwestii lęku przed jazdą samochodem.
Odpisz
#11
Moja kuzynka nie jeździ samochodem bo panikuje jak widzi samochód z przeciwka : )
No zdarza się. Trzymam za Ciebie kciuki, żeby udało Ci się to przełamać.
[Obrazek: 1PtgiCA.png][Obrazek: 5HKY1hc.png][Obrazek: etBF8Dk.png]
Odpisz
#12
Ja się umówiłam na wizytę bo muszę się dowiedzieć czy strach przed jazdą samochodem siedzi w mojej głowie,a to jest tylko kwestia praktyki by tego strachu nie było czy to wynika z faktu braku umiejętności psycho-fizycznych. A nie mówiłam nic rodzinie, że rano jadę na wizytę. Nie chcę by wiedzieli. Komuś zaufanemu bym powiedziała tylko nie mam właśnie komu.
Mam ostatnio regres. Zaczynam zapominać co się nauczyłam z kursu. Trudno mi ocenić odległość w tym sensie bo nie wiem czy zdążę przed samochodem i jak daleko jest ode mnie.
Znaki pamiętam bo jeżdżąc komunikacją miejską się z tym stykam.
Odpisz
#13
_marcin napisał(a):Moja kuzynka nie jeździ samochodem bo panikuje jak widzi samochód z przeciwka : )
No zdarza się. Trzymam za Ciebie kciuki, żeby udało Ci się to przełamać.
Byłam dziś u psychologa i wspomniałam o mamie. Poradziła mi najpierw terapię. Powiedziała mi jedno i tak dodatkowe lekcje będę musiała wykupić.
Odpisz
#14
Rób to co lubisz ale podchodz do ludzi z dystansem, bo wszędzie jest ktoś kto chce nas wykorzystać zwłaszcza że to pokolenie lenistwa.
Odpisz
#15
No doprawdy swietna rada dla osoby, ktora wlasnie ma problem z zaufaniem.

Po prostu trzeba poznawac ludzi i otaczac sie tymi, ktorzy sa tego zaufania warci. A tacy jednak istnieja gdziestam w Elblagu i okolicach    :Uśmiecha się puszczając oko:
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#16
Cytat:Na wizażu funkcjonuje takie ładne pojęcie "Towarzysz Życia".
Brrr, nawet mi nie wspominaj o tym forum dla snobek.    :Wystawia język: Wiem, bo sam mam tam konto, i za każdym razem gdzie nie spojrzę tak widzę głupawe posty w stylu ''no dobra, lecę zmyć odżywkę, bo zaraz mój TŻ przychodzi''. WTF?

A co do tego nieufania to nie Ty jedna moja Droga. Mam tak samo jak Ty. I z kobietami także (jeśli o miłość chodzi, bo taka zwykła rozmowa to co innego). Ech, beznadziejny przypadek ze mnie.    :Wystawia język:
Typ osobowości wg. MBTI: INFP/ISFP.
Fobik od: 2000 i/lub 2002, i/lub 2007.
Odpisz
#17
To nie ufaj    :Uśmiecha się: ja zawsze mam dystans i nigdy na 100% nikomu nie zaufam. Da się tak żyć    :Uśmiecha się: można co najwyżej starać się by inni Tobie zaufali    :Uśmiecha się:
system crm - warto zaimplementować w firmie    :Uśmiecha się:
Odpisz
#18
Czasem przydałoby się jednak mieć 2-3 osoby, którym można ufać i na których można polegać, można owszem żyć bez tego ale jest trudno
Deszcz jest piękny na swój sposób, nie możesz go znaleźć?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nie chcę zyć, nie chcę tu być, nie wytrzymam tego. Funia 166 16 852 11 Paź 2014, Sob 17:41
Ostatni post: adasko
  Dlaczego daje ludziom soba pomiatac? Czy mam fobie? julia21 3 2 484 20 Cze 2014, Pią 13:02
Ostatni post: Marzena77
  Nie potrafie plakac... Castle Bravo 31 7 110 15 Gru 2011, Czw 0:59
Ostatni post: SVR


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.