![]() |
Problem natury religijnej a fobia - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://www.phobiasocialis.pl/forum-9.html) +--- Dział: Nieśmiałość, Fobia społeczna (https://www.phobiasocialis.pl/forum-11.html) +--- Wątek: Problem natury religijnej a fobia (/thread-259.html) |
Re: Problem natury religijnej a fobia - Zwjeszak - 16 Maj 2008 bug jest miłościoł, bug umar Re: Problem natury religijnej a fobia - iksu88 - 16 Maj 2008 lostsoul napisał(a):antyk napisał(a):To nie ludzka mentalność, lecz polska. Tylko w tym kraju ludzie biorą kościelne śluby, chrzczą dzieci i posyłają je do komunii oraz bierzmowania, bo "taka jest tradycja", lub właśnie z powodu presji rodziny/otoczenia To spuścizna komuny. Kościół za socjalizmu nie miał wiele do powiedzenia to teraz sobie to nadrabia. Musi minąc jeszcze kilka lat zanim to wszystko się uporzątkuje ![]() Re: Problem natury religijnej a fobia - boje_sie_mowic - 27 Maj 2008 Ja wlasnie przez to że boję się mówić zbliżyłam się do Boga..zaufałam i zakochałam sie w jego Miłości...jestem bardzo wierzaca ale czasem wątpie.. bo boje sie tego co ludzie myśla o mnie jako takiej osoby..ciezko byc fobikiem...Chodze do pschologa..Jednak bez wsparcia bliskich mysle ze sie nie uda mi wyjsc z tego na tyle ile chce... Re: Problem natury religijnej a fobia - iksu88 - 27 Maj 2008 Też jestem wierzący ale jestem za słaby i zdaje mi się że powinienem dac sobie spokój z Bogiem aby nie denerwowac innych ludzi ![]() Re: Problem natury religijnej a fobia - aneczka36 - 28 Maj 2008 Kościół a moja fobia społeczna: Urodziłam się w toksycznej alkoholowej rodzinie, gdzie panowało zakłamanie, najważniejsze było nie to, co czujesz, tylko to, co ludzie powiedzą. Do 8 roku życia w ogóle nie chodziłam do kościoła, potem matka stwierdziła, że czas mnie zapisać na religię, bo... komunia. Czułam się najgorsza z klasy, bo inne dzieci były chwalone za to, że chodzą do kościoła, miałam takie wyrzuty sumienia, że uciekałam z religii aż do 8 klasy szkoły podstawowej, dawniej religia była w salkach katechetycznych. Komunię jakoś zaliczyłam. Pamiętam jak dzieciaki chodziły za mną i wrzeszczały, że mam iść na religię, bo powiedzą księdzu, że robię coś bardzo złego. Przed bierzmowaniem trzeba było zdać egzamin, więc ksiądz w salce katechetycznej widział mnie częściej. Na religii przy sprawdzaniu obecności odpowiadało się: ,,Jestem! Byłam! Mam!" Oznaczało to: ,,Jestem na religii. Byłam w kościele. Mam zeszyt.'' Paranoja! Już wtedy byłam niewierząca, nie chodziłam do kościoła, ale bałam się księdza i odpowiadałam: ,,Byłam!" Któregoś dnia ksiądz kazał mi stanąć przed cała klasą i strasznie na mnie nakrzyczał, że go okłamuję, że mnie nie widział w kościele. Od tego czasu na widok księży i kościoła robi mi się niedobrze. Potem było bierzmowanie, do którego miałam trzy poprawki, uczyłam się dniami i nocami, aby zdać ten cholerny egzamin, w końcu zdałam. W Ogólniaku wszyscy z klasy mieli na świadectwie 5 z religii a ja jako jedyna 4- chociaż się uczyłam tych regułek religijnych na pamięć, nic nie rozumiałam. Będąc na studiach dalej miałam problemy z powodu niechodzenia do kościoła, moje koleżanki napiętnowały mnie z tego powodu, nie przyznawałam się do swojego ateizmu, dla świętego spokoju klękałam z nimi co wieczór w akademiku i się modliłam. To była Farsa! Nawet byłam kilka razy u spowiedzi, wtedy wymyślałam sobie grzechy, nawet takie, których nie miałam, żeby cokolwiek mówić do księdza, wszystko to robiłam dlatego, aby nie odstawać od innych. Dziś już jestem osobą pracującą i nie muszę być kościołowa, późno doszłam do tego, by odważnie mówić, kim jestem, ale lepiej późno niż wcale. Re: Problem natury religijnej a fobia - Krzyżowiec - 08 Lip 2008 Mi w religijności absolutnie fobia nie przeszkadzała, właściwie może nie mam fobii i w tym rzecz.W każdym razie chyba wreszcie wezme rozwód z KK. Kiedyś byłem wierzący, jak to u mnie, jak w coś wierzę to ostro, dosłownie byłem katolicką gwardią.Potem Kościół namawał mnie coraz większym wstrętem, aż w końcu od czasu bierzmowania nienawidzę kościoła.Ja, w mojej depresji musiałem chodzić do tego zimnego kościoła, w te ciemne noce, przebywać z grupką nieznajomych z którą nie miałem najmniejszej ochoty przebywać, no i spowiedzi zawsze się stresowałem, że zapomnę formułek ktorych się perfekcyjnie wyuaczałem, na szczęście tylko 1 byłem, 1-2 sfałszowałem i jakoś się przeszło. Ale i tak głównie obrzydza mnie mieszanie się Kościoła w politykę, sferę obyczajową iw ogóle wszędzie gdzie nie powinien. Re: Problem natury religijnej a fobia - Kłębuszek - 09 Lip 2008 .. Re: Problem natury religijnej a fobia - Harold - 09 Lip 2008 Trudno mi ocenić czy mam problemy religijne przez fobie. Nie chodzę do kościoła. Co jest głównym powodem nie jestem pewien. Może kontakt z dużą ilością ludzi. Co jest idiotyzmem, młodzież przygotowująca się do bierzmowania musi chodzić do kościoła żeby do tego sakramentu przystąpić bo rodzice im każą. I w kościele się nudzi. Mam przykre wspomnienia ze spotkań przygotowujących do bierzmowanie. ![]() ![]() Re: Problem natury religijnej a fobia - Cień - 09 Lip 2008 Moja fobia inne zaburzenia oraz obserwacja tego co się dzieje dookoła sprawiają , że w Boga nie wierze . Jeśli to on mnie stworzył to go nie rozumiem . Jaki chory umysł mógł stworzyć taki chory świat. Re: Problem natury religijnej a fobia - Krzyżowiec - 09 Lip 2008 Cytat:Jaki chory umysł mógł stworzyć taki chory świat.Wow, jakie fajne, głębokie przemyślenie ![]() Re: Problem natury religijnej a fobia - Cień - 23 Lip 2008 Albert Einstein Wybitne umysły są zawsze atakowane przez miernoty, którym trudno pojąć, że ktoś może odmówić ślepego hołdowania panującym przesądom, decydując się w zamian na odważne i uczciwe głoszenie własnych poglądów Zawsze mieli skłonność traktowania psychopatów jak rycerzy, lecz nigdy nie posunęli się tak daleko jak obecnie. Zasadniczym źródłem aktualnego konfliktu między sferą religii a sferą nauki jest doktryna osobowego Boga. Strach i głupota zawsze leży u podstaw większości ludzkich działań. Mark Twain Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Woody Allen Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją. Antoine de Saint-Exupéry Kiedy gaśnie wiara - Bóg umiera i staje się bezużyteczny. Georg Christoph Lichtenberg Czy sądzicie, że Bóg jest katolikiem? Georg Christoph Lichtenberg Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje - znaczy przypuszczalnie: człowiek stworzył Boga na obraz i podobieństwo swoje. Jestem przekonany, że gdyby Bóg stworzył człowieka tak, jak wyobrażają go sobie magistrzy i profesorowie filozofii, trzeba by go pierwszego dnia zamknąć w domu wariatów. Stanisław Jerzy Lec Czasami mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga. Jacek Kaczmarski Zawsze sądziłem, że bogowie śmieją się z tych, którzy wierzą w nich bezkrytycznie. Być może dlatego, że ja bym się śmiał, gdybym był Bogiem. Emil Cioran Historia człowieka i Boga to dzieje wzajemnego rozczarowania. Emil Cioran Bóg jest dalej od ludzi niż ludzie od Boga. Elias Canetti Najtrudniejszy do zniesienia byłby taki Bóg, jakiego sobie wymarzyliśmy. Mark Twain Czym jest czlowiek? Hałaśliwą istotą, którą dobry Bóg stworzył z rozczarowania małpą. Należy stwierdzić, że Bóg musi być swym nowym tworem również rozczarowany - poprawki w stosunku do małpy są wręcz niezauważalne. Wiesław Myśliwski Bóg powinien być jak i człowiek, żeby widać było, że go boli, co człowieka boli. Jaroslav Hašek Bóg jest nieskończenie miłosierny, ale tylko dla porządnych ludzi, a nie dla jakichś tam wyrzutków społeczeństwa, którzy nie kierują się jego przykazaniami ani regulaminem wojskowym. Julian Tuwim Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga powinni pokazać listy uwierzytelniające. Augustyn z Hippony Boże, daj mi siłę, abym mógł zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego chcesz. Re: Problem natury religijnej a fobia - Cień - 23 Lip 2008 Albert Einstein Odczuwam wyłącznie głęboki smutek widząc, jak Bóg karze swoje dzieci za ich niezliczone głupstwa, za które tylko On sam jest ostatecznie odpowiedzialny; uważam, że tylko Jego nieistnienie mogłoby Go usprawiedliwić. Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu. Przy wpajaniu ludziom tego, co moralnie słuszne, kaznodzieje powinni zdobyć się na odwagę i odrzucić doktrynę osobowego Boga, to znaczy nie powoływać się dłużej na owo źródło strachu i nadziei, dzięki któremu w przeszłości kapłani skupiali w swych rękach tak ogromną władzę. Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie skupienia. Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie samego stworzone, którego zamysły przykrojone są na naszą miarę krótko mówiąc, Boga, który nie jest niczym innym, jak odbiciem ludzkich słabości. Re: Problem natury religijnej a fobia - kuba003 - 11 Sie 2008 antyk napisał(a):Jestem ateistą i nie mam żadnych problemów związanych z religią, a raczej brakiem wyznania ja podobnie jak antyk, z tym, że nie mam z tym żadnych problemów, gdyż uważam, że większość zła na świecie jest przez religie i wiarę, gdyby ludzie nie demonstrowali swojej wiary, to nikt by nie wiedział w co wierzy, lub nie, sąsiad i na świecie byłby spokój, a tak, to najwięcej wojen i śmierci jest spowodowanych przez religie właśnie, niezależnie od rodzaju wyznania. [Obrazek: 426484-vi.jpg] Kaktus napisał(a):Tak jak pisze Emperor, wiara przez tradycję. W takim wypadku już lepiej być już niepraktykującym niż zawyżać statystyki i okłamywać samego siebie. myślę, że jakby te cele były wyposażone w plazmę, satelitę, necik, wygodne mebelki, jedzenie full wypas, seks raz na tydzień gwarantowany przez przeora klasztoru z kimś fajnym.... .......to żyć nie umierać ![]() ![]() Posty scaliłem. Zdjęcie usunąłem, bo nijak się ma do tematu dyskusji. Zresztą była już o tym mowa kiedyś. - Jim przebywanie w kościele - krzysiu38 - 08 Gru 2008 Chciałbym zapytać jak zachowujecie się przebywając w kościele, siedząc lub stojąc w jednym miejscu.Napiszcie coś na ten temat,jakie macie objawy,jak sobie z tym radzicie? Re: Problem natury religijnej a fobia - Zwjeszak - 08 Gru 2008 nie chodzimy Re: Problem natury religijnej a fobia - Spit - 08 Gru 2008 dość często mdleję, nie mogę stać w kościele. Re: Problem natury religijnej a fobia - Luna - 08 Gru 2008 Cytat:Chciałbym zapytać jak zachowujecie się przebywając w kościele, siedząc lub stojąc w jednym miejscu.Napiszcie coś na ten temat,jakie macie objawy,jak sobie z tym radzicie?Właściwie nie mam z tym żadnych kłopotów. W kościele czuję się normalnie ![]() Kiedy siedzę między obcymi ludźmi czuję sie nieswojo i robi mi się jakoś duszno, niedobrze. Ale i to nie zawsze, zresztą jak pisałam, raczej tak nie siadam ![]() Re: Problem natury religijnej a fobia - Sosen - 08 Gru 2008 Już dawno w kościele nie byłem, ale pamiętam że jak chodziłem, to najgorsze było stanie. Całą mszę odliczałem sekundy do końca. Nie lubiłem też rzecz jasna siedzieć w pierwszej ławce, a przed bierzmowaniem ksiundz często brał na siłę, nawet z ambony wołał. Re: Problem natury religijnej a fobia - Milena19 - 09 Gru 2008 Wiem jak to jest.Ja ostatnio zaniedbałam obowiązki katolickie. ![]() Re: Problem natury religijnej a fobia - Sosen - 09 Gru 2008 Uważam, że wiara jest pomocna ludziom, ale w żadnym przypadku nie wierzę w Boga i cuda. Wiara pomaga na zasadzie samej wiary, to człowiek sobie pomaga, a nie Bóg niby wysłuchawszy go. To jest dla mnie niezrozumiałe. Jeśli coś kogoś spotka dobrego, to dziękuje Bogu, a jeśli złego, to go usprawiedliwia. A przecież niech się dzieje wola boska. To po co się modlić? To wszystko nie ma logiki. Strata czasu na jakieś paciorki. Re: Problem natury religijnej a fobia - cronecer - 07 Sty 2009 Zauważyłem jedną prawidłowość,wszyscy piszący w tym temacie albo nie wierzą w Boga albo od niego się odsunęli lub odwrócili.W swoim życiu też zauważyłem pewną prawidłowość,dopóki byłem głęboko wierzący nie miałem żadnych problemów ze sobą,z czasem gdy zacząłem się oddalać od Boga pogubiłem ,teraz próbuje wrócić i razem z Nim wyjść z tego,oczywiscie biore go jako przeowdnika,ktory sam dobierze narzedzia,jestem spokojny,ze bedzie dobrze Re: Problem natury religijnej a fobia - Prodigy - 07 Sty 2009 Mnie ten problem nie dotyczy jestem ateistą. Dla mnie religia to absurd. Re: Problem natury religijnej a fobia - Sosen - 07 Sty 2009 Racjonalnie patrząc tak. Tylko nie wiem, czy to my mamy przesrane, bo nie umiemy uwierzyć w sprawy, które są ponad logiką, czy ludzie, którzy jednak wierzą. Kto tutaj ma lepiej. Nie chodzi mi o to oczywiście kto ma racje, bo tego nie wiadomo. Jednak wiara w to, że ktoś nad nami czuwa i że nie jesteśmy sami coś daje. Re: Problem natury religijnej a fobia - Prodigy - 07 Sty 2009 Na pewno wiara daje nadzieje i pozbawia poczucia osamotnienia. Kiedyś chodziłem do kościoła i chciałem wierzyć. Szukałem różnych odpowiedzi w kościele, jednak ich nie znalazłem. I tak zaczęła się równia pochyła do ateizmu. Najpierw odwróciłem się od Kościoła i chrześcijaństwa, interesowałem się innymi religiami, ale nic z tego. Re: Problem natury religijnej a fobia - Sosen - 07 Sty 2009 Jakbym już miał przyjąć jakąś religie, to byłby to buddyzm, który jest dla mnie najbardziej logiczny. Nie wymaga wiary w żadnego bożka. Polega na samodoskonaleniu się. Nie trzeba ślepo wierzyć w coś co Ci mówią ich przywódcy. Sam musisz się przekonać. Taka ślepa wiara w cokolwiek jest największym złem na świecie moim zdaniem. A najgorszy jest muzłumanizm, a raczej jego (tutaj zapomniałem słowa) wyznawcy. |