![]() |
Występy publiczne. - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html) +--- Dział: Szkoła, studia, praca (https://www.phobiasocialis.pl/forum-20.html) +--- Wątek: Występy publiczne. (/thread-156.html) |
Re: Występy publiczne. - Nanami - 21 Kwi 2008 Cytat:Najgorsze jest robienie zadań przy tablicy. Nie dość, że wszyscy gapią się ci w plecy, to jeszcze trzeba szybko i logicznie myśleć :]Ja nie nie potrafię ani szybko, ani logicznie. Dlatego od razu na wstępie uprzedzam kobiete, że nie rozumiem. A ona? No co ona biedna ma zrobić z takim tumanem? Tłumaczyć? Eee po co.. lepiej podyktować ![]() Re: Występy publiczne. - Neira - 21 Kwi 2008 Chwała Bogu, ze chociaż w-f mam z głowy. Mamy młodego nauczyciela, który tylko raz, na początku roku wpisał mi brak stroju (za trzy jest 1). Teraz nie dopisuje nic, na koniec semestru wpisał mi trzy, ale ja jestem taaaka honorowa, i powiedziałam mu, że dwójka będzie jak najbardziej ok ![]() Re: Występy publiczne. - nolikeothers - 21 Kwi 2008 Nanami napisał(a):Ja nie nie potrafię ani szybko, ani logicznie. Dlatego od razu na wstępie uprzedzam kobiete, że nie rozumiem. A ona? No co ona biedna ma zrobić z takim tumanem? Tłumaczyć? Eee po co.. lepiej podyktowaćto tak jak Ja ... Re: Występy publiczne. - Emperor - 21 Kwi 2008 Kaktus napisał(a):Najgorsze jest robienie zadań przy tablicy. Nie dość, że wszyscy gapią się ci w plecy, to jeszcze trzeba szybko i logicznie myśleć :]U mnie (tj. na studiach) trzeba jeszcze głośno i wyraźnie (na własnej skórze tego doświadczyłem ![]() Jutro znowu ćwiczenia. Ciekawe, czy będę musiał znów włączyć 3 in 1 mode. Taka terapia wstrząsowa. Re: Występy publiczne. - Użytkownik 219 - 22 Kwi 2008 Jezus, dobrze, że u mnie na studiach ćwieczenia polegają na luźnej gadce i dygresjach prowadzących no i nie trzeba się na nich udzielać aktywnie, czasem tylko dla jaj wyrwą do odpowiedzi ![]() ![]() ![]() Na jednych ćwiczeniach, które mam z takim jednym metalem( ![]() ![]() ![]() ![]() No o włefie już pisałem, jak mnie niesamowicie wk*rwia. Nie ćwiczyłem przez cale liceum, a w podst i gim się obijałem, myślalem, że się na studiach wywinę, niestety nic z tego ![]() ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - Nanami - 22 Kwi 2008 Cytat:Nie potrafię w nic grać i ruszam się jak paralityk, wzbudzająć ogólną wesołość i chamskie komentarze . A w lepszym razie (w sumie częściej) napomnienia od "kolegów", że mam robić tak i tak, podawać tak i tak itp itd. (nie cierpie, gdy ktoś mnie w ten sposób upomina, nawet jak wiem, że raczej nie ma złych intencji). O, właśnie dzisiaj mam ten cholerny włef, znowu wyjdzie ze mnie fobik na całej linii, będzie pięknieTeż nienawidzę wfu. Zazwyczaj dziwnym trafem zapominam stroju... Nawet nie chcę liczyć tych wszystkich pał, ktore stoją sobie przy moim nazwisku ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - wiewiorka - 25 Kwi 2008 A ja muszę się koniecznie czymś pochwalić! Miałam referat do przedstawienia grupie, z którego nijak nie mogłam się wymigać, bo za niego będzie wystawiana ocena na koniec. No i zrobiłam to!! Nie stchórzyłam jak zwykle!! Normalnie teraz czuję się (prawie) niepokonana. :-) :-) :-) Oczywiście trochę się wspomogłam przed wystąpieniem, ale i tak sama siebie poważnie zaskoczyłam. Grupę zresztą też, bo ogólnie wiedzieli czego można się po mnie spodziewać ;-). Wcześniej wzięłam 2 tabl. propranololu, jedną Hydroxyzynę i jedną Zomiren.... no i popiłam to dwoma Żuberkami. Jak przyszłam do domu to dosłownie padłam i spałam do 11 rano :-) ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - Billy the Mountain - 26 Kwi 2008 Gratuluję ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - maciej - 27 Kwi 2008 nolikeothers napisał(a):Słuchajcie najgorzej to jest jak nauczyciel patrzy w dziennik , zastanawia się 5 DŁUUUGICH minut i mówi "no to teraz do odpowiedzi pójdzie....."a Ja już przyspieszona akcja bicia serca , lęk , strach i tak bym nie poszła bo bym nie umiała , ale jest również strach przed złą oceną.jejku to był dla mnie jeden z najbardziej denerwujących momentów w szkole . Tak tym bardziej, że się uczyłem słabo ... tak ile razy ja myślałem, że umrę.....najbardziej mnie denerwowało bo klasa liczna 33 osoby, a nauczyciel mówi, to zabawimy się w bombę !! jak piszę o tym to klawiatura jest zapocona... chyba nie musze mówić co było wtedy....każdy ruch ręki nad dziennikiem, był dla mnie jak wyrok śmierci..... Z prezentacji byłem zawsze słaby ![]() ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - nolikeothers - 27 Kwi 2008 Jak Ja Ciebie doskonale rozumiem... Re: Występy publiczne. - maciej - 27 Kwi 2008 Natomiast co się tyczy wystąpień publicznych teraz, to fakt czekam na nie jak na wyrok śmierci. To jest jedyna rzecz podczas której doznaje takiego paraliżu, że nie jestem w stanie kontrolowac swojego ciała, myśli- co ja mówię mam pustkę w głowie....nie wiem o czym mówię, czuję się jakoś dziwnie, słowa jakoś przelatują przez moją głowę. Później po takim stresie zastanawiam sie po co to robię i czy bez stresu bym nie mógł żyć.Teraz uważam juz, że tak , bo nie każdy musi być piłkarzem, baletnicą, ani dobrym oratorem. Powoli sie łapię na tym, że jest to już mój świadomy wybór, boję sie i już i z tego powodu nie idę. Tak tego narazie nie mogę przezwyciężyć. Zawsze chciałem być normalnym cżłowiekiem, jak patrzę jak inni mówią spokojnie, robią show, a ja ..... trup...... Ja pie..... czy prezentacji nie można nagrywać w domu i tylko puścić sobie najlepiej każdy na swoim kompie ?? No i jeszcze jedno raj dla cierpiących na fobię społeczna się zbliża....tzn. szkołę może w przysżłości uda się zastąpić e-learningiem. Tak, to jest jedno z lepszych rozwiązań, to jedna z możliwości kiedy człowiek ciepiacy na fobię społeczną będzie mógł startować z tej samej pozycji co osoba nie chora na to g... ![]() Przepraszam za słowa , ale sami wiecie teraz jak czytam to forum, to czuję brak nadzieji .... ![]() Re: Występy publiczne. - Perdida - 27 Kwi 2008 Miałam dzisiaj pewien występ publiczny, tzn stałam i klaskałam, ale przed sporym tłumem ludu. Jakoś przeżyłam. Dopóki nie muszę mówić ani pokazywać nic "od siebie", improwizowanego, to nie jest aż tak źle. Re: Występy publiczne. - maciej - 28 Kwi 2008 Perdida napisał(a):Miałam dzisiaj pewien występ publiczny, tzn stałam i klaskałam, ale przed sporym tłumem ludu. Jakoś przeżyłam. Dopóki nie muszę mówić ani pokazywać nic "od siebie", improwizowanego, to nie jest aż tak źle. gratulacje .....u mnie wyjście na środek odebranie świadectwa w szkole było już krępujące. Jakiś czas temu znowu miałem wystąpienie musiałem powiedzieć jadno zdanie (dobrze że mnie zaskoczono znienacka, bo bym tego nie zrobił , albo już odliczał bym czas do wyroku śmierci) ale do 50-60 osób..... dochodziłem do siebie 6 godzin po tym. Te wystąpienia mnie dobijają, jakoś strachu nie umiem przezwyciężyć Re: Występy publiczne. - sejdzejnejdzej - 08 Cze 2008 Jak czytam wasze wszystkie wypowiedzi to jedno mnie cieszy ze nie jestem sama z tym problemem.. odkad pamietam cale moje zycie to stres, kazde wyjscie i komunikacja z obcymi ludzmi kotlowanie mysli w glowie czy powiem zdanie bez zająknięcia.. najwekszy problem sprawia mi jąkanie w stresowych sytuacjach, czasme nie potrafie wydusic z siebie slowa. Jak mam do przedstwienia referat w szkole to mysle o nim na zapas juz 2 tyg wczesniej i sie stresuje ![]() ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - kasia1988 - 08 Paź 2008 Jejku, jak czytam te Wasze wypowiedzi, to jakbym sama o sobie czytała... totalny paraliż podczas wypowiedzi publicznych... studiuję, ale w szkole też nienawidziłam w-f, gry zespołowe były koszmarem, i za wszelką cenę załatwiałam sobie zwolnienie całoroczne (a że mam problemy z kręgosłupem, to się udawało)... no a teraz wylądowałam na farmacji. Z tym, że jeszcze rok temu nie trzęsły mi się ręce... a teraz nie radzę sobie na laboratoriach. Wiem,że leki to nie wszystko, ale wczoraj dostałam receptę od psychiatry i mam nadzieję, że dzieki temu jakoś przetrwam. A poza tym też czekają mnie seminaria na studiach, kiedyś jak wygłaszałam coś to prawie zemdlałam z przerażenia ![]() Niestety, ja też często mam ochotę wesprzeć się alkoholem, bo to mi naprawdę pomaga, jedyne, co się boję, o że ktoś to wyczuje... albo że trochę mi się język poplacze, ale i tak ledwo co gadam, więc to drugie to chyba nie problem... Jezu, nie wiem, jak ja zdałam maturę ustną z polskiego na 20 pkt... stałam jak zahipnotyzowana, ale i tak komisja była zadziwiona, jak się można tak stresować ![]() Re: Występy publiczne. - anima_sola - 17 Paź 2008 "w szkole też nienawidziłam w-f, gry zespołowe były koszmarem". kasia1988 aktualnie przechodzę przez to samo.Wf,jakiś referat lub odpowiedź przy biurku nauczyciela..zaczynam się jąkąć, ręce mi drżą i mam wrażenie jakbym zaraz miała zemdleć..KOSZMAR Re: Występy publiczne. - mc - 17 Paź 2008 kasia1988 napisał(a):Wiem,że leki to nie wszystko, ale wczoraj dostałam receptę od psychiatry i mam nadzieję, że dzieki temu jakoś przetrwam.Jeszcze pare lat i bedziesz mogla sobie sama wypisywac recepty ![]() kasia1988 napisał(a):A poza tym też czekają mnie seminaria na studiach, kiedyś jak wygłaszałam coś to prawie zemdlałam z przerażeniaja też mam seminarium, pierwszy referat juz za tydzien. Stres mam juz dziś. kasia1988 napisał(a):Niestety, ja też często mam ochotę wesprzeć się alkoholem, bo to mi naprawdę pomaga, jedyne, co się boję, o że ktoś to wyczuje..Lepiej chyba jakiś lek przeciwlękowy. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 17 Paź 2008 kasia1988, mc jak ja Wam zazdroszczę tego, że już jesteście na tych studiach..mnie póki co ogarnia czarna rozpacz jak pomyślę o maturze ustnej ![]() rany..rany..rany..nie wyobrażam sobie tego.. Trzymam za Was kciuki ![]() Re: Występy publiczne. - mc - 17 Paź 2008 anima_sola napisał(a):Trzymam za Was kciukiDzisiaj na seminarium prowadząca powiedziała "chciałabym, aby te zajęcia były dla was przyjemnością". Taaa, jasne, rozsadza mnie rozkosz na samą myśl o tym referacie ![]() anima_sola napisał(a):zazdroszczę tego, że już jesteście na tych studiach..mnie póki co ogarnia czarna rozpacz jak pomyślę o maturze ustnejJa chyba miałem szczęście bo jak zdawałem maturę ustną nie stresowałem się zbytnio. W rezultacie ustna mi poszła lepiej niż pisemna. Ja mam zresztą tak, ze w sytuacjach w których stres jest uzasadniony nie czuję dużego stresu. Bo wtedy nie czuję presji, żeby się nie stresować... Ewentualny mój stres jest wtedy niejako uzasadniony, więc się tym nie martwie tak jak w "normalnych" sytuacjach. Chociaż tyle pocieszenia, bo gdyby było inaczej to egzaminy ustne na studiach byłyby pewnie dla mnie koszmarem. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 17 Paź 2008 a może akurat te zajęcia okażą się przyjemnością? ![]() ja ostatnio musiałam wygłosić referat na historii..koszmar..bałam się wyjść na środek sali..jakoś dałam radę, stres okropny ale mimo zdenerwowania ta satysfakcja później, że dałam radę..aż człowiekowi chce się żyć ![]() możę podobnie będzie z Twoimi referatami? ![]() ![]() Co do stresu to towarzyszy mi on zawsze..choćby taki referat..muszę mieć go dobrze opracowany, nie ma mowy o jakimś czytaniu z kartki bo z nerwów zawsze mi łzawią oczy więc i tak bym nie była w stanie przeczytać coś na dłuższą metę. Re: Występy publiczne. - mc - 17 Paź 2008 anima_sola napisał(a):stres okropny ale mimo zdenerwowania ta satysfakcja później, że dałam radę..aż człowiekowi chce się żyćO tak, jaka ulga wtedy jest. Czasami nawet jak nie ma stresu zbytniego, to ulga jest już w trakcie. Napewno jeżeli dobrze wypadnę to doda mi to pozytywnej energii. A teraz jest mi to szczególnie potrzebne, bo jestem na nowych studiach, i jeszcze nawet nie byłem przy tablicy ani razu. Przydałby się wiec taki "dobry start", co by później szło łatwiej. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 17 Paź 2008 dasz radę ![]() Fobię społeczną mam już sporo czasu.Jakieś 7lat?W sumie przyzwyczaiłam się do niej, jest ciężko ale nie potrafiłabym z powodu niej zrezygnować z możliwości np.pójścia na studia.Z resztą i tak czuję się bardzo ograniczona.Kółka teatralne, uczestniczenie w akademiach..niestety to nie dla mnie. Re: Występy publiczne. - mc - 17 Paź 2008 anima_sola napisał(a):W sumie przyzwyczaiłam się do niejja właśnie się nie mogę przyzwyczaić. Przyzwyczajony może byłem wcześniej, jak byłem nieświadomy tego, że ją mam, ale teraz widzę w sobie nieustanną walkę z tym wszystkim. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 17 Paź 2008 Ja przyzwyczaiłam się do niej w takim sensie, że codziennie muszę się z nią zmagać.Każde wyjście do ludzi itp. Przyzywczajenie jest ale złość z powodu bycia oraniczonym także..Pogodziłam się z tym, że ją mam ale nie z tym, że mogę mieć ją już zawsze.Dlatego zdecydowałam się na leczenie. Re: Występy publiczne. - mc - 17 Paź 2008 anima_sola napisał(a):Ja przyzwyczaiłam się do niej w takim sensie, że codziennie muszę się z nią zmagać.W tym sensie ja też się przyzwyczaiłem. Tak się czasami zastanawiałem, co by było gdybyśmy całkowicie zaakceptowali to, że np. podczas występu publicznego wyjdziemy na idiotów? To, że inni zobaczą nasze irracjonalne zdenerwowanie. Gdybyśmy mieli wewnętrzne przyzwolenie na to... Bo czym tak naprawdę jest strach przed sytuację w której widzimy siebie zestresowanych i zalęknionych stojących na środku klasy? Jest to strach przed własnymi negatywnymi myślami i doznaniami fizycznymi - bo tak naprawdę do tego to się sprowadza... Boimy się tego jak się będziemy czuli podczas tego stresującego wydarzenia i po nim. Możemy więc zaakceptować te przykre doznania i myśli.W zasadzie cóż możemy uczynić więcej? Jeżeli to zrobimy, możemy powiedzieć ze współczuciem do samego siebie: "nie winię się za tą sytuację, zrobiłem wszystko co mogłem". |