![]() |
Chodzenie do fryzjera? - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html) +--- Dział: Inne życiowe problemy i sytuacje (https://www.phobiasocialis.pl/forum-22.html) +---- Dział: MIEJSCA PUBLICZNE (https://www.phobiasocialis.pl/forum-65.html) +---- Wątek: Chodzenie do fryzjera? (/thread-2532.html) |
Re: Chodzenie do fryzjera? - Sosen - 26 Sty 2012 Mnie denerwuje, jeśli fryzjerka jest zbyt ciekawa i zagaduje. Wolałbym chyba, żeby mnie obcinał robot, albo żeby fryzjerka miała zakaz odzywania się do mnie, ale żebym czuł jej bliskość. Bo niezaprzeczalne jest to, że fajnie się czuje, jak mnie dotyka, ustawia głowę itp. Jeśli wejdę w jakiś kontakt z fryzjerką(słowny), to pewne jest, że więcej się tam nie pojawię. Ciężko jest mi też tłumaczyć jak chcę być obcinany, co jest przyczyną bardzo częstych frustracji podczas jak i w domu przed lustrem. Najczęściej w którymś momencie przestaję mówić jak chcę być obcinany i już pozwalam żeby mnie cięła, bo głupio mi tłumaczyć. Mam wrażenie, jakbyśmy rozmawiali w innych językach. Re: Chodzenie do fryzjera? - SVR - 26 Sty 2012 Zawsze możesz zbyć ją krótkim, acz asertywnym "zamknij się i tnij, mała, to może zasłużysz na napiwek", a potem szybkim ruchem cisnąć na blat dwie dyszki i imitując głos Bogusia Lindy rzucić "kup sobie jakiś ciuch, kochanie". Re: Chodzenie do fryzjera? - Juka - 26 Sty 2012 albo "Nie chce mi się z Tobą gadać" ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Petrus - 26 Sty 2012 albo "wypier....ć" yyy zagalopowałem się troszku Re: Chodzenie do fryzjera? - krist - 26 Sty 2012 ja wczesniej nie mialam problemu zwizyta u fryzjera co prawda zazwyczaj szlam z kims bylo glupkowate usmiechenie d lustra ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Petrus - 27 Sty 2012 Pamiętam jak za dzieciaka odwiedzałem pobliskiego fryzjera, zawsze trafiałem na ładne, delikatne panie no ale dobra passa się skończyła i trafiłem chyba na "bossa" fryzjerów takiego "ojca chrzestnego". Nigdy nie zapomnę tej tortury jak gruby, ciężko sapiący, śmierdzący alkoholem, zarośnięty facet mnie strzygł. To była masakra, wiecie jak fryzjerzy czasami łapią pukiel włosów między palce żeby je podciąć, on za każdym razem tym sposobem ręcznie usuwał mi kilka sztuk, po prostu je wyrywał tymi swoimi grubiastymi paluchami. To był koszmar, chyba dlatego teraz strzygę się sam. Re: Chodzenie do fryzjera? - cookiecookied - 05 Lut 2012 Ja na szczęście znalazłam taką fryzjerkę, która nawet słowem się nie odzywa podczas obcinania ![]() ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Sosen - 06 Lut 2012 A ja jutro zamierzam sobie kupić maszynkę, i wziąć sprawy w swoje ręce. Akurat mam dzień wolny w pracy pojutrze, więc będzie czas na ewentualne ratowanie się u fryzjera. Re: Chodzenie do fryzjera? - Tikami - 07 Lut 2012 Temat zainteresował mnie głównie temu, że niedawno sama musiałam iść do fryzjerki. Koniecznie tej samej co zwykle, bo jak mama wspominała o zamiarze wybrania innej na drugim końcu miasta — to zamarłam, a potem błagałam wzrokiem, żeby to okazało się marnym żartem. Trzeci raz poszłam się ścinać u tej samej osoby, co w moim wykonaniu naprawdę stanowi rekord — zwykle nożyczki do rąk bierze mama, a krucjatę do obcych ludzi robię albo raz na półrocze, albo nawet i rok. Lubię tą kobietę, u której byłam, i nie kryję — ufam jej w pewnym stopniu, co jest naprawdę sporym osiągnięciem. Mam traumę do nożyczek, bo kiedyś znajoma siostry ścięła mnie tak tragicznie, że sześć późniejszych miesięcy chodzenia do szkoły było piekłem... Może właśnie dlatego mam zaufanie do swojej obecnej fryzjerki, bo potem umiała ogarnąć tamtą tragedię? Tak, to chyba właśnie powód. Tak czy siak — jak wygląda chodzenie do fryzjera. Oczywiście z mamą, bo umarłabym chyba w samotni siedząc w salonie. Jak najbardziej lakonicznie tłumacząc swoje idee na to, jak moje włosy mogłyby wyglądać. Potem? Siedzę, daję się ostrzyc... i jakkolwiek to nie głupie, mam zamknięte oczy, które otwieram tylko przy ewentualnych pytaniach czy dobrze. Każde spławiam jak najszybszym tak, byleby już na siebie nie patrzeć w lustrze. Daję sobie potulnie poprawiać głowę, bo często się kulę i trudno mi się wyprostować na dłużej. Na początku po ścięciu nie mogę na siebie patrzeć, bo moja twarz wydaje się perfidnie uwydatniona... dopiero wracając do domu i patrząc w swoje lustro, zaczynam się szczerze uśmiechać. Nie zawsze na długo, ale jednak. Zawsze taka sama rutyna. Zawsze bezpiecznym, acz błędnym kole. Re: Chodzenie do fryzjera? - Sosen - 07 Lut 2012 A ja jak zamierzałem tak zrobiłem. Kupiłem maszynkę, i sam się obciąłem. I w dodatku dobrze, bez jak się bałem jakiejś tragedii. Tak, jak zawsze chciałem, żeby mnie strzygli fryzjerzy, a nie umiałem im wytłumaczyć/oni nie potrafili mnie obciąć. Re: Chodzenie do fryzjera? - aghra - 12 Lut 2012 ostatnio u fryzjera byłam 2 lata temu; żałowałam tego obcięcia. Najbardziej krępowało mnie to, że te wszystkie klientki ciągle rozmawiały z fryzjerkami na przeróżne tematy. A ja, choć chodziłam do jednej, to nawet jak i chciałam, rozmowy nie potrafiłam zagaić - zresztą chyba po mnie było widać, że coś ze mną nie tak, bo sama fryzjerka w stosunku do mnie też jakoś nie była rozmowna Od tamtego czasu włosy tnie mi moja mama - fryzjer amator Re: Chodzenie do fryzjera? - Dragons86 - 14 Lut 2012 Hehe.Miej to gdzieś.To że one nawijają to kwestia ich charakterów.Po co masz się zmuszać na siłę żeby się lepiej poczuć.W końcu nie idzie się tam na pogadanki.Nie wiem może to są po prostu jakieś ich znajome.A tobie się wydaje że każdy z każdym coś nawija. Re: Chodzenie do fryzjera? - Fobiczny777 - 15 Lut 2012 Ostatnio znalazłem fajną fryzjerkę. Nic nie mówi. ![]() ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Exii - 17 Lut 2012 Ja znalazłem taką kilka lat temu. Od tej pory nie daję jej spokoju. Chodzę regularnie co miesiąc. Na początku witam się i uśmiecham. To mi dodaje pewności siebie. Miejsce do strzyżenia jest za parawanem. Nikt mnie nie widzi. Kiedy ona pyta jak strzyc - odpowiadam tylko "tak jak zawsze" i czasem dodaję "po bokach i z tyłu maszynką". Obcina mnie dosyć długo, co mnie czasem irytuje, ale z drugiej strony wiem, że stara się obciąć mnie jak najlepiej, z czego później jestem zadowolony. Aha, no i na koniec nie pytam już: "ile płacę", tylko czekam, aż ona poda cenę. Dzięki temu unikam nerwowości pod koniec całej operacji. Uśmiecham się, mówię "dziękuję", "do widzenia" i wychodzę. Ostatnio zauważyłem, że żucie gumy dodaje pewności siebie i łatwiej wtedy otworzyć usta, kiedy już trzeba na coś odpowiedzieć. Re: Chodzenie do fryzjera? - xkamilax - 21 Lut 2012 ja nigdy nic takiego nie odczułam, moja koleżanka jest fryzjerką. Znamy się już kilka dobrych lat i jej wizyty kojarzą mi się jak najbardziej pozytywnie ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Pan Foka - 21 Lut 2012 I znów nie potrafiłem przekazać swych sugestii włosnych :<. Chciałbym sobie w końcu dodać nieco pewności, robiąc coś w miarę sensownego z włosami, ale jak zwykle blokada ta sama - RODZINA BĘDZIE KMINIĆ PO CO MI TO. Re: Chodzenie do fryzjera? - krist - 22 Lut 2012 a ja wczesniej pisalam ze sie wybieram i jeszcze do zakladu nie doszlam ![]() ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - araya - 25 Lut 2012 Byłem u fryzjera, jakieś 2 lata temu :-D Nawet mi się podobało bo jakaś miła praktykantka mnie wtedy obcinała ![]() ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Itsuu - 26 Lut 2012 Chodzenie do fryzjera samo w sobie nie jest dla mnie straszne, tylko rozmowa z fryzjerką. Brr... Re: Chodzenie do fryzjera? - sensual - 26 Lut 2012 ............ Re: Chodzenie do fryzjera? - Luna - 03 Mar 2012 Chodzę co 2 miesiące. Raz się stresuję mniej, raz bardziej, ostatnio czułam się kiepsko, ale co zrobić, iść trzeba ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - Zasió - 12 Mar 2012 Ja nie potrafie powiedzieć, jak chce byc obciety, i w 9/10 przypadków wracam wku... rzony... I abrdzo bym chciał, zeby ktos sie wypytywał, upewniał itp. Raz na taką trafiłem, ale potem zapomniałem imienia, a poza tym... nieważne. A drugi raz trafiłem an jeszcze lepsza - niby powiedizałem neiskłądnie o co mi chodzi, tzn malo dokładnie (chcę trochę skrócic, nei za bardzo0 i... obcieła mnie dokłądnie, dokładnie tak, jakbym chciał. No mistrzyni. A jak poszedłem drugi raz, juz nie pracowała w tym zakłądzie, po roku znalazłem ja przez przypadek w innym, i bylo znowu super, ale dwa ściecia, bo poszął na urlop macierzytnski. Niby dawno powinna wrocic, ale boje sie zapytac... A reszta koelzanek z zakłądu niestety niby fajnie, bo tną równo itp, ale typowo niekumate, bo w mysl zasady "jak facet, to krótko, albo bardzo krótko, bo co, przyjdzie za miesiac? jak faceci to by chcieli pewnie raz na rok". No naprawdę, zasrana dresiarska moda sprzed lat tak mi teraz zycie utrudnia ![]() Re: Chodzenie do fryzjera? - KASIA8844 - 23 Mar 2012 Wogole nie chodze- zbyt duzy stres, a jak sie zdenerwuje to mi kark dretwieje i mi sie glowa zaczyna trzasc. Wiec fryzjer by mial problem hehehe. Dentysty sie tak nie boje jak fryzjera. No i do dentysty chodze, a do fryzjera nie. Re: Chodzenie do fryzjera? - misiekele - 06 Kwi 2012 Ja również nie lubię chodzić do fryzjera a tym bardziej jak są jakieś młode dziewczyny. Re: Chodzenie do fryzjera? - MarszałekFoch - 07 Kwi 2012 Ja to jednak mam szczęście. Otóż moja kuzynka jest fryzjerką i jakichś większych lęków nie mam. No może poza tym dotyczącym ewentualnych obrażeń. Aczkolwiek z fryzjerami nie mam problemów. Moja fryzura nie jest wymagająca i na strzyżenie chodzę średnio co 2 miesiące. |