- Niewychodzenie z domu
#1
Witam od można powiedzieć paru lat nie wychodze z domu, nie wiem co robić niby czuje się normalnie ale nie umiem rozmawiać z ludźmi po prostu nie czuje siebie. I mam takie pytanie do was bo mieszkam w małej miejscowości,wcześniej mieszkalem juz w większych miastach, obecnie nie pracuje , a ostatnio jak wyszedłem na dwór to popadłem w konflikt po alkoholu i mam rozwaloną przez to głowę- byłem na szyciu. Nie mam wogółe żadnych znajomych , oprocz sąsiada obok który jest w miare normalny i nie pije. Co byście zrobili na moim miejscu - co mam robić czym sie zając - czy wyjazd do innego miasta to dobry pomysł i jak długo nie wychodzicie z domu bo mi jakby się dobrze zebrało to trwa to nawet 3-4 lata...Proszę o pomoc i dobrą radę....
Odpisz
#2
Witam Cię na forum MICTRU.
Po pierwsze, co Twoja rodzina na to? Rodzice, rodzeństwo? Myślę, że przydałaby Ci się wizyta u specjalisty. Wyjazd do miasta też mógłby dobrze zrobic, poszukałbyś jakiejś pracy, poprzebywał między ludźmi. Trochę się oswoił. Może po prostu w Twojej okolicy nie ma żadnej bratniej duszy która nadawałaby na podobnych falach, co Ty?
Ja nie wychodziłam dwa tygodnie, ale jak musiałam już wyjść do sklepu czy coś to trzęsłam się jak galareta   :Smuci się: Psychiatra nie mógł się nadziwić jak mój chłopak nie mógł tego zauważyć bo jak weszłam do niego to byłam cała roztrzęsiona ze strachu, ale to była siła fobii. Mysle, ze u Ciebie tak strasznie nie jest?
Mi pomaga joga, myślę też o medytacji. Ogólnie ćwiczenia fizyczne bardzo poprawiają samopoczucie, zauważyłam to na sobie. Na pewno masz dużo możliwości aby się czymś zająć tylko brakuje Ci motywacji, której z całego serca Ci zycze.
Pozdrawiam
Odpisz
#3
Hej   :Uśmiecha się: Ja siedziałam w domu rok. Może bez przesady, raz na kilka godzin wyszłam, ale bardzo rzadko a równało się to z ogromnym stresem i innymi przygodami. Ale rok z życia mam plecy. Potem poszłam na studia (albo to albo praca, wolałam studia) i to był mój przymus, żeby wychodzić. To też był stres i jest nadal, ale, tak jak pisała Alexandria, należy chyba znaleźć sobie motywację. I to taką stałą, właśnie np praca. Wtedy wiesz, że musisz pójść. Myślę, że powinieneś pomyśleć też o terapii (kolejny powód do wychodzenia z domu). Bo najgorsze to zamknąć się z sobą samym w 4 ścianach, bez pomocy, której potrzebujemy a sami się jedynie hamujemy.
Myślę, że nie powinieneś pić, jeśli tracisz kontrolę i się tłuczesz. Alkohol Ci nie rozwiąże problemów, jedynie przytłumi i zaślepi ogląd jeszcze bardziej (chociaż niektórych chyba otwiera...ale no.). Da złudzenie, że jest ok ale jak miałeś okazję się przekonać, nie jest.
Wyjazd jest dobrym pomysłem, jeśli nie ucieczka, żeby schować się w nowym miejscu, lecz zacząć ŻYĆ w nowym miejscu.
A co z bliskimi właśnie? Z rodziną? Albo ten sąsiad? Może on mógłby też jakoś Ci pomóc? Ja, jeszcze wtedy, za żadne skarby nie wyszłam z domu sama, nie było takiej opcji, jak już, to właśnie ze znajomymi...
Pozdro!
I had a dream.
That I could fly from the highest tree.
I had a dream...
Odpisz
#4
Witajcie! Jeśli chodzi o rodzine to stara mi się pomagać jeżdzą ze mną do psychiatry i dostalem nawet skierowanie na szpital ale mam sobie to przemyśleć i zdecydować sam czy iść , no i nie wiem bo mysle ze w tej chwili najlepsze byloby usamodzielnienie się i pójście w świat, może ta zmiana by mi najbardziej pomogła ale sam nie jestem w 100% pewien no i dlatego chce żebyście mi jakoś pomogli podjąć decyzje co miałbym zrobić??Pozdrawiam i czekam na odpowiedź
Odpisz
#5
Tak zwane pójście w świat to chyba nie jest zbyt dobry pomysł dla kogoś, kto ma tak skrajną fobię, że nie wychodzi z domu przez lata. Komuś może pomóc, ale myślę, że z większości tylko zaszkodzi. Pisząc to, posługuję się swoim przykładem. Ja nie miałam tak, żeby przed wyjazdem, przed względnym usamodzielnieniem się, nie wychodzić z domu. Wychodziłam wtedy kiedy musiałam, choć czułam lęk. Gdy wyjechałam do dużego miasta, oddalonego o kilkaset kilometrów, czułam się strasznie. Nie mogłam się przez długi czas zaklimatyzować, to trwało miesiącami. Miałam wtedy największą depresję dotychczas. Mimo, że nie byłam zupełnie sama, bo miałam wsparcie tzw. bratniej duszy, która mieszkała w pobliżu tego miasta.

Nie zaprzeczam, niektórym wyjazd gdzieś z dala od domu i świadomość, że jest się zdanym na samego siebie, może pomóc 'ogarnąć się', bo po prostu musisz coś zrobić, nie masz wyjścia. Ale jako że fobicy są zazwyczaj osobami, które widzą złe strony wszystkiego, które potrafią jakąś drobnostką czuć się przytłoczone, to, tak jak u mnie (choć i tak nie było ze mną tak najgorzej) może się to zakończyć depresją, przytłoczeniem, nasileniem lęków.
Odpisz
#6
Też mi się tak wydaje, że "samowolka" w Twoim przypadku nie będzie najlepsza. A ze szpitala możesz się (chyba?) w każdej chwili wypisać, jeśli nie jesteś ubezwłasnowolniony i o ile jesteś pełnoletni...
Bo obecnie nie korzystasz z żadnej terapii, nie? Żaden psychoterapeuta, psychiatra? Może warto też o tym pomyśleć, jeśli rodzina by Cię wspierała, plus leki i terapia, może obyłoby się bez szpitala i ucieczki ''w świat'', na taką głęboką wodę.
I had a dream.
That I could fly from the highest tree.
I had a dream...
Odpisz
#7
Powiem wam tak biore leki dokładnie sulpiryd, ale odczuwam pustke w środku , dzisiaj przyszedł sąsiad i zaproponował żebyśmy poszli na taekwondoo ale bałem sie i wstydziłem ze ja taki stary koń i taekwondo , bo mam 26 lat i nie poszedłem , mam pytanko do was a propo szpitala w gostyninie bo tam mam właśnie iść na szpital psychiatryczny i chciałem was zapytać o opinie o tym szpitalu i czy rzeczywiście to dobry pomysł bo matka naciska mnie i mówi zebym poszedł bo to takie wakacje..... a jaka jest wasza opinia???
Odpisz
#8
Nie sądze, żeby pójscie do szpitala w wakacje to dobry pomysł. Jest tam wtedy wyjątkowo nudno, nic się nie dzieje, zwariować idzie. W wakacje lepiej odpocznij, przemyśl to i wtedy zdecyduj.
Odpisz
#9
A może najpierw przemyśl jednak to taekwondo z sąsiadem? Nie dość, że miałbyś powód, żeby wyjść z domu, to jeszcze możliwość żeby rozładować napięcie, więc wartość terapeutyczna z pewnością spora. Jak w czasach liceum zaczęłam chodzić na podobne zajęcia, to bardzo pomogły mojej samoocenie. Zwłaszcza małe lokalne dojo są w tym względzie fajne moim zdaniem, bo to zazwyczaj niewielka, stała i wspierająca się grupa, bez zbędnej spiny i konkurencji, jak to bywa w akademickich ośrodkach sportowych.

I wcale nie jesteś na to za stary, przedział wiekowy w mojej grupie to było 16-35 i jakoś udawało nam się zgrać, a po nas salę zajmowała (wcale nie zaawansowana, raptem jedna osoba miała niebieski pas) grupa z kyokushin , gdzie średnia wieku oscylowała w granicach 40stki.    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#10
Ucieczka dobrze gada    :Uśmiecha się:
Jakiś czas miałem do czynienia z kyokushin i bardzo dobrze to wspominam. Mięśnie czasem bolą ale psychika doładowuje się zawsze.
Odpisz
#11
MICTRU wydaje mi się, że szpital w twoim przypadku jest w ostateczności, ponieważ to nie jest miejsce dla fobików i pewnie czułbyś się jeszcze gorzej gdybyś uświadomił sobie gdzie jesteś (jak wariat), a przynajmniej ja bym się tak czuł. Jeśli chodzi o ten lek, który przyjmujesz to nie jest on przeznaczony do leczenia fobii lub agorafobii i tutaj w ogóle się nie dziwie, że nie czujesz poprawy (oczywiście lekarze zapisują go w niektórych przypadkach ale to zazwyczaj jak inne leki typowe na fobie nie pomagają dla próby. W twoim przypadku sugerowałbym zmianę leku na coś typowego na te objawy które masz, a konkretnie paroksetyna, wenlafaksyna, escitalopram coś z tej grupy i będzie pewnie lepiej, a jak lekarz się nie zgodzi to zmiana lekarza prowadzącego bo kto to widział, aby na fobie społeczną z agorafobią i zapewne zaburzeniami depresyjnymi zapisywać sulpiryd i w dodatku kierować do szpitala no chyba że już przeszedłeś przez te wszystkie leki i nic nie pomagało ?
Odpisz
#12
Cytat:Powiem wam tak biore leki dokładnie sulpiryd
Kto ci to przepisał i w jaką masz diagnozę ? Bo ja rozumiem, że na fobię/depresję można przepisać taki neuroleptyk w małej dawce (presynaptyczna blokada D2 jest na tyle silna a postsynaptyczna na tyle słaba, ze mamy efekt paradoksalny) , ale dziwne jak na początek.
Odpisz
#13
Wielu osobom z lękami psychiatrzy przepisują neuroleptyki w małych dawkach.

Cytat:aby na fobie społeczną z agorafobią i zapewne zaburzeniami depresyjnymi zapisywać sulpiryd
Bo sulpiryd akurat ma działanie przeciwdepresyjne i pobudzające.
Odpisz
#14
Równie dobrze mógł to dostać na zaburzenia psychotyczne dlatego pytam.
Odpisz
#15
broj napisał(a):Wielu osobom z lękami psychiatrzy przepisują neuroleptyki w małych dawkach.

Cytat:aby na fobie społeczną z agorafobią i zapewne zaburzeniami depresyjnymi zapisywać sulpiryd
Bo sulpiryd akurat ma działanie przeciwdepresyjne i pobudzające.

Ale tutaj u kolegi MICTRU przeważa agorafobia i fs, a nie halucynacje z depresją
Odpisz
#16
Ależ nie trzeba mieć halucynacji czy urojeń by stosować neuroleptyki ! Te leki mają szeroki wachlarz zastosowań i bywają skuteczniejsze od antydepresantów i to nawet w depresji...

Jeśli nawet ktoś ma problemy ze snem, to wysoce prawdopodobne, że dostanie jakiś nasenny neuroleptyk niż jakiegoś typowego nasenniacza.
Odpisz
#17
Wiem, że ten lek ma wiele zastosowań, a nawet gastrolodzy go często zapisują lecz nie zgodzę się że jest to dobry lek na fobie. Antydepresyjnie może i tak , a nawet trochę na nerwice, ale taką typową, ponieważ na agorafobie jest prawie bezużyteczny i w pierwszej kolejności powinien dostać typowy antydepresant na takie dolegliwości które ma. W dodatku wyobraź sobie sytuacje gdy ktoś z dalszej rodziny lub znajomy przypadkiem zobaczy jaki lek zażywasz np wpisze sobie w gogle i tutaj nagle szok uważa cię za mega psychola któremu kto wie co może strzelić zaraz do głowy gdy widzi jego zastosowanie. Kuzynka cierpiała na straszne krwawe wrzody i oprócz leków podstawowych gastrolog zapisał jej sulpiryd na lepszą motorykę przewodu pokarmowego i niespodziewanie jakaś jej koleżanka podpatrzyła co zażywa i zaczął się jej koszmar cała klasa z liceum uważały ją za psychola, a ona psychicznie całkowicie zdrowa i miała przesrane dlatego nawet i z takich powodów unikałbym takich leków bez istotnego wskazania medycznego.
Odpisz
#18
W pewnym sensie mam podobny problem. Mieszkam w małej miejscowości kilkanaście km od większego miasta. Wychodzę z domu, ale jedynie w obrębie danego podwórka. Nie mam żadnych kontaktów z nikim z tej okolicy i nie chcę żeby ktokolwiek z nich mnie widział.

Załapałem się na staż w tym miesiącu i prawdopodobnie za parę tygodni przeprowadzę się do dużego miasta, gdzie wynajmę sobie pokój. Wiem, że to swego rodzaju ucieczka, ale nie mam innego wyjścia. Tutaj moja opinia jest zszargana i nie mam ochoty ani możliwości jej odbudować. Muszę po prostu od tego uciec. Nowe środowisko, nowi ludzie u których będę miał czystą kartę - to jest to czego mi trzeba. Rok temu poszedłem do zaocznej szkoły i wydaję mi się, że mam raczej dobre relacje z kolegami. Czy jak widać jest to możliwe.

Niestety jest jeden problem, moja przeszłość ciągnie się za mną jak smród za skunksem i mimo tej przeprowadzki ciężko mi będzie od tego uciec. Bo to miasto znajduje się zaledwie 50-55 km od mojego miejsca zamieszkania. Jedyna nadzieja w tym, że znajdę sobie ten pokój gdzieś na skraju z drugiej strony miasta, być może będzie szansa, iż na co dzień nikogo w dawnych znajomych po prostu nie będę spotykał.

Być może w pewnym sensie pomoże Ci moja historia. Można zacząć nowe życie, jeśli tylko się chce.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#19
Cytat:Antydepresyjnie może i tak , a nawet trochę na nerwice, ale taką typową, ponieważ na agorafobie jest prawie bezużyteczny i w pierwszej kolejności powinien dostać typowy antydepresant na takie dolegliwości które ma.
Niekoniecznie bezużyteczny. Nie bardzo zgadzam się z twoją argumentacją, ale też uważam że w przypadku depresji czy zaburzeń lękowych neuroleptyki powinny być [raczej] na końcu kolejki kiedy inne leki zawiodą. Nawet neuroleptyki nowszej generacji powodują czasem np. dyskinezy czy wiele innych działań niepożądanych dużo poważniejszych niż inne leki.
Odpisz
#20
Co do niewychodzenia z domu, to ja bardzo lubię spacerować po 19:00. gdy robi się ciemno. Czuję wtedy mniejszy lęk.
,,She's such a beautiful girl and she lives in an ugly world,,
Odpisz
#21
(21 Sie 2017, Pon 16:51)Juli napisał(a): Co do niewychodzenia z domu, to ja bardzo lubię spacerować po 19:00. gdy robi się ciemno. Czuję wtedy mniejszy lęk.

Mam podobnie, ale na wieczorne spacery zacząłem wychodzić dopiero parę dni temu. Wcześniej w ogóle nie wychodziłem, jeżeli nie musiałem tj. praca, szkoła...
Ale tak- spacery wieczorem są bardzo fajne, również czuję się mniej zestresowany po zachodzie słońca.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jak długo nie wychodziliście z domu (ankieta) Shiro 28 1 867 20 Cze 2018, Śro 1:48
Ostatni post: Odmieniec
  Siedzenie w domu, a zdrowie fizyczne WeLoveThisGame 26 2 462 21 Gru 2017, Czw 8:25
Ostatni post: melancolie
  Ile nie wychodzice z domu? DuchSmolenska 184 31 000 04 Lip 2017, Wto 20:04
Ostatni post: cichociemna
  Kilka dni w obcym domu... RoseLedger 79 4 130 15 Lip 2016, Pią 8:51
Ostatni post: Grewyd
  Co można ciekawego robić w domu? MICTRU 33 2 648 02 Wrz 2015, Śro 14:45
Ostatni post: Kamelia
  Częściej wychodzicie, czy siedzicie w domu? stokrotka20 128 22 075 23 Sie 2015, Nie 20:12
Ostatni post: Amadeusz89
  Jak długo nie wychodzicie z domu? bongo 19 2 806 04 Paź 2014, Sob 18:10
Ostatni post: Angela


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.