- Pokonywanie lęków
#1
Cześć, jestem nowa na forum i chciałabym się podzielić swoją historią. Robię to trochę dlatego, żeby zamknąć pewien rozdział w swoim życiu i zacząć nowy, a trochę dlatego, że być może jakaś osoba tutaj znajdzie podobieństwa i to ją zachęci, aby pracować nad samą sobą.

Nigdy nie zdiagnozowano u mnie fobii społecznej ani żadnych innych problemów, ale od dłuższego czasu zdawałam sobie sprawę, że coś jest nie tak. Od prawie zawsze wydawało mi się, że mój lęk przed ludźmi wynika tylko z tego, że jestem dziwna, gorsza od innych, oraz że nigdy nie będę ,,normalna". Aby przezwyciężyć strach (przede wszystkim ten przed mężczyznami) i poznać ciekawych ludzi, założyłam konto na portalu randkowym, przez który spotkałam się z paroma chłopakami. Pamiętam, że za pierwszym razem serce waliło mi tak mocno, jakby zaraz miało pęknąć, oczywiście nie wspominając o zawrotach głowy, poceniu się, itd. Z każdym kolejnym spotkaniem z inną osobą denerwowałam się coraz mniej, a na ostatnim wręcz udało mi się poznać znajomego, z którym utrzymuję kontakt aż do dziś (czyli prawie pięć lat).

Potem wyjechałam na studia do Krakowa, w którym nie znałam nikogo. Miałam kontakt głównie ze studentami, którzy w większości też byli ,,świeżakami". W tym okresie miałam bardzo dużo okazji do rozmów z obcymi osobami, a co najważniejsze - takimi, które naprawdę chciały rozmawiać i poznawać innych. O ile jednak nie miałam problemu rozmawiać z pojedynczymi osobami, ewentualnie w grupach trzyosobowych, o tyle miałam problem z większą ilością ludzi naraz. Nie czułam wtedy nawet lęku, a jakąś dziwną blokadę, przez którą nie mogłam skupić własnych myśli, a tym bardziej czegokolwiek mówić.

Mniej więcej dwa lata temu przez przypadek trafiłam na facebookową grupę, w której były organizowane spotkania przeznaczone dla introwertyków. Pewnego razu postanowiłam wybrać się na jedno z nich, chociaż panicznie się tego bałam. Podobnie jak parę lat wcześniej, bolało mnie serce, miałam zawroty głowy, bardzo silne uczucie lęku i przez chwilę myślałam, że zaraz zemdleję. Na miejscu okazało się, że to wszystko było niepotrzebne - poznałam prawdopodobnie najmilszych i najbardziej przyjacielskich ludzi, których nie miałam okazji spotykać przez ostatnie kilka, albo nawet i kilkanaście lat (nie licząc kilku wyjątków, które można policzyć na palcach jednej ręki). Tak jak poprzednim razem, im częściej chodziłam na spotkania, tym mocniej myślałam o sobie ,,potrafię rozmawiać w większych grupach, czyli jednak jestem normalna!" Niestety, zrządzeniem losu grupa się rozpadła, a ja przez dłuższy czas trzymałam się głównie przy swoich starych, nielicznych znajomych.

Wciąż mam problemy. Bardzo mocno denerwuję się przed rozmowami telefonicznymi, chwilami czuję blokadę przed rozmawianiem z obcymi i jestem wtedy nerwowa, traktuję ludzi ze sporą rezerwą (nawet tych, których znam od jakiegoś czasu), przez co często urywają mi się wartościowe znajomości. Na szczęście pracuję nad sobą - mam przyjaciół i rodzinę, która mnie wspiera, niedługo wybieram się na spotkanie nowej grupy fb, do której należę, rozważam również pójście do specjalisty. Trzymajcie za mnie kciuki!   :Stan - Uśmiecha się:

Na koniec tego stanowczo za długiego wyznania, chciałabym jeszcze podzielić się swoją obserwacją. Każda z tych sytuacji (pójście na randkę, na spotkanie grupy, rozmawianie z obcymi. itd. ) była dla mnie niewyobrażalnie stresująca, ale to pchanie się w nie na siłę tak naprawdę mi pomogło. Mogłabym to porównać do skoku do basenu - najpierw czujesz szok i zimną wodę dookoła ciebie, aby za chwilę już się przyzwyczaić do nowego, dziwnego wrażenia. Za każdym razem gdy czułam nieuzasadniony strach, wiedziałam jedno - oto stoję przed barierą, którą muszę przekroczyć i wskakiwałam prosto do basenu, w centrum mojego lęku. Nie udawało mi się tego robić tak często, że w pewnym momencie nawet przestałam liczyć wszystkie swoje porażki. Za to tych kilka udanych ,,skoków" niewątpliwie zmieniło całe moje życie i jestem wdzięczna każdej osobie, która nawet nieświadomie pomagała mi w najtrudniejszych chwilach. Paradoksalnie rzecz biorąc, nie należy bać się swojego strachu, a trzeba nauczyć się go kochać. On jest jak drogowskaz, który pokazuje ci którędy masz iść. Nasuwa mi się jeszcze inna metafora, idealna dla fanów gier - potraktuj walkę ze strachem jak bardzo trudnego questa, za wykonanie którego dostaniesz mnóstwo XP   :Stan - Uśmiecha się: Jednak odkładając lekko pretensjonalne metafory na bok - bez względu na siłę lęku czy traumy z przeszłości, da się to przezwyciężyć, chociażby i samemu. Jest to bardzo bolesne i stresujące, czasami nie daje od razu efektów i błyskawicznie wysysa z ciebie siłę, ale to jedyna metoda, jaką znam. Może są lepsze, dużo skuteczniejsze i szybsze sposoby na walkę z lękiem - tego niestety nie wiem. Należy jednak próbować samemu, nieważne kiedy i w jaki sposób.
Odpisz
#2
Na jakiej zasadzie dobierałaś sobie osoby do spotkań z tego portalu randkowego? Ile czasu pisaliście ze sobą zanim się spotkaliście? Czy te osoby wiedziały przed spotkaniem o twoich problemach? Jak znalazłaś sobie przyjaciół i co was połączyło? Życzę powodzenia w zawieraniu nowych znajomości.
Odpisz
#3
Te osoby nie wiedziały, że mam lęk przez spotykaniem się z obcymi ludźmi, zresztą ja sama uważałam to wtedy nie za fobię, a chorobliwą nieśmiałość. Właśnie to mówiłam im przed spotkaniem - że jestem bardzo nieśmiała w kontaktach z nowymi ludźmi i potrzebuję chwili, żeby trochę się otworzyć. Wydawało mi się, że rozumieją sytuację, choć z drugiej strony byli przy mnie skrępowani i na odwrót - obawiam się, że tego wrażenia nie zawsze da radę się uniknąć. O ile pierwsze spotkanie było dla mnie pod tym względem ciężkie (pierwszy raz umawiałam się z kimś przez internet), o tyle z kolejnymi wiedziałam już czego się spodziewać. Z każdą z osób (łącznie było ich trzy) pisałam od dłuższego czasu, tj. od około trzech tygodni do miesiąca, żeby dostatecznie dobrze się poznać i minimalnie osfoić przed spotkaniem. Z tego co pamiętam, tak naprawdę napisałam sama do jednej osoby, z kolei te dwie inne napisały pierwsze do mnie, ewentualnie mogło być na odwrót. Już w pierwszej, góra drugiej wiadomości z każdą z tych osób pisaliśmy co nas z grubsza interesuje (ulubione ksiązki, zespoły, drobne gusta i guściki) i jeśli przez tych parę tygodni pisało nam się dobrze i sfobodnie, wtedy decydowaliśmy o spotkaniach. Od razu zaznaczam, że z góry ustalaliśmy, że pierwsza ,,randka" nie będzie randką jako taką, a pewnego rodzaju spotkaniem zapoznawczym. Nie sądzę, żeby oni sami byli fobikami lub mieli poważniejsze problemy, ale na pewno każdego mogłabym określić jako introwertyka, co na pewno miało duży wpływ na same spotkania.

Ze swojego własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że takie rozwiązanie nie było złe. Wbrew pozorom, niektóre osoby na portalach domyślnie ,,randkowych" szukają nie tyle miłości od pierwszego wejrzenia, co po prostu człowieka, z którym można spędzić czas. Na zasadzie - spotkajmy się i porozmawiajmy, a potem zobaczy się, co z tej znajomości może wyniknąć. Oczywiście, pisząc z jakąkolwiek osobą od razu trzeba zaznaczyć czego się oczekuje po danej znajomości, równie dobrze jest szczerze przyznać się do swoich problemów - niekoniecznie już w pierwszej wiadomości, ale np. przed spotkaniem.

Co do poznania samych przyjaciół, tutaj sprawa jest dosyć banalna - kiedy pojechałam na studia do drugiego miasta, na kierunku poznałam parę dziewczyn, z którymi trzymałam się i trzymam do dziś. Zaczęło się od zwykłych rozmów na korytarzu uczelnianym. Inną grupę znajomych poznałam dzięki grupie introwertyków, którą znalazłam na facebooku - po prostu któregoś dnia wybrałam się na jedno ze spotkań, a potem na kolejne i kolejne, aż udało mi się poznać parę naprawdę fajnych osób. Zresztą, to już trochę dłuższa historia, a tematów o grupach fb pewnie jest tutaj sporo   :Stan - Uśmiecha się:
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Nekomata:
  • Żółwik, moc.awruk
Odpisz
#4
Dziękuję za odpowiedź. Mam jeszcze jedno pytanie. Miałaś jakieś przerwy w rozmowach z tymi osobami, które były spowodowane twoją fobią społeczną lub innymi problemami np. dzień lub parę dni? Jak te osoby wtedy reagowały?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  To już miesiąc bez lęków... slonecznik77 43 4 871 15 Sty 2019, Wto 21:27
Ostatni post: Przestraszona
  Od czego zaczynałem pokonywanie nieśmiałości Zwycięzca 155 16 128 13 Paź 2015, Wto 10:27
Ostatni post: Grzegorz303


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.