- Nonkonformista w opałach
#1
W tym wątku pragnę zwrócić uwagę na pewne niepokojące zjawisko, jakim jest prześladowanie nonkonformistów. Sama zmagam się z tym problemem dzień w dzień jako że jestem niekwestionowaną nonkonformistką.

Skąd się bierze nonkonformizm?
Nonkonformizm bierze się z refleksji. Z refleksji bierze się wątpliwość. Zanim człowiek zaczyna żyć w sposób refleksyjny, po prostu naśladuje wzorce wpojone przez środowisko. Zinternalizowane normy społeczne (jak się zachowywać, jak mówić, co mówić, jak myśleć, jak się ubierać etc.) są jego punktem odniesienia. Zarówno rozum, jak i sumienie dziedziczy od społeczeństwa.

Przez fazę nonkonformizmu przechodzi w jakimś stopniu większość nastolatków. Oczywiście, nie jest to nonkonformizm w sensie absolutnym. Nastolatek zmienia sobie po prostu środowisko źródłowe. Wkrótce przestaje poważać autorytet „starych”, a zaczyna kierować się tym, czego oczekują od niego grupy rówieśnicze. Później odpowiednio będzie się dostosowywać do np. norm wyznawanych przez swoją grupę światopoglądową, zawodową itd. itp.

Niestety, większość ludzi nie wyrasta z fazy kameleona, a powodem jest potrzeba akceptacji, lęk przed odrzuceniem. Człowiek posiada głęboką potrzebę funkcjonowania w większej całości, chce przynależeć do jakiejś wspólnoty.

Jakie są konsekwencje przyjmowania postawy konformistycznej?
Przede wszystkim brak własnego zdania. Konformista często nawet nie ma odwagi sobie wyrabiać własnego zdania, ponieważ nie wierzy, że jest po temu kompetentny. Jednak wielu konformistów funkcjonuje w rzeczywistości schizofrenicznej. Z jednej strony miewają własne przemyślenia, a z drugiej tłumią je, ponieważ sądzą, że nie opłaca się wychylać. Próbują sobie tłumaczyć, że przecież to pewnie jakieś głupoty im przychodzą do głowy, że przecież skoro tylu inteligentnych, wykształconych ludzi w coś wierzy, to przecież, nie mogą się mylić. Jednak tym elementem, który najbardziej trzyma konformistę w ryzach autorytetu norm społecznych jest lęk przed ostracyzmem.

Nigdy nie zapomnę tych czasów, kiedy po raz pierwszy decydowałam się dzielić jakimiś swoimi przemyśleniami w przestrzeni publicznej. Ten nieprawdopodobny lęk „Co oni sobie o mnie pomyślą”. Absurdalny lęk, bo przecież ci ludzie nawet nie wiedzą, kim jestem. Piszę pod anonimowym Nickiem. Jednak bałam się jak cholera. Bywało, że coś opublikowałam, a potem bałam się przeczytać odpowiedzi. Chyba gdyby nie to, że w morzu hejtu zawsze znalazła się choć jedna osoba, która traktowała mnie serio, to pewnie bym zamknęła się w sobie, w autystycznym świecie, izolując się od wszystkich wokół. Trudno mi było wówczas nie popaść w mizantropię. Piekło to inni, jak mawiał Sartre. Nie będę ukrywać, że w sukurs przyszedł mi też alkohol, ale to po osiągnięciu pełnoletności. W stanie podchmielenia poziom lęku znacznie się obniżał. Czułam się wyluzowana. Mogłam przebrnąć przez bezmiar inwektyw, pogardliwych uwag, pustego śmiechu , a nawet zabrylować ciętą ripostą. I tak regularnie przez lata wystawiając się na pośmiewisko, kształtowałam swój nonkonformizm. Nabywałam pewności siebie, a w tym procesie zdobywałam się nie tylko na coraz to odważniejsze słowa, ale i myśli. Stawałam się coraz bardziej inteligenta. Coraz bardziej mądra.

Dlaczego założyłam ten temat?
Ponieważ jestem przekonana, że wśród moich czytelników jest wiele osób, których ten problem dotyczy. A co najważniejsze, że ten problem można przezwyciężyć. Początki są trudne, bolesne, szczególnie dla osób wrażliwych, refleksyjnych, ale zaręczam, że warto przez ten ogień przejść, bo po drugiej stronie jest coś cudownego. Wolność.

Nonkonformista to osoba wolna. Nie jest chorągiewką, która tak się zachowuje, jak wiatr zawieje. Nonkonformista nie przejmuje się tym, co inni myślą. Co nie znaczy, że nie bierze tych uwag pod rozwagę. Bierze, ale nie daje im się zmanipulować. Zachowuje autonomię myślenia.
Największą bolączką nonkonformisty jest otoczenie przez konformistów. Sposób, w jaki konformiści obchodzą się z nonkonformistami, skutecznie odstrasza innych ludzi od wychylania się. Dlatego ważne jest, żeby nonkonformizmem „zarażać” ludzi wokół. Ośmielać do własnych przemyśleń. I dać im poczucie, że są wystarczającą kompetentni do podejmowania samodzielnych decyzji i snucia autorskich wniosków.

Zachęcam wszystkich do podzielenia się swoimi uwagami na temat konformizmu i nonkonformizmu. Mile widziane opisy własnych doświadczeń w tym zakresie    :Uśmiecha się:
Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów/ Witkacy
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.




PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.