![]() |
Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Pomoc (https://www.phobiasocialis.pl/forum-3.html) +--- Dział: Samopomoc - materiały (https://www.phobiasocialis.pl/forum-8.html) +--- Wątek: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej (/thread-10400.html) |
Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - vesanya - 16 Wrz 2016 mar173 Przeczytałam cały artykuł, ciekawy, choć mocno tendencyjny. Niektóre kwestie były dla mnie oczywiste (np. to, że geny i środowisko razem wzięte odgrywają kluczową rolę w naszym życiu), ale ogólnie tekst dał mi do myślenia. Co do niektórych z przytoczonych badań, mam podobne zdanie jak jedna z osób w komentarzach: Cytat:Gdzies w eseju padło stwierdzenie że decyzje są generowane są przez mózg w czasie iluś tam nanosekund. Owszem nieraz tak bywa ale nie zawsze bo niektóre decyzje są rozważane w przeciągu godzin, dni, miesiecy i nawet lat.Podkorowe obszary mózgu bez wątpienia wpływają na podejmowane decyzje, ale w momencie w którym wybór nie jest dokonywany automatycznie, tylko jest wynikiem świadomych procesów poznawczych, końcowe zachowanie może odbiegać od instynktownego/odruchowego. Inaczej reagujemy, gdy nie musimy się zastanawiać nad tym, co robimy, a inaczej, gdy decyzja jest dla nas ważna i przepuszczamy ją przez filtr świadomych rozważań nad jej konsekwencjami. Poszczególne struktury mózgu współpracują ze sobą. Każda z nich pełni istotną rolę, umożliwiając adaptację do środowiska. Chyba już kiedyś o tym pisałam na forum, może nawet do Ciebie. Pod pewnymi względami masz rację, ale nie doceniasz w tym wszystkim roli kory mózgowej. Ona też jest wynikiem procesu ewolucji, widocznie sprzyjała naszemu przetrwaniu. To dzięki niej człowiek zdołał się wybić na tle innych zwierząt i zapanować nad planetą (mwahahaha). I nie wierzę w dualizm duszy i ciała - jestem swoim mózgiem, który jest autorem moich myśli i czynów. Przy czym moja wolna wola ma swoje odzwierciedlenie w pracy tej świadomej części, która z większym lub mniejszym powodzeniem stara się zapanować nad moimi "słabościami", czy to wrodzonymi, czy wyuczonymi :-) Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 16 Wrz 2016 ciekawe czy doczekam dnia gdy dyskusje w tym temacie zaczna dotyczyc tematu ![]() Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Ksenomorf - 16 Wrz 2016 Sorry Blank. Jeszcze ja. vesanya napisał(a):I nie wierzę w dualizm duszy i ciała - jestem swoim mózgiem, który jest autorem moich myśli i czynów. Przy czym moja wolna wola ma swoje odzwierciedlenie w pracy tej świadomej części, która z większym lub mniejszym powodzeniem stara się zapanować nad moimi "słabościami", czy to wrodzonymi, czy wyuczonymi :-) No tak, żeby wierzyć w kartezjański dualizm substancjalny trzeba wiele naiwności. Nie wiem, komu bardziej się dziwić – czy tym, którzy w to dzisiaj wierzą, czy naukowcom, którym wydaje się, że podważenie rzeczonego dualizmu dowodzi braku wolnej woli. Do obserwacji, że po otrzymaniu ciosu metalowym drągiem w łeb traci się przytomność, tj. że również rzekomo niezależna od materii jaźń nagle się wyłącza, nie trzeba być przecież naukowcem. Podobnie ze snem, krojeniem mózgu, chorobami i innymi. Istnieje jednak coś takiego jak dualizm hylemorficzny, nie od dzisiaj, nie od wczoraj, w formie teoretycznej przynajmniej od Arystotelesa (a przeczuwanej może i dawniej), na którym opiera się chrześcijańska, a przynajmniej katolicka koncepcja człowieka jako takiego (bo przecież nie na dualizmie kartezjańskim). Według tego założenia dusza i ciało tu i teraz, na tym ziemskim padole, stanowią jedność, a więc występuje ich współzależność, nawet jeśli temu duchowi można by przypisać rolę spiritus movens. Trochę – ale tylko trochę, bo zależność duszy i ciała w tym ujęciu jest jednak głębsza – przypomina to nasze panowanie nad narzędziami. Owszem panujemy nad nimi, ale jak jakieś narzędzie się zepsuje, to nie jesteśmy w stanie go użyć. Natomiast przekonanie, że są dwie substancje rozłączne musi prowadzić na manowce. Mówię o duszy, bo żeby mówić o wolnej woli trzeba założyć czynnik pozamaterialny, materia z definicji, czy też ze swojej istoty, jest bowiem zdeterminowana, tzn. podlega prawom fizycznym. Przekonanie, że mózg, konstrukcja materialna, odpowiada za wolną wolę jest sprzecznością samą w sobie. Nie może. Żeby mówić o wolnej woli trzeba założyć coś, co jest przynajmniej w jakimś stopniu od tej materii niezależne i jest w stanie nad nią panować, chociażby odpowiednio ją kierunkując. Badanie wolnej woli przez materię, tj. za pomocą narzędzi, na materii, czyli mózgu, i przekonanie że czegoś to dowiedzie, to jeden z wielu grzeszków scjentyzmu. Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - vesanya - 16 Wrz 2016 Sorry Blank. Jeszcze ja ![]() Problem w tym, że ciężko by było naukowo zbadać istnienie, a tym bardziej właściwości owej duszy. Stąd fiksacja na materii, która jest łatwiej dostępna. Materia podlega prawom fizycznym, a jakim prawom podlega dusza? Nie ma żadnego schematu, z góry określonej reguły, według której ta dusza steruje materią? Zdaje się, że jednak robi to w sposób uporządkowany, a nie chaotyczny, przypadkowy. Ciężko mi sobie wyobrazić, że nie jest w żadnym stopniu niczym zdeterminowana. Coś, co odpowiednio ukierunkowuje inną rzecz, samo musi być ukierunkowane (ukierunkowane na ukierunkowanie). Nie znam się na filozofii, więc nie wiem czy to ma sens, a może jest na to dobre wytłumaczenie, o którym mi nie wiadomo. Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 17 Wrz 2016 Cytat:Oduczanie lęku. wydzieliłem podrozdział w pierwszej części z -hopefully- bardziej sensownymi przykładami Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Nef - 17 Wrz 2016 Zacne, mądre. Zgadzam się z tym. Strachu można się oduczyć. Np. ja bałam się załatwiać sprawy przez telefon. Kiedy miałam zadzwonić to albo tego nie robiłam, albo z godzinę zajmowało mi przełamanie się, a po takim telefonie nic nie wiedziałam i tak, bo ze strachu zapomniałam. Ostatnio musiałam tych telefonów wykonać więcej, a fakt że to przeżyłam sprawił, że teraz lęk jest mniejszy, albo nie ma go wcale. Praktyka czyni mistrza. ![]() A z naśladownictwem to nie wiedziałam, że to jakaś metoda. Stosuje to intuicyjnie. Czasem w nowych sytuacjach gdy jest możliwość podpatrzenia kogoś to po prostu stoję i czekam uparcie jak wół aż ktoś zrobi to pierwszy. Idąc na drugi ogień z wiedzą teoretyczna lub chociażby lekkim zarysem tego jak się zachować, strach przed tym jest dużo mniejszy, lub znika całkiem. Zależnie od sytuacji. Fajne to. Tylko trzeba zacisnąć zęby żeby nie uciec (a w tym akurat jestem dobra). Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 17 Wrz 2016 thx, bardzo milo przeczytac ze ktos probuje zrozumiec ten tekst Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - FigoFaqo - 22 Lis 2016 Stawiam pierwsze kroki na tym forum i zainteresował mnie ten temat. Bardzo ciekawy. Nie jestem taki zielony w temacie bo, problem z FS mam od ok. 20-tu lat ( i nadal się z nim nie uporałem). Nie mniej jednak uważam, że im więcej wiedzy tym lepiej .... niestety przejście od wiedzy do ćwiczeń jest cholernie trudne. Choć mam za sobą trzy terapie behawioralno-poznawcze to nadal skutecznie się bronię przed wyleczeniem ![]() Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 22 Lis 2016 dziekuje, milo ze ktos dla odmiany przeczyta watek (i jeszcze pochwali) zgadzam sie, ze nad systematycznoscia, metodycznoscia i cierpliwoscia warto pracowac przy okazji terapii. choc wychodze z zalozenia, ze lepiej robic cokolwiek (o ile to nie znuży), bo zawsze jest szansa na efekty. Re: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Miro - 03 Sty 2017 Ja mam wrażenie że jak to już wszystko przeczytam przejdę zgłębię odrobię to mi się życie skończy, prościej jest przyznać że jest się tym 1 z 10 wadliwych egzemplarzy i pogodzić, żyć tak jak się potrafi, unikać tego co szkodzi i wrócić to umiarkowanego szczęścia które przecież było kiedyś. RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - ecia95 - 11 Sty 2018 Dzięki wielkie za ten poradnik,akurat próbuje wyjść z fobii. prawie rok temu poszłam do pracy, odważyłam się jest to praca w barze moja pierwsza ![]() ![]() RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 11 Sty 2018 mowiac ogolnie - musisz popracowac nad swoim mysleniem: Twoje przekonania przekładaja sie na nastawienie i zachowanie. Czasem samo oswajanie sie z lękiem nie wystarczy po prostu. Pod linkiem na chomiku można poczytac cos wiecej na ten temat. RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - ecia95 - 12 Sty 2018 nie włączy mi sie ![]() RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Żółwik - 16 Sie 2018 @BlankAvatar , dzięki za ten tekst. Ktoś jeszcze czyta. ![]() Co ja mogę po latach terapii opowiedzieć... Może nie miałem szczęścia do porządnej terapii poznawczo-behawioralnej, a może dawniejsze objawy po prostu na to nie pozwalały. Zaczęło się od silnych natręctw w wieku 15 lat. Nasilenie było ogromne i żadne próby samodzielnej racjonalizacji nie pomogły. Sytuacja rodzinna powodowała odwlekanie szukania profesjonalnej pomocy (tata jako skrajny racjonalista nie dowierzał, że można mieć myśli, których się nie chce). Dopiero na konkursie gimnazjalnym musiałem pokreślić pracę i "wykrzyczeć" tam wprost (napisać): "mam nerwicę natręctw". Poprawiający pracę zgłosił do kuratorium, które powiadomiło szkołę, która powiadomiła tatę. I dopiero to było argumentem, że należy mnie wziąć do psychiatry. Miałem silne wybuchy lęku, reakcje dysforyczne, trafiłem do szpitala. Tam dopiero pojawił się kolejny objaw: potężny lęk separacyjny związany z noclegiem poza domem, wytrzymałem 10 dni. Niestety pojawiła się wyuczona bezradność. Doświadczony faktem, że natrętne myśli są niezależne od mojej woli i nie da się ich powstrzymać, wątpiłem, że jakiekolwiek "gadanie" przez psychologa jakichś "teorii z Freuda" może u mnie te myśli zmienić. Nabrałem za to zaufania do modelu biologicznego i farmakoterapii: skoro jestem wobec siebie bezradny i moje myśli mną rządzą, to jedynym sposobem może być oddziaływanie, które jest zewnętrzne i działa pomimo moich myśli. Po roku był kolejny szpital Buntowałem się przed ingerencją terapeuty. Miałem dużo lęku, ale udało się nawiązać intensywne relacje z pacjentami (pierwszy raz w życiu byłem aktywny w jakiejś grupie rówieśniczej). Niestety natręctwa się nasilały. W końcu stworzyłem koncepcję "mojego świata", który chcą mi "zabrać" terapeuci. Szpital (współpacjenci) nauczył mnie samookaleczeń jako metody radzenia sobie. Zacząłem mieć wybuchy złości, prowokować zastrzyki, separatkę itd. - niestety jatrogenne nawyki. Wpisali mi zaburzenia schizoafektywne, potem schizotypowe. Nafaszerowali mnie olanzapiną, uzależnili od benzodiazepin i wypuścili. Niestety nie wróciłem do szkoły (zamulenie neuroleptyczne + lęk przed tym, że nie nadrobię zaległości i będę gorszy od innych + natręctwa i poczucie "utraconego świata"). Po paru miesiącach miałem dość poważną próbę samobójczą (lekową). Toksykologia, kolejny szpital. Silne natręctwa, samookaleczenia itd. Trudno było ze mną nawiązać kontakt terapeutyczny. Dopiero potem (ambulatoryjnie) paroksetyna dała dużą poprawę - przestałem mieć natręctwa i się obwiniać. Mogłem wrócić do szkoły i skoncentrować się na nauce. Od tej pory nie mam natręctw. Jednak został lęk społeczny i uogólniony. Były pobyty w szpitalu, samookaleczenia, wybuchy złości. Ostatnia diagnoza: zaburzenia osobowości. Potem pomógł mi escytalopram w połączeniu z różnymi stabilizatorami (walproinian, karbamazepina). Wzrosła mi samoocena itd. Jeszcze było wiele zmian lekowych, ciągła próba psychoterapii. Doszedłem do miejsca, kiedy skończyłem studia i mam pracę. ![]() Problemy, które zostały: lęk i unikanie pewnych sytuacji społecznych, zależność od ojca, wyuczona bezradność, częste wpadanie w obniżony nastrój związany z samotnością. WYUCZONA BEZRADNOŚĆ jest najgorsza. Może dojrzałem w końcu, żeby podjąć sensowną CBT? RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 17 Sie 2018 jasne, z tym, że pewnie nie będziesz zajmować się wszystkimi problemami na raz: raczej wybierzesz jeden na pierwszy ogień. RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Żółwik - 31 Sie 2018 Wiecie co, gadałem z moim terapeutą o CBT i dostałem w końcu zadanie domowe: mam wysłać mu na mejla zadania, które mam przygotować studentom. Ciekawe, czy się uda. Bo zawsze jest ryzyko autosabotażu. RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 01 Wrz 2018 a Twój terapeuta jest przeszkolony z CBT? RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Żółwik - 01 Wrz 2018 Nie wiem. Jest certyfikowanym psychoterapeutą, tyle wiem. RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 02 Wrz 2018 CBT nie polega na wyznaczaniu przypadkowych zadań domowych - a to trochę tak mi wyglądało i stąd moje pytanie RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Joanne - 16 Sie 2023 A czy ktoś wie i mógłby wytłumaczyć dlaczego fobia pojawia się w pewnych miejscach? Np. W jednym miejscu czuje się bezpieczniej niż w innym np. Duża przestrzeń daje mi poczucie mniejszego bezpieczeństwa. RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Dalinar - 17 Sie 2023 (16 Sie 2023, Śro 17:38)Joanne napisał(a): A czy ktoś wie i mógłby wytłumaczyć dlaczego fobia pojawia się w pewnych miejscach? Np. W jednym miejscu czuje się bezpieczniej niż w innym np. Duża przestrzeń daje mi poczucie mniejszego bezpieczeństwa.Też chciałbym to wiedzieć , w dużym pomieszczeniu jest gorzej niż w mniejszym , w głośnym otoczeniu swobodniej mi się rozmawia , bo inaczej mam wrażenie , że wszyscy mnie słuchają , z pozycji siedzącej czuję się swobodniej szcególnie , gdy ktoś stoi XD (jakieś poczucie wyższości nie wiem XD ) a jeszcze ciekawszy jest fakt ,co jest kompletnym bezsensem o wiele lepiej się czuje będąc w centrum uwagi XD RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - BlankAvatar - 17 Sie 2023 @Joanne @Dalinar Pomijając problemy często współwystępujące z fobią społeczną (np. agorafobia) - lęk mogą wzbudzać czasem najprostsze skojarzenia związane z sytuacją, w której lęku się nauczyliście. Może uda mi się to lepiej wykazać na przykładzie kogoś, kto przeżył traumatyczny wypadek samochodowy. Oczywiście, fobia społeczna nie musi być skutkiem konkretnego, traumatycznego przeżycia, jak PTSD, ale chodzi mi o pokazanie mechaniki lęku. U osób, które przeżyły podobną traumę wyzwalaczami lęku mogą być - poza oczywistymi skojarzeniami, jak samochód czy ulica - ciasne pomieszczenia, jak winda (bo ofiara mogą być uwięziona przez jakiś czas we wraku samochodu), migające światła choinkowe (bo przypominają migające światła rozbitego samochodu), ostre dźwięki, zapach środków czystości (odświeżacz powietrza). Czasem te skojarzenia mogą być naprawdę luźno powiązane z sytuacją. RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Joanne - 02 Wrz 2023 (17 Sie 2023, Czw 12:48)No to w sumie się zgadza chyba, bo swojego pierwszego ataku dostałam właśnie w dużym pomieszczeniu pełnym ludzi. (W pracy w centrum handlowym) To by wszystko tłumaczyło. BlankAvatar napisał(a): @Joanne @Dalinar (17 Sie 2023, Czw 11:14)To mamy dużo wspólnego 😂👍 Mam tak samo oprócz bycia w centrum uwagi, nie zawsze to lubię. Dalinar napisał(a):(16 Sie 2023, Śro 17:38)Joanne napisał(a): A czy ktoś wie i mógłby wytłumaczyć dlaczego fobia pojawia się w pewnych miejscach? Np. W jednym miejscu czuje się bezpieczniej niż w innym np. Duża przestrzeń daje mi poczucie mniejszego bezpieczeństwa.Też chciałbym to wiedzieć , w dużym pomieszczeniu jest gorzej niż w mniejszym , w głośnym otoczeniu swobodniej mi się rozmawia , bo inaczej mam wrażenie , że wszyscy mnie słuchają , z pozycji siedzącej czuję się swobodniej szcególnie , gdy ktoś stoi XD (jakieś poczucie wyższości nie wiem XD ) a jeszcze ciekawszy jest fakt ,co jest kompletnym bezsensem o wiele lepiej się czuje będąc w centrum uwagi XD RE: Prawie krótki przepis na wyjście z fobii społecznej - Natron - 09 Paź 2024 Dziekuję za ten tekst, dla mnie bardzo fajny i wspierający. Odkąd znalazłem to forum tydzień temu, czytałem go już kilka razy. Pewnie jeszcze kilka razy go przeczytam. |