- Padaczka
#1
Tak, dobrze wszyscy widzicie. Mam chorobę św. Walentego (co za durna nazwa...).

Pozwolicie, że trochę sobie pobiadolę w tym miejscu?


Omawiane choróbsko mam od niedawna, bardzo niedawna. Jego pierwsze natarcie odczułem w listopadzie ubiegłego roku. Pewnego pięknego, pochmurnego dnia wstałem wcześnie rano. Było to tuż przed ósmą, dla mnie jeszcze noc, ale co z tego, musiałem przecież pójść w celu załatwienia pewnej sprawy. Szedłem normalni, dość szybko osiedlową drogą (na osiedlu, które jest częścią dzielnicy leżącej prawie na skraju miasta). Niewiele osób wokół, cisza, spokój, tylko ja niewyspany. Nagle, bez jakichkolwiek zapowiedzi, urwał mi się film. Ale nie trwało to długo, raptem niecałą sekundę. Było jakby cyknięcie przełącznika odpowiedzialnego za włączanie i wyłączanie świadomości. Ta niecała sekunda skończyła się, gdy moja twarz była kilkanaście centymetrów od podłoża. Nie zdążyłem zareagować (może przez niewyspanie? A może przez oszołomienie wywołane utratą przytomności?), gruchnąłem jak kłoda. Poczułem, jak niektóre części twarzy trą o żwir jak o papier ścierny. Osłabiony wstałem. Czując ból i dziwne uczucie dotyku na brodzie, dotknąłem ją ręką. Spojrzałem na dłoń, była prawie cała w świeżutkiej krwi. Przerażony i zdezorientowany postanowiłem jak najprędzej wrócić do domu (obym nie spotkał po drodze kogokolwiek!) i opatrzyć rany. Szedłem dość szybko, próbując jednocześnie zatamować krwotok za pomocą rękawa swojego polarka. Po kilku chwilach rękaw był cały mokry i brązowy od plam po krwi. Chciałem jak najprędzej znaleźć się w domu. Nie doszedłem, znów urwał mi się film. Tym razem jednak trwało to znacznie dłużej. Ocknąłem się w karetce. Po dojechaniu do szpitala usadowiono mnie na marnej jakości wózeczku (pierwszy raz pojeździłem sobie na wózku inwalidzkim!    :Uśmiecha się szeroko:) i wożono od sali do sali. Nie pamiętam gdzie dokładnie byłem, co mi robiono, ile czasu to zajęło. Po ataku padaczki zawsze jest się oszołomionym na tyle, że kontakt z rzeczywistością jest fatalny. Pamiętam tylko, że zrobiono mi prześwietlenie. Bolał mnie lewy bark. I, jak się okazało, lewy obojczyk został złamany z drobnym przemieszczeniem. Po założeniu gipsu i jakichś formalnościach, wypuszczono mnie. Razem z dwiema osobami mi towarzyszącymi wróciłem do domu taksówką. Kierowca na mój widok przestraszył się i spytał, czy zostałem pobity. Po powrocie chyba obejrzałem się w lustrze. Zresztą to nieistotne. Zobaczyłem po prostu, co stało się z moją powłoką. Wspomniany złamany obojczyk, mocno stłuczone kolana (nadal mają one drobne rumieńce, ale wcześniej zamiast nich była czerwono-fioletowa miazga), rozdarte w miejscach kolan spodnie (do wyrzucenia), rany tłuczone twarzy (broda, środek nosa i tuż nad lewym okiem). Blizny po tych ranach mam do teraz, nie wiem co z nimi zrobić, skonsultuję to jeszcze z dermatolożką.

Ale to nie koniec. Kilka tygodni później, też o rannej porze, zadzwonił mój kolega. Zaspany odebrałem pogadałem, szybko skończyłem ze względu na zmęczenie ciągłym leżeniem z lewą ręką w gipsie. Tylko odłożyłem telefon, postanowiłem się znowu położyć i... urwał mi się film. Przytomność odzyskałem akurat wtedy, gdy do mieszkania wchodzili sanitariusze. I znów jazda do szpitala (tym razem innego), problemy z kontaktowaniem (ależ ja głupoty gadałem!) i jazda na wózku inwalidzkim (juuupi!    :Uśmiecha się szeroko:). W tym zasranym szpitalu spędziłem trochę ponad pół doby (dosłownie!) czekając na kolejnych lekarzy, którzy mnie obejrzą. Chirurg szczękowy chciał założyć mi szwy na śluzówkę jamy ustnej, na co się nie zgodziłem (nakłuwanie? Szwy? O nie, nie, nie!). Powróciłem do domu taksówką, tym razem w towarzystwie jednej osoby. Na miejscu okazało się, że w czasie ataku padaczki rzucałem się bardzo, piana z pyska leciała, a przez szczękościsk pokropiłem ścianę własną krwią, uszkodziłem sobie śluzówkę, oraz naruszyłem dolne zęby (jedynki i dwójki były strasznie poluzowane). Z tym ostatnim musiałem się wybrać do chirurga szczękowego. Zrobiono mi prześwietlenie zębów i okazało się, że zęby nie zostały uszkodzone (ufffff...), ale tylko poluzowane w dziąsłach. Związano, skrępowano mi je za pomocą specjalnego drutu (jeżu, jak bolało to wtykanie metalu między zęby...   :Smutny:), po czym otrzymałem polecenie, by nie jeść twardych pokarmów, przez które zęby mogłyby się złamać i/lub wypaść.

W tym czasie zrobiono mi badanie głowy, moja neurolożka powiedziała, że mam padaczkę. Przepisała mi lek o nazwie Depakine Chrono 300, który od tamtego czasu łykam dwa razy dziennie. Następne tygodnie to zwykłe, męczące leżenie z gipsem (posługiwanie się komputerem za pomocą jednej ręki jest doprawdy frapujące!). Przy prześwietleniu barku wyszło na jaw, że ze złamania z lekkim przemieszczeniem zrobiło się złamanie ze sporym przemieszczeniem. Ortopeda trochę pomyślał, po czym powiedział, że na razie zostawiamy tak jak jest, operacja być może nie będzie potrzebna, gdyż obie części kości mogą się ze sobą jeszcze ładnie złączyć. Natomiast zęby bardzo dobrze się zregenerowały, w połowie sierpnia usunięto mi odrutowanie (znowu bolało, aż mi łzy napłynęły do oczu. Czułem, jakby mi te wszystkie zęby żywcem wyrywano    :Płacze:). A wracając do złamania: co kilka tygodni zdarza się mocny, tępy, jakby reumatyczny ból lewego ramienia. Nie jest okropny, ale przeszkadza.

Od tamtej pory (to już prawie rok!) nie miałem ataku. O dziwo nie czuję się aż tak źle z powodu ciężaru, jaki sprawia mi moje brzemię.



Zdołał to ktoś przeczytać?   :Uśmiecha się 2:
Przepraszam, że tak dużo. Nie wiem dlaczego naszła mnie ochota na wyżalenie się.
Odpisz
#2
Ja. Nie wiem jak Cię pocieszyć, w każdym razie przeczytałem.
Cieszę się, że coś napisałeś, bo też jest mi teraz źle.    :Płacze: Tzn. bez związku z tym co napisałaś. Było i jest, trochę będzie i raczej przejdzie.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#3
Przeczytalam
Padaczka ma bardzo wiele twarzy.Nieslychanie wiele.To moze byc zwykle kilku sekundowe zapatrzenie sie w jeden punkt.Drzenie kacikow ust , kciuka wystepujace po przeciwleglej stronie ciala niz czesc mozgu na ktorym sa wyladowania.Te objawy moga z czasem przejsc w napady toniczno-kloniczne.
Ty masz napady grand mal. Ja padaczke skroniowa.Moje objawy to kilkusekundowe widzenie twarzy ludzkich nadmiernie duzych lub malych.Czasami tez odleglosc miedzy mna a dana osoba jest przeze mnie postrzegana w ten sam sposob, jest ona nadmiernie bliska lub duza.Drzenia, leki.Najgorsze, ze te leki powstaja od organicznego uszkodzenia mozgu i najpierw musze wyleczyc sie farmaceutykami.Jest to trudne gdyz nie widze efektow , ostatnio nawet moj lekarz stwierdzil ze moje eeg sugeruje,ze nie biore zadnych lekow.Narazie mam lamitrin, convulex(to depakina tylko convulex jest delikatniejszy na zoladek i bez przedluzonego dzialania).No i clonazepam.Przyszlam do niego cala drzaca, wystraszona, czekalam przed gabinetem i znowu narastala panika.Stwierdzilam ,ze on widzial juz i nie takie przypadki dlatego juz sie nie balam, chcialam tylko uslyszec jego glos bo tylko on mnie rozumie.Ide do szpitala 11.11 na kompleksowe badania.Ja wierze ,ze bylo by mnie stac na wiele w zyciu.Ja bylam bardzo przebojowa, uzdolniona a teraz? wrak czlowieka. Zgodzisz sie ze mna? Ach..,nawet nie wiem z czym
Nie doczytalam nicka.
gg 7963803
Odpisz
#4
Napad padaczkowy - skutek gwałtownych wyładowań bioelektrycznych
grupy komórek nerwowych, które aktywują określone układy strukturalno-czynnościowe mózgu, czego objawem jest zaburzenie ich czynności[1]. Napad padaczkowy może przyjmować różne formy u różnych ludzi[2] - od tzw. małych napadów (petit mal), polegających na krótkim zaniku świadomości (np. nieruchome wpatrywanie się w jeden punkt), aż po napady grand mal, czyli tzw. duże (np. toniczno-kloniczne), w czasie których często występuje utrata przytomności, drgawki, ślinotok, szczękościsk, czasem szybkie ruchy gałek ocznych (podobnie jak w fazie snu REM - rapid eye movement) czy chwilowy bezdech.

Możemy wyróżnić wiele rodzajów napadów padaczkowych:

Napady częściowe - napady w czasie których wyładowania ograniczają się, przynajmniej początkowo, jedynie do ogniska padaczkowego:
Napady częściowe z objawami prostymi - napady, w czasie których chory najczęściej pozostaje przytomny. Ze względu na obszar wyładowań i ich rozmar, wyróżnić można:
Napady ruchowe - zaburzenia ruchu, mowy, czasem drgania kończyn ciała, bądź kącika ust
Napady częściowe ruchowe proste - inaczej napady Jacksona. Najczęściej zaczynają się rytmicznym drganiem kciuka, palca wskazującego, kącika ust, bądź palucha po przeciwnej stronie ciała w stosunku do umiejscowienia ogniska. (gdyż prawa półkula mózgu odpowiada za lewą stronę ciała i na odwrót)
Napady zmysłowe - polegające na rozmaitych doznaniach słuchowych, wzrokowych, węchowych, czuciowych bądź smakowych. Mają one zwykle dość charakterystyczny i stereotypowy przebieg:
Napady czuciowe proste - drętwienie bądź mrowienie różnych części ciała. Tego rodzaju napady często przechodzą w napady częściowo ruchowe proste (Jacksona), bądź w drgawki uogólnione.
Napady mieszane - napady, w których występują objawy więcej niż dwóch rodzajów wymienionych powyżej
Napady częściowe z objawami złożonymi - inaczej skroniowe. Występują zaburzenia świadomości, czasem tylko częściowe. Dzielimy je na:
Napady intelektualne - doznania marzeniowe, podobne do snu, z poczuciem czegoś znanego - czegoś, co już się wydarzyło - bądź zupełnie odwrotnie - znane choremu sytuacje czy otoczenie wydają mu się zupełnie obce
Napady z zaburzeniami psychosensorycznymi - zaburzenia wzroku, słuchu, orientacji przestrzennej
Napady z zaburzeniami psychoruchowymi - automatyczne wykonywanie pewnych czynności (np. odruch żucia, szukanie czegoś)
Napady mieszane - napady, w których występują objawy więcej niż dwóch rodzajów wymienionych powyżej
Napady częściowe złożone - efekt wyładowań w płacie skroniowym mózgu (stąd inna nazwa: padaczka skroniowa) - czasowe upośledzenie zmysłów węchu, smaku, wzroku bądź słuchu. Może występować zjawisko Déjà vu, nierzadko na tle silnych, emocjonalnych doznań z przeszłości. Tego rodzaju napady czasem przechodzą w drgawki uogólnione.
Napady częściowe, wtórnie uogólnione - następują na skutek rozszerzenia obszaru wyładowań do całego mózgu. Występuje utrata świadomości oraz drgawki, najczęściej o charakterze toniczno-klonicznym. Napady częściowe często poprzedzają napady uogólnione, których chory jednak nie zawsze jest w stanie zauważyć.
Napady pierwotnie uogólnione - napady, w których nie da się dokładnie zlokalizować ogniska padaczkowego (bez umiejscowionego początku). Zawsze przebiegają z utratą świadomości, ponieważ wyładowania bioelektryczne obejmują od razu cały mózg.
Napady nieświadomości - krótkotrwały (od kilku do kilkunastu sekund) zanik świadomości, czasem drganie powiek, chwilowe sztywnienie ciała. Rzadko i generalnie tylko przy pełnym pęcherzu zdarza się mimowolne oddanie moczu przez chorego. Występowanie i przetrwanie tego rodzaju napadów z okresu dzieciństwa sygnalizuje, iż w przyszłości mogą pojawić się napady o charakterze toniczno-klonicznym.
Napady masywne - miokloniczne - nagłe i silne skurcze symetrycznych grup mięśni ciała.
Napady kloniczne - uogólnione drgawki całego ciała
Napady toniczne - silny skurcz mięśni całego ciała, trwający zwykle od kilku, do kilkunastu sekund
Napady toniczno - kloniczne - inaczej napady duże (tzw. grand mal). Objawiają się przez utratę świadomości/przytomności, skurcz mięśni ciała, czasem ślinotok. Na początku tej fazy chory wydaje czasem nieartykułowany głos lub krzyk, wywołany przedzieraniem się wypieranego z klatki piersiowej powietrza przez krtań zamkniętą napiętymi więzadłami, tzw. strunami głosowymi. Krzyk ten jest nieświadomy. Czasem zdarza się, że w wyniku szczękościsku chory przygryza sobie język. Osoba mająca tego rodzaju napad szybko sinieje, ponieważ ogromny wysiłek mięśni pochłania większość tlenu krążącego we krwi. Z czasem objawy ustępują i pojawia się ciężki, chrapliwy oddech. Czas trwania takiego ataku to około 3 minuty. Po tym czasie, chory najczęściej zasypia i budzi się po kilku (bądź kilkunastu) minutach - jako ostatnie pamięta wydarzenie, które miało miejsce tuż przed atakiem, po którym występuje pewne uczucie (z relacji chorych osób - bardzo niewygodne, kłopotliwe - tu cytat "to takie dziwne uczucie") luki w pamięci - stąd w większości przypadków po wstępnym odzyskaniu świadomości chory pyta o to, co się właściwie stało.
Napady atoniczne - nagły zanik napięcia mięśniowego. Czas trwania tego typu napadów jest bardzo krótki i nierzadko chorzy wstają zaraz po upadku na ziemię
Napady akinetyczne - polegają na krótkotrwałym zahamowaniu zdolności ruchowych
Napady jednostronne/przeważnie jednostronne/seryjne. - najczęściej napady drgawkowe, ograniczone do jednej strony ciała, czasem pojawiające się na nich naprzemiennie.
Napad przygodny - napad, który wystąpił tylko raz. Najczęściej jest to napad o charakterze uogólnionego napadu toniczno-klonicznego (tzw. dużego), wywołanego przez przypadkowy czynnik, taki jak: nadużycie alkoholu, nagłe zmiany hormonalne czy brak snu. Taki napad nie jest podstawą do rozpoznania padaczki
gg 7963803
Odpisz
#5
Wymienilam moje najbardziej zauwazalne ,wystepujace na co dzien symptomy. Jest ich wiele....I nie tylko ich doswiadczam.Zreszta przeczytaj.
Oczywiscie to bylo podsumowanie mojej wlasnej wypowiedzi.
gg 7963803
Odpisz
#6
Sarenka.
używaj przycisku edytuj i nie pisz postu pod postem chwilę później
Odpisz
#7
no coz tez zaliczam sie do tej grupy padaczkowej....moze tak nie za bardzo ale tak   :Uśmiecha się szeroko:
mam zaburzenia oddechu w czasie snu i z tego co wyczytalem to chyba nalezy do wypowiedzi Sarenki    :Uśmiecha się:
na poczatku jak sie rano budzilem czulem jakby cisnienie w plucach bylo bardzo wzmozone i jakby powietrze z nich nie wylatywalo.....taki uciskanie pluc grrrr
wkoncu zajerjestorwalem swoj oddech podczas spania i faktycznie w jakims momencie oddech nagle zanikl....nie ma kill    :Wystawia język: jednak po kilku sekundach znow wrocil....nawet sie tego nie czuje blee kto by pomyslal ze nie oddycha
jak narazie bylem tylko raz u lekarza z czego ten nic mi nie przepisal dal tylko skierowanie do szpitala ale nadal sie zbieram....
wiem wiem ze to wazne zeby pojsc jak najszybcjiej    :Wystawia język:
Odpisz
#8
No, wydaje mi się Stresowany, że to są lęki, to uczucie w klatce i ten chwilowy bezdech.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#9
Witam

U mnie jest podejrzenie o padaczkę skroniową. Jakie u siebie zauważyłam objawy?
Na samym początku były to:
- Nagła, mocna senność
- dziwny smak w ustach
- dej-vi - bardzo często w ciągu jednego dnia
- zanik pamięci
- mimowolne ruchu, głowy, rąk oraz mimika twarzy
Zdarzały się również takie momenty, że np. siedziałam w nagle w pewnym momencie opadła mi sama głowa do przodu, można to porównać do nagłego wręcz osłabienia mięśni.

Czy to są typowe waszym zdanie objawy padaczki skroniowej?
Oczywiście występuję bardzo mocne bóle głowy w okolicy skroni, ciemieniuchy oraz czoła, do tego sekundowe mocne ukłucia w tych miejscach.
Odpisz
#10
Padaczki nie mam, ale muszę brać karbamazepinę. Bo mogę dostać ataku w sytuacji absty. Po odstawieniu benzo, których nadużywałam brałam przez 2 lata i to w ogromnych ilościach. Tak prawdę mówiąc to nie udało mi się odstawić do końca.    :Smuci się: padaczka, nieciekawa sprawa.
Approaching!
Odpisz
#11
Witam w klubie.10 lat temu miałam ataki epilepsji.Zabrali mnie do szpitala.Zaczęłam się leczyć.Też brałam depakine na początku.Od kiedy brałam leki ataki ustały.    :Uśmiecha się: Pozdrawiam
Odpisz
#12
ja dwa razy miałam napady,toniczo-kloniczne(nie wiedziałam że tak to się nazywa),coś okropnego,oby już nigdy więcej.Działo się ze mną to co Sarenka,podała w tym artykule o napadach padaczkowych,biore Tegretol,by zapobiegać tym napadom,jak na razie pomaga.
Basia
Odpisz
#13
Cześć ja sama niewiem czy mam padaczkę czy to jednak nie padaczka.EEG miałam robione 2 razy wychodzi źle:fale napadowe iflicowe i fale wolne.
Nie mam książkowych objawów padaczki,ja mam napadowe zawroty głowy i napady padania ze świadomością lub bez.
Brałam też tegretol(karbamazepinę)i było jeszcze gorzej.Miałam wszystkie możliwe działania niepożądane...
Skonsultowałam się z neurologiem(który twierdzi że to padaczka) i psychiatrą(jego diagnoza to napady psychogenne)i na razie biorę tylko alventę.
Jeżeli pomoże to znaczy że to nie padaczka.Jeżeli nie zacznę brac inny lek.
"Czasem gdy wszystko
oddala się w głęboki sen
Przychodzi przebudzenie
a reszta jest prawdą"
— Jim Morrison
Odpisz
#14
Mój mąż miał 2 ataki w ciągu 3 miesięcy jesteśmy w trakcie diagnozowania. Jesteśmy dopiero rok po ślubie, bardzo się o niego boję, do tego stopnia, że mam obsesję i wydzwaniam do niego ciągle. Piszę tu, nie ukrywam ponieważ, szukam wsparcia i pocieszenia...    :Smuci się:
Odpisz
#15
Stresowany napisał(a):no coz tez zaliczam sie do tej grupy padaczkowej....moze tak nie za bardzo ale tak   :Uśmiecha się szeroko:
mam zaburzenia oddechu w czasie snu i z tego co wyczytalem to chyba nalezy do wypowiedzi Sarenki    :Uśmiecha się:
na poczatku jak sie rano budzilem czulem jakby cisnienie w plucach bylo bardzo wzmozone i jakby powietrze z nich nie wylatywalo.....taki uciskanie pluc grrrr
wkoncu zajerjestorwalem swoj oddech podczas spania i faktycznie w jakims momencie oddech nagle zanikl....nie ma kill    :Wystawia język: jednak po kilku sekundach znow wrocil....nawet sie tego nie czuje blee kto by pomyslal ze nie oddycha
jak narazie bylem tylko raz u lekarza z czego ten nic mi nie przepisal dal tylko skierowanie do szpitala ale nadal sie zbieram....
wiem wiem ze to wazne zeby pojsc jak najszybcjiej    :Wystawia język:
jest coś takiego jak bezdech senny -> http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%...B3dsennego

Słuchajcie, a po jakim leku poprawiło wam się najbardziej EEG?
Odpisz
#16
Padaczka?
Cóż po raz pierwszy napadu toniczno-klonicznego dostałam 11 lat temu...
Z badań wynika wyraźnie, że choruję na epilepsję od 25 lat, czyli urodziłam się z tym..
Nie nabyłam jej wiekowo, nie mam "chorych" komóreczek...Nie jest wynikiem "przypadku".
Nikt przede mną w rodzinie nie okazywał neurologicznych schorzeń. Jestem pierwsza.
Podobno.
Dlaczego podobno, bo rodzaj padaczki jaki mi przypisują lekarze, jest genetycznie przekazywany po przodkach   :Uśmiecha się szeroko:...fajna historia co nie?
Początkowo, do pierwszego ataku toniczno-klonicznego, nie bardzo mi przeszkadzała ta moja padaczka-wtedy jeszcze nie stwierdzona...Miałam kilku ułamko-sekundowe wyłączanie się, ale nie częstrze niż dwa razy w ciągu tygodnia. Coś niczym ciarki   :Uśmiecha się szeroko:...nie przeszkadzało za bardzo. Nawet trenowałam karate-kochałam to swoją drogą...
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam, że nie pamiętam poranka ponieważ miałam atak padaczki, cóż...lekko mówiąc wpadłam w depresję...
Ryczałam, nikogo nie słuchałam...Taka była moja świadomość na temat tej choroby...
"Przecież nie piję alkoholu, ćwiczę codziennie jak mogę to mieć?!Mamusiu ratuj   :Smuci się:... "
Od tego dnia minęło 11 lat. Przez pierwsze 6 choroba zbytnio mi nie przeszkadzała. Brałam (do teraz biorę) Depakine Chrono 500. Początkowo dwie dziennie teraz już 4 ale różnie bywało...raz mniej raz więcej...   :Uśmiecha się:
Od 5 lat choroba nade mną wygrywa. Ataki mam częste, ale jeszcze nie tak bardzo jak inni (niektórzy mają kilka dziennie   :Smuci się:)...Z dwa razy w tygodniu. Codzienne bóle głowy   :Smuci się:....mocne słabe, różnie...
Codzienne poranne zaniki pamięci, drętwienie lewej dłoni. Całkowity zanik owulacji   :Smuci się:
I ...
I żadnych badań   :Smuci się: ...kilka skierowań do szpitala, ale nie ma zagrożenia życia, więc nic ze mną nie robią...
Więc dopóki żyjecie, bierzecie leki, dopóki dokucza Wam tylko <albo aż> napady....
jest dobrze....dopóki stan się nie pogarsza...
Pozdrawiam
Odpisz
#17
witam, moja mama ma padaczke.. jak byla jeszcze dzieckiem miala zapalenie opon mozgowych, byc moze od tego moze padaczka sie udzielac.. ostatnio miala dwa ataki w ciagu jednego dnia, zrobila sie cala sina, miala drgawki, slinotok, przy czym oddala mocz, zadzwonilam po karetke pojechalismy do szpitala zrobili jakies badania i powiedzieli ze ma isc do lekarza, po powrocie do domu, znowu dostala atak to ja znowu na karetke, zawiezli ja do szpitala do wroclawia, lezala tam 5 dni, przepisali jej lek convulex 1x tylko na noc, po tyg 2x1, juz wziela 2 razy i dzisiaj w nocy miala ataka, nie tak silny ale miala drgawki.. co o tym myslicie ?
po jakim czasie ten lek zacznie dzialac, ze w ogole nie bedzie miala tych napadow ? strasznie sie boje
Odpisz
#18
Cześć mam pytanie na wikipedii przeczytalam takie cos o padaczce " Napady nieświadomości - krótkotrwały (od kilku do kilkunastu sekund) zanik świadomości, czasem drganie powiek, chwilowe sztywnienie ciała. Rzadko i generalnie tylko przy pełnym pęcherzu zdarza się mimowolne oddanie moczu przez chorego. Występowanie i przetrwanie tego rodzaju napadów z okresu dzieciństwa sygnalizuje, iż w przyszłości mogą pojawić się napady o charakterze toniczno-klonicznym. " Czy to moze byc prawda ja chorowalam 4lata na padaczke ale juz od 2004 roku nie mam zadnych napadow bylam u neurologa jak tylko zemdlalam ale wychodzily mi dobrze badania. Tylko nie wiem czy moze tak byc ze w przyszlosci bede miala te ciezsze napady. Prosze o odpowiedz.
Odpisz
#19
A ja mam tak..

Mam dokładnie to co TroPtyN czyli słownie najgorszy typ padaczki, a zarówno dla mnie jak i dla chyba wszystkich innych posiadających ten syf oczywiste jest to, że rozmowa o ALKOHOLU przy PADACZCE to zbrodnia. Moja krótka historia:

Pierwszy atak: 6 lat temu
drugi: pół roku później
Depakine 500 + Lamitrin rano i wieczór

od tej pory nic się nie dzieje i od czasu do czasu wypijam piwko czy dwa mimo iż lekarz mówi, że to jak próba samobójcza. Rozpocząłem niedawno studia, trzeba pić i nikt mi nie wmówi, że w innym wypadku zostanę zaakceptowany. W LO nie piłem i nie zostałem, był to dla mnie najgorszy okres w moim życiu. To straszne, że tak to wygląda (nie pijesz - dziwoląg). Zmiana środowiska, byłem na jednej imprezie już na studiach, zaryzykowałem, wypiłem 3 piwa i trochę wódki. Bez napadu 8-) . Ludzie mnie polubili, co więcej jestem na takim kierunku, że 95% to dziewczyny i najwyraźniej skutecznie gram już na 2 fronty    :Uśmiecha się:. PRZEŁAMAŁEM się już w wielu sprawach, których nie mogłem opanować wcześniej (patrzenie ludziom prosto w oczy, rozmawianie w szerszym gronie, w ogóle rozmawianie z dziewczynami!, współpraca, zaciekawianie ludźmi swoimi sprawami) pozostały tylko trzęsące się ręce podczas wystąpień publicznych (np projekt na ćwiczeniach) ale mam już na to metodę, po prostu chamsko chowam ręke do kieszeni i odwracam się lekkim kątem aby drugiej widać nie było    :Uśmiecha się: Raz mimo wszystko koleżanka siedząca blisko to zauważyła i pytała się mnie na przerwie co to jest to zażartowałem że było mi zimno i kupiła to.

W najbliższym czasie czekają mnie 3 imprezy. Jedna z kilkoma ludźmi z liceum, bez których bym tam nie przetrwał, druga z ludźmi ze studiów i trzecia sylwester również z ludźmi ze studiów. Co myślicie na temat pójścia tam?

Sorry, że napisałem to tak chaotycznie ale dodam jeszcze, że stosuje od początku studiów jeszcze dietę i możliwe, że ona wpływa jakoś na tą poprawę..
Odpisz
#20
miałam jeden napad na początku września. toniczno-kloniczny. neurolog mówi, że nie można teraz zdiagnozowc padaczki bo kazdy zdrowy czlowiek moze mieć raz w życiu napad. kazał pić alkohol i kawę i żyć jak do tej pory i się nie oszczędzać jakoś. tomografia i eeg czyste. no i sama nie wiem co ze mną będzie.
Lepiej jest znać cel swojej drogi, nie wiedząc, jak do niego dojść,
niż wiedzieć jak iść - nie wiedząc dokąd.

Nie ma ludzi normalnych. Ci "normalni" to wariaci, którzy bardzo dobrze udają, zaś wariatami nazywa się tych, co nie mają już siły udawać.
Odpisz
#21
"Kazał", na pewno?    :Zaskoczony:
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#22
no tak, kazał żyć normalnie i nie starać się żyć inaczej. Choć w mojej poprzedniej wypowiedzi dosyć zabawnie to chyba zabrzmiało    :Uśmiecha się puszczając oko: Zalecił życie jak do tej pory.

niemniej jednak kawy piję mniej, a alkoholu, jak na mnie, to praktycznie wcale. Bywa tak że nawet jednego piwa w tygodniu nie wypiję. Boję się po prostu. Od czasu tamtego napadu ciągle mam różne objawy jak wychodzę z domu. Nie mogę oddychać, słabo mi, mam jakąś tzw "aurę" przed oczami. Niedobrze mi, mam mrowienie w kończynach.

Moje ciało jest bardzo podatne na objawy psychosomatyczne, wiem to nie od dziś. I dobrze wiem, że objawy jakie opisałam pochodzą tylko z mojej psychiki i z ogromnego lęku, że dostanę napad.

Dostałam na to relanium i tranxene doraźnie.
Tranxene brałam 5 razy. Dobrze robi na lęk.
Ale relanium działa szybciej, jednak moge je wziąć tylko jak wiem że niedługo będę w domu, bo działa mi prawie zwiotczająco na mięśnie    :Wystawia język: jak wezmę to potykam się, przewracam itd, jak raz musiałam to zażyć w miejscu publicznym to upadłam na stół i go przewróciłam, masakra.

Boję się, że się uzależnię od tych leków. Mam obsesję na tym punkcie.
Lepiej jest znać cel swojej drogi, nie wiedząc, jak do niego dojść,
niż wiedzieć jak iść - nie wiedząc dokąd.

Nie ma ludzi normalnych. Ci "normalni" to wariaci, którzy bardzo dobrze udają, zaś wariatami nazywa się tych, co nie mają już siły udawać.
Odpisz
#23
No właśnie przyszło mi do głowy to nakręcanie się, ale sama o takiej ewentualności wiesz, to dobrze.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mózgowe porażenie dziecięce+padaczka+fobia społeczna, lęk. Nulunia_23 1 5 490 03 Lis 2008, Pon 20:37
Ostatni post: mc


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

               Reklama