- nie umiem bronić swojego zdania
#1
Właśnie.
Unikam dyskusji. Nie lubię, kiedy ktoś mnie pyta, co uważam i dlaczego. Nie umiem bronić swojego zdania, udowodnić słuszności moich poglądów czy tym bardziej przekonać ludzi do swoich racji.
Zawsze jak mam powiedzieć, dlaczego uważam tak, jak uważam, czuję że się kurczę, robię się czerwona, tracę grunt pod nogami, staję się bardzo niepewna, i pasuję. Stwerdzam "ok, ty masz rację". Albo jakoś kończę rozmowę. Chociaż wewnątrz mnie wszystko się gotuje. A po zakończeniu rozmowy nagle przychodza mi do głowy riposty, argumenty.

Dobija mnie to.

Macie tak? Jak sobie z tym radzicie?
"Co dziś źle się toczy, potoczy się gorzej."
/P. Gintrowski - "Karzeł"/
Odpisz
#2
Odczuwasz lęk, dlatego tak masz.
Odpisz
#3
A wiesz, ze mialam zalozyc podobny temat. Mam identycznie, co mnie do szalu doprowadza. Mam zdanie na wiele tematow, czesto inne niz ogol. Co z tego, jak nie odzywam sie, bo jak powiem cos inaczej niz wszyscy to sie beda gapic i dociekac. Przez to jestem uwazana za nudna i cicha osobe, bez wlasnego zdania. Kiedy poznam ludzi jest lepiej, bo potrafie sie wyslowic. Za to lubie pisac eseje, tam moge sie wyrazic, nauczyciele zawsze sa zdziwieni i pisza uwagi pod tekstem, ze sie zgadzaja, albo nie i dlaczego. Na razie tak sobie radze. Staje sie pewniejsza z dnia na dzien, kiedys pewnie uda mi sie tez powiedziec co mysle.
Odpisz
#4
Też się zapisuję do klubu. Okropne to uczucie, kiedy masz odmienne zdanie, wiesz, że druga osoba się myli, gada głupoty - a ty milczysz jak grób. Wynika to pewnie z braku pewności siebie; cięta riposta przychodzi poniewczasie, a kolejna rozmowa jawi się jako następny stres. Jak temu zaradzić: uspokoić myśli, mówić powoli i jak najprościej, z czasem wykształci się umiejętność konwersacji. Trzeba chyba oddzielić temat rozmowy od osób biorących w niej udział, niepotrzebnie obawiać się opinii innej osoby.
Odpisz
#5
nie przejmujcie sie tym. lek spoleczny to choroba z niesmialosci czyli nie jestescie sami.

sęk w tym, żeby przestać myśleć o tym, że czujecie ten problem. Wogóle zapomnieć o tym, nawet gdy się nie odezwaliście. Co z tego?! to w żaden sposób nie świadczy o was, po prostu ktoś pomyśli że macie cichą naturę.
zabierając się do nastepnej rozmowy warto spróbować wolniutko coś wtrącić, (na początek to juz sukces) postarać się nie sprowokować adrenalinie:
Maloud: "wiesz, że druga osoba się myli, gada głupoty - a ty milczysz jak grób"
- spoko, milczenie też jest formą niezgodzenia się z kimś.
la_luna_negra "po zakończeniu rozmowy nagle przychodza mi do głowy riposty, argumenty"
- no ale kto powiedzial ze po zakonczeniu rozmowy nie mozna kiedys do niej wrocic?    :Uśmiecha się: a moze za tydzien za dwa spotkasz tego kogos i "pamietasz jak rozmawialismy o tym, wiec myslalam nad tym i..."

ludeczkowie kochani glowa do gory, w koncu swiat sie nie zawali z tego powodu, nikt oprocz was nie bedzie wam wrzucal tak jak wy sami sobie "ze nie ma wlasnego zdania"
a nawet jesli, to przeciez nie zbrodnia nie mieć zdania na jakiś temat    :Uśmiecha się szeroko:

Nie zawsze udaje mi sie wybronic tego co mowie, ale tak do konca nie wiem, co ktos sobie pozniej pomyslal. Ostatecznie to nie ktos na kim by mi tak bardzo zalezalo zeby sie pokazac: rozmowca nie jest moja drugą połówką czy kumplem na dobre i złe    :Obraził się:
olac
Odpisz
#6
Mam tak samo   :Smuci się:

Nigdy nie mówię tego co myślę,tylko zgadzam się z cudzymi poglądami kwiwając głową lub mrugnięciem oczami.I tak naprawde nikt nie wie jaka jestem bo przeciez nie mówię o swoich poglądach,racjach i o tym co czuje.
Odpisz
#7
Ja podobnie nie umiem bronic swoich racji , nawet jak wiem ze ją mam to chwili sie wycofuje
To co mnie doluje, to życie w którym się źle czuję!    :Smuci się:
Jedyne czego żałuję w zyciu to tego, że nie jestem kimś innym.

Żyje tylko raz i o ten jeden raz za dużo...

Dzień Mojej Śmierci Będzie Najpiękniejszym Dniem W Moim Zyciu
Odpisz
#8
też tak kiedyś miałam, ale gadałam dużo z mamą i bliższą rodziną o sprawach w których mamy inne zdanie i jako tako nauczyłam się bronić swojego zdania i mówić o swoich poglądach
Odpisz
#9
Ja też mam z tym problem    :Smuci się: Zawsze mnie przegadają i nie potrafię własciwie argumentować swoich racji. Tłumią mnie albo swoją nadmierną gadatliwością albo podniesieniem głosu do poziomu, który mnie zniechęca do rozmowy i się zamykam w sobie    :Smuci się:
Odpisz
#10
Witam, w klubie ja też ;/ nie umiem rozmawiać z ludźmi naprzykład z mojej pracy z brygadzistą ujdzie a z kierownikiem gożej czuję chyba zbyt wielki respekt do tego stanowiska czy coś z kumplami z działu jest trochę lepiej tylko czasem czuje że wykorzystuja moje zaufanie;/, czuje sie bezbronny mam pustke w głowie kiedy do mnie mówią nie wiem co mam powiedzieć czasem coś z siebie wyduszę słowo a czasem to przyjmuje, nie wiem jak mam rozmawiać z obcymi ludzmi żeby osiagnąć cel a nie urazić i zyskać szacunek, całe szczęście w domu mogę mówić swobodnie    :Uśmiecha się:.
Odpisz
#11
witam w klubie. Choć częściowo - umiem bronić swojego zdania gdy jestem w grupie na uczelni, nie miałam z tym kłopotów np. kilka tygodni temu, choć ze swoim zdaniem byłam w mniejszości. Gorzej w rodzinie - tu jak się odezwę ze swoim zdaniem to ciągle coś nie pasuje, bywa że z tego powodu wychodzi zadyma... i jaki argument najczęściej ? "bo co powiedzą ludzie"... a każdemu nie dogodzę... wk****a mnie to   :Diabeł:
Odpisz
#12
ja akurat czesto mowie co mysle kazdej osobie nawet wtedy kiedy powinienem nic nie mowic po prostu czuje ze musze sie odezwac i powiedziec co mowie oczywiscie przy tej wypowiedzi towarzysza mi nerwy ale nie staje sie agresywny tylko po prostu czuje ze jestem zbulwersowany naladowany i musze powiedziec co mysle o tym wszystkim lub o tej osobie. wiadomo czesto tej wypowiedzi towarzysza przeklenstwa one tak jak by pomagaja ze sie lepiej czuje latwiejszy niby dobor słow. chodz tez niekiedy mam ze ktos mnie czyms zaskoczy i nie mam słów nie umiem dobrac odpowiedniego dopiero pozniej po calej sytuacji w myslach mamodpowiedni dobor słow ale wtedy jest po wszystkim i denerwuje mnie to ze nie umiem do konca sie tak normalnie spokojnie wyslowic jak umiem to musze dominujaco albo wcale
Pozdrawiam wszystkich    :Uśmiecha się:
Odpisz
#13
Ja też nie umiem się bronić kompletnie mam 23 lata i do tej pory sie nie nauczyłem tej pieprzonej umiejętności jak sie okazuje bez niej nie da sie zyc a kiedys myslalem ze sie da. Chcialbym po prostu zeby sie mnie nie czepiali. A czepiaja sie. Tak mnie to wkur***a ,że chciałbym wyj**ac w kosmos cały świat. A nie robię nic. Wszyscy zawsze mi jeździli wieszali psy, a ja nic. Najgorzej kiedy taki atak następuje przy wiekszej liczbie osob. Wtedy nie mowie nic, a jak cos mowie to wiem ze zle i jeszcze bardziej widac ze jestem slaby , frajer i nie umiem sie bronic. No i coraz bardziej się siebie wstydze. Beznadziejnie mi sie z tym zyje. Jestem wrakiem psychicznym. Co zrobic by to zmienic?
Odpisz
#14
Nigdy nie zdarzyło mi się głośno wypowiedzieć swojego zdania przy kimś kto ma całkiem odmienne. Najwyżej wydukam coś w stylu "no nie wiem", "może". Inna sprawa, że nie mam ku temu zbyt wielu okazji (prawie całkowity brak kontaktów z innymi ludźmi).
Odpisz
#15
...
Odpisz
#16
Hmm... a ja to zależy. Jeżeli ktoś np. mówi coś światopoglądowo tak, a ja się nie zgadzam, to potrafię powiedzieć że mam inne zdanie (z burakiem na twarzy i w stanie przedzawałowym ale potrafię    :Śmieje się: ), a niektóre tematy olewam i w ogóle się nie odzywam    :Wystawia język:
Odpisz
#17
Ja mam raczej odwrotnie, zazwyczaj wypowiadam swoje zdanie i jest w tym jakaś agresja, chociaż wcale nie jest ona moim zamiarem, a tematy nie są tego warte. Najgorzej jeśli czyjś pogląd opiera się na mylnych założeniach, wtedy zaczyna się we mnie gotować.
Odpisz
#18
Zazwyczaj jest tak, że jeśli rozmawiam z osobą, którą lubię, na której opinii mi zależy, to zgadzam się z nią - żeby jej nie urazić, nastawić przeciwko sobie. A jeśli jest to ktoś, kto nie budzi mojej sympatii (a takich osób jest niewiele   :Uśmiecha się 2: ) - potrafię się kłócić   :Śmieje się radośnie:

Ale na co dzień jestem ugodowa, boję się przeciwstawić ludziom, co jest spowodowane lękiem przed odrzuceniem. Taka "nijakość" pozwala się wtopić w tłum i ukryć...
Odpisz
#19
E.Hemingway kiedyś powiedział: potrzeba dwóch lat by nauczyć się mówić, pięćdziesięciu by nauczyć się milczeć. L.Tołstoj mawiał: tylko błędy i kłamstwa wymagają argumentów, prawda może być samotna. Przyglądam się współdyskutantom, oceniam ich poziom wiedzy o własnej niewiedzy. Wiedza to zawartość koła, poza nim mamy niewiedzę. Nie tłumaczę ignorantowi, nie argumentuję, bo to jest bezcelowe. Dyskusja z mądrym pozwala na uporządkowanie i utrwalenie mojej wiedzy. Kolejna rozmowa na ten sam temat pozwala na odpieranie ewentualnych zarzutów z wdziękiem i swadą. Jeśli nie jestem dobra w danym temacie..pytam. Czy nauczymy się sztuki konwersacji nie próbując? Początki muszą być trudne.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#20
ja bardziej nawet nie to ze nie potrafiłem bronić swojego zdania, tylko trudno mi było być całkowicie przekonanym do czegoś, do jakiejś idei, stanowiska itp., nie miałem w sobie emocji żadnych poza lękiem
zapraszam na blog, gdzie opisuję (ukończoną już) drogę wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa),piszę tam jako paolo jones

Depresja w zakładce blogi
Odpisz
#21
Trudno skutecznie bronić swoje zdanie, jeśli ma się niskie poczucie własnej wartości. A przynajmniej odczucie, że jest się słabszym od przeciwnika. Ja raczej bronię swojego zdania kiedy trzeba, jednak jak można się domyślić - z różnym skutkiem. Cięte riposty - owszem, przychodzą mi do głowy, ale często gdy jest już po ptokach   :Wystawia język 2: Chyba największym problemem ludzi lękliwych jest to, że łatwo złapać ich na sztuczkę "udowodnij, że nie jest tak, jak mówię". Frustracja gwarantowana!

Ostatnio, kiedy grałam w simsy wpadłam na pewien pomysł. Pomyślałam sobie, że może ćwiczenie charyzmy przed lustrem to wcale nie taki durny pomysł. Mam zamiar się w to pobawić, chociaz pół godzinki dziennie i zobaczymy co z tego wyjdzie  :Stare - Śmieje się:
Odpisz
#22
Ja mam problem, żeby wyrazić swoje zdanie, gdy rozmówca wręcz na mnie krzyczy, kiedy sie z nim nie zgadzam. Z takimi pieniaczami jest najgorzej, dają mi do zrozumienia, że to oni tutaj rządzą. Mimo iż jestem pewna, ze się mylą, wolę spasować.
I to nie tak, że sama mam bardzo niskie poczucie wartości, gdyż wewnatrz czuję, że racja leży po mojej stronie, lecz druga osoba ma zbyt wysokie mniemanie o sobie, nie zwykła do słuchania sprzeciwu, ma donośny głos i wrecz atakuje mnie samą mową ciała. Zawsze próbuję jakoś wytłumaczyć tej osobie, dlaczego myślę, tak jak myślę. Ale ona się uprze i nawet nie wysłucha do końca tego, co mam do powiedzenia. Wtedy brak mi sił.
Odpisz
#23
Krzykacza najlepiej olać, to najgorsze co można mu/jej zrobić. Może na krótko odczuje "wyższość" swojej racji...ale potem zatrybi, że jest coś nie tak , że nie chcesz z nim/nią gadać, racja stanie się drugoplanowa a osobnik będzie patrzył na Ciebie jak "świnia w grzmot". Trzeba dać mu/jej odczuć, że jesteśmy w bardziej kulturalnym wymiarze. No chyba , że trafisz na buraka z łykowatą tkanką mózgową, wtedy za takiego 3a sie pomodlić, bo nie będzie w życiu miał nic z człowieczeństwa.
Odpisz
#24
Krzykacza ciężko przekonać. Jak pisze scar_lab- najlepsza na takich metoda to ostentacyjnie ignorować. Traktuj jak powietrze, rozmawiaj z kimś obok.
A jeśli trafisz na buraka, to zacznie się coraz bardziej nakręcać aż w końcu wybuchnie i ostatecznie udowodni swoją głupotę. Dyskusja wygrana.    :Uśmiecha się puszczając oko:
Albo zmień głos na taki, którego zazwyczaj używa się w stosunku do małych dzieci i kotów - i przytakuj wszystkiemu co powie. "tak, tak oczywiście, masz rację, no nie denerwuj się tak". Powinno mieć podobny efekt.
Alfabetycznie być powinny słowa ułożone w zdaniu.
Odpisz
#25
zyx napisał(a):Albo zmień głos na taki, którego zazwyczaj używa się w stosunku do małych dzieci i kotów - i przytakuj wszystkiemu co powie. "tak, tak oczywiście, masz rację, no nie denerwuj się tak". Powinno mieć podobny efekt.
Technika moze i dobra, ale ja nie mialabym odwagi tego zrobic. I to chyba od tego sie wszystko zaczyna    :WTF?!:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nie umiem sobie poradzić z tym wszystkim ;( pomarancza44 4 738 27 Lip 2016, Śro 20:54
Ostatni post: Placebo
  Lubią mnie, nie lubią, nie no lubią chyba... huśtawka LepiejSzybciejNiżPóźniej 3 934 05 Gru 2015, Sob 11:48
Ostatni post: LepiejSzybciejNiżPóźniej
  jeśli o czymś nie myślę to tego nie ma Nut 10 2 214 09 Wrz 2015, Śro 20:42
Ostatni post: Kris 66
  Mam już dosyć swojego bezsensownego życia. mustella 8 1 815 23 Kwi 2014, Śro 23:32
Ostatni post: stap!inesekend
  nie umiem się odezwać ... inferno 27 6 461 15 Mar 2014, Sob 22:28
Ostatni post: Zas
  Jak się bronić przed bezpodstawnymi oskarżeniami inferno 5 1 379 03 Wrz 2013, Wto 11:55
Ostatni post: inferno


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.