Kompulsywne jedzenie - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://www.phobiasocialis.pl/forum-9.html) +--- Dział: Inne zaburzenia lękowe (https://www.phobiasocialis.pl/forum-12.html) +--- Wątek: Kompulsywne jedzenie (/thread-2573.html) Strony:
1
2
|
Re: Kompulsywne jedzenie - Schiza005 - 26 Cze 2010 Ja zawsze tak miałam, jak się stresowałam to mogłam wręcz pochłaniać ogromne ilości słodyczy...I weś tu schudnij Re: Kompulsywne jedzenie - Nadiya - 27 Cze 2010 tez tak czasami mam, jem i jem, a pożniej mam dół że zjadłąm z dużo i że przytyje Re: Kompulsywne jedzenie - Schiza005 - 27 Cze 2010 Nadiya napisał(a):tez tak czasami mam, jem i jem, a pożniej mam dół że zjadłąm z dużo i że przytyjeDokładnie. Po takim czymś potrafie chodzić wkurzona nawet pół dnia... Re: Kompulsywne jedzenie - nataliya - 01 Lip 2010 Z jedzeniem mam od dawna problem. Zazwyczaj jest tak,że zjadam tylko śniadanie i obiad,więc w zasadzie jem mało. Niestety kiedy jestem zestresowana/smutna to jestem jak odkurzacz.Bywa,że w ciągu godziny potrafię w siebie upchnąć ze dwie tabliczki czekolady,dużą paczkę chipsów,frytki,ciastka/paluszki i solidną porcję chałwy.Oczywiście potem jest mi niedobrze,ale nie wymiotuję,bo wiem,że jak raz spróbuję to już mi tak zostanie.Chociaż ból brzucha to nic w porównaniu z wyrzutami sumienia...wszelkie diety zawsze kończą się u mnie stwierdzeniem "chrzanię to" i pochłonięciem kolosalnych ilości jedzenia i słodyczy.Czasem to aż wstyd przed samym sobą,bo wiem,że to jest złe,ale nie potrafię się opanować.Staram się pilnować i jak czuję,że oto nadchodzi"okres żerny" to kombinuję czym tu się zająć,byle tylko o tym nie myśleć.Nie zawsze wychodzi,ale próbować trzeba. Re: Kompulsywne jedzenie - Nadiya - 02 Lip 2010 no pewnie że trzeba próbować, lepiej zjeść więcej, ale nie juz do maksimum zawsze to plus, jak się z czegoś zrezygnuje i tego sie trzymać. Zrezygnowałam z tego... jest dobrze. Re: Kompulsywne jedzenie - koteczek - 06 Sie 2010 jak się denerwuję to albo wpi****lam albo palę Re: Kompulsywne jedzenie - Mary Jane - 06 Sie 2010 na paroksetynie ciągle byłam głodna i miałam natrętne myśli o jedzeniu. Ciągle coś tam wsuwałam. też długotrwałe zamykanie się w czterech ścianach sprzyja podjadaniu, w końcu lodówka pod ręką. Re: Kompulsywne jedzenie - blackbelladonna - 06 Paź 2010 Moje problemy zaczęły się około 6 lat temu. Pojawiły się lęki, ciągły stres, stres pourazowy, zaczęłam odczuwać, że mam spękane serce (ależ patetycznie to brzmi) i jestem niewysławialnie nieszczęśliwa. Jedyną rzeczą jaka sprawiała mi przyjemność i przynosiła ulgę było objadanie się. najpierw korzystałam z każdej okazji zostawania samej w domu - robiłam atak na lodówkę. Później zrozpaczona prowokowałam wymioty. Później lęk stał się dosłownie moim cieniem, a że towarzyszył mi zaraz po przebudzeniu - cały dzień robiłam wszystko żeby się zapchać. Rezultat - w ciągu owych 6 lat przytyłam ok. 35kg. Oczywiście fakt ten tylko spotęgował moje poczucie nieszczęścia i niskie poczucie własnej wartości. Dopiero niecały rok temu dotarło do mnie, że jedzenie jest 'zagłuszeniem' złych emocji/myśli. Ale zanim się przełamałam (bo to taki za+ wstyd dla mnie - bo jak można się doprowadzić do takiego stanu, jak można dać się zniewolić głupiemu jedzeniu) minelo trochę czasu. Od nieco ponad miesiąca chodzę na terapię. Jest mini-rezultat - jakby jem bardziej świadomie. Ale ataki miewam nadal. wstyd, wstyd, wstyd Re: Kompulsywne jedzenie - Dziewczyna z perłą - 06 Paź 2010 ....ja też zajadam wszystko co złe, a szczególnie wyrzuty sumienia, stresy.. Jem, żeby coś robić, żeby poprawić sobie humor, żeby myśleć o jedzeniu. W praktyce wygląda to tak, że ciągle myślę, co bym mogła zjeść, co bym sobie zrobiła do jedzenia... potem moment, sięgam po słodycze i ciągle czuję niedosyt... Nie potrafię się rozkoszować kostką czekolady... jest ciągle coraz gorzej... niedawno starczyło pół, 3/4... teraz nie wystarcza mi jedna, ciągle czuję niedosyt, nawet gdy żołądek błaga o litość, nadal czuję, że potrzebuję kolejnej kostki, że muszę ją zjeść, nie mogę zostawić.. Bardzo staram się hamować, nie chcę przytyć jeszcze bardziej, ale jest mi bardzo ciężko. Dzisiaj jeśli chodzi o czekoladę - to sukces - tylko 8 kostek. W pracy wprawdzie nadrobiłam dwoma batonami, a potem zjadłam dwie bułki słodkie i bajaderkę... ale ni było to na raz, więc jest dobrze. ...hmm.. właśnie sobie uświadomiłam, że oprócz kanapki rano przez cały dzień jadłam tylko słodycze... to naprawdę chore. :-(( Re: Kompulsywne jedzenie - blackbelladonna - 06 Paź 2010 właśnie najgorsze jest to myślenie o jedzeniu.. budzę się, czuję panikę i żeby ją zagluszyć zaraz planuję swoje 'śniadanko". Kiedy mam się zabrać na nauki - nie umiem się skoncentrować - myślę o żarciu cały czas. Generalnie albo czuję lęk, albo czuje rozpacz, albo myślę o żarciu. I tak mi się życie toczy... Re: Kompulsywne jedzenie - Dziewczyna z perłą - 06 Paź 2010 oooj tak.. gdyby nie te myśli, to by człowiek zapomniał i nie jadł.. spokój.. a tak, umysł nie ma litości dla żołądka... Re: Kompulsywne jedzenie - blackbelladonna - 06 Paź 2010 ha! właśnie wróciłam od psychoterapeuty. Zawsze wychodzę od niej jak na skrzydłach. Było OK, ale zaraz wróci moja mama z pracy, z którą będę musiała porozmawiać i poprosić o pieniądze na leki. Wiąże się to z przyznaniem do kłamstwa dotyczącego ostatniego udawanego przeze mnie pobytu na uczelni. Tak się stresuję, że napchałam się obiadem i jeszcze jakimś biszkoptem to podgoniłam, zapiłam kawą. NATYCHMIASTOWA i naprawdę CHWILOWA ulga. Nie warto było.. Oczywiście teraz mam cholerne wyrzuty sumienia, najchętniej poszłabym do łazienki i sprowokowała wymioty, ale tata jest w pokoju, jeszcze usłyszy i dopiero wtedy będzie... Re: Kompulsywne jedzenie - Dziewczyna z perłą - 07 Paź 2010 I jak poszło? Co Twoja Mama powiedziała? (trzymam kciuki :-)) Re: Kompulsywne jedzenie - blackbelladonna - 08 Paź 2010 ostatecznie rozmowę z mamą przeprowadziłam dopiero wczoraj - po powrocie od psychiatry i z apteki, z pigułami. Była zła.. ale nie o to, że ją okłamałam (co do tego - pewnie było jej troche przykro, ale nie okazała tego po sobie), ale o to, że w ogóle mając problem z wyjściem na zajęcia - wyszłam z domu, zamiast w nim zostać, powiedzieć jej o tym problemie i uspokoić się. Cieszę się z jej podejścia, dodaje otuchy. Co do jedzenia - nie wiem czy to już kwestia działania leków, ale czuję się nieco dziwnie.. tzn. mam ochotę się nażreć - pewnie w związku z tym, że jutro mam kolejny zjazd, co wiąże się ze stresem, a przecież każdy stres u mnie powiązany jest z nażarciem się - ot, taki schemat. Ale kiedy patrzę na jedzenie - odrzuca mnie. mój 'umysł' chce się nażreć - ale ciało protestuje odruchem wymiotnym na widok jedzenia. dziwne uczucie.. Re: Kompulsywne jedzenie - lajlen - 15 Gru 2010 ... Re: Kompulsywne jedzenie - coolstorybro - 15 Gru 2010 a na mnie to działa na odwrót, nic nie jem bo mam nudnosci Re: Kompulsywne jedzenie - nena-chan - 28 Lut 2011 witam. ja jestem kompulsywnym żarłkiem,przez cio potrafię przytyć 20 kg w ciągu 3 miesięcy. tak samo schudnąć. wszystko przez lęki, fobie, niewyjaśnioiony strach,niespełnione oczekiwania innych osób i nienawiść do samej siebie. Re: Kompulsywne jedzenie - różowa - 04 Mar 2011 ja to zajadam trudne emocje i uczucia. Re: Kompulsywne jedzenie - lisabethI - 06 Mar 2011 Często zajadam stresy. Czasami potrafię mieć taki napad obżarstwa, że przestaje dopiero wtedy kiedy czuje nudności lub ból żołądka. Re: Kompulsywne jedzenie - stap!inesekend - 14 Mar 2011 tja... przy braku komputera jedzenie bywa jedyną przyjemnością. gdy nie masz co robić - idź zjedz ;-) Re: Kompulsywne jedzenie - aga_p - 14 Mar 2011 hkjhkj Re: Kompulsywne jedzenie - Mojzi - 18 Mar 2011 Też niestety zajadam emocje, stresy i lęki. Odżywiam się racjonalnie i zdrowo, ale jak mam napad to potrafię wrąbać pół lodówki, czasem mi się zdarza potem zwracać. Bardzo dużo ćwiczę, ale i tak waga ciągle mi się waha. Potrafię przytyć trzy kilo w miesiąc, potem schudnąć pięć i tak w kółko. Kompletnie wymknęło mi się to z pod kontroli. Re: Kompulsywne jedzenie - nena-chan - 26 Mar 2011 myslałam,ze tez jem gdy czuje stre, niepokoj i lęk, ale... niekoniecznie. w szpitalu nie czulam tych emocji, a mimo to zdarzaly sie dni,kiedy sie przejadalam |