![]() |
Chodzenie do fryzjera? - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html) +--- Dział: Inne życiowe problemy i sytuacje (https://www.phobiasocialis.pl/forum-22.html) +---- Dział: MIEJSCA PUBLICZNE (https://www.phobiasocialis.pl/forum-65.html) +---- Wątek: Chodzenie do fryzjera? (/thread-2532.html) |
Re: Chodzenie do fryzjera? - apoteoza - 14 Mar 2009 Ja zwykle czekam na odpowiedni dzień, wstaję rano i stwierdzam "ok to będzie dzisiaj", zbieram wszystkie moje wątłe siły witalne i IDĘ. Nie sposób opisać ile mnie to kosztuje, a potem, kiedy już wracam do domu jestem z siebie dumna. A tak naprawdę to mam świadomość tego, że to nie jest żaden powód do dumy... Re: Chodzenie do fryzjera? - Misiu - 14 Mar 2009 ... Re: Chodzenie do fryzjera? - TGTB - 16 Mar 2009 Też maszynkę mam z ponad 10 lat. Re: Chodzenie do fryzjera? - Masełko - 16 Mar 2009 Mały salonik, blisko miejsca zamieszkania z małą ilością osób. Nie zbyt dobrze tam tną, ale wolę mniej się stresować niż ładną fryzurę. Re: Chodzenie do fryzjera? - Dragons86 - 16 Mar 2009 Ja tam chodzę raz na 2 miechy.Jedynie staram się nieśmiać.Ale im bardziej się staram to czasem się zaczynam uśmiechać jak coś dziwnego sobie wyobrażę.Ale ostatnio było normalnie.Z tego co pamiętam to nie zabardzo jest jak ktoś się gapi na ciebie jak jesteś stryżony.Jakoś tak mi nawet ciężko w lustro było spojrzeć jak mnie strzyże.Ale ostatnio jakoś momentami na luzie się patrzyłem jak mnie strzygła.Kwestia przyzwyczajenia. Re: Chodzenie do fryzjera? - dominik - 11 Kwi 2009 Pierwsze co mi przyszlo do glowy to moze jesli juz musisz unikać to może przyjdz na godzine powiedzmmy 9 rano, zaraz jak otwierają zaklad fryzjerski, zeby na pewno nikogo nie bylo w kolejce? ale jesli trzeba ugryść problem to proponuje zebyś wzieła ze sobą gazetę, ulubioną książkę, mp playera z ulubioną muzyką (tylko nie tą krzykliwą ![]() ![]() P.S. Dragons86 nie próbój blokować ani ukrywać śmiechu. Jak ci się chce to uśmiechaj się ile zechcesz, ludzie najpewniej pomyślą że coś zabawnego zobaczyłaś czego oni nie wyłapali, więc to nie koniec świata. Najpewniej żadnego z tych ludzi nigdy już w zyciu nie spotkasz, więc co masz do stracenia? Im bardziej sobie odpuścisz i pozwolisz sobie na parsknięcie śmiechem tym szybciej minie ta potrzeba. W rzeczywistości z boku będzie to wyglądać zupełnie naturalnie. Re: Chodzenie do fryzjera? - camellia - 12 Kwi 2009 Moją siostrę zawsze wykorzystuję, żeby mnie w ogóle do fryzjera umówiła. Telefoniczne umawianie się odpada w przedbiegach - nie jestem w stanie pokonać lęku przed dzwonieniem do znajomych, a co tu dopiero mówić o obcych! Pakować się do salonu pełnego kobit czekających na strzyżenie czy farbowanie - też nie jest mi na rękę. Kochana sisterka zawsze służy mi więc pomocą i tylko czasami się buntuje ![]() Na wizytę do fryzjera też wlokę ze sobą siostrę, żeby mi towarzyszyła. Dal mnie najlepiej by było, gdyby fryzjer przychodził do mnie do domu - byłabym wtedy przeszczęśliwa. Nie ma jednak tak dobrze. Wizyty u fryzjera strasznie mnie stresują. Już wolę stomatologa, naprawdę. Nie mam szczęścia do fryzjerów z prawdziwego zdarzenia. Na ogół jestem niezadowolona z efektu. Może uda mi się w końcu zapuścić włosy i w gabinetach fryzjerskich będę gościła zdecydowanie rzadziej. Re: Chodzenie do fryzjera? - fobik28 - 27 Lip 2009 Ja też juz od 2 miesięcy wybieram się do fryzjera, a byłem u niego chyba 5 miechów temu i wybrać sie nie mogę. A ja mam o tyle gorzej że nie dość że mam fobię ogólnie to jeszcze mam fobie fryzjerską ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - ZgarbionyFred - 27 Lip 2009 Ja jakoś co parę miesięcy chodzę do fryzjera i to do jednego zakładu, a i tak zazwyczaj nie jestem dobrym towarzyszem do rozmowy. Ostatnio się ścinałem 15 czerwca, więc następną wizytę przewiduję na listopad - grudzień. Re: Chodzenie do fryzjera? - Cladar - 27 Lip 2009 Jeśli chodzi o mnie, to mniej się boję tego, że ktoś się na mnie gapi (zazwyczaj jestem tylko ja, fryzjerka i moja mama), za do kiedy fryzjerka mnie dotyka od razu sztywnieję i myślę tylko o tym kiedy skończy. Ostatnio ścinał mnie facet, bałam się jeszcze bardziej niż zwykle i jak się mnie o coś pytał odpowiadałam nienaturalnie wysokim głosem. Gdyby tak włosy mogły się same obcinać... Re: Chodzenie do fryzjera? - lukasz2i2 - 27 Lip 2009 Samemu się strzyc. Polecam jest bardzo prosto ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - fobik28 - 27 Lip 2009 lukasz2i2 napisał(a):Samemu się strzyc. Polecam jest bardzo prostoTylko najpierw trzeba się umieć samemu ściąć, a takie jednolite fryzury na 1mm - 3mm(czyli na jeża, a tylko tak potrafił bym się ściąć) mi osobiście kompletnie nie pasują, raz się w życiu tak ściąłem i więcej nie zamierzam. Lubię siebie z ciut dłuższymi i gęstszymi włosami, ale niestety fryzjerzy których mam zaszczyt odwiedzać nie potrafią nic sensownego z tymi moimi włosami zrobić, przytną trochę z boku, trochę z tyłu i na górze, ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - shade - 27 Lip 2009 lukasz2i2 napisał(a):Samemu się strzyc. Polecam jest bardzo prosto o właśnie. albo się zapuścić. Re: Chodzenie do fryzjera? - Kaktus - 27 Lip 2009 Tylko trzeba przetrwac etap kiedy włosy są półdługie. Nie dośc że włażą do uszu, nosa i oczu, to jeszcze się wygląda jak idiota zwykle. Raz to przerobiłem i był spokój przez długi czas, a potem w akcie głebokiego zdebilenia się ściąłem na krótko. I teraz nie daję rady przez to znowu przejśc. Re: Chodzenie do fryzjera? - Whisper - 27 Lip 2009 Ja się już chyba od podstawówki sam ścinam. A o opadające włosy martwić się nie muszę, bo one nigdy nie opadają, nawet jak mają z 10 cm ![]() ![]() ![]() W sumie stanie włosów dęba, to podobno reakcja obronna na strach ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - shade - 27 Lip 2009 Kaktus napisał(a):Tylko trzeba przetrwac etap kiedy włosy są półdługieznam to, właśnie z tego powodu już z pięć razy próbowałam zapuścić włosy, i za każdym razem bezskutecznie. Re: Chodzenie do fryzjera? - sensual - 27 Lip 2009 .... Re: Chodzenie do fryzjera? - Tiax - 27 Lip 2009 Kiedys to byl olbrzymi stres dla mnie ,jak wszystko zreszta. a teraz nie mam z tym problemow, nawet sobie pogadam z pania fryzjerka(jak mam dobry humor). zreszta pewnie sie ciesza ze do nich przychodze ,(fryzura na 3 mm. ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Gość - 28 Lip 2009 ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - gradius - 28 Lip 2009 Ja nie lubię być dotykany i głaskany w głowę. Częściej chodzę do dentysty niż do fryzjera. Re: Chodzenie do fryzjera? - Gilraen - 30 Lip 2009 Byłam dzisiaj u fryzjera. Dziewczyna wyraźnie chciała nawiązać ze mną rozmowę, ale po paru moich lakonicznych odpowiedziach zrezygnowała. Dlaczego fryzjerzy i taksówkarze zawsze chcą rozmawiać? Re: Chodzenie do fryzjera? - Arbor Vitate - 30 Lip 2009 A ja oglądałam raz program, w którym zostały przedstawione kulisy zawodu fryzjera i oni mówili, że najgorsze są te osoby, które same zagadują i nie pozwalają spokojnie pracować... przeprowadzam się do UK ![]() ![]() Ogólnie co do tematu, to powoli oswajam się z fryzjerami. Jednak kiedy zmierzam do salonu, aby się umówić, to kilkanaście metrów przed zaczynam specjalnie iść bardzo wolno, żeby się uspokoić itd. Na szczęście nabrałam dystansu co do kształtu mojej fryzury i zaczyna mi być obojętne jak konkretnie będę ścięta - i tak zawsze wyglądam jak shit ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - fobik28 - 31 Lip 2009 Ja to bym sie w sumie tak tych fryzjerów nie bał gdybym miał 100% pewności że mnie ładnie zetną, natomiast jakoś nigdy nie miałem tego szczęścia, no ale w sumie sam takich fryzjerów sobie wybieram, najtańszych, pod blokowych za 10 - 15zł gdzie jak najmniej ludzi chodzi. Z kolei większy salon to więcej ludzi, a gwarancji że mnie dobrze zetną też nie mam, a wracać później z centrum miasta z kiczowatą fryzurą bynajmniej nie mam ochoty, ten wstyd i stres po drodze by mnie chyba zabił. Re: Chodzenie do fryzjera? - atena666 - 31 Lip 2009 Ja jakos wogule nie chodze do fryzjera , nie czuje takej potrzeby , choc i pewne obawy też mam Re: Chodzenie do fryzjera? - Samek - 31 Lip 2009 Na początku było mi trudno iść do fryzjera (fryzjerki) bo to był stres związany z moją nieśmiałością ale gdy się lepiej poznaliśmy to teraz fajnie nam się rozmawia podczas strzyżenia. Zresztą ona stara się mnie zagadywać i prowadzić rozmowę na przyjemne dla mnie tematy aby mi miło czas upłynął w trakcie podcinania włosów. Robi to pewnie, żebym do niej wrócił następnym razem bo w tej branży też jest duża konkurencja. Najgorzej jest jak są u niej jacyś klienci, wtedy nie potrafię się włączyć do rozmowy bo zawsze mnie przegadają i o wszystkim wiedzą lepiej. Siedzę cicho i czekam aż na mnie przyjdzie kolej ![]() |