- Pewna znajomość
#1
Opiszę tu historię pewnej znajomości. Mam kolegę, znamy się praktycznie od zerówki, mieszkamy nieopodal siebie, mamy tych samych kumpli i zawsze się ze sobą trzymaliśmy i do dziś trzymamy. Jednak mam tego trochę dość. Już dawno zauważyłem (on pewnie też), że jesteśmy jak ogień i woda. Totalnie się różnimy, totalnie do siebie nie pasujemy. Jesteśmy z dwóch różnych światów: on jest baardzo towarzyski, pewny siebie (wręcz bezczelny momentami), zaradny, lubi rządzić, dowodzić. Taki typowy samiec alfa który ma miliard kolegów, tysiąc koleżanek, wszyscy go lubią (zwłaszcza dziewczyny), szanują przez co gość ma pewnie samoocenę na poziomie sufitu. Ja tymczasem jestem jak wiecie nieśmiały, introwertyczny, mający problemy społeczne, trudności komunikacyjne itp.

Problem jest taki, że on totalnie mnie nie rozumie i nawet się nie stara. Zawsze w jego obecności czuję się jak śmieć, jestem od niego dużo gorszy w prawie wszystkich dziedzinach życia. Zdarza się że on mi dokucza, dogryza a kiedy się próbuje postawić to wykorzystuje fakty, że jest silniejszy i że wszyscy inni zawsze stają po jego stronie. Znaczy tak jest po alkoholu, bez niego stara się on być dla mnie miły itd. Tak czy siak on chyba też zdołał przez ostatnie lata dołożyć się do obniżenie mojej samooceny czy wartości. Dla niego wszystko jest takie proste, potrafi sobie zjednać każdego. W jego towarzystwie często nie mogę nawet dojść do słowa bo tyle gada że mnie nie dopuszcza. Zazdroszczę mu tego wszystkiego. Nasza relacja trochę mnie dołuje i męczy. Ale ze względu że mój najlepszy kolega jest też jego najlepszym kolegą musimy się spotykać.

Z innej strony to dzięki niemu poznałem innych kolegów, koleżanki. To on mnie z nimi zapoznaje, dzięki niemu mam jakiekolwiek znajomości. Bez niego byłbym prawdpopodobnie jeszcze bardziej nikim niż jestem teraz. Czasem więc też on mnie ciągnie w górę. W podstawówce byliśmy najlepszymi kolegami i nigdy mu tego nie zapomnę, ale wtedy jeszcze nie był takim cwaniakiem któremu wszystko się udaje. Ja też nie byłem takim leszczem któremu się nie udaje.

Jak spróbować zmienić tę relację, uzdrowić ją? Może warto ograniczyć kontakty (to trochę niemożliwe ze względu na innych kumpli)? Co robić w tej sytuacji? Odpowiedzcie coś proszę
Odpisz
#2
Ja też miałam taką znajomą i ogólnie to przestałam się w ogóle starać. Wiesz jest takie powiedzenie, że świnia nie doceni jak jej podarujesz perły. Wątpię aby kolega się starał jakoś "naprawić tą relację". Po prostu przestań się starać i robić cokolwiek, pozwól żeby to jakoś naturalnie samo się rozwiązało. Nie wykonuj pierwszy telefonów, nie proponuj spotkań. Prawdopodobnie wówczas wszystko się rozpadnie, a jeśli on jednak trochę się postara to może jeszcze można dać szansę tej znajomości.
Odpisz
#3
O proszę    :Uśmiecha się:. Normalnie jakbym czytał o moim znajomym, który też jest mega towarzyski i pewny siebie, ma mnóstwo znajomych itd. i do tego jeszcze często chwali się ile lasek przeleciał, co odwalał na melanżach itp. Poza tym również mi trochę dokucza jak się nachleje. Ja go traktuję po prostu jak zwykłego kolegę, jak wielu innych. Na Twoim miejscu zachowałbym dystans i też go tak traktował. No i byłoby dobrze, gdybyś jakoś przełamał się i spróbował znaleźć w jakiś sposób nowych znajomych. Ja wkręciłem się w pewną organizację studencką (której nazwy wolę na razie nie podawać ze względu na anonimowość) i tam znalazłem w miarę normalnych znajomych, aczkolwiek często mają bekę z mojego stylu mówienia, ale ja to staram się obracać w żart.
Dla załogi kowali, za pamiętną podkoszulkę
A najlepsze jest w tym to, że tam jest napisane, kochani na podkoszulce 'weź pigułkę'
Moja mama się pyta o co tam chodzi
Mówię weź pigułkę, zobaczysz
~DJ Hazel
Odpisz
#4
Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ ten kumpel zna wszystkich innych moich znajomych. I prawdododobnie wszyscy Ci znajomi wolą jego ode mnie co akurat niestety rozumiem. Z nim akurat ciężko się nudzić. No jest zabawny, towarzyski. Umie rozmawiać, tego odmówić mu nie mogę. Boli mnie zwłaszcza to że mój najlepszy (i chyba jedyny w 100% prawdziwy, szczery) kolega jest też jego najlepszym kolegą i też zdaje się woli jego ode mnie. Dlatego nie mam od niego ucieczki. Chcąc spotkać się z najlepszym kumplem muszę się spotykać też z nim. Zazwyczaj oni najpierw się umawiają a potem dopiero dzwonią po mnie, no chyba że ja inicjuje spotkanie. Drugi kolega też jest towarzyski, lubiany itp. ale się nie wychwala, nie wywyższa , nie dokucza, nie wszystko mu się udaje i dlatego przy tym drugim mogę wreszcie poczuć się swobodnie. Poczuć że jesteśmy na równi. A jak wchodzi ten którego opisuje od początku to od razu co on to nie zrobił a mi się głupio robi i zaczynam czuć się jak ktoś gorszy, jak śmieć.

Ten kolega przy okazji chodził ze mną do jednej klasy w technikum. Myślałem że będziemy się trzymać razem ale oczywiście on trzymał się z "czołówką" klasy a ja z tymi cichymi, nudniejszymi. Został on nawet szybko przewodniczącym klasy i jej prawdziwym liderem podczas gdy ja byłem tam może przedostatni "w stadzie". Często na forum klasy mi dokuczał. Może liczył że dzięki temu mnie zauważą, może chciał mi w ten sposób pomóc, ale nie wyszło. Tylko mnie tym denerwował.

Podsumowując on wielokrotnie mnie denerwuje, dołuje, męczy i czuje się przy nim kimś gorszym, chyba nawet nie bardzo mnie on szanuje i teoretycznie powinienem z nim kontakt zerwać. Ale ze względu na innych się po prostu nie da. Poza tym mimo wszystkiego co napisałem w tym akapicie on mnie na pewno szczerze lubi. I chcę się ze mną kumplować. Tylko co z tego skoro kompletnie do mnie nie pasuje.
Odpisz
#5
RedIsABeautiful, może to jednak nie jego wina, że tak bardzo uzależniasz swoje samopoczucie od jego zachowania. Na moje oko, trzymaj się go dalej, bo krzywdy Ci raczej żadnej nie robi, a masz przy nim niezłą terapię grupową (może nie doceniasz wyzwań (relatywnie bezpiecznych), których dostarcza Ci taka relacja)..
Odpisz
#6
Ej, ale to jest jakiś masochizm. Jak można lubić i mieć najlepsze zdanie o ludziach, którzy nie żywią podobnych uczuć do Ciebie? Jakbym czytała wątki tych kobiet, które twierdzą, że misio jest wspaniały, tylko od czasu do czasu zdarza mu się przywalić jej w twarz, rzeczywiście, ideał. Sorry, ale postawa danej osoby wobec nas to pierwsze i najważniejsze kryterium oceny. Jeżeli ktoś Cię nie lubi, nie szanuje, przerywa Ci, wyśmiewa Cię, to nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy jest zabawny, inteligentny, zdolny czy co tam jeszcze. Jeśli ktoś woli takich cwaniaków, to też o nim sporo mówi. A Ty piszesz, że rozumiesz tych ludzi, nie ogarniam.
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://emigracyjneopowiesci.wordpress.com
Odpisz
#7
masterblaster ---> tu się z Tobą zgadzam w sprawie tej rzekomej terapii, może to na mnie tak działać choć ja większość tych "wyzwań" zdaje się oblewam. I to cześciowo jest na pewno jego wina, ja nie lubię tych dokuczliwych tekstów itp. nie umiem się odgryźć. Ale on tego na pewno nie robi chamsko, taki już jest i tyle. I zdaje się że on sobie nie zdaje w ogóle sprawy że jego zachowanie możesz kogoś denerwować i dołować jak właśnie mnie. On nie jest zły, to dobry kolega ale trochu nie potrafi i nie chce zrozumieć że nie wszyscy są tacy jak on i nie wszyscy lubią to samo co on.

dziewczyna z naprzeciwka ---> Nie do końca się zrozumieliśmy. Przeczytaj to co napisałem do masterblastera. To nie jest tak że on mnie nie lubi czy ja jego. Oboje się lubimy. On nieświadomie wywołuje u mnie negatywne emocje, nawet mu do głowy nie przyjdzie że mnie niektórymi zachowaniami wkurza. A co do tego że rozumiem to rozumiem ludzi, którzy jego bardziej lubią ode mnie. W końcu ma on sobą więcej do zaoferowania niż ja, dużo lepiej sie z nim rozmawia, jest zabawniejszy itp. Także akceptuje w pełni że ludzie bardziej go lubią ode mnie i rozumiem tych ludzi.
Odpisz
#8
Cytat:On nieświadomie wywołuje u mnie negatywne emocje, nawet mu do głowy nie przyjdzie że mnie niektórymi zachowaniami wkurza.
Ależ drogi Redzie, on Ci wcale nie dokucza, ani nic z tych rzeczy. On po prostu właśnie tak okazuje Ci swoją czułość.   :Uśmiecha się 2:
I nie wiem, co Ty chcesz. Masz fajnego kumpla z tego całego opisu.
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#9
Nie myślałeś żeby porozmawiać z kolegą o tym co Cię wkurza w jego zachowaniu? Może szczera rozmowa by coś zmieniła
Odpisz
#10
zagubiona19 ---> Nie będę go zmieniał, trochę nieładnie próbować zmieniać czyjś charakter, niech sobie będzie jaki chce. O rozmowie nie ma mowy, on na 99% by i tak tego nie zrozumiał a dodatkowo wziął by mnie za dziwaka albo co gorsza mógłby się obrazić i zdenerwować.

iLLusory ---> No to takie "okazywanie czułości" najwyraźniej mi zdecydowanie nie pasuje. Fajnego kumpla? Tak, może czasem nawet zbyt fajnego...Nie chodzi mi o to że jest on jakiś zły czy chamski tylko że totalnie do siebie nie pasujemy. On lubi to czego ja nie lubię i nie rozumie tego że można nie lubić imprez itp. A moje zainteresowania olewa ciepłym moczem. Gdyby jeszcze nie dokuczał to spoko, ale natychmiast gdy tylko robi się nudno (on nienawidzi nudy) to on nie może wysiedzieć bez głupich tesktów, dogryzek czy jakiejś przemocy fizycznej (oczywiście na żarty) typu duszenia itp. Mnie to zwyczajnie męczy i nie cieszy. Czasem wolę zostać sam w domu i siedzieć przed kompem niż wyjść gdzieś z nim i się użerać kilka godzin.
Odpisz
#11
RedIsABeautiful napisał(a):on nie może wysiedzieć bez głupich tesktów, dogryzek czy jakiejś przemocy fizycznej (oczywiście na żarty) typu duszenia itp. Mnie to zwyczajnie męczy i nie cieszy.
Jakby ktoś mnie dusił to też bym się specjalnie nie cieszyła    :Śmieje się: On się bawi, a Ty ryzykujesz życie, niefajnie :C
Odpisz
#12
Cytat:moje zainteresowania olewa ciepłym moczem. Gdyby jeszcze nie dokuczał to spoko, ale natychmiast gdy tylko robi się nudno (on nienawidzi nudy) to on nie może wysiedzieć bez głupich tesktów, dogryzek czy jakiejś przemocy fizycznej (oczywiście na żarty) typu duszenia itp.
Im więcej piszesz o tym koledze, tym bardziej jest dla mnie jasne, że daleko mu do bycia fajnym. Ale o gustach się nie dyskutuje, skoro Tobie się to podoba, to ok.
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://emigracyjneopowiesci.wordpress.com
Odpisz
#13
Tez mam takie zdanie, ops pewnie mnie za to zbanują tera..
Odpisz
#14
RedIsABeautiful napisał(a):Opiszę tu historię pewnej znajomości. Mam kolegę, znamy się praktycznie od zerówki, mieszkamy nieopodal siebie, mamy tych samych kumpli i zawsze się ze sobą trzymaliśmy i do dziś trzymamy. Jednak mam tego trochę dość. Już dawno zauważyłem (on pewnie też), że jesteśmy jak ogień i woda. Totalnie się różnimy, totalnie do siebie nie pasujemy. Jesteśmy z dwóch różnych światów: on jest baardzo towarzyski, pewny siebie (wręcz bezczelny momentami), zaradny, lubi rządzić, dowodzić. Taki typowy samiec alfa który ma miliard kolegów, tysiąc koleżanek, wszyscy go lubią (zwłaszcza dziewczyny), szanują przez co gość ma pewnie samoocenę na poziomie sufitu. Ja tymczasem jestem jak wiecie nieśmiały, introwertyczny, mający problemy społeczne, trudności komunikacyjne itp.

Problem jest taki, że on totalnie mnie nie rozumie i nawet się nie stara. Zawsze w jego obecności czuję się jak śmieć, jestem od niego dużo gorszy w prawie wszystkich dziedzinach życia. Zdarza się że on mi dokucza, dogryza a kiedy się próbuje postawić to wykorzystuje fakty, że jest silniejszy i że wszyscy inni zawsze stają po jego stronie. Znaczy tak jest po alkoholu, bez niego stara się on być dla mnie miły itd. Tak czy siak on chyba też zdołał przez ostatnie lata dołożyć się do obniżenie mojej samooceny czy wartości. Dla niego wszystko jest takie proste, potrafi sobie zjednać każdego. W jego towarzystwie często nie mogę nawet dojść do słowa bo tyle gada że mnie nie dopuszcza. Zazdroszczę mu tego wszystkiego. Nasza relacja trochę mnie dołuje i męczy. Ale ze względu że mój najlepszy kolega jest też jego najlepszym kolegą musimy się spotykać.

Z innej strony to dzięki niemu poznałem innych kolegów, koleżanki. To on mnie z nimi zapoznaje, dzięki niemu mam jakiekolwiek znajomości. Bez niego byłbym prawdpopodobnie jeszcze bardziej nikim niż jestem teraz. Czasem więc też on mnie ciągnie w górę. W podstawówce byliśmy najlepszymi kolegami i nigdy mu tego nie zapomnę, ale wtedy jeszcze nie był takim cwaniakiem któremu wszystko się udaje. Ja też nie byłem takim leszczem któremu się nie udaje.

Jak spróbować zmienić tę relację, uzdrowić ją? Może warto ograniczyć kontakty (to trochę niemożliwe ze względu na innych kumpli)? Co robić w tej sytuacji? Odpowiedzcie coś proszę

Moim zdaniem :
RedIsABeautiful nie ważne jest co kto Ci tu doradzi co on by zrobił na Twoim miejscu bo to jest chore i jest psychozą, ważne jest tylko to co Ty czujesz. Jeśli czujesz, że chcesz zakończyć z nim znajomość to czas opracować strategię wyjścia z tej znajomości. Jeśli czujesz, że chcesz z nim dalej się zadawać to dalej się z nim zadawaj. Iść za kompasem tego co samemu się czuje to jedyna słuszna opcja.
Odpisz
#15
grego napisał(a):Tez mam takie zdanie, ops pewnie mnie za to zbanują tera..

Co, nie rozumiem grego, na jaki temat masz takie samo zdanie i niby czemu masz dostać za to bana?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zapis rozmowy-czy mam kontynuować znajomość z tym rozmówcą? The_Visitor 30 2 586 25 Wrz 2016, Nie 21:39
Ostatni post: Niered


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.