Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 9 416
» Najnowszy użytkownik: jecari
» Wątków na forum: 9 150
» Postów na forum: 376 122

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 71 użytkowników online.
» 10 Użytkownik(ów) | 57 Gość(i)
Yandex, Monitoring serwera, Bing, Google, Żółwik, Ninja, Proteus, yoga.cat

Nadchodzące wydarzenia
Dzie... - 25 Aug 2018 (Sat 0:...
Świa... - 08 Sep 2018 (Sat 0:...

Ostatnie wątki
psychoterapia - gdzie szu...
Forum: Profesjonalna pomoc
Ostatni post: Caveman27
36 minut(y) temu
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 35
Nonkonformista w opałach
Forum: Historia, polityka, społeczeństwo
Ostatni post: towarzyski.pelikan
50 minut(y) temu
» Odpowiedzi: 12
» Wyświetleń: 170
Piszecie wiersze? Nasza t...
Forum: KSIĄŻKI, POEZJA
Ostatni post: Szary
1 godzinę temu
» Odpowiedzi: 282
» Wyświetleń: 49 268
SERTRALINA (ApoSerta, Ase...
Forum: Suplementy, leki
Ostatni post: BeAloof
1 godzinę temu
» Odpowiedzi: 517
» Wyświetleń: 378 236
Czy małomówne i nieśmiałe...
Forum: Inne życiowe problemy i sytuacje
Ostatni post: Żółwik
1 godzinę temu
» Odpowiedzi: 8
» Wyświetleń: 195
Szukam specjalisty od uza...
Forum: Profesjonalna pomoc
Ostatni post: Żółwik
2 godzin(y) temu
» Odpowiedzi: 7
» Wyświetleń: 129
Memy i komiksy dotyczące ...
Forum: Café Fobía
Ostatni post: Kiwi
2 godzin(y) temu
» Odpowiedzi: 381
» Wyświetleń: 24 125
Jak się dzisiaj czujecie?
Forum: Café Fobía
Ostatni post: Kaligula
3 godzin(y) temu
» Odpowiedzi: 16 525
» Wyświetleń: 556 607
Terapia grupowa - czy war...
Forum: Profesjonalna pomoc
Ostatni post: paranormal987
5 godzin(y) temu
» Odpowiedzi: 24
» Wyświetleń: 6 741
Programu kuracji chorych ...
Forum: Hyde park
Ostatni post: alette
7 godzin(y) temu
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 34

 
  Programu kuracji chorych na depresję bez stosowania środków farmakologicznych
Napisane przez: alette - 11 godzin(y) temu - Forum: Hyde park - Odpowiedzi (2)

Niedawno znalazłam taki artykuł w sieci: https://kobieta.onet.pl/zdrowie/wiadomos...ow/3w5mxfv, jest dość stary, i ciekawe, co dalej, czy przeprowadzano kolejne badania.... Pamiętam, że kiedy byłam w IPIN w Warszawie, choć krótko - na tablicy ogłoszeń na moim oddziale przyczepiona była ulotka, o tym, że wbrew powszechnej opinii, lepiej jest odstawiać psychotropy i SSRI razem. Daje to lepsze rezultaty. Jeśli ktoś chciałby porozmawiać z kierownikiem oddziału F3 -  Dr Habratem, to on na pewno udzieli właściwej odpowiedzi, dlaczego tak odstawiać.

Wydrukuj tę wiadomość

  Windows na macu
Napisane przez: ewl - Wczoraj, Pon 19:32 - Forum: Technologia, gadżety, internet - Brak odpowiedzi

Hej,
czy ktoś z Was ma maca z zainstalowanym Windowsem?
Zastanawiałam się nad sprzedaniem tego cholerstwa i zakupem normalnego (ale porządnego) lapka z Windą, ale na razie chciałam spróbować w tę stronę. 
Od wczoraj próbuję różnymi sposobami zainstalować Windowsa 7 (i 8) na macbooku pro oraz na iMacu z 2007r. ale ZA KAŻDYM RAZEM coś jest nie tak. Doprowadza mnie to do szału i nie wiem już co robić. Czy ktoś ma doświadczenie w tym temacie?

Wydrukuj tę wiadomość

  psychoterapia - gdzie szukać pomocy?
Napisane przez: jecari - Wczoraj, Pon 19:29 - Forum: Profesjonalna pomoc - Odpowiedzi (2)

Cześć!
Od dawna zmagam się z pewnymi trudnościami w życiu. Z kilkoma większymi problemami dałam radę sobie poradzić, ale widzę, że to wszystko jest jak bumerang i wraca. Chodzi mi o problemy natury psychicznej. Nigdy nie odbyłam terapii, a myślę, że w pewnym momencie życia, to na nią powinnam zostać skierowana.

I tutaj pojawia się moje pytanie, bo nie wiem już, gdzie szukać pomocy. Mieszkam w Warszawie i średni koszt wizyty to 150 zł, co mnie totalnie przerasta... Udało mi się znaleźć kilka terapeutów, u których wizyta kosztuje 100 zł i to jest opcja, którą rozważam, choć nie ukrywam, że 400 zł miesięcznie przez minimum pół roku, to i tak dla mnie bardzo duży wydatek... 
Jeśli chodzi o nfz, to mam mnóstwo obaw. Dzwoniłam dzisiaj do kilku miejsc. Albo wizyty co 4 tygodnie, a psychoterapeuci mają fatalne opinie. Do tego z opowiadań współlokatorek utwierdzam się co do podejścia (większości) terapeutów i psychologów zatrudnionych na kasę. Do młodych osób podchodzą z pogardą, bo przecież co to za problemy, olewają kompletnie... Oczywiście znalazłam też poradnie z super kadrą i regularnymi wizytami, ale wtedy na pierwsze spotkanie czeka się ponad rok lub dwa lata...

Gdzie zatem szukać pomocnej dłoni? Czy są jeszcze jakieś inne opcje?

Wydrukuj tę wiadomość

  Czy małomówne i nieśmiałe kobiety zniechęcają mężczyzn do nawiązywania znajomości?
Napisane przez: Kaja101 - Wczoraj, Pon 17:17 - Forum: Inne życiowe problemy i sytuacje - Odpowiedzi (8)

Jestem bardzo niesmiala,w zasadzie bardziej zamknięta w sobie,nie potrafie rozmawiać z ludźmi a zwłaszcza z płcią męską.Z kobietami już predzej choć nie jestem zbyt wylewna,W pracy jestem akurat prawie z samymi facetami,i nie oddzywam sie do nikogo..Owszem jestem miła,jak ktoś zapyta cos to odpowiem,jak czegoś nie wiem [związanego z pracą to zapytam,i na tym sie konczy] zazwyczaj jak ktos pyta jak sie pracuje a ja odpowiadam ''dobrze'' jak dzieciak     :WTF..:   ..Raz szef zacząl sie doo mnie rzucać to mu się postawiłam..O dziwo naturalniej przychdzi mi kłocenie się [ale to musi ktoś mnie bardzo zezłościć] ..Nigdy nie poznam kolegi,nie bede mieć chłopaka,znajomych jak bede takim dzikusem i wiecznie wystraszona jak sarenka..Wiem,że kobieta niepewna siebie,niesmiała jest mniej atrakcyjna dla wiekszosci normalnych facetów niż towarzystka,uśmiechnieta i rozgadana..Nie chce odpychać ludzi swoim zachowaniem,ale nie potrafie inaczej,ten lęk mną rządzi..Prosze o rady...Co robic? Odbyłam terapię,która troche mnie zmotywowała i ośmieliła do znalezenie pracy i zapisania sie na prawko..Po terapii się troche pozmieniało,ale to wciąż nie to ...
   :Smuci się: Ciagle towarzyszy mi lęk i napięcie,chciałabym więcej rozmawiać,uśmiechać sie ,a ja w pracy się wyłączam dosłownie wyłączam się jak jakaś maszyna..Wiem,że ludzie z pracy pewnie mnie obgadują ale nie dziwie się, jeszcze nue spotkałam tak nieśmiałej i wyizolowanej dziewczyny jak ja...Kiedys poznałam dziewczynę myslalam,że podobną do mnie ,była nawet bardziej niesmiała ode mnie a potem sie okazało,że ma kolegów i kilku fajnych znajomych. Od razu samoocena  bardziej mi spadła..Ja nie mam znajomych,kolegów,kolezanek ani nikogo tylko psa...Nie umie kontaktować sie z ludźmi,tak tylko ogólnie pogadać i ''pa'' jakoś tak się męczę przy nich..Myslalam,że praca mnie rozkręci ,ośmieli a jak czytam ,że niektórzy po kilku latach pracy nadal nie czują sie pewnie to ogarnia mnie bezradność,że u mnie będzie podobnie..Zstanawiam się nad psychiatrą,może coś,żeby załagodzić te lęki,i ten smutek...Co robic?

Wydrukuj tę wiadomość

  Nonkonformista w opałach
Napisane przez: towarzyski.pelikan - 19 Sie 2018, Nie 17:05 - Forum: Historia, polityka, społeczeństwo - Odpowiedzi (12)

W tym wątku pragnę zwrócić uwagę na pewne niepokojące zjawisko, jakim jest prześladowanie nonkonformistów. Sama zmagam się z tym problemem dzień w dzień jako że jestem niekwestionowaną nonkonformistką. 

Skąd się bierze nonkonformizm?
Nonkonformizm bierze się z refleksji. Z refleksji bierze się wątpliwość. Zanim człowiek zaczyna żyć w sposób refleksyjny, po prostu naśladuje wzorce wpojone przez środowisko. Zinternalizowane normy społeczne (jak się zachowywać, jak mówić, co mówić, jak myśleć, jak się ubierać etc.) są jego punktem odniesienia. Zarówno rozum, jak i sumienie dziedziczy od społeczeństwa.

Przez fazę nonkonformizmu przechodzi w jakimś stopniu większość nastolatków. Oczywiście, nie jest to nonkonformizm w sensie absolutnym. Nastolatek zmienia sobie po prostu środowisko źródłowe. Wkrótce przestaje poważać autorytet „starych”, a zaczyna kierować się tym, czego oczekują od niego grupy rówieśnicze. Później odpowiednio będzie się dostosowywać do np. norm wyznawanych przez swoją grupę światopoglądową, zawodową itd. itp.

Niestety, większość ludzi nie wyrasta z fazy kameleona, a powodem jest potrzeba akceptacji, lęk przed odrzuceniem. Człowiek posiada głęboką potrzebę funkcjonowania w większej całości, chce przynależeć do jakiejś wspólnoty.

Jakie są konsekwencje przyjmowania postawy konformistycznej?
Przede wszystkim brak własnego zdania. Konformista często nawet nie ma odwagi sobie wyrabiać własnego zdania, ponieważ nie wierzy, że jest po temu kompetentny. Jednak wielu konformistów funkcjonuje w rzeczywistości schizofrenicznej. Z jednej strony miewają własne przemyślenia, a z drugiej tłumią je, ponieważ sądzą, że nie opłaca się wychylać. Próbują sobie tłumaczyć, że przecież to pewnie jakieś głupoty im przychodzą do głowy, że przecież skoro tylu inteligentnych, wykształconych ludzi w coś wierzy, to przecież, nie mogą się mylić. Jednak tym elementem, który najbardziej trzyma konformistę w ryzach autorytetu norm społecznych jest lęk przed ostracyzmem.

Nigdy nie zapomnę tych czasów, kiedy po raz pierwszy decydowałam się dzielić jakimiś swoimi przemyśleniami w przestrzeni publicznej. Ten nieprawdopodobny lęk „Co oni sobie o mnie pomyślą”. Absurdalny lęk, bo przecież ci ludzie nawet nie wiedzą, kim jestem. Piszę pod anonimowym Nickiem. Jednak bałam się jak cholera. Bywało, że coś opublikowałam, a potem bałam się przeczytać odpowiedzi. Chyba gdyby nie to, że w morzu hejtu zawsze znalazła się choć jedna osoba, która traktowała mnie serio, to pewnie bym zamknęła się w sobie, w autystycznym świecie, izolując się od wszystkich wokół. Trudno mi było wówczas nie popaść w mizantropię. Piekło to inni, jak mawiał Sartre. Nie będę ukrywać, że w sukurs przyszedł mi też alkohol, ale to po osiągnięciu pełnoletności. W stanie podchmielenia poziom lęku znacznie się obniżał. Czułam się wyluzowana. Mogłam przebrnąć przez bezmiar inwektyw, pogardliwych uwag, pustego śmiechu , a nawet zabrylować ciętą ripostą. I tak regularnie przez lata wystawiając się na pośmiewisko, kształtowałam swój nonkonformizm. Nabywałam pewności siebie, a w tym procesie zdobywałam się nie tylko na coraz to odważniejsze słowa, ale i myśli. Stawałam się coraz bardziej inteligenta. Coraz bardziej mądra.

Dlaczego założyłam ten temat?
Ponieważ jestem przekonana, że wśród moich czytelników jest wiele osób, których ten problem dotyczy. A co najważniejsze, że ten problem można przezwyciężyć. Początki są trudne, bolesne, szczególnie dla osób wrażliwych, refleksyjnych, ale zaręczam, że warto przez ten ogień przejść, bo po drugiej stronie jest coś cudownego. Wolność.

Nonkonformista to osoba wolna. Nie jest chorągiewką, która tak się zachowuje, jak wiatr zawieje. Nonkonformista nie przejmuje się tym, co inni myślą. Co nie znaczy, że nie bierze tych uwag pod rozwagę. Bierze, ale nie daje im się zmanipulować. Zachowuje autonomię myślenia.
Największą bolączką nonkonformisty jest otoczenie przez konformistów. Sposób, w jaki konformiści obchodzą się z nonkonformistami, skutecznie odstrasza innych ludzi od wychylania się. Dlatego ważne jest, żeby nonkonformizmem „zarażać” ludzi wokół. Ośmielać do własnych przemyśleń. I dać im poczucie, że są wystarczającą kompetentni do podejmowania samodzielnych decyzji i snucia autorskich wniosków.

Zachęcam wszystkich do podzielenia się swoimi uwagami na temat konformizmu i nonkonformizmu. Mile widziane opisy własnych doświadczeń w tym zakresie     :Uśmiecha się:

Wydrukuj tę wiadomość

  Farmakoterapia zaburzeń osobowości
Napisane przez: Żółwik - 18 Sie 2018, Sob 10:33 - Forum: Inne zaburzenia osobowości - Brak odpowiedzi

Dla lubiących czytać takie analizy:
http://www.fpn.ipin.edu.pl/archiwum.html..._art-5.pdf

Wydrukuj tę wiadomość

  Nie lubie ludzi,denerwują mnie i stresują..
Napisane przez: Kaja101 - 17 Sie 2018, Pią 23:30 - Forum: Relacje międzyludzkie - Odpowiedzi (8)

W pracy juz sobie narobiłam konfliktów,nie zwracam uwagi na ludzi,moje relacje z Nimi mogą zaczynać się i konczyć na ''cześć'' i ''Pa'' ..Czasem juz sie zmuszam ,żeby jakoś zagadać,cos powiedzieć,żeby nie wyjść na muła...A w głowie pustka..Nie lubie gadać zwłaszcza w pracy.. Przez to jestem pewnie postrzegana jako ''dziwna albo wyniosla,zamknieta w sobie..Łatwiej mi sie pokłocić z kimś niz pogadac i pożartować..Jestem strasznie,wycofana i wyobcowana.Pracuje w tej pracy miesiac a ja nadal nie wiem jak ludzie z mojego działu mają na imię...Jestem raczej miła,bardzo wrazliwa,,niekonflktowa [chyba,że ktoś zacznie sie do mnie rzucac to reaguje dość emocjonalnie].Chciałabym byc bardziej ludzka,pośmiać sie pogadac,a ja tkwię w takiej stagnacji..Moge cały dzien nic nie mowic,zwyczajnie nie mam nic do powiedzenia.Mówienie mnie meczy..Mam wrażenie,że za bardzo lekceważąco traktuje ludzi..Zwłaszcza facetów,gdy którys sie do mnie usmiecha ja tego nie odwzajemniam,albo spuszczam glowe. Wygladam na znużoną i niezainteresowaną swiatem ,ludzmi i nikim..Nigdy nie poznam chłopaka..Nie bede miec znajomych..W szatni czy na korytarzu zamienie słowo z jakas dziewczyna i tyle..Facetami nie gadam [chyba,że czego nie wiem zwiazanego z praca to pytam ''kolegi'' obok...Na przerwy chodze sama..Z pracy wychodze sama..Ludzie w przeszłosci mnie zranili,byłam obiektem drwin i smiechu,przemocy psychicznej i fizycznej równiez w rodzinie bylam gnebiona przez ojca i brata i w szkole gimnazajalnej przez kolegów..Bylam ponizana..Teraz gdy jakis facet sie usmiechnie mam wrazenie,ze smieje sie ze mnie,jak próbuje zagadac odtrącam go..[jestem heteroseksualna,pociagaja mnie faceci ale sie ich wstydze i mam lęk przed nimi] Zawsze radziłam sobie sama, dlatego,że ludzie mnie odtrącali i teraz praca skupisko ludzi..Totalnie sie nie odnajduje    :Płacze:

Wydrukuj tę wiadomość

  [ZABAWA] - co to oznacza?
Napisane przez: BlankAvatar - 17 Sie 2018, Pią 19:12 - Forum: Psychologia ogólniej - Odpowiedzi (2)

"[ZABAWA]" pojawia się przy tytułach wątków, które linkują do znanych "testów" osobowości jak np. enegram. Oznaczenie ma informować, że tego typu narzędzi nie należy traktować zbyt poważnie, bo nie potrafią zbyt trafnie mierzyć cech, które obiecują mierzyć (lub przynajmniej nie zostało to wykazane).

Wydrukuj tę wiadomość

  Między nauką a pseudonauką (matematyka, nauki ścisłe, psychologia, teologia)
Napisane przez: Żółwik - 15 Sie 2018, Śro 9:59 - Forum: Hyde park - Odpowiedzi (11)

Przy okazji tematu o tajemniczym MGTOW:
https://phobiasocialis.pl/mezczyzni-wybi...1402w.html
wywiązała się ciekawa dyskusja o tym, co jest nauką, a co ideologią itp.

Na przykład:

(07 Sie 2018, Wto 17:02)klocek napisał(a): Nie uznaję psychologii za naukę, w takim sensie, w jakim nauką jest fizyka czy matematyka.

W fizyce, matematyce czy biologii ustaliliśmy jakiś sposób dochodzenia do konsensu. Logikę i eksperyment. Kiedy dwóch naukowców się kłóci, to da się przeprowadzić eksperyment, który wykaże, kto ma rację. Jeżeli nie ma takiego eksperymentu, to spór jest nienaukowy z punktu widzenia empiryzmu.

W psychologii tak nie jest. Psychologia to "nauka" mniej więcej w tym samym sensie, co teologia. Niby stosuje tam jakąś logikę, niby są te wszystkie publikacje i peer review, ale jednak opiera się na pewnych wstępnych założeniach, które trzeba przyjąć na wiarę. Jest prawdziwa wewnątrz swojego paradygmatu. Prace psychologiczne są prawdziwe, jeżeli wierzysz w samą psychologię. Jeżeli nie, to są tym samym, co dla ateisty dywagacje na temat natury Trójcy Świętej.

Strasznie się to rzucało w oczy w początkach psychoanalizy, tej freudowskiej. Skąd oni brali te wszystkie pomysły? (Ja wiem: z d*py!) Skąd oni wiedzieli, jakie motywacje kierują dwuletnim dzieckiem, że wypowiadali się na ten temat z taką pewnością siebie?

Ten sam grzech, pseudonaukowość, popełnia Gestalt. A również psychoanaliza Junga, chociaż ją akurat lubię, bo wcale nie ukrywa, że wypowiada się na tematy empirycznie niefalsyfikowalne. Jaki naukowy eksperyment przeprowadzić, żeby udowodnić, że świetlisty krąg na niebie, który widzimy podczas snu, symbolizuje archetyp jaźni? Ale Junga lubię, bo nie udaje, że wypowiada się na temat rzeczywistości tej naszej, materialnej. To jest teoria na temat rzeczywistości snu.

No ale inne szkoły psychologii nie są jak Jung. Udają, że są "nauką" w tym samym sensie, co chemia i astronomia, zamiast wprost przyznać, że wysnuwają teorię na temat działania duszy, której samo istnienie jest przedmiotem prywatnej opinii.

Niby CBT a wcześniej behawioryzm próbowały coś z tym zrobić. Niby założyli pozytywistyczny program, że badamy tylko to, co da się zbadać. Ale te czasy są już dawno za nami. CBT obrosła mitologią, a właściwie dzisiaj jest tylko marką, pod którą sprzedaje się różne szemrane filozofie w rodzaju ACT. Piszę to z żalem, bo po CBT dużo sobie obiecywałem. Trudno, działka została przejęta przez szarlatanów i już jej nie uratujemy.

Tak więc: Nie, nie przypisuję oficjalnym psychologicznym pracom naukowym ani trochę większej wartości, niż wypowiedziom użytkowników Reddita. Jedni i drudzy niech piszą, co chcą. Nie ma obiektywnej prawdy w psychologii a ja przynajmniej w nią nie wierzę.

Trochę "zawodowo" mogę się wypowiedzieć o matematyce. Ma ona swój formalny język (logikę, najczęściej stosuje się rachunek zdań i rachunek kwantyfikatorów). Za pomocą tego języka buduje się teorie aksjomatyczne, które zawierają zestaw aksjomatów oraz reguły dowodzenia umożliwiające wyprowadzanie z aksjomatów rozmaitych twierdzeń. Duża część matematyki (ale nie wszystko) sprowadza się do teorii mnogości (zbiorów) - często przyjmuje się tzw. aksjomatykę ZF (Zermela-Fraenkla). Została ona tak stworzona, żeby uniknąć pewnych paradoksów tzw. naiwnej teorii mnogości. Mimo wszystko i tak nie wiadomo, czy ZF jest niesprzeczna. Czasem rozszerza się ZF o tzw. pewnik wyboru i powstaje ZFC (ale można też uprawiać matematykę bez pewnika wyboru, można nawet założyć jego negację).


Siłą rzeczy, matematycy w coś muszą "uwierzyć". Ci, którzy nie specjalizują się w logice (a ja się nie specjalizuję), po prostu wierzą, że podstawy matematyki są na tyle sensowne, że można je przyjąć i budować nowe teorie.    :Uśmiecha się:

Teorie matematyczne buduje się tak, że twierdzenia ściśle wynikają z przyjętych założeń. Z jednej strony to jest sztuka sama w sobie. Wiele badań matematycznych jest motywowanych poczuciem estetyki badacza (zauważamy pewien związek między zdefiniowanymi przez nas pojęciami i to wydaje się ciekawe, po prostu piękne).
Z drugiej strony matematyka ma to do siebie, że o dziwo dobrze nadaje się do modelowania pewnych zjawisk w przyrodzie. Stąd drugim "motorem" (poza estetyką), który nas motywuje, są zastosowania. Ktoś powiedział, że Wszechświat jest "matematyzowalny".

Co ciekawe, nauki szczegółowe w ramach swojego rozwoju coraz częściej sięgają po narzędzia matematyczne (i tyczy się to też nauk humanistycznych). Statystyka jest teraz nieodzowna to badania takich spraw, jak np. czy lek jest skuteczniejszy od placebo, podobnie badania skuteczności psychoterapii.


Powiedziałbym również i o matematyce, że jest prawdziwa wewnątrz swojego paradygmatu. Ale jest też "stosowalna".

Wydrukuj tę wiadomość

  Jak spędzacie przerwę w pracy?
Napisane przez: WeLoveThisGame - 14 Sie 2018, Wto 20:44 - Forum: Szkoła, studia, praca - Odpowiedzi (6)

Integrujecie sie wtedy z ekipą, jecie i dyskutujecie wspólnie czy raczej kanapeczka samemu na uboczu?

Wydrukuj tę wiadomość

PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!