![]() |
Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://www.phobiasocialis.pl/forum-9.html) +--- Dział: Inne zaburzenia lękowe (https://www.phobiasocialis.pl/forum-12.html) +--- Wątek: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... (/thread-2690.html) |
Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - krys840 - 24 Lip 2009 EDYTOWANY Niewiele mi brakowało, żeby się zatracić tzn. stracić bezpowrotnie równowagę. Dlatego musiałem kontrolować się w sposób pozwalający mi rozumieć własne położenie, więc prokurowałem sobie wydarzenia i małe epizody w lawinie potocznie poplątanych zdarzeń, by określać głównie lęki i tzw. ból egzystencjalny. Całe lata byłem emocjonalnie wycofany z życia społecznego w dużym stopniu, a uzyskałem to przez początkowo umartwianie się, co doprowadziło do tego, że zaburzyłem emocjonalany rozwój i zapewne też intelektualny. Nie jest jednak przypadkiem to, że odczuwałem lęk silniej niż inni, a badanie symptomów określanych jako błahostki stało się dla mnie celem życia. Powrót do aktywnego życia wiązał się z zaangażowaniem w pracę, którą dotąd zaniedbywałem. Choć miałem już przekrój jakichś technicznych powinowactw życia to zderzenie z rzeczywistością, na temat której uzyskałem fundamentalne wyobrażenie, okazuje się ciągłym wyzwaniem. Owe lękowe błahostki są miarodajne w kontekście skutków życia w zabójczym trybie i nie mają uzasadnienia czysto biologicznego. Dostosowanie się do wymogów takiego życia bez skutków zrujnowania zdrowia skłoniło mnie do określenia granic wytrzymalości związanych z stylem bycia obecnie. Miałem możliwość przebrnięcia przez ten proces rozwoju bez zaniedbania harmonii rozwoju i poczucia sacrum, dzięki czemu nie czuję się obecnie emocjonalnie wycofany z życia, ani nie jestem drażliwy i konfliktowy. Nadmierne przeżywanie błahych spraw jest jak zapowiedź całej lawiny powinowactw związanych z nieumiarkowanym trybem życia i może mieć nieznośny przebieg, ale też ujawnić się w drastycznej formie - kumulacji takich emocji, które skutkują np. śmiertelnymi wypadkami samochodowymi. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - atena666 - 02 Sie 2009 Ja podobnie ale możne nie kilka ,kilka naście dni przed ale jeden dwa myślę o tym jak będzie co mam zrobić jak się zachować co powiedzieć i nie mogę się powstrzymać od tego myślenia , tych ciągłych analiz , a i tak wszystko idzie na opak Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - stap!inesekend - 13 Sie 2009 no ja tez niestety tak mam, ze sie troche denerwuje przed zalatwianiem spraw... a pozniej w sumie wszystko wychodzi dobrze. najgorzej bylo przed komisja wojskowa. najbardziej balem sie publicznego rozbierania, a nuż jakaś plama na majtach będzie? ale szczesliwie bylo wszystko dobrze Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - kol888 - 02 Wrz 2009 ja jeszcze niedawno w szkole płakałam za byle 3 i bałam się jak o tym powiedzieć rodzicom wszyscy uważają mnie za dziwaka i za beksę źle się z tym czuje Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - fobos - 03 Wrz 2009 mnie również stresują zakupy. boję się kasjerce spojrzeć w oczy i często unikam jej spojrzenia. gdy robię zakupy najczęściej płacę banknotami nawet jeśli mam drobne. odczuwam taki lęk że ciężko mi się skupić na liczeniu, właściwie obawiam się tego że dojdzie do pomyłki w liczeniu i wyjdę na tempaka. często mam ochotę wyjść ze sklepu nie zabierając reszty. to uczucie mnie zabija! Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - Samek - 03 Wrz 2009 Mnie to się ręce trzęsą przy płaceniu i dlatego albo wcześniej odliczam sobie odpowiednią kwotę pieniędzy i kładę na tackę kasjerce, albo podaję jeden banknot a ona wydaje mi reszty ![]() Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - sisi90 - 04 Wrz 2009 To ciężka sprawa... Też mam coś takiego. Myślę o tym co się wydarzyło podczas dnia w szkole, co powiedziałam (no i jak naprawdę palnełam jakąś głupotę to aż mnie serce boli, i robi mi się gorąco) Ale codziennie próbuje z tym walczyć. Na następny dzień idę do szkoły jak by nigdy nic się nie stało. Olewam i to jest dobre... Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - CzarnaLukrecja - 08 Wrz 2009 mam tak samo... ciągłe analizy, myślenie co mam zrobić, co zrobiłam a czego nie... Układanie w głowie scenariuszy, rozmów, spotkać które i tak nigdy się nie spełnią... przez to często nie mogę zasnąć, brak mi spontaniczności, nawet najzwyklejsza czynność może okazać się dla mnie ogromnym stresem... Co robić? Nie chcę już tak żyć ![]() Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - tomjak - 08 Wrz 2009 Przestan myśleć i nadmiernie planować. Rób tak jak większośc ludzi ( ![]() ![]() Walczę obecnie z chyba nadmiernym perfekcjonizmem - wszystko w celu dopasowania do otoczenia. Kilka razy niedoprowadziłem dość ważnych tematów do końca w planowanym czasie przez to. Gdybym podszedł do spraw "normalnie" wszystko byłoby ok. Tu sie zabajeruje , tu może ktoś niedostrzeże , tu może będzie dobrze , a na koniec najważniejsze - trzeba wszystkim wmówić że się narobiłem przy tym że ho ho i jakich to ja akrobacji przy tym nie wyczyniałem. To jest prawdziwy klucz do sukcesu - sprawdzone i proste. Polecam. Aha jeszcze ważna rzecz - więcej egoizmu w życiu , najważniejsze jest to co dla mnie dobre i wygodne , nie myśleć o innych. Oczywiście zawsze można pogadać w razie konieczności jacy to z nas altruiści. Przestałem się bać. W moim przypadku prolemem był strach. Strach przed oceną otoczenia w domu , pracy , na ulicy. Obecnie znika , już prawie całkiem znikł. Wydaje mi się że skutecznie przerwałem błędne koło. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - sisi90 - 08 Wrz 2009 łatwo Ci mówić... nie które osoby mnie zawstydzają, jak mam się z nimi spotykać codziennie to dla mnie koszmar. Spać nie mogę a jak się rano budzę to najchętniej bym sie rozpłakała i nie wychodziła z domu.. śmieszne to trochę ale tak jest ![]() Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - Samek - 08 Wrz 2009 Gratuluję ![]() Po cześci tak powinno być żeby nauczyć się nie przejmować sprawami na które nie mamy wpływu ale czasami trzeba się przyłożyć i starać się wypaść jak najlepiej. Na przyklad w pracy lub przed dziewczyną zrobić dobre wrażenie. Kiedyś bardzo się przejmowalem jak mi coś nie wyszło bo myślałem wtedy, że patrzy na mnie cały świat i od tego zależy moje życie. Teraz nauczyłem się olewać pewne sprawy i dzięki temu czuje się swobodniej po prostu śmieję się ze swoich błędów jeśli mi się przydarzą ![]() ps. To <gratuluję>, to dotyczyło postu Tomjaka ![]() Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - tomjak - 08 Wrz 2009 sisi90 napisał(a):łatwo Ci mówić... nie które osoby mnie zawstydzają, jak mam się z nimi spotykać codziennie to dla mnie koszmar. Spać nie mogę a jak się rano budzę to najchętniej bym się rozpłakała i nie wychodziła z domu.. śmieszne to trochę ale tak jestCo to za persony z tych osób co to z nimi masz się spotkać że ich aż tak się boisz? Co mogą ci zrobić? Ja myślę że najwyżej ci mogą mówiąc po chamsku naskoczyć , więc ich się nie bój. Jakie ma znaczenie co o tobie pomyślą? Ty też o nich możesz myśleć co chcesz , oni nawet tego nie dostrzegą i nie spędza nawet 5 sekund na analizowaniu tego co ty pomyślałaś o nich. Bierz przykład. I olej to że np miałaś dziś cały dzień przyklejony liść pietruszki ze śniadania na zębie. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - sisi90 - 08 Wrz 2009 Oto chodzi że one są pewne siebie i uważają się za nie wiadomo kogo. A to mnie peszy, bo czuje sie przy nich nie konfortowo, źle. tak bym to ujęła Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - tomjak - 08 Wrz 2009 sisi90 napisał(a):Oto chodzi że one są pewne siebie i uważają się za nie wiadomo kogo. A to mnie peszy, bo czuje się przy nich nie komfortowo, źle. tak bym to ujęłaJak się z nimi spotkasz to uważniej się im przyjrzyj. Jeden z nich będzie się jąkał i miał dziurę w spodniach , inny będzie gadał jakieś bzdury od rzeczy całkiem , ten trzeci smrodek z ust bo nie chodzi do dentysty i dużo pali. I co najciekawsze wcale się tym nie przejmują zauważ. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - stap!inesekend - 08 Wrz 2009 tomjak napisał(a):Dopasuj się do większości i wszystko będzie ok. tomjak napisał(a):wszystko w celu dopasowania do otoczeniaUważasz, że stanie się bezbarwnym klonem ma sens? Moim zdaniem to powinno wyglądać tak, że dochodzi się do jakiegoś kompromisu. Poza tym - mówię to z własnego doświadczenia - to, że starasz się dopasować nie znaczy, że ludzie Cię wtedy ochoczo zaakceptują tomjak napisał(a):Aha jeszcze ważna rzecz - więcej egoizmu w życiu , najważniejsze jest to co dla mnie dobre i wygodne , nie myśleć o innych.Zawsze (no, od kiedy mam tego świadomość) zazdroszczę ludziom, którzy mogą tak bez wyrzutów sumienia powiedzieć "nie". Cóż, według mnie warto by było odnaleźć tu złoty środek. Ale ciężko, oj ciężko... ![]() Szczerze mówiąc, Twój post mnie jednocześnie zniesmaczył i zaniepokoił. Mi się wydaje, że ludzie powinni dążyć do bycia lepszymi, a nie obniżać loty... tomjak napisał(a):Gdybym podszedł do spraw "normalnie" wszystko byłoby ok.A normalnie to pojęcie względne. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - Clarissa - 09 Wrz 2009 stap!inesekend napisał(a):Twój post mnie jednocześnie zniesmaczył i zaniepokoił.Zaniepokoiło mnie jeszcze nasze milczące przyzwolenie na takie podejście do życia; brak jakiejkolwiek reakcji. stap!inesekend napisał(a):Mi się wydaje, że ludzie powinni dążyć do bycia lepszymi, a nie obniżać loty...Otóż to. "Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie" - to stanowi o człowieczeństwie. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - tomjak - 09 Wrz 2009 stap!inesekend napisał(a):Wiem że to może zniesmaczać i ogólnie budzić mieszane uczucia. Może twój problem polega właśnie na dążeniu do zbytniego idealizmu. Życie niestety mocno odbiega od ideału. Mi moje podejście do sprawy (wg opisu w moich wcześniejszych wypowiedziach) zdecydowanie pomaga w walce z unikająco - fobicznymi utrwalonymi schematami. Co do tematu akceptacji przez ludzi - bardzo się staram żeby nawet o tym nie myśleć bo co to za różnica czy akceptują czy nie? Stram się mówiąć wprost wyeliminować z głowy potrzebę bycia akceptowanym przez otoczenie. W moim przypadku była to jedna z przyczyn problemów.tomjak napisał(a):Dopasuj się do większości i wszystko będzie ok.tomjak napisał(a):wszystko w celu dopasowania do otoczeniaUważasz, że stanie się bezbarwnym klonem ma sens? Moim zdaniem to powinno wyglądać tak, że dochodzi się do jakiegoś kompromisu. Poza tym - mówię to z własnego doświadczenia - to, że starasz się dopasować nie znaczy, że ludzie Cię wtedy ochoczo zaakceptują Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - stap!inesekend - 09 Wrz 2009 Fakt. Jestem mentalnym perfekcjonistą (choć w działaniu jest już zupeeełnie inaczej) i pewnie warto by było mniej się przejmować, zwłaszcza, że zazwyczaj końcowe efekty nie są złe, a byłoby znacznie lepiej, gdybym nie stresował się - po prostu robił. Ale jeśli chodzi o moje wartości, to nie chcę się ich wyzbyć, "bo życie nie jest usłane różami". Nie chcę się "dopasowywać" (a tak naprawdę przestawać być sobą) do jakichś większościowych grup. To... byłaby chyba dla mnie porażka. Cytat:o do tematu akceptacji przez ludzi - bardzo się staram żeby nawet o tym nie myśleć bo co to za różnica czy akceptują czy nie? Stram się mówiąć wprost wyeliminować z głowy potrzebę bycia akceptowanym przez otoczenie.A to chyba bardzo pozytywne. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - damio - 09 Wrz 2009 Gilraen napisał(a):Moje myśli przed i w trakcie zakupu nowego odtwarzacza mp4 są świetnym materiałem na thriller psychologiczny ![]() jedyną rzeczą dobrą w fobii jest ironizowanie,trzeba nam dystansu do siebie,zdarzeń przestać tak przeżywać,zdajemy sobie z tego sprawe a jednak nic z tego ![]() ![]() Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - tomjak - 09 Wrz 2009 damio napisał(a):[quote="Gilraen"]Moje myśli przed i w trakcie zakupu nowego odtwarzacza mp4 są świetnym materiałem na thriller psychologiczny ![]() jedyną rzeczą dobrą w fobii jest ironizowanie,trzeba nam dystansu do siebie,zdarzeń przestać tak przeżywać,zdajemy sobie z tego sprawę a jednak nic z tego ![]() ![]() Przyglądaj się dokładniej tzw normalnym i bierz przykład. Fobia zniknie i wzrośnie twoje poczucie wartości. Zauważysz że na tle większości jesteś naprawdę kimś bo np przed wyjściem z domu spędzisz w wyniku fobii 2 min przed lustrem , umyjesz zęby , ![]() Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - damio - 09 Wrz 2009 szczerze mowiac nie bardzo zrozumialem twoj post.Dla mnie te mysli so pozbawione mojej kontroli,mozna powiedziec automatyczne.Przykladowo ta sytuacja o ktorej pisalem,byla moim dobrym dniem,w duzej grupie osob nie znalem nikogo i gadalem ze wszystkimi oprocz dziewczyn ktore tez nie znaly nikogo(jak pozniej sie dowiedzialem). Ta sytuacja byla czyms co typowego fobika przytłacza a jednak przeżyłem,wiedzialem ze dobrze ''wypadłem'' ale ciagle te mysli analizujace - a moze ktos tam zle pomyslal a moze tylko udawali a moze, a moze.A ze mysle tez obrazami to na dokladke widze w wyobrazni filmy z pamieci,bardzo duzo szczegolow potrafie zapamietac i tak to sie za+ ![]() Rozumiem to co napisales o tym ze jestesmy bardziej przygotowani i czesto bardziej prawdziwi w pozytywnym sensie,kto wie moze ta fobia kiedy sie ją pokona okaze sie czyms bez czego nie bylibysmy tak dobrze rozwinieci ![]() Nie rozumiem jak moge nauczyc sie myslec ''normalnie'' wiem o co ci chodzi ale jak mozna cos takiego zrobic w takiej sytuacji jaką opisalem(te ciagle nawroty mysli) No i o co ci chodzi mowiac zeby wybierac kiedy grać a byc sobą,jakbys to rozwinal troche,moze jakis przyklad... Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - Clarissa - 09 Wrz 2009 tomjak napisał(a):Trzeba się nauczyć kiedy warto być naprawdę sobą , a kiedy trochę "grać". Myślę, że nie ma bardziej niewłaściwego, i w gruncie rzeczy niebezpiecznego postępowania, jak rozgraniczanie naszego życia na "granie" i bycie sobą. Końcowy efekt będzie wprost przeciwny do zamierzonego. Problemy i lęki ulegną pogłębieniu, ukryte za fasadą sztucznych zachowań i coraz to nowych osobowości, a wszystko może się zakończyć rozszczepieniem osobowości. Bo oszukiwanie - a więc "granie ", nigdy nie przynosi dobrych owoców. Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - mc - 09 Wrz 2009 Clarissa napisał(a):Nic dodać, nic ująćtomjak napisał(a):Trzeba się nauczyć kiedy warto być naprawdę sobą , a kiedy trochę "grać". ![]() Musimy stać się niczym dzieci... Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - stap!inesekend - 09 Wrz 2009 My nic nie musimy. Ewentualnie chcemy ![]() Re: Nadmierne przeżywanie błahych spraw... - Whisper - 09 Wrz 2009 Albo nam się wydaje, że chcemy ![]() |