![]() |
Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://www.phobiasocialis.pl/forum-9.html) +--- Dział: Depresja, dystymia (https://www.phobiasocialis.pl/forum-38.html) +--- Wątek: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? (/thread-3170.html) |
Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - ciemna.strona.wciaga - 09 Lis 2009 Teoretyczne rozważania. Na forach można wszystko. Czy KASUMI otarłaś się o śmierć? Otarłaś się o śmierć własną? Ja tak. Umierał Ci ktoś kiedyś na rękach lub ratowałaś czyjeś życie? Ja tak. Zaryzykowałaś własne życie żeby ratować czyjeś? Ja tak. Odpowiedz sobie na któreś z powyższych pytań i może się okazać (nie musi), że rozmowa z Tobą jest tylko teoretyczna. Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Kasumi - 09 Lis 2009 aleś mi dosadził : P A co jest złego w teoretycznych rozważaniach? Przypomniał mi sie tu temat na forum gdzie autor zażyczył sobie, aby pisali tylko praktycy... już nie pamiętam dobrze, ale były chyba 2 czy 3 odpowiedzi xDD Rozmawiam tak jak umiem, z taką widzą i doświadczeniem jakie mam, cóż zrobić. A ty zamiast atakować mnie takimi widowiskowymi pytaniami, pokłóć się ze mną, pisz co czujesz, próbuj przekonać, bo na razie nie wiem co ma piernik to wiatraka. Co z tego, że ktoś ci umierał na rękach czy ratowałeś życie. To miało zrobić na mnie wrażenie? Owszem, szacun, ale ani nie ma to wiele wspólnego z samobójstwem (no chyba, że sytuacje były tym spowodowane, ale tego nie napisałeś) ani twoje odczucia w tych sytuacjach nie są źródłem jakiejś szczególnej wiedzy, bo są to odczucia osoby trzeciej - wynik tego egoizmu o którym wspominałam wcześniej. Kurna, w ogóle nie odpowiedziałes na żadne z moich poprzednich zdań a się rzucasz D : Co z tego również, że umierałeś ty sam, cokolwiek byś nie czuł to tylko jeden przypadek, którego nie można przecież odnosić do całej populacji ludzi. Tak więc wracamy do punktu wyjścia. Wiem, że nic nie wiem. Ale jak chcecie to sie też moge i nie wypowiadać, mnie wsio rawno. Swoje zdanie jednak mam Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - ciemna.strona.wciaga - 09 Lis 2009 Jak mawiał mój wykładowca "nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria" Miłego dnia Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Kasumi - 09 Lis 2009 Rozumiem, że nie widzisz możliwości dialogu pomiędzy praktykami a teoretykami? ![]() troche to niesprawiedliwe xP Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - gośćx - 09 Lis 2009 ciemna.strona.wciaga napisał(a):Otarłaś się o śmierć własną? Ja tak. Miałeś nieudaną próbę samobójczą ? Clarissa napisał(a):Prowadzenie dyskusji o morderstwie (auto-morderstwie) - rozgrzeszanie, rozważanie sposobu, wszelkich za i przeciw, przyczyn i konsekwencji jest niemoralne, uważam. Samobójstwo = morderstwo ( auto ) ? Może tych niedoszłych " morderców ( auto ) " należy karać jak za próbę zabójstwa ? Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - ciemna.strona.wciaga - 09 Lis 2009 Dialog jest potrzebny i pożyteczny ![]() PoCo To nie była próba samobójcza. Chociaż bywały okresy spadku "formy" i róźnych myśli. To były nazwę to ogólnie wypadki losowe. Róźne. Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - soulja - 10 Lis 2009 ... Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - 7wave - 10 Lis 2009 soulja napisał(a):Wspiął się na wierze kościoła Ortograf w udanym miejscu ![]() A ciemna.strona mieszka chyba w jakiejś wszechświatowej stolicy samobójców, sądząc z posta. Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - mops - 10 Lis 2009 PoCo napisał(a):Może tych niedoszłych " morderców ( auto ) " należy karać jak za próbę zabójstwa ? karać samobójców za to że chcieli popełnić samobójstwo ? nie rozumiem, jak można karać kogoś za to że jest chory psychicznie lub z innych względów nie radzi sobie z życiem. Raczej takiej osobie powinno się pomóc, a nie potępiać, takie jest moje zdanie. Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - the bleeding - 11 Lis 2009 ->Kasumi widze, ze jako jedna z nielicznych madrze podchodzisz do tematu, zupelnie jakbys to uzasadnienie o egoizmie osob trzecich wyciagnela mi z glowy ![]() btw wczoraj zabil sie Enke, zreszta hucza o tym pewnie wszedzie wiec nic nowego- pieprzone hieny, swietny bramkarz, jeden z moich ulubionych, potwierdza sie tylko zasada, ze z samobojca mozesz jednego wieczoru pic, jarac i panny wyrywac, a rano sie powiesi, ![]() Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Użytkownik 528 - 12 Lis 2009 Kasumi napisał(a):Jednak gdyby przyjąć, że akt samobójstwa nie jest, nazwijmy to "zakazany" (z racji zasad, które się wyznaje) wówczas nie ma podstaw aby twierdzić, że rozmowa o tym jest ryzykowna. Tak więc to "ryzyko" zależy tylko od poglądów danej jednostki.Nie da się również być kompletnie bezstronnym i obiektywnym w przypadku dyskusji o wartościach. Problem dotyczy tutaj ludzkiego życia per se, nie tylko np. jakości tegoż życia jak to ma miejsce w przypadku wspomaganego samobójstwa czyli eutanazji (z resztą mamy na to osobny wątek). W tym miejscu ukazuje się niebezpieczeństwo dyskusji o samobójstwie o którym pisze Clarissa, kiedy to traktujemy je przez pryzmat wolności osobistej jednostki, która to perspektywa zaczyna dominować we wszystkich sporach światopoglądowych. Osobiście wychodzę z założenia, że najwyższą wartością jest życie ludzkie. Nie my daliśmy sobie życie, więc nie mamy prawa go sobie odbierać. Osoba decydująca się taki krok (chociaż samobójstwo to raczej proces niż akt) cierpi z różnych powodów: depresja, stres, frustracja, poczucie bezsensu. Nie można więc tabuizować tego problemu – często próba samobójcza jest desperackim wołaniem o pomoc. Dobrze, że np Kościół już nie stygmatyzuje tak samobójców, jak to dawniej bywało, kiedy grzebano ich za płotem cmentarza. Klasyka suicydologii wg Durkheima zwraca uwagę na przyczyny samobójstw, które leżą nie tyle w głowie często chorego psychicznie człowieka, ale wynikają również z procesów zachodzących w danym społeczeństwie. Indywidualizm, samorealizacja, sukcesy zawodowe – tym masz żyć – a co jeżeli nie potrafisz? Były serie samobójstw we francuskim Orange, wspomniany przed chwilą bramkarz Enke, jeszcze świeża sprawa tego gościa, co po pijaku wjechał w 10 osób (kurcze, ja mam jakiś radar na takie sprawy, coś źle ze mną ![]() Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Kasumi - 12 Lis 2009 maloud napisał(a):Nie my daliśmy sobie życie, więc nie mamy prawa go sobie odbierać.Ale kto tak twierdzi? Religia, filozofia, ideologie różnorakie - produkty kultury. Natomiast jak się zdejmie te "okulary" to juz nie jestesmy w stanie samobójstwa uznać za czyn "zabroniony". Stajemy oko w oko, wyłącznie z naturą, a jej jest wszystko jedno czy żyjemy czy nie (choć już naszym genom za pewne nie). Albo może z innej strony. Prawda, że tak czy inaczej życie jest tą najwyższą wartością, z tym że hmm w pewnym sensie uważam samobójstwo za coś naturalnego, no niestety, niektórzy są za słabi zeby żyć i odbierają sobie życie. To na takiej samej zasadzie jak rezygnowanie z różnych planów życiowych bo jednak nie staje odwagi itp. Bywa, bo ludzie są różni, słabi i silni, odważni i tchórzliwi, i nie za bardzo jest co na to poradzić. Owszem, każdy z nas ma te "okulary" jak je określiłam i w ten sposób może mieć swój własny osobniczy stosunek do wszystkiego, coś potępiać a coś chwalić. Ale teraz znów każdy ma inne "okulary" i nie mamy żadnych praw twierdzić, że akurat nasze są lepsze. Jesteśmy w stanie być obiektywni, jeżeli cofniemy się do rdzenia, opuścimy świat idei filozoficzno-kulturowych, zobaczymy tam wówczas, że natura niczego od nas zasadniczo nie wymaga (no phoszę, to stwierdzenie, że "nie mamy prawa odbierać sobie życia bo nie my je sobie daliśmy" jest stworzona przez człowieka, ew. przez Boga jak się odniesiemy do religii) - albo dokładniej, natura faworyzuje życie, owszem, ale samobójstwo jest traktowane jak każda inna śmierć, brak zaradności i siły do przetrwania. To wszystko. Karą jest zwyczajnie to, że nie przetrwamy Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - uno88 - 20 Gru 2009 Myśli samobójcze są symptomem o którym należy niezwłocznie porozmawiać z psychologiem lub psychiatrą. Radzić z nimi sobie jest bardzo ciężko ,ale pomaga farmakologia przepisana przez specjalistę i psychoterapia. Reszta jakichkolwiek sposobów jest albo nieskuteczna albo krótkotrwała. Jestem osobą po jednej próbie samobójczej ,więc na prawdę wiem o czym piszę. Gdy kiedyś staniecie przed wyborem zabić się lub nie to z całych sił postarajcie dać sobie czas i zróbcie to co napisałem wyżej, przecież popełnić samobójstwo zawsze zdążycie, po co się z tym spieszyć. Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - anna90 - 21 Gru 2009 Też miewam myśli samobójcze, ale tak, jak ktoś to wcześniej pisał, traktuję to raczej jako wyjście awaryjne, gdy będzie naprawdę źle. Paradoksalnie, świadomość, że ma się taką ucieczkę "w razie czego" dodaje odwagi. Może nie w takim stopniu, że idę na imprezę, poznam innych ludzi, poszaleję, a jak mnie nie zaakceptują to... wiadomo. Nie. Często o tym myślę, ale raczej widzę to za kilka/kilkanaście lat. Cały czas staram się sobie przypominać, że mam gdzie mieszkać, mam rodzinę (z którą rozmawiam o tym, co zrobimy na obiad albo pytam czy chcą herbatę, ale mniejsza o to ![]() Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - anna90 - 22 Gru 2009 ctp napisał(a):Niesamowite, że kiedy o tym myślicie, to macie na uwadze rodziców, rodzinę, jakichś znajomych czy niemal obcych ludzi. W moim przypadku to raczej taki uraz sprzed kilku lat. 4 lata temu umarł mój tata (żadna choroba czy wypadek - po prostu z dnia na dzień nie ma człowieka). Moja mama nadal nie może sobie z tym poradzić, a ja... czuję się w pewnym stopniu odpowiedzialna. Za co? Za jakąś w miarę normalną atmosferę w domu. Moja siostra pracuje i wraca do domu średnio raz na miesiąc. Ja jestem na pierwszym roku studiów, więc dopiero teraz mama została sama, bo do tej pory zawsze byłam ja. Wracam do domu w każdy weekend, staram się, żeby "jakoś to było". Mama pracuje, ale jednak o tej 16 trzeba wrócić do pustego domu. Dlatego się nad tym zastanawiam. Atmosfera po odejściu kogoś bliskiego jest okropna, a myśl, że miałabym jeszcze coś takiego zafundować mojej rodzinie zawsze gdzieś jest w głowie. A że myślę o obcych ludziach? Hm... Nie wiem jak to wytłumaczyć... Cały czas muszę udawać normalną osobę, bo gdybym cokolwiek komukolwiek powiedziała to na pewno zostało by to źle zrozumiane (przykład - moja sąsiadka ma depresję, co wiele osób komentuje w sposób: "źle z nią, całkiem zwariowała" ![]() ![]() SAMOBÓJSTWO- coraz bliżej - slawomir - 01 Mar 2010 coraz bardziej staje sie obojetny, coraz "fajniejsze" wydaje mi sie samobojstwo, wymaga ono odwagi Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - sokoke - 02 Mar 2010 ... Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - mc - 02 Mar 2010 ![]() Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - klocek - 02 Mar 2010 Nie myśl, że rozwiążesz jakiś problem po prostu umierając. Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - girlfriendinacoma - 02 Mar 2010 nigdy nie rozumiałam jaki jest sens pisac publicznie takie rzeczy. Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Mike - 02 Mar 2010 Ja jakbym miał popełniać samobójstwo, to bym o tym nie pisał publicznie ani nikomu. Bo im więcej ludzi wie co robię, tym bardziej nawalam. Dlatego matce już nic nie mówię co gdzie po co i dlaczego, wtenczas mam większe szanse powodzenia. A jak nie wyjdzie to nie jest temat na miesiąc, a mi zamartwianie się tym przechodzi najpóźniej na drugi dzień. Pisząc o tym na forum najwyżej zwracasz na siebie uwagę, a samobójstwa i tak nie popełnisz inaczej byś o tym nie pisał na forum tylko po prostu to zrobił. Równie dobrze możesz napisać, że się pozbędziesz fobii (lub innego schorzenia, które Cię trapi). Co oczywiście jest wykonalne, no przynajmniej mi się to udało ![]() Ja np. podchodzę do tego tak, że i tak wcześniej czy później umrzemy. Nie ważne czy przez samobójstwo, wypadek czy w naturalny sposób. Ja osobiście nie chciał bym dożyć emerytury, bo potem i tak nic ciekawego na mnie nie czeka (w sumie to już nic ciekawego mnie nie czeka, najciekawszy okres się zakończył, w dodatku też był zwalony). Ale nie muszę się tym zamartwiać, bo wcześniej i tak pewnie zejdę na zawał. Na ew. samobójstwo mam nawet pomysł, żeby to było skuteczne (wykrwanie, uduszenie, zatrucie za jednym zamachem). Ale obecnie nie zawracam sobie samobójstwami głowy. Bo że nie chce mi się żyć, to nie znaczy że mam się zabijać i poddać bez walki. Poza tym obiecałem sobie, że jeszcze kilka rzeczy zrobię i nie poddam się ot tak. Grunt to unikać dachów, w metrze uważać, a będzie git. do autora: IMO: samobójstwo to jest pewna odwaga, aczkolwiek pod wpływem alkoholu lub innej chemii lub pod wpływem emocji jest łatwiej popełnić samobójstwo (mój brat kilka dni temu popełnił samobójstwo). Ale lepiej zamiast tworzyć tego typu tematy lepiej pomyśl jak możesz się wykaraskać z sytuacji, która Cię tak męczy że mówisz, że chcesz się targnąć na własne życie. Samobójstwo to jednak też w pewnym sensie tchórzostwo, choć nie powinnyśmy tak pisać bo nie znamy jego sytuacji (sam mam po*****ą sytuację, jeszcze pewnie bardziej niż autor ![]() Bo w życiu nie uwierzę, że chcesz się zabić bo taki masz kaprys. Nie znajdziesz samobójcy, który na 100% chciałby umrzeć. Każdy ma wolę życia. Każdy z nich w pewnym sensie miał dość takiego życia jakie miał i nie mógł/potrafił tego zmienić. Chciał to zmienić za wszelką cenę nawet kosztem własnego życia. PS: u mnie to wymiotka, brat popełnił seppuku, wcześniej wiele razy pod wpływem alkoholu groził że to zrobi, matka też cały czas się odgraża. Po prostu pięknie ![]() Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Kasumi - 02 Mar 2010 klocek napisał(a):Nie myśl, że rozwiążesz jakiś problem po prostu umierając.a to zdanie akurat jest bez sensu : D bo kto umiera po to, żeby problemy się rozwiązały, umiera się po to żeby znikneły! ![]() Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - trash - 02 Mar 2010 girlfriendinacoma napisał(a):nigdy nie rozumiałam jaki jest sens pisac publicznie takie rzeczy.No właśnie, też nie rozumiem . mike napisał(a):... (mój brat kilka dni temu popełnił samobójstwo) ...O ja p***dole ! To się nazywa lajtowe podejście do zycia ![]() Re: Myśli samobójcze, jak sobie z nimi radzić? - Mike - 02 Mar 2010 girlfriendinacoma napisał(a):nigdy nie rozumiałam jaki jest sens pisac publicznie takie rzeczy.By zwrócić na siebie uwagę, coś jak wołanie o pomoc. Ew. na złość by poużerać się z innymi forumowiczami, że nie warto żyć. Lub także nikomu ze swojego otoczenia nie może tego powiedzieć, to wchodzi na forum. trash napisał(a):O ja p***dole ! To się nazywa lajtowe podejście do zycia Twisted EvilPóki co trzymam się i mało co jest w stanie mnie zaskoczyć ![]() PS: samobójstwo jest jednym z najsławniejszych zgonów. Zajmuje bodajże drugie miejsce przebijając nawet wypadki samochodowe ![]() Samobójstwo jest dobre dla wierzących. - panpanpan - 02 Mar 2010 Daj se spokój z tym samobójstwem. Powiem tobie, ze ja gdyby nie moj skrajny ateizm, agnostycyzm, sceptycyzm już dawno kupił się z poł kilo soli potasowej. Zrobil roztwór nie mało procentowy(tak z około 70%) i zarypał w żyłę. Aczkolwiek moje zycie to dno. Jestem na zasiłku, na rozmowach kwalifikacyjnych mnie olewają i traktują jak niedorozwoja, rodzina mnie nie szanuje ze nie moge znalezc sobie dobrego stanowiska i ejstem niedacznikiem. Ale jedno moge tobie powiedzieć. Jestem niewierzący i nigdy nie popełnie samobójstwa. Mój ateizm to jest jedyna opcja, ktora mnie powstrzymuje od samobójstwa. Gdybym wierzyl w niebo, aniolki, puby w niebie, to juz dawno bym olal ten swiat i przeniosl sie do zaswiatów. A j ak nawet chcesz popelnisc to samobójstwo, to weć przedluzaj w nieskonczosnosc, ile tylko mozna ile da się. Pamietaj zawsze lepiej jeden dzien dluzej na ziemi, anizeli kolejny pod piachem z robalami. Ja tez o tym myslalem. Jestem po studiach chemicznyc i popelniec dla mnie bezbolesne samobójstwo to pikuś. Wystarczy z 60 tabletek xanaxu plus połowka wódki i zastrzyk z KCL. Ale po co? To nic ci nie da. Uwierz mi, ja to zrozumialem jakis czas temu. Choc tez mialem momenty chęci do samobójstwa bedąc na zasilku i slyszac od pseudoHrowców, ze do niczego nie nadaje się pan. Teraz mam to w dup*e. Mam stres? Walę tabse benzo, mam isc na rozmowe walę 2 tabsy benzo. Nie chce mi sie w stac rano, piję 3 kawy. Uwierz mi, ze to nonsens. Lepiej sie faszeruj ogromna ilsocia prochów, a nie popelniaj mordu na sobie. Zreszta zawsze masz na to jeszcze czas, hehee. Czas jest względny i zobaczysz jak szybko minie twoje zycie i umrzesz naturalnie w domku. Będzie dobrze, trzymaj i papa. |