- Nie wiem co się ze mną dzieje
#1
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów. Przedstawię swoją sytuację. Mam 19 lat. W kwietniu zeszłego roku zmarł mój tata. Maturę zdałam, ale nie tak pomyślnie jak chciałam, moimi ambicjami była medycyna. Poszłam na inne studia z których zrezygnowałam w styczniu czując się tam kompletnie nieszczęśliwa. Raz z powodu kierunku, dwa z powodu braku osób bliskich. Nie nawiązałam z nikim bliższej relacji, nie wtopiłam się w grupę studentów,nie zintegrowałam się. Od zawsze byłam bardzo nieśmiała. Przerażają mnie sytuacje dnia codziennego, szczególnie związane z mężczyznami. Kiedyś miałam iść w banku spytać o szczegóły dotyczące rodzaju konta. Nie zrobiłam tego, tylko dlatego że musiałabym przejść przez salę pełną ludzi, a konsultantem był mężczyzna. Do napisania na forum zainspirowała mnie sytuacja dnia dzisiejszego. Miałam iść do urzędu pracy spytać o staże. Nie jestem w stanie tego zrobić, po prostu się boję. Boję się, że spotkam tam ludzi lub że się zbłaźnię. Boję się tego, że muszę wejść na drugie piętro na którym jeszcze nie byłam i nie będę mogła znaleźć odpowiedniego pokoju, a wszyscy siedzący tam ludzie będą mi się przyglądać. Mama naciska, mając mnie za osobę leniwą, wypominając mi to, że powinnam iść, a ja się po prostu nie mogę zebrać w sobie. Tak było od zawsze. Przeraża mnie chodzenie do nieznanych mi miejsc gdzie nikogo nie znam, do tego stopnia że mnie to paraliżuje. Nie mam zbyt wielu znajomych. nie potrafię z ludźmi rozmawiać. Otwieram się dopiero przy bliskich mi osobach. Obsesyjnie oceniam wygląd innych ludzi. Obsesyjnie myślę, że jestem gorsza od wszystkich. Żyję w przekonaniu, że każdy jest lepszy ode mnie. Przyłapuję się na tym, że nawet oglądając durny program w telewizji, nie skupiam się na jego treści, a porównuję siebie z występującymi kobietami. Jestem osobą bardzo zakompleksioną. W liceum zdarzało mi się nie pójść do szkoły, bo wstawałam, patrzyłam na siebie i płakałam. Braki rekompensowałam sobie morderczą pracą nad nauką i treningami, do tego stopnia, aż zaczęłam słabnąć. Miałam problemy z tarczycą, co zmusiło mnie do brania hormonów. Trochę przytyłam, potem zrzuciłam, zostały mi rozstępy na pamiątkę. Moja nieśmiałość, zakompleksienie, przeszkadza mi w życiu na codzień. W najprostszych sytuacjach, kiedy sama muszę coś załatwić, sama o coś spytać, sama się dowiedzieć. Czuję, że to nienormalne, nie powinno nie to paraliżować do tego stopnia. Co o tym sądzicie? Przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, ale nie sposób zawrzeć wszystkich wątków naraz.
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#2
Ehh wyglądasz na kłębek nieszczęść ale im ktoś jest w gorszej sytuacji tym bardziej możemy mu pomóc. Głowa do góry, będzie dobrze. Na pewno nie jesteś tu sama z takimi problemami.
Pozdrawiam!
Próbuję otworzyć oczy ...
Odpisz
#3
anning napisał(a):Co o tym sądzicie?
Sądzę, że musisz odzyskać wiarę w siebie. Dopóki tego nie zrobisz, to przynajmniej ogranicz oglądanie TV, bo porównując się cały czas zapędzasz się coraz głębiej w kompleksy.Na pewno nie wyglądasz gorzej niż te osoby, z którymi się porównujesz, to tylko twoja wyobraźnia, mozg płata Ci taki figle bo nie dopuszczasz do siebie prawdy.

A tak w ogóle to witaj na forum    :Uśmiecha się:
Odpisz
#4
Wzmianka odnośnie TV była tylko przykładem tego w jakich absurdalnych sytuacjach porównuję się do ludzi. Robię to już podświadomie, nie kontroluję tego. Gdziekolwiek z kimkolwiek jestem    :Uśmiecha się:
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#5
anning napisał(a):Wzmianka odnośnie TV była tylko przykładem tego w jakich absurdalnych sytuacjach porównuję się do ludzi.
Wiem wiem, tylko w TV jest najwięcej sztuczności i najłatwiej dostrzec, że się różnimy od tego co widzimy, więc od tego chciałem zacząć    :Uśmiecha się:
Odpisz
#6
Sądzę, zę powinnaś poszukać terapii i lekarza. Zwłaszcza aż w takim stanie. Ja rozumiem twój opis i choć teraz moje lęki nie są chyba aż ta silne, to kiedyś były zbliżone - choć nie wiem, czy aż takie...

Niemniej cokolwiek więce byśmy tu nie napisali, zabrzmi pewnie banalnie, sztampowo... Ale może będzie jeszcze lepiej. Tylko osiągnięcie tego na pewno nie będzie łatwe.... więc nei poddaj się po roku albo dwóch.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#7
Właściwie to mogłabym zrobić kopiuj-wklej i założyć wątek o sobie. Każde zdanie, które napisałaś opisuje również mnie. No może w trochę mniej obsesyjny sposób porównuję się do innych. Co nie znaczy, że tego nie robię. Pocieszające jest trochę to, że nie jestem z takimi problemami jedyna, chociaż całe życie tak myślałam. A mam lat więcej od Ciebie, dosyć sporo    :Uśmiecha się puszczając oko: Marne to pocieszenie no ale... Wiem z czym zmagasz się każdego dnia.
Odpisz
#8
Tak, to prawda. Zmagam się z tym każdego dnia i każdy dzień jest dla mnie walką, która naprawdę dużo mnie kosztuje. Z drugiej strony ciężko mi argumentować niechęć do zrobienia czegoś strachem, czuję że to żałosne, a rozmówca tego nie rozumie i jedyne co zazwyczaj słyszę, to że trzeba wziąć się w garść. A to tylko proste w teorii, w praktyce już nie...
Raz jeden zebrałam się na tyle by powiedzieć o swoich obawach, których głównym źródłem prawie na pewno są kompleksy. Powiedziałam rodzinie, mamie, bratu, siostrze, łkając niemalże 2 godziny przy opisywaniu sytuacji. I rozczarowałam się. Jedyne co usłyszałam to, że wymyślam, że mam za mało obowiązków. Więc zaczęłam milczeć. Ale problem nie zniknął. Boję się, że to się nie poprawi i nie poradzę sobie w życiu. Zostanę tak zwaną przysłowiową "dupą wołową".
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#9
Wiesz, ja i tak Cię podziwiam za to, że miałaś na tyle siły by komuś powiedzieć o swoich obawach i przeżyciach. Ja nigdy nikomu o nich nie mówiłam. Dusiłam to zawsze w sobie, przez co było mi jeszcze gorzej. Potem pisałam pamiętnik, ale krótko. Zawsze myślałam, że to co czuję jest wynikiem mojej nieśmiałości i że osoby mnie otaczające nigdy tego nie zrozumieją bo nigdy tego nie odczuły na własnej skórze. Ba, ja myślałam że na świecie nie ma takiej osoby, która czułaby jak ja. Okropne jest takie wyalienowanie.
Na to, że istnieje taka choroba wpadłam dopiero parę dni temu. Trochę mi ulżyło, chociaż z drugiej strony czuję się jeszcze gorzej. Wiem, że powinnam z kimś o tym porozmawiać ale nie mam na to pomysłu. Najbliżsi? Boję się, że stracę w ich oczach. Że się na mnie zawiodą. Nie umiem przyznać się do takich rzeczy. Ja już i tak jestem prawie zerem w swoich oczach, nie chcę aby tak odbierali mnie jeszcze najbliżsi. Psycholog? To mnie dopiero przeraża.
Ale może Tobie uda się z kimś o tym porozmawiać? Twoi rodzice nie stanęli na wysokości zadania i zbagatelizowali sprawę ale może właśnie lekarz?
W moim przypadku jest dokładnie tak, jak napisałaś - każdy dzień jest jak walka. Pełen małych i większych bitew, które kończą się różnym wynikiem. Ale to co daje mi największego kopa to właśnie wygrane takie małe bitwy. I to, że próbuję. Z doświadczenia wiem, że najgorzej jest kiedy zamknę się w domu. Niby omijam te wszystkie stresy ale z dnia na dzień popadam w coraz większy marazm, coraz mniej mi się chce i coraz trudniej cokolwiek zrobić. Niedawno wróciłam do pracy z takiej przerwy. Uwierz mi, że odżyłam. Nie jest cudownie, bo są takie sytuacje, że np. patrzę w telefon i modlę się żeby nie zadzwonił albo przelewam siódme poty żeby zebrać się na rozmowę z przełożonym. Takich sytuacji jest dużo, każdego dnia jakaś się znajdzie. Ale one zmuszają mnie do działania. A to jest chyba najważniejsze bez względu na ilość poniesionych porażek.
Odpisz
#10
Myślę, że dolega mi fobia społeczna. Do ostatniego momentu szukałam innego wytłumaczenia moich problemów, ale teraz nie mam wątpliwości. Nie mam jednak odwagi powiedzieć mamie o swoich podejrzeniach. Dziś po raz kolejny poniosłam porażkę, nie byłam w stanie zamówić pizzy przez telefon poproszona o to przez młodszą siostrę. Męczy mnie to wszystko.
W mojej miejscowości nie ma lekarzy psychologów. Tak więc jakakolwiek konsultacja raczej możliwa nie jest, a nie mogę mamy narażać na koszty dojazdu do innego miejscowości plus opłacenia wizyty.
Pociesza mnie myśl, że nie jestem z tym sama. Ale jestem sama w swoim otoczeniu. I w żaden sposób nie potrafię sobie niestety pomóc    :Uśmiecha się:
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#11
anning napisał(a):Ale jestem sama w swoim otoczeniu. I w żaden sposób nie potrafię sobie niestety pomóc    :Uśmiecha się:
Skąd wiesz, że jesteś sama, może nawet na forum jest ktoś z Twojej miejscowości, sprawdzałaś    :Uśmiecha się: Samemu też można sobie pomóc, zaczynając od bardzo małych rzeczy z którymi mamy problemy aż w końcu dojdziesz do zamawiania pizzy.
Odpisz
#12
Masz rację, nie mam tej pewności    :Uśmiecha się:.
Ale mimo wszystko takie mam odczucie. Zawsze czułam, że jestem "inna". Poziom uświadomienia po prostu ewoluował.
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#13
Wiem coś o tym miałem identyko objawy może bez aż takiego porównywania siebie do innych, ale za to lęki społeczne miałem nie wiem czy nawet nie bardziej rozwinięte.

co tu dużo mędrkować - do psychologa z tym, co do takiego kompleksu dotyczącego wyglądu to proponuje założyć konto na pierwszym lepszym portalu randkowym i wrzucić swoje zdjęcie - gwarantuje że jako przedstawicielka płci piękniejszej przekonasz się że z wyglądem u ciebie nie jest tak źle jak myślałaś    :Wystawia język:
Odpisz
#14
Te portale społecznościowe to wielka pułapka    :Uśmiecha się:. Próbowałam się w ten sposób dowartościować, ale mimo wszystko utrzymuję, że na zdjęciach jestem atrakcyjniejsza niż w rzeczywistości    :Uśmiecha się:.
Kiedy ktoś chciał się ze mną spotkać i był gotów przemierzyć pół Polski to zapalała się w mojej głowie lampka, że tego kogoś rozczaruję, że nie będę tak "fajna" jak fajna się wydawałam. Pod względem aparycji głównie. Więc to nie działa. Nie chcę robić z siebie hipochondryczki. Ale z tego co mówicie moje objawy kwalifikują się do tego, by do psychologa się wybrać.
Przynajmniej wiem na czym stoję.
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#15
Ja mam duży problem, na wiele lat zamknąłem się w sobie w domu, prawie nigdzie nie wychodziłem, całkiem się zalienowałem, nie miałem kontaktu prawie z nikim, choruje przewlekle na chorobę autoimunologiczną, muszę zażywać leki kilka razy dziennie.
Nie pracuje od kilku lat, bo który pracodawca chciałby zatrudnić kogoś który musi sobie robić wiele przerw w pracy?
Nie potrafię nawiązać dłuższych relacji z innymi osobami a może mi się tak wydaje?
Mam przyjaciela, co wydawało mi się niemożliwe, ale mam, wąską grupę osób (jego brata i jego kolegę) z którymi się spotykam raz na miesiąc lub dwa, głównie z nimi gadam na GG lub FB.
Nie jestem pewny siebie, nie mam prawa jazdy ani samochodu.
Mam czasami duże problemy z koncentracją i pamięcią co wiążę się z chorobą.
Chciałbym poznać nowe osoby ale nic na siłę. Może tu na tym forum znajdzie się ktoś podobny do mnie. Lubię dużo rozmawiać na różne tematy.
Odpisz
#16
Twoje problemy z nawiązaniem znajomości na dłużej na pewno wiążą się z uprzedzeniami w związku z chorobą    :Uśmiecha się:. Więc to chyba kwestia oswojenia. Musi się znaleźć ktoś kto zechce Ci poświęcić więcej czasu.
Wiem po sobie, że niestety ludzie w tych czasach są bardzo leniwi...i rzadko kiedy chcą być cierpliwi w relacji z drugim człowiekiem.
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#17
anning napisał(a):Obsesyjnie myślę, że jestem gorsza od wszystkich. Żyję w przekonaniu, że każdy jest lepszy ode mnie. Przyłapuję się na tym, że nawet oglądając durny program w telewizji, nie skupiam się na jego treści, a porównuję siebie z występującymi kobietami. Jestem osobą bardzo zakompleksioną. W liceum zdarzało mi się nie pójść do szkoły, bo wstawałam, patrzyłam na siebie i płakałam.
Mam to samo    :Uśmiecha się: Tak samo ze spotkaniem z osobą poznaną w necie- boję się, że się zawiedzie i nie chodzi tylko o charakter, a głównie o wygląd. Nie jesteś z tym sama    :Uśmiecha się:
you have no idea what I see when I look in the mirror
Odpisz
#18
O tyle jest to pocieszające. Że nie ja jedyna tak mam    :Uśmiecha się:
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#19
Tak wielu nie ma pojęcia co to za choroba, męczę się szybko mam problemy z koncentracją muszę często brać leki, i jestem nerwowy, przężywam to co mi inni mówią.
Odpisz
#20
Ja odnośnie tych sytuacji życiowych typu wchodzenie do instytucji, mijanie innych ludzi mam taką radę: trzeba ćwiczyć. Fobia społeczna, nieśmiałość itp. to głównie właśnie takie jakby ciągłe zmaganie się z rzeczywistością, proste czynności nas stresują, bo boimy się że inni "na nas patrzą", boimy się że upadnie nam widelec jak jemy, boimy się że bilet w autobusie się nam nie skasuje bo coś źle zrobimy itd. A jak ćwiczyć? Cały świat to jeden wielki obszar "ćwiczeń". I tak np. ja kiedyś nie lubiłem tych głupich świateł na przejściu, które nie zmieniają się automatycznie, tylko trzeba przycinać przycisk. Zawsze stresowało mnie to, że trzeba poczekać, a światła wiecznie się zacinają i człowiek stoi jak głupi i nie wie czy czekać dalej, znowu przycisnąć, może coś źle przycisnął a może olać to i przejść na czerwonym. Dlatego ich unikałem i przechodziłem z innej strony. Pomyślałem jednak, że warto jednak zachować się odwrotnie i właśnie umyślnie jak najczęściej przechodzić przez takie przejścia żeby się do nich przyzwyczaić. Tak więc trzeba się wystawiać na sytuacje stresowe do skutku aż przestaną być takie stresowe. Pamiętam jak miałem 18 lat i szedłem włożyć wniosek do UM o wyrobienie dowodu osobistego. Na początku nie bardzo wiedziałem do jakiego pokoju iść, więc po prostu zapytałem się strażnika na parterze gdzie to jest, poszedłem, załatwiłem i wyszedłem zadowolony że chyba pierwszy raz w życiu coś sam od początku do końca załatwiłem   :Wystawia język 2: . Ważne jest robić nawet małe kroczki, byle do przodu, jak przez miesiąc nie możesz wejść do jakieś instytucji, a po miesiącu jednak wejdziesz to już mały krok do przodu, nawet jeśli od razu stamtąd wyjdziesz    :Śmieje się: . Następnym razem już wejdziesz i pogadasz z kimś tę minutę, i tak byle do przodu i ważne żeby po kroku naprzód nie zrobić 2 kroków w tył  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
"To, że galaktyczny podmuch zniszczy cywilizację, to nie jest dostateczny powód - by wybuchać płaczem"
Piotr Rogucki
Odpisz
#21
Tak tylko, ja się stresowałem, teraz jakby po antydepresantach mniej, jakoś inaczej postrzegam świat i ludzi, mam inne podejście, mniej się odzywam, do innych, mam inne myślenie!

Ciekawe jaki będzie efekt po dłuższym okresie stosowania?
Odpisz
#22
Niby tak. Ale to prostsze w teorii niż w praktyce. Czuję się tak jak powiedziałeś, jakbym była ciągle na celowniku, jakby ktoś ciągle patrzył mi na ręce. Czasem nawet stresuje mnie głupie przejście przez pasy, bo ktoś się przecież musi "szanownie dla mnie zatrzymać"    :Uśmiecha się:.
3 miesiące byłam w Anglii. Moja fobia mnie nie opuściła, ale jakoś miałam mniej oporów do wychodzenia do ludzi, do biegania po poważnych urzędach gdzie trzeba było dogadać się i to nie w swoim ojczystym języku. Moje niepowodzenia dotyczące studiów wywarły na mnie niemały wpływ i teraz czuję się jak przestraszony szczeniaczek, którego siłą wypychają z klatki, bo już czas dorosnąć. A ja chcę się wciąż cofać, tyle że nie ma gdzie, bo za mną tylko ściana...[/quote]
"Memoriał do swoich czeluści,
może mało formalny przepuści.
Gdy dotyk elektryczny spada na lędźwia,
niemiłosierny dni ciemnych sędzia."
Odpisz
#23
OutSider zgadzam się z tym co piszesz. Najgorsze jest to odwlekanie, rozmyślanie, analizowanie i co za tym idzie cofanie się w tył z jeszcze większymi lękami. Z doświadczenia mojego wiem, że im szybciej coś zrobię (na zasadzie - niech się dzieje wola boża), tym lepiej mi to wychodzi. Bo nie daj Boże żeby się nie spełnił jakiś mój wcześniejszy plan czy scenariusz - to jest dopiero powód do stresu. A sam fakt, że coś załatwiłam daje mi bezpośrednio takiego kopa, że mogłabym wtedy oblatać wszystkie urzędy hehe. Nie na długo ale jednak... Dlatego staram się aby takich bodźców było jak najwięcej. Tylko to na mnie działa. Co nie znaczy, że jest łatwe    :Uśmiecha się:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wegetacja. Nie wiem co robić dalej Slave 18 1 536 20 Mar 2017, Pon 15:04
Ostatni post: Clint Ruin
  Nie wiem już co zrobić ze swoim życiem. imalone95 8 1 884 09 Sty 2016, Sob 1:20
Ostatni post: karmazynowy książę
  Nie boicie się pisać tu na forum? fobias 27 2 709 03 Wrz 2015, Czw 0:29
Ostatni post: Adric
  Nie wiem co mi jest Zdartydziwny 4 1 144 04 Sie 2015, Wto 9:44
Ostatni post: Wycofany
  Co się zmieniło gdy się dowiedzieliście że macie fobie spo.. excelsior 27 3 372 25 Paź 2014, Sob 10:47
Ostatni post: Matias
  Nie chcę zyć, nie chcę tu być, nie wytrzymam tego. Funia 166 16 875 11 Paź 2014, Sob 17:41
Ostatni post: adasko
  Nigdzie nie czuję się komfortowo Pm Cool Lee 7 1 475 24 Lip 2014, Czw 12:29
Ostatni post: Messy Nessy
  Co ze mną nie tak? Nieśmiałość, fobia...? eewelina 6 2 010 27 Lis 2013, Śro 1:01
Ostatni post: eewelina
  Coś nie tak chyba ze mną jest Dziewczynka 6 3 948 20 Wrz 2013, Pią 16:29
Ostatni post: Emil95
  To sie dzieje naprawde - fobia społeczna czy coś innego ? Fobika 5 2 458 10 Lut 2013, Nie 22:39
Ostatni post: Kris.


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.