- Odrzucenie
#1
Opiszę krótko moją historię, może ktoś z Was znajdzie rozwiązanie

Wszystko rozpoczęło się w 2006 roku kiedy poszedłem do gimnazjum. Z początku może nie było kolorowo, ale było dobrze. Wszystko zaczęło się jakoś pod koniec pierwszego semestru. Do klasy przyszła nowa dziewczyna. Znałem ją jakiś czas i nie mieliśmy dobrych kontaktów. Ona stała się klasową pięknością a ja kozłem ofiarnym. Wszyscy ze mnie się naśmiewali, szykanowali mnie. Często wyzywali mnie od najgorszych, przyklejali jakieś durne karteczki. Miałem paru znajomych ale oni byli tylko gdy nikt nas nie widział. Zawsze ukrywali to że się ze mną zadają. To bolało najbardziej. Wstydzili się mnie. Gdy tylko wyszedłem na miasto zawsze kogoś spotykałem i było to samo.Kiedy tylko mnie zobaczyli zaraz pojawiał się głośny śmiech, wyzwiska i różne kawały. Wszystko trwa do dzisiaj. Nie wiem już co mam robić, prawie w ogóle nie wychodzę z domu. Siedzę tylko zamknięty w pokoju. Znajomi kompletnie się ode mnie odwrócili i również zaczęli mi dogryzać. Nie wiem już co mam robić...
Odpisz
#2
Trudna sytuacja. Może jeżeli to realne zmieniłbyś miejsce zamieszkania np. wyjazd na studia, wiem, ze niesie się wtedy ze sobą swoją zniszczoną samoocene ale przynajmniej
zostawiasz za sobą truciznę, która ją niszczy i mozesz zacząć coś robić żeby ją poprawić.

Dodam na marną pociechę, ze ze mną też wszyscy jeżeli rozmawiają to tylko wtedy gdy nikt inny tego nie widzi.
Odpisz
#3
idioci a nie ludzie i znajomi. krew zalewa jak sie coś takiego czyta; zachowja sie jak bezmózgie zwierzeta, które boją się, ze jak sie wyłamią, to sami staną się obiektem kpin. pisałam czy nie, niewazne, bardzo bardzo bardzo! zgadzam sie z tym, co pratchett napisał "Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników." ... smieja się a sami są słabi.

jw, jeśli znadziesz taką możliwość to uciekaj wcześniej uswiadamiajac sobie, co to za "ludzie"
Odpisz
#4
Odrzucenie to najlepszy motywator.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#5
Tak, do zostania fobikiem. A moze wyznajesz tę mądrą teorię, że zasadnicza służba wojskowa zamiast do samobójstwa pchnęłaby statystycznego fobika do zostania super-maczo, któty pod koniec dwuletniej służby, już w randze kaprala, jak rasowy trep znęcałby się nad kotami i robił im z rozkoszą kręcenie wora?    :Wystawia język:

Nie wiem, do czego to ma być motywator, to odrzucenie.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#6
Daje ci powód do zmian. Co mają do tego trepy to nie wiem : /.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#7
Oboje macie rację, tylko główną rolę odgrywa tu charakter takiego osobnika co z odrzuceniem się spotkał.
Można odrzucenie odebrać jako "nie chcą mnie, ale ja im jeszcze pokarzę co tracą, do roboty" albo "nie chcą mnie, może mają rację, że jestem beznadziejny".
Tak czy siak, myślę, że takie jawne odrzucenie bez względu na charakter mocno na nas się odbije.
Odpisz
#8
No widzisz, i tu możemy wrócić do definicji normalności (YEEEEEAAAAAAH!). Człowiek ma zakodowany mechanizm stawiania się nad resztą, dążenia do celu, budowania prosperity. Przejawia wtedy zdrową zazdrość, która każe mu pracować nad sobą, by wyprzedzić innych. Nabywając negatywne wzorce lub mając pecha w postaci zaburzonej chemii wybieramy z kolei działania destruktywne - i dla siebie, i dla otoczenia.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#9
Innymi słowy ''co Cię nie zabije to Cie wzmocni'' tak?
A teraz to ja wwalę fobię:
Dla większości fobików obce są słowa ''walka'', rywalizacja'' bo nawet nie ma chęci albo w ogóle konkurencji, patrząc jednostkowo bo globalnie mamy cały świat obok siebie.
Odpisz
#10
Cytat:Innymi słowy ''co Cię nie zabije to Cie wzmocni'' tak?
Za daleko, odrzucenie z reguły nie jest grożącym śmiercią kataklizmem. Stąd też wzdrygnąłem się widząc ten tekst o trepach.

edit: chyba że to odrzucenie przeszczepu, ŁOHOHOHOHO.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#11
Dla autora tematu to chyba jest osobisty kataklizm, ale to już niech się on sam wypowie.
Podsumowanie by nie spamować wyżej wymienionej osobie:
Ty uważasz, że odrzucenie motywuje.
Zasa odrzucenie wprawi w depresje.
A ja sam nie wiem, musiałbym to przeżyć.
Odpisz
#12
Mogę jeszcze dodać, że coś, co można podpiąć pod odrzucenie, było dla mnie ważnym punktem zwrotnym. W zasadzie to do tamtego momentu przyjmowałem kopniaki od losu z pokorą. Później stwierdziłem, że trzeba się ruszyć i kanurwiać węgorza. Odkopałem zalążki swych pozytywnych cech, wreszcie mogąc dać im upust.
TERAZ ZALEWA MNIE DEPRESJA, WIĘC WSZYSTKO MI JEDNO XD
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#13
No mnie odrzucenie nie wzmocniło...
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#14
Mnie z jednej strony odrzucenie wprawiło w złość i depresję, a z drugiej napełniło chęcią zemsty? na tych co robili ze mnie idiotę. Dzięki temu z dnia na dzień staję się wobec nich coraz bardziej chamskim dupkiem. Niby to nie doprowadzi do wzrostu liczby znajomości i szacunku wobec mnie, ale będąc miłym, pomocnym gościem też nic nie osiągnąłem.
Odpisz
#15
Spokojnie, Clint po prostu przeszedł terapię (pranie mózgu?) (no dobra, albo pokazuje swoje prawdziwe ja, głęboko skrywane pod płaszczykiem fobii) - i powolutku kroczy w kierunku przeciwnego bieguna, ze skrajności przechodząc w skrajność. Będzie głosił coraz więcej oklepanych frazesów i coraz mocniej gardził ludźmi z fobią i problemami, coraz wyraźniej akcentując, jak bardzo problemy owe są idiotyczne, abstrakcyjne i wydumane w oczach zdrowego, przebojowego człowieka, radą zaś NA WSZYSTKO stanie "wzięcie się w garść, nie myślenie tak wiele i rozwój masy mięśniowej". Co najważniejsze, fascynacja i skupienie się jedynie na psychologii ewolucyjnej będzie rosło. Widać to również tutaj, gdy autorowi wątku, który słowem nie informuje, czy miał wcześniej fobię, w jakim stopniu rzeczywiście odstawał od reszty i co to była za reszta, bez zastanowienia pisze de facto, ze coś z nim musi być nie tak. Odrzucają piotrkaxxx z jakiegoś powodu, jest ofiarą, ciotą, frajerem, dziwakiem, bucem itp - powinien sie zmieniać, a odrzucenie powinno mu to zwyczajnie, jeśliby myślał, jak zdrowy, normalny człowiek, uświadomić. Poinformować o tym, jak ból informuje o rozwijającym się stanie zapalnym. Nic ponadto, proste jak drut zbrojeniowy.

Cóż, to jasne, że można by się zastanowić, na ile każdy z fobików faktycznie był z powodów obiektywnych, okołofobicznych i, przede wszystkim, zupełnie niezwiązanych z nieśmiałością, dziwakiem dla swojego otoczenia. Początkowy okres bycia dziwakiem byłby też pewnie dobrym czasem na zastanowienie się, kto tym dziwakiem każdego z fobików uczynił, i na zmianę tego stanu. Tylko coś się we mnie buntuje, gdy ktoś pisze o wieloletnim odrzuceniu i sporym już emocjonalnym problemie z tego powodu, a ktoś inny wali zdaniem pojedynczym z ulotki motywacyjnej dla menedżerów "jak nie kupują twoich bułek, to sygnał, że coś sie dzieje". Ale to charakterystyczne dla większości terapeutów, więc pewnie Clint po prostu uczy się od nich.

A może to jest normalność? Cóż, szkoda tylko, zę normalne rady dotyczące odrzucenia, te czasem rzucane zdawkowo przez bliskich, raczej nikomu z nas życia nie naprostowały.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#16
Można wiedzieć co bierzesz?
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#17
Zas zadziwiasz mnie, energiczna przemowa, i to nie jest sarkazm.

A może nikt z nas nie ma racji i jednocześnie wszyscy ją mamy? Jeżeli dla Ciebie odrzucenie jest dołujące to ok, to jesteś Ty, Twoje życie, Twoja teraźniejszość, może tak każdy powinien o swojej dup*e pomyśleć od czasu do czasu a nie tylko obcą każdy chce ulepszać. Szukamy tego serum na wszystkie problemy i nic, może go nie ma publicznie bo każdy ma go w sobie prywatnie.
I jak ktoś daje nam radę która nam nie pasuje to może powinniśmy powiedzieć ''ok, cieszę się, że Ci to pomogło ale czuję, że to nie dla mnie'' a nie teksty ''co to jest, bzdury, oszczerstwa''.

Taka zabawa w kto ma rację i przekrzykiwanie się o nią jest nic nie wnoszącym bezsensem.
Poszukajcie punktów wspólnych a nie same różnice, sami sobie tworzymy problemy i to są pierdoły, bezwartościowe śmieci którymi zapychamy głowę.

Wydaje mi się, że to jest mimowolna forma ucieczki, odwracanie kota ogonem, by jeden duży problem zakryć kilkoma małymi i już wszyscy weseli bo nie mamy dużego zmartwienia tylko zlepek kredytów spłacanych na raty.

Tylko pamiętajcie o odsetkach.
Odpisz
#18
Ja rozumiem, że Clint myśli, co myśli, ale to, w jaki sposób prezentuje te myśli, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#19
Ja zaś popieram w całości ostatnią wypowiedź Zasa.
Normal is not the norm.
Odpisz
#20
Cytat:Ja zaś popieram w całości ostatnią wypowiedź Zasa.
Która się rozkłada w każdym zdaniu, aż nie ma siły cytować.

Cytat:Ja rozumiem, że Clint myśli, co myśli, ale to, w jaki sposób prezentuje te myśli, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Bo? Przygotuj się, bo jak już w końcu wyjdziesz na dwór, to uderzy nieporównywalnie mocniej.

(ostatnie zdanie już można podciągnąć pod kąśliwość, ale wcześniej przemawia z niektórych zwyczajny buldup)

Walicie, walicie, a nadal konkretów brak, dlatego coraz mi weselej. W kółko tylko:
Cytat:A może nikt z nas nie ma racji i jednocześnie wszyscy ją mamy?
Masz ode mnie Jobla z filozofii.
Nie na tym polega dyskusja, relacje międzyludzkie. Trudno mówić o racji czy poglądzie, gdy ktoś na wszystkie zagadnienia odpowiada "whatever". Przynajmniej ustaliłem sobie w miarę sensowną metodologię, w odpowiedzi słyszę tylko, żem burak, bo nie głaszczę biedaczków po główkach.

Cytat:I jak ktoś daje nam radę która nam nie pasuje to może powinniśmy powiedzieć ''ok, cieszę się, że Ci to pomogło ale czuję, że to nie dla mnie'' a nie teksty ''co to jest, bzdury, oszczerstwa''.
Jestem prosty i wolę mówić prosto, bez ogródek. Mimo że trudno mi przychodzi znoszenie krytyki, to zawsze wolałem być mniej lub bardziej rzeczowo na tych forach przez kogoś wytknięty, niż czytać zalew przeprosin za to, że się żyje. To ciutkę bardziej rozwijające, kto jak kto, ale pan samorealizujący się indywidualista powienien to wiedzieć.
Ale ten, wiesz za jakie bzdury się dostało. Nie będę rozpływał się z miłością nad tekstami o złym społeczeństwie, które ma usprawiedliwiać odcięcie się.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#21
Clint Ruin napisał(a):Bo?
Bo Twoje wypowiedzi są kpiące i agresywne.
Clint Ruin napisał(a):Przygotuj się, bo jak już w końcu wyjdziesz na dwór, to uderzy nieporównywalnie mocniej.
Rozumiem, a Ty chcesz nam tutaj prowadzić terapię, tak?
Aha, gdybyś nie wiedział, to ja wychodzę na dwór. Czasami nawet dość daleko.
Clint Ruin napisał(a):Walicie, walicie, a nadal konkretów brak, dlatego coraz mi weselej.
Jeśli tak, to pięknie o Tobie świadczy.
Clint Ruin napisał(a):Przynajmniej ustaliłem sobie w miarę sensowną metodologię, w odpowiedzi słyszę tylko, żem burak, bo nie głaszczę biedaczków po główkach.
O tyle jesteś burakiem, bo kpisz sobie z innych, jakby u Ciebie było tak wspaniale. A jakoś nie przypominam sobie, by w opowieściach z terapii była mowa tylko o "ostatnich szlifach". No, ale być może w dwa-trzy miesiące wszystko się zmieniło i teraz jesteś niczym nowo narodzony. Skoro jesteś tak dobry, to zdawaj egzamin na coacha, a potem zbieraj grubą kasę!
Clint Ruin napisał(a):Jestem prosty i wolę mówić prosto, bez ogródek.
A może po prostu znalazłeś sobie świetny pretekst do szyderstwa?
Clint Ruin napisał(a):To ciutkę bardziej rozwijające
Z doświadczenia wiem, że krytyka sama w sobie, jeśli nie jest konstruktywna, wcale nie musi mieć pozytywnych skutków. Wręcz przeciwnie.
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#22
Każdy z was ma po części rację. Z początku chciałem się odegrać, pokazać że jestem "lepszy", inny niż taki za jakiego mnie biorą. Niestety nie udało się i z czasem odpuściłem. To wszystko trwa już ponad 7 lat. Zastanawiam się już poważnie nad wizytą u jakiegoś specjalisty. Sam na pewno sobie z tym nie poradzę. Potem pozostanie chyba już tylko zmiana miasta. Nie chcę dalej mieszkać w otoczeniu ich wszystkich.
Odpisz
#23
Ty sie ratuj i uciekaj z tamtad...nie wiem -zmien szkole.
Czlowiek uwarunkowany jest od urodzenia do checi przynaleznosci do grupy. Jest to bardzo niebezpieczne z tad np przesladowania rasowe, niewolnictwo w Stanach Zjednoczonych lub obozy smierci w Polsce.
Skwituje to tym, ze ubolewam, ze czlowiek nie uksztaltowal sie do postrzegania wszystkich ludzi jako grupy. Mam nadzieje, ze w toku ewolucji to sie zmieni...
Jak na razie Ty uciekaj z tamtad bo z grupa nie wygrasz ona zadzi sie swoim prawem.
Judas dobrze napisal...widac, ze szuka prawdy.
Odpisz
#24
Co prawda powierzchownie przeczytałam ten wątek, ale poco co się jeszcze tutaj przekomarzać? Ja uważam, że taka sytuacja po części motywuje ale w dorosłym życiu. Bo powoli zaczynamy poznawać miejsca gdzie szukać pomocy, ale w wieku szkolnym nie jest to łatwie jeżeli nie ma sie przy sobie wplywowych zaufanych osób, które są z nami blisko.

Ja takie odrzucenie przeżywam już od 1 kl podstawówki. Z dnia na dzień, z miesiaca na miesiac, z roku na rok było coraz gorzej. Nic się nie zmienia. Mialam lęki nerwicowe przed snem. Ciągle sie budziłam drżałam, dygotałam i serce mi walilo jabym miala dostać zawału. Kardiolog mi pomógł i w sumie prawie mi przeszło. Ciągle czułam się gorsza, wyśmiewana, okropnie wyzwywana. Czasami próbowałam sie śmiać z siebie samej. ale zaszła sytuacja tak nie do zniesienia, że w pewnym momencie przekroczyło to najwieksze granice. Ile można słuchać wyzywania wysmiewania się z czyjegoś banalnego niefartu. To tak jak stać nad kims i go zaczepiać wkurwiać non stop .Miarka sie przebrała. Miałam ochote uciec z domku podczas wycieczki, umrzeć. Drzwi były zamknięte wiec się banalnie ''ukrylam'' na schodach. Wszyscy mnie szukali a ja płakałam. Od tamtej pory wiedzialam, że bedzie tylko gorzej. Moją sytuację pogorszył fakt że wyprowadziłam się na przedmiescia w wieku 8 lat. Miałam 1 po dłuższym czasie 3 koleżanki. Moje problemy w szkole gimnazjalnej się powiększały i powielały. Byłam poniżana wszędzie. Na korytarzu szkolnyym, w klasie, w autobusie. W szkole średniej to samo , Gdy trafiałam do nowej szkoly zawsze bylo ok a po roku wszystko sie psuło. Musiałąm grupowe prace robić sama przez co nienadążałam ich robić.W liceum O mało nie zostałam "uwalona" z przedmiotu mimo że w poprzednim sem. miałam prawie same 5. Wszyscy sie powoli ode mnie odwracali. Teraz zamierzam odważyc się na pójście do psychologa. Boję się że odeśle mnie do psychiatry i bede miala zólte papiery.. a tak wgl psychiatra w moim miessie jest chyba tylko prywatny. Z resztą wstyd jeśli ktoś zobaczyłby gdzie przychodze. Mam dość życia. Teraz na studiach siedze sama. 2 kumpele z którymi jeszcze rok temu imprezowałam odwracają sie ode mnie. Znów prace grupowe robię sama. Boję sie odezwać bo nie chcę sie osmieszyć. Jak chcę spróbować to trzęse sie jak galareta i mówie tylko wtedy kiedy muszę i nie wiem czy nie umiem sie wysłowić czy to poprostu powoduje strach. Co mam robić. Studiów zaocznych zostal mi rok. Dodam ze studiuję w swoim miescie. Zaluję , żę na nie poszlam Nie mam pracy, boję sie jej. Czuje, ze jestem głupia, ze nic mi nie wychodzi. Wszystko robie długo(prace do napisania, prezentacje) i sprawia mi to problem. Jestem wrażliwa i łatwo mnie urazic. W jednej z pracy wyzywanoo mnie przez tel i sie popłakałam, nie umialam sobie poradzic z komputerem (praca w kelnerstwie) paroma stołami, zamóieniami i wydawaniem pieniedzy (kasy nie obsługiwałam) i stwierdziłam, ze nie chce tam pracować. Jedyne dobre co mnie spotkało w życiu to mój chlopak, z którym często się kłócę. Jak uważacie co mogę zrobić w tym przypadku? Nie mam się kogo poradzić. Moja mam chyba nigdy nie widziala problemu, unikala go, nie wiem nawet czy wie o tej sytuacji na wycieczce. Jestem sama z tym problemem tak naprawde.    :Smuci się bardzo:( Sory za chaos w wypowiedzi, ale takie słowa zawsze piszę i mówię pod wpływem dosyć silnych emocji. :'(
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.