- Obsesja patrzenia
#1
Witam! Przyznam że pierwszy raz zdecydowałam się napisać na forum takiego typu. A robię to gdyż nie mogę znaleźć zupełnie nic w internecie na temat mojego problemu :? A mianowicie odczuwam ciągłą obsesje czyjegoś wzroku... to tak jakbym miała jakieś dziwnie rozszerzone pole widzenia, jak już gdzieś usiądę, to wiem że dana osoba/y czuje że kontem oka dostrzegam co robi, wiem że i ona się krępuje, a jak już spojrze się prosto w oczy to niewiem zupelnie co zrobic, jaka mimike przybrac.. Jeśli juz z kims rozmawiam nie mam aż takiego problemu, najgorzej gdy bros siedzi daleko i nie mam mozliwosci nic powiedziec, albo gdy ktos siedzi bardzo blisko bez wzgledu czy osoba ta jest znajoma czy nie, nie wytrzymuje juz siedzenia w tramwaju czy na zajeciach.. to jest koszmar, staram sie patrzec w jedno miejsce, ale tak jakby widze wszystko inne i to jest krepujace.. niewiem czy ktos mnie wgl zrozumial, ma ktos podobny problem?
Odpisz
#2
Tak. Dlatego już od sporego czasu w autobusie zawsze siadam za kabiną kierowcy lub stoję z przodu a w SKMce zwykle nie wchodzę w ogóle do przedziału. Zawsze jak patrzę tak jak Ty głównie kątem oka mam wrażenie, że każdy obserwuje mnie. Ciężko mi też gdzieś podziać wzrok a jak czyiś napotkam to szybki unik    :Smuci się bardzo:
Stay away from my vodka
Odpisz
#3
oo myślałam że ja jestem tylko takim dziwakiem;/ też tak zawsze robie w autobusie   :Uśmiecha się szeroko: nie wytrzymalabym tych spojrzen jak próbuje znalezc miejsce i schowac bagaz, ale martwi mnie sytuacja jak jestem w tramwaju, albo jak siedze w miejscu gdzie jest duzo osob, zaczelam czuc, ze ludzie odczuwaja bardzo moje zdezorientowanie i ich to bardzo krępuje, ostatnio 1 babka nawet zmienila miejsce siedzenia, żeby siedsiec tylem do mnie.. po tym jak rzucilam jej kilka lekliwych spojrzen   :Smuci się: w sumie mnie to uscieszylo, bo nie siedziala chociaz naprzeciwko mnie. Ogólnie to odczuwam taki przymus że musze sprawdzic kto gdzie jest, co robi, czy zwraca na mnie uwage a jak juz dojdzie do spotkania spojrzen to przymuje jak to nazywam taką "kamienną twarz" i wgl nawet jakbym sie chciala usmiechnac to bym nie mogla, nawet wzrok dzieci wprawia mnie w zaklopotanie, juz nie mowiac o plci przeciwnej   :Smuci się: na zajeciach tez w sumie nie jest lepiej.. moze sie ktos orientuje czy jest wgl jakis sposob aby zminimalizowac te objawy? bo unikac tak wszystkiego do konca życia nie jest fajnie;/ Misio 1990 zawsze tak miales?, robiles cos z tym?
Odpisz
#4
kiedys tak mialem. teraz sie sobie troche dziwie ze moglem tak to odczuwac wszystko bardzo
Zbiór poradników psychologicznych dotyczących m.in. wychodzenia z nieśmiałości, fobii, depresji (i innych problemów), a także redukcji stresu, psychologii emocji i szczęścia...

http://chomikuj.pl/reparare/PSYCHOTERAPI...+poradniki HASŁO: fobia
---------------------------------------------------------------------------------
----> ZBIÓR NAJBARDZIEJ PRZYDATNYCH TEMATÓW
---------------------------------------------------------------------------------
----> Instrukcja obsługi nowego forum
---------------------------------------------------------------------------------
----> Zostań DONATOREM - wesprzyj utrzymanie forum!
---------------------------------------------------------------------------------
----> Pomagaj innym - nowa ranga Pomagacza
---------------------------------------------------------------------------------
----> Testy psychologiczne
Odpisz
#5
Wydaje mi się, że ma to związek z natężeniem fobii... kiedyś tak nie miałem a przynajmniej nie AŻ tak. Teraz się leczę ogólnie na fobię i myślę, że na to to też będzie rozwiązanie.
Stay away from my vodka
Odpisz
#6
czesc, mam podobny problem i fajnie ze o tym piszecie bo rowniez myslalem ze jestem odosobniony    :Uśmiecha się: tak wiec w miejscach gdzie obok mnie siedza, stoja ludzie to skupiam sie na kims i katem oka jakby go kontroluje, w sensie prowadze taka gre ze niby sie nie skupiam na nim ze jestem zajety soba a tak naprawde ta osoba czuje moj wzrok na sobie, czuje ze cos jest nie tak, chociaz to w sumie moje domysly, raczej jedynie ja odbieram ze te osoby czuja sie niekomfortowo w tej sytuacji. Wczoraj bylem w kinie z kumplem on siedzial po prawej po lewej bylo jedno miejsce wolne i pozniej babka z facetem, ktora obserwowalem katem oka, no i wlasnie czulem ze ona sie troche denerwuje cos jakis sie drapala czy cos zreszta ja podobnie tez nie czulem sie komfortowo w zwiazku z tym ciezko bylo mi sie skupic na filmie czy zrelaksowac. I takich przykladow mam wiele czy w autobusie, w klubie, na koncercie, co ciekawe na studiach czy w liceuam tego nie mialem, bo nawyk ten jak sadze wyksztalcil mi sie w podstawowce gdzie bylem bardzo niesmiala stojaca z boku osoba ktora jakby starala sie ukryc. Fobii spolecznej nie mam, jedynie ten nieswiadomy nawyk dosyc mocno utrudnia mi zycie.
Odpisz
#7
Wyczytałam gdzieś że nasz układ wzrokowy zmienia się pod wpływem negatywnych emocji, u mnie to akurat prawda niedawno znowu do mnie powróciły wszystkie zaburzenia nerwicowe. Co ciekawe, w chwilach kiedy na prawde jestem zrelaksowana albo odstresowana objawy słabną, jeszcze dobrze mi robi jak się na czyms mocno skupie. Tylko pytanie jak to fachowo nazwać? bo mi niestety lekarze nie wierzą w te moje dolegliwosci, dodam ze mialam robiony test na zaburzenia psychotyczne i wyszedł negatywny więc halucynacje odpadają. Michał32 a Tobie się poprawia pod wpływem czegoś? mówiłeś o tym komuś? Też mam podobne doswiadczenia ze szkoły ;/ [/u]
Odpisz
#8
ja staram się nie siadać w autobusie/tramwaju na miejscach, które są naprzeciwko siebie, żeby uniknąć jakiejś osoby na tym drugim siedzeniu. jeszcze jak miejsce jest przy oknie, to ok, mogę się gapić przez okno, ale jak miejsce jest na zewnątrz, to juz chyba tylko pozostaje gapić się w podłogę    :Uśmiecha się puszczając oko: ogólnie to lubię obserwować ludzi i czasem tak mam, że jak już na kogoś spojrzę, to mam ochotę długo się tej osobie przypatrywać, analizować szczegółowo czyjś wygląd (co ktoś może błędnie odebrać np. że mi się podoba    :Wystawia język: a czasem ktoś jest tak intrygująco nieurodziwy albo zwyczajny, że nie mogę oderwać wzroku    :Uśmiecha się szeroko: ) zwykle to trwa dopóki ta osoba na mnie nie spojrzy, wtedy zawstydzona odwracam wzrok i już raczej więcej na tą osobę nie patrzę
fucked up sailor on a sunken ship to nowhere
Odpisz
#9
Czyli cwana z ukrycia    :Uśmiecha się: Miałem tak i czasami mam nadal, a najbardziej mi to doskwiera w autobusie kiedy ktoś siedzi po drugiej stronie obok to mam wrażenie że mnie obserwuje i nie wiem co mam zrobić ze wzrokiem, wtedy najczęściej patrzę się przed siebie na drogę albo w szybę.Teraz jest zimno więc mogę siedzieć z kapturem na głowie i się maskować
Odpisz
#10
Ha-ha boże mam to samo........... Kiedy jestem na palarni w pracy albo nie wiem ktoś siedzi obok mnie to mam wrażenie kątem oka, że ta osoba mnie obserwuje. Najgorzej jest gdy siadam w autobusie na przeciwko wszystkich to patrze zesrany w szybe albo gram na telefonie, bo mam wraznie, ze kazdy na mnie patrzy. Ah..
Odpisz
#11
To i tak jesteś kozak, bo ja w ogóle nie siadam naprzeciwko ludzi, wole stać. Ostatnio często w ogóle nie jestem w stanie jechać autobusem w dzień. Staram się jeździć w nocy - niestety w moim mieście jest teraz mnóstwo studentów w nocnych autobusach i tak naprawdę nie da się odbyć podroży komfortowo. Moim marzeniem jest prawo jazdy, ale obawiam się, ze będę przez cały czas kursu zażywał ogromne ilości benzo. A ja już ledwo ciągnę, boli mnie pod prawym żebrem    :Smuci się:
Odpisz
#12
Czasami na szczęście udaje mi się to opanować i jest git ale jak mam jakiś nazwę to atak to robię się otumaniony i podejrzliwy tak jakby coś mną sterowało.Pomaga tylko wyjście w miejsce bez ludzi i ochłonięcie nie wspominając już o takich jazdach że może akurat ktoś mnie obserwuje z ukrycia
Odpisz
#13
Nie mam takich lęków w autobusach i tramwajach jak te które tu opisujecie, z wyjątkiem gdy: a) byłbym obserwowany przez wygadaną grupę studenciaków czy innych "cool ziomków", b) osoba obserwuje mnie wyjątkowo uporczywie (a miałem takie przypadki - kontakt wzrokowy z moją osobą długi jak z obrazem w muzeum albo zwierzęciem w zoo, i to poirytowanie pomieszane z zazdrością, tzn. "cholera, czego się gapisz?" z "też chciałbym tak umieć").
[Obrazek: DarthVade_ssphxhp.jpg]
Odpisz
#14
Nie wiem jak logicznie to wytłumaczyć, bo to jest po prostu głupie i nie ma na to wyjaśnienia.. Jedziesz sobie w busie, ale twój mózg mówi Ci, że ktoś Cię obserwuje ha-ha paranoja nei wiem czy to wynik jakieś choroby paranoidalnej czy po prostu niskiej samooceny i przykrych doświadczeń z przeszłosci? Mnie ogólnie sam fakt patrzenia w oczy wyprowadza z równowagi i dziwnie się zachowuje, ale juz jest lepiej bo "lecze się" przy dziewczynie która nie ma pojęcia co mi dolega (jestem dobrym aktorem). Ona widzi mnie jako pewnego siebie przystojnego typa którym nie wątpliwie jestem, ale w pracy czy gdziekolwiek indziej gdy jestem sam popadam poprostu w paranoje i czuje, ze inni na mnie patrzą i najchętniej to bym się po prostu ukrył bo wtedy potrafie robić wszystko bez stresu etc. Powiedzcie mi tylko czy wy też radzicie sobie z fobią etc paleniem papierosów ? W ogóle coraz częsciej przypomina mi się praprzyczyna moich dolegliwości mianowicie wszystko zaczeło się od terapii biorezonansowej (anty nikotynowej) 3 miesiące pozniej już bilo mi na mózg. Pozdrawiam wszystkich
Odpisz
#15
Nie paliłem, nie palę i nie będę palić. Ale ciekawi mnie ilu wśród fobików palaczy (nie pamiętam czy był taki temat).
[Obrazek: DarthVade_ssphxhp.jpg]
Odpisz
#16
fajnie ze piszecie, bo wiadomo ze nie jest sie odosobnionym w swoim nietypowym zaburzeniu    :Uśmiecha się puszczając oko: w sumie ostatnio dawno tu nie zagladalem a szkoda bo widze wiele postow. pytalas sie martyyy19 czy mi sie poprawia, czy o tym komus mowilem. Wiesz co trudnio powiedziec czy mi sie poprawia czy po prostu nie ma zbyt czesto okolicznosci takich zeby to patrzenie katem oka sie pojawilo, bo raczej nie jezdze autobusem, a w klubie jak ostatnio bylem to tez tego nie mialem (no ale bylem troche wypity), sam nie wiem, w kazdym razie chodze systematycznie na silownie od miesiaca i tez tam nie mam tak zebym katem oka innych obserwowal. tam raczej mam problem z nawiazaniem jakichs relacji z innymi bo wiekszosc tam sie jakos zna, wita, zartuje ja poki co nie wchodze w zadne relacje    :Uśmiecha się puszczając oko: robie swoje, ale mysle ze moze mi to troche pomagac.
wlasnie nigdy o tym nikomu nie mowilem bo wyadaje mi sie to takie wstydliwe ze ktos sobie pomysli ze jestem "jakis psychiczny", ale napisalem niedawno maila do poradni psyhoterapii w moim miescie gdzie wlasnie napisalem ze mam problem z obserwowanie ludzi katem oka i odpisali ze tak, ze zajmuja sie tym. poki co zabraklo mi troche motywacji zeby tam zadzwonic ale mysle ze na dniach sie tam zamelduje, chociaz to nielatwe bo trzeba sie przyznac przed soba i innymi - terapeutka, czy jakas tam sekretarka, ze ma sie jakies zaburzenie. to chyba szczegolnie trudne dla mezczyzn, dla ktorych wzorzec spoleczny jest taki ze maja byc silni, twardzi, stabilni itp. mysle ze ogolnie kobietom latwiej leczyc sie z fobii czy zaburzen ze wzgledu na konotacje spoleczne i tez ze sa bardziej wylewne, wiecej mowia    :Uśmiecha się puszczając oko:
Pozatym zaczalem niedawno czytac ksiazke "terapia leku spolecznego" ktora udostepnil BlankAvatar na chomiku i tu podziekowania dla niego. takze mysle ze jestem na dobrej drodze, lepiej pozno niz wcale    :Uśmiecha się puszczając oko: pozdro
Odpisz
#17
W takim razie i ja się przyznam "_ mam tak od bardzo dawna, od dzieciństwa praktycznie. Ale dopiero od wczoraj zaczynam zdawać sobie sprawę że to skutki fobii, do tej pory gdzy starałam się jakoś wyleczyć z trzęsących dłoni i wrażliwości to słyszałam od lekarzy że taka moja uroda... nawet nie macie pojęcia jak jest mi lżej gdy trafiłam tutaj i czytam że nie jestem sama na tym świecie.
Jestem uwięziona w lękach swoich...
Odpisz
#18
U mnie podobnie, wydaje mi się że "każdy" na mnie patrzy... ale jaka jest prawda?
Większość ludzi na mnie nie patrzy... trzeba to sobie udowadniać powoli rozglądając się to przynosi od razu ulgę, gdy zobaczysz że większość osób na ciebie nie zwraca uwagi, a w gruncie rzeczy to ma cie w dup*e bo nie jesteś jakąś sławną gwiazdą    :Uśmiecha się:

Zanim zrobiłem terapie Richardsa sam to jakoś lepiej lub gorzej robiłem hehe
Czasem też pomaga mi to: że gdy siedziałem np. w autobusie zupełnie przypadkiem patrze jak jakiś koleś wchodzi i kasuje bilet... i myślę "k...a, kogo to obchodzi ze ten gość kasuje bilet, nikt na to nie zwraca uwagi to śmieszne!    :Uśmiecha się:"

Wiec może to tez jakiś sposób spojrzeć na kogoś innego i jak my o nim myślimy.
Dajmy na to pracujesz w sklepie i widzisz jak ktoś podchodzi prosi o kole, czerwieni się i widać że trochę się denerwuje? Przejął byś się tym i myślał o tym człowieku przez cały dzień, czy nawet nie zwróciłbyś na to uwagi wykonując swoją prace dalej jak robot?    :Wystawia język:

Albo na to samo wpadłem jak zobaczyłem jakaś plamę czy dziurę na spodniach kolegii... czy mnie to tak bardzo przeraża i czekam tylko żeby przeszukać go całego i znaleźć u niego plamę i go wyśmiać... no absurd    :Wystawia język:

Ja mam problem gdy ktoś lub ja kogoś złapie na spojrzeniu w oczy na ulicy zwłaszcza obcego... wtedy skacze mi lęk choć teraz już jest łatwiej po terapii, ale to chyba nr. 1 u mnie    :Uśmiecha się:
Nie wiem kiedyś w domu miałem taki obraz z damą jakąś, wiadomo że z obrazu widać że patrzy na ciebie pod każdym kątem gdziekolwiek stoisz i chyba sie bałem tego obrazu... moze od tego mi uraz został nie wiem choć wydaje sie to głupie    :Wystawia język:

Zresztą po co komu patrzeć w oczy? chyba nie musimy tego robić?    :Uśmiecha się puszczając oko:
"This is end of side A, please turn tape over and continue on side B" xD
Odpisz
#19
Wy chociaż możecie pracować,mnie strach tak paraliżuje,że nie jestem w stanie nigdzie pracować,mam męża ,który pracuje a ja czuję się jak pasożyt    :Smuci się bardzo:
Odpisz
#20
No ja tam nie mam ani pracy ani żony    :Wystawia język:
Nie przejmuj się to nie twoja wina w końcu... przecież gdyby nie ten lęk to byś pracowała, a to nie twoja wina że czujesz lęk    :Uśmiecha się:
Nie win się za coś za co nie ponosisz winy, to tak jakby ktoś bez nóg winił by się że nie może chodzić do sklepu... bądz dla siebie wyrozumiała.
"This is end of side A, please turn tape over and continue on side B" xD
Odpisz
#21
Dziękuję,takie wypowiedzi są ukojeniem dla mnie
Odpisz
#22
Też często mam takie dziwne domysły, wystarczy że ktoś idzie z naprzeciwka, a automatycznie włącza się lęk. Z tym, że mi przy tym towarzyszą natrętne myśli przekonujące mnie, że ta osoba na pewno uważa, że jestem zła/dziwna/brzydka/głupia, jednym słowem NIE TAKA, JAKA POWINNAM BYĆ.
To się dzieje, kiedy jestem sama.
Jeśli idę z osobą, która wiem, że chociaż częściowo mnie akceptuje, nie czuję się taka zła. Stresuję się, bo mam wdrukowane, że zawsze robię coś nie tak, ale nie obawiam się wtedy zbliżających się obcych osób.

Myślałam o tym sporo i doszłam do wniosku, że moje fobiczne zachowanie pasuje idealnie do poglądów mojej matki na mój temat, jakie nie omieszkała mi od młodości wykładać. Często wypominała mi, że powinnam być bardziej podobna do niej, że jestem zła i nikt mnie nie polubi. A dla niej akceptacja innych i szeroooookie grono znajomych do zabawy to Jedyna Słuszna Miara Człowieczeństwa. Więc, wychodzi z tego, nie spełniałam wymagań własnej matki. Stąd brak akceptacji siebie i lęk w obecności obcych - bardzo chcę, żeby mnie akceptowali, bo przestanę być wtedy złą osobą, ale wiem, że jestem zła, więc mnie nie polubią.
Pętla zamknięta.

Być może trywialne, ale może akurat komuś taka przykładowa analiza się przyda.
- A co z twoim wewnętrznym krytykiem?
- Odszedł. Czuł się ignorowany. :Cebulak - Zadowolony 2:



Great things never came from comfort zones.
Odpisz
#23
Przez większość życia, bardzo często patrzałem na ludzi z pogardą. To tylko takie patrzenie. Naprawdę do większości osobników nie miałem złych intencji. Od jakiegoś czasu zaczynam się znacznie więcej uśmiechać do ludzi, głównie do kobiet. Bardzo lubię patrzeć na kobiety. Piękny widok.
Odpisz
#24
Największym problemem dla mnie jest gdy spojrzę na kogoś i akurat ta osoba też na mnie patrzy, w oka mgnieniu wybucha we mnie pożar, poza tym czuję, jakby ktoś z bicza strzelił mi w plecy. Zawał.
A kiedy po prostu czuję, że ktoś mnie obserwuje, to za nic nie potrafię podnieść wzroku. Pamiętam jak kiedyś czekałam w poczekalni autobusowej, usiadło naprzeciwko mnie dwóch chłopaków, chyba z 40 min gapiłam się w książkę, a milimetry przed sobą czułam jakby mur szklany, jak w klatce jakiejś. Unieruchomienie.
Straszne doświadczenie.
Odpisz
#25
Milczek, jak czujesz się obserwowana i myślisz, że ktoś Cię specjalnie, z premedytacją obserwuje, jak gdyby Cię śledził, czy coś, to spójrz na zegarek, i jak ta osoba zrobi to samo, to znak, że jesteś obserwowana.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.