![]() |
Występy publiczne. - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html) +--- Dział: Szkoła, studia, praca (https://www.phobiasocialis.pl/forum-20.html) +--- Wątek: Występy publiczne. (/thread-156.html) |
Re: Występy publiczne. - anima_sola - 18 Paź 2008 Hmm..do fobii się przyzwyczaiłam, zaakceptowałam- to fakt..Lecz czy byłabym w stanie zaakceptować to,że tak po prostu musi być,że cholernie się denerwuje i jednym słowem wyglądam jak idiotka gdy zwracam się do ludzi jąkając się drżąc ze strachu?Nie mam wyjścia, zaakceptować to muszę bo ot tak niestety się nie wyleczę..Gdzieś tam w podświadomości zdaję sobie sprawę,że tak naprawdę nie ma czego się bać,czym przejmować, źle mi pójdzie?- trudno.Problem jest w tym,że gdy nadchodzi np. moment wygłaszania czegoś publicznie to przestaje "trzeźwo"myśleć.Myśli typu "nie przejmuj się, jest dobrze" nagle gdzieś uciekają,zaczynam panikować,oddech staje się coraz szybszy a w głowie chaos totalny.Sądzę,że akceptacja strachu przed sytuacją "w której widzimy siebie zestresowanych i zalęknionych" wymaga pewnego kunsztu..Akceptacja w takim sensie,że gdy nadchodzi moment dla nas np.wygłaszania czegoś potrafimy zachować trzeźwość umysłu i zapanować nad lękiem..Ja nie potrafię to jest silniejsze ode mnie. Re: Występy publiczne. - mc - 18 Paź 2008 Nie, właśnie mi nie chodzi o to, żeby nad tym próbować zapanować czy okiełznać. Np. pojawia sie strach, trzęsą nam się ręce, bije nam szybko serce i wiemy, że ludzie to widzą - i w tedy nie próbujemy nic zmieniać, zostawiamy wszystko tak jak jest, nasze zdenerwowanie, nasze myśli o tym itp. według mnie gdzieś tam pomimo tego zdenerwowania można znaleźć spokój, jest to kwestia właśnie tej calkowitej akceptacji i nie podejmowania próby zmiany tej sytuacji. Krótko mówiąc chodzi o całkowite otwarcie się na cierpienie którego doświadczamy w danej chwili i swego rodzaju bierny stosunek wobec niego, acz zarazem aktywny. Uściślając: chodzi o bycie tu i i teraz w tym stanie i pozostanie wobec niego w roli obserwatora, co wymaga pewnego wysiłku. Myslę, że obranie takiej postawy mogloby oswoić ten lęk i spowodować, że nie podchodzilibysmy do sytuacji stresowych z taką powagę i przerażeniem. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 18 Paź 2008 szczerze przyznam, że w tym coś jest..tylko jak osiągnąć taki wewnętrzny spokój? całkowitą akceptację? Re: Występy publiczne. - mc - 18 Paź 2008 anima_sola napisał(a):szczerze przyznam, że w tym coś jest..tylko jak osiągnąć taki wewnętrzny spokój? całkowitą akceptację?Myślę, że to może być kwestia odpowiedniego treningu np. medytacyjnego. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 18 Paź 2008 a wiesz, że o tym samym pomyślałam ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - mc - 18 Paź 2008 anima_sola napisał(a):a wiesz, że o tym samym pomyślałamPolecam książki Pemy Cziedryn (np. "Kiedy życie nas przerasta"), ona prezentuje takie podejście do tematu. W naukach ktore reprezentuje uważa się, że takie emocje jak depresja czy lęk są nieodłączną częścią naszej oswieconej natury, nie ma więc potrzeby się tego pozbywać. Trzeba to raczej wykorzystać jako nawóz służący do rozwoju. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 18 Paź 2008 mc napisał(a):nie ma więc potrzeby się tego pozbywać. całe życie z fobią społeczną? ta myśl mnie przeraża Re: Występy publiczne. - mc - 18 Paź 2008 anima_sola napisał(a):Nie, ja myślę, że stopniowo praktykując w ten sposób można uwolnić się od wpływu negatywnych emocji. Tylko, że nie robisz tego poprzez usiłowanie pozbycia się negatywnych emocji, raczej poprzez stawienie im czoła i w ten sposób stopniowo uwalniasz się spod ich wpływu.mc napisał(a):nie ma więc potrzeby się tego pozbywać. Albo tak: nie usiłujesz usunąć tych emocji, bo one są częścią nas samych, zmieniasz za to swoją reakcję na nie i w ten sposób one tracą na sile. Wtedy one przestają panować nad naszym życiem, jeżeli się pojawiają to są dla nas niczym chmury przysłaniające niebo... Re: Występy publiczne. - anima_sola - 18 Paź 2008 poprzez stawianie im czoła- to fakt.Ja już wspomniałam w innym temacie stawić czoło tym emocjom to ja zamierzam, tylko przydałoby się jeszcze odrobinę odwagi ![]() Re: Występy publiczne. - mc - 18 Paź 2008 anima_sola napisał(a):poprzez stawianie im czoła- to fakt.Ja już wspomniałam w innym temacie stawić czoło tym emocjom to ja zamierzam, tylko przydałoby się jeszcze odrobinę odwagiOj odwagi trzeba napewno i to dużej. Nie bez powodu ta ścieżka nazywa się ścieżką wojownika ![]() Re: Występy publiczne. - anima_sola - 18 Paź 2008 no i z odwagą u mnie jest właśnie problem ![]() Re: Występy publiczne. - mc - 18 Paź 2008 anima_sola napisał(a):no i z odwagą u mnie jest właśnie problemJa myślę, że może w tym pomóc rozmyślanie nad tym, że tak naprawdę nie mamy nic do stracenia, tylko do zyskania. Myślę, że nad tą odwagę się pracuje całe życie. Pema pisała, że odwaga to nie jest wolność od strachu, to jest przezwyciężanie strachu, czy jakos tak. Re: Występy publiczne. - k.czarny5 - 18 Paź 2008 Wracając do pierwszego posta. Znam kilka sztuczek, czasami mi pomagają . Np. kiedy miałem mieć egzamin u strasznego profesora, przez kilka dni robiłem wizualizacje i wyobrażałem sobie profesora jako coś śmiesznego zniekształconego (mały do kolan, biega, ślini się, z pieluchą) kilka razy to pomogło. Jeżeli chodzi o występy przed publiką. To też można wizualizować sobie publiczność jako takich małych ludzi sięgających nam do kostek, takich krasnali. Wtedy nie są tacy straszni i ich ocena naszego występu nie jest wtedy taka ważna. Pamiętam, że przed trudnymi egzaminami pomagał mi też trening autogenny. Nieraz tylko dzięki niemu szedłem na egzamin. Te techniki to trochę NLP, ale ogólnie chodzi aby trochę oszukać nasz umysł. ![]() Re: Występy publiczne. - anima_sola - 18 Paź 2008 k.czarny5 napisał(a):Jeżeli chodzi o występy przed publiką. To też można wizualizować sobie publiczność jako takich małych ludzi sięgających nam do kostek, takich krasnali. zabawa wyobraźnią? ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - k.czarny5 - 19 Paź 2008 Byłby to twój duży sukces. Tak zmienić postrzeganie, z sytuacji zagrożenia na zwykłą sytuację w której się można śmiać. Nazwałaś to „zabawą wyobraźnią”. Cały ten lęk to przecież złe wyobrażenie danej sytuacji. Nasz umysł postrzega coś jako zagrożenie dla nas, myli się. On nas oszukuje to my go też możemy trochę oszukać. ![]() Re: Występy publiczne. - anima_sola - 19 Paź 2008 hmm..jutro będę miała okazję "pooszukiwać" mój umysł.Do odważnych świat należy.Dlaczego by nie spróbować ![]() ![]() Re: Występy publiczne. - k.czarny5 - 19 Paź 2008 Trzymam kciuki. Pamiętaj aby wcześniej sobie to wizualizować, ja zajmowałem się tym już parę dni przed egzaminem. Leżałem wieczorem w łóżku i sobie to wyobrażałem. Kilka razy miałem naprawdę fajne rezultaty. To i tak dużo jak na tyle lat myślenia lękowego. Re: Występy publiczne. - anima_sola - 19 Paź 2008 dzięki ![]() ![]() |