PhobiaSocialis.pl
Mój problem - co wy na to ... - Wersja do druku

+- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://www.phobiasocialis.pl/forum-9.html)
+--- Dział: Nieśmiałość, Fobia społeczna (https://www.phobiasocialis.pl/forum-11.html)
+--- Wątek: Mój problem - co wy na to ... (/thread-1440.html)



Mój problem - co wy na to ... - Ezekiel - 10 Paź 2008

Wiem że się powtarzam z tematami i powinienem czerpać z waszych wniosków, ale pomyślałem że jeśli opiszę swoją historię, to może będzie to rodzaj terapii i poczuję się lepiej, jak już to z siebie wyrzucę. Ten sam tekst zaniosę do mojej poradni psychologicznej, bo raczej trudno mi jest się otworzyć i powiedzieć dokładnie to co chcę, najczęściej uogólniam albo za lekko podchodzę do swoich problemów i po spotkaniu mam poczucie niewykorzystanego czasu. Zacznę od drobiazgów, później to rozwinę.

Kiedy wychodzę na uczelnię, do pracy, spotkać się ze znajomymi, czuję lęk i strach. Największym problemem są różne natrętne myśli, zupełnie nie na miejscu - czy sobie poradzę w przyszłości, czy znajdę pracę, czy się utrzymam. Boję się też że zostanę samemu, bez bliskich. Ciągle nachodzą mnie wspomnienia z dzieciństwa, wakacji - wszystkich beztroskich chwil. Zaczynam się wtedy czuć niepewnie i od razu tracę pewność siebie.

Cały dzień przebiega według utartego schematu - rano jest jeszcze ok, kiedy wychodzę z domu, zaczynam się przejmować wszystkimi rzeczami naraz. Na uczelni nie mogę znaleźć sobie miejsca (studiuję dziennikarstwo) czuję się obrzydliwie niepewnie i chcę od razu wracać do domu - (Boże - a mam już 21 lat!) Trzyma się mnie rozkojarzenie, nie mogę się skoncentrować, wszystko dookoła leci w zawrotnym tempie, drżą mi ręce. Brakuje mi takiego wewnętrznego spokoju, jaki miałem gdy byłem mały. Gdy z kimś rozmawiam, jestem spięty, sprawiam wrażenie osoby oschłej i obojętnej - a w środku aż buzuje. Chciałbym pozbyć się wszelkich natrętnych myśli, nie zastanawiać się nad niczym - oprócz chwili obecnej ( jak mawiał Qui-Gon-Jin - " tu i teraz" :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:)

Tak sobie myślę że to może jest jakiś syndrom zdziecinnienia, ciągle przypomina mi się poprzednie miejsce zamieszkania, gdzie dorastałem bez problemów i stresu. (podstawówka,gimnazjum) Pewnie teraz to idealizuje ale już tak ze wspomnieniami jest jednak. Chciałbym się od tego uwolnić i robić swoje. Przecież od mojej przeprowadzki minęło już całe 9 lat!!! Jestem ciekaw czy macie podobne przeżycia.

Ok, idę dalej. Wydaje mi się, że w przeciwieństwie do rodziny albo rówieśników - zawsze przeżywałem wszystko mocniej, bardziej intensywnie. Stres, problemy, nerwy - mimo iż rzadko widoczne na mojej twarzy - rozsadzały mnie od środka i tworzyły różne durne myśli.
Mam problem ciągłego porównywania się do charakteru moich rodziców, czuję się słabszy psychicznie, bardziej podatny na problemy- zupełnie jakbym żył w takim swoim "Matrixie", którego nikt nie może zrozumieć, jeśli sam do niego nie wejdzie i go nie doświadczy.
Wydaje mi się że za dużo myślę i nie mam pojęcia co z tym cholerstwem naprawdę zrobić.

To zabrzmi dziwacznie - ale kiedy jadę na uczelnię, do pracy - gdziekolwiek dalej - chce mi się płakać (!) Nawet w wakacje gdy jechałem do ośrodka wypoczynkowego, nie czułem się tam dobrze, czułem że się rozkleję ( wspomnienia dzieciństwa, wiem dziwak ze mnie jakiś )
Boję się swojego zachowania, dlatego wam to piszę. Może mieliście podobne nieracjonalne przeżycia. Schemat - wstaję , jadę na uczelnię, mam w szyi gulę, chcę od razu wracać. Zupełnie jak dziecko - a mam już 21 lat! Nie mówiłem tego rodzicom, bo nie wiem jakby to odebrali, nie lubię ich zasmucać swoimi problemami, skoro mają swoje. Poza tym strasznie mi głupio. Wiem że nie mogą mnie prowadzić za rękę całe wieki, ale czuję się pogubiony i rozdarty.

Strasznie długi ten mój tekst ale to jeszcze nie koniec. Codzienne czynności - zakupy, załatwianie jakiś spraw - mam napięcie kiedy coś załatwiam, rozmawiam, gubię się w pytaniach mega prostych. Żeby kupić sobie bilet, wpierw układam w głowie banalne pytanie !!!

Dobra, czas na ostatnią sprawę, która się z tym wszystkim wiąże i nie chce wyjść z mojej głowy. Jakiś czas temu, pozbyłem się bardzo dużej ilości magazynów, komiksów, gier komputerowych, które zbierałem latami, od dziecka. Zrobiłem to żeby udowodnić sobie, że nie przywiązuję wagi do materialnych rzeczy i zarazem chciałem rozpocząć nowy etap życia - bardziej towarzyski, bez gier, ciągłego ślęczenia w komiksach. To była najgłupsza rzecz jaką chciałem sobie udowodnić. Nie dość że wyrzuciłem w błoto ogromną sumę kasy, jaką dostałem od rodziców na komiksy, gry i magazyny, to w tym szale wyrzucania nie do końca zdawałem sobie sprawę ze swoich czynów.
Strasznie tego żałuję, gryzie mnie sumienie, ilekroć wychodzę z domu trafia mnie uczucie straty tylu rzeczy które tak skrupulatnie kolekcjonowałem przez lata. Nie wiem czy ma sens to na nowo kupować, pewnie popadłbym w kolejną obsesję niepotrzebną. Jak myślicie?

Marzę o dniu, w którym byłbym wolny od wspomnień, żalów, lęków i niepewności. Czysty umysł i spokojna dusza. Pocieszam się tym że nie jestem sam, że są ludzie z większymi problemami i że my wszyscy jesteśmy świadomi swoich problemów. Dlatego pewnego dnia to wszystko przezwyciężymy, prawda? Myślę że mam rodzaj osobowości maniakalno-unikającej, wiecznie myślącej i rozpamiętującej.

Cieszę się że w końcu zdecydowałem to opisać i czekam gorąca i niecierpliwie na wasze odpowiedzi. Czuję maksymalną ulgę.

Pozdrawiam,
Ezekiel.


Re: Mój problem - co wy na to ... - gośćx - 10 Paź 2008

A masz już 21 lat...
Tragedia,.


... - Ezekiel - 10 Paź 2008

No ok, może o trochę bardziej zrozumiałe odpowiedzi bym jednak prosił.


Re: Mój problem - co wy na to ... - Sosen - 10 Paź 2008

No tak, widać że masz fobię. Dlatego na pytanie, czy macie podobnie, pewnie większość odpowiedziałaby twierdząco. Ja też. Łączę się z tobą w bólu. Polecam iść na jakąś terapie.


Re: Mój problem - co wy na to ... - LEON - 11 Paź 2008

W sumie ja już trochę przywykłem do dorosłości.
Najbardziej podoba mi się, że ludzie mnie teraz szanują.
Beztroska super, ale wszystko mija ludzie starzeją się chorują i umierają. Nic nie jest takie jak kiedyś, a może kiedyś nie miałem takiego poczucia zmian.


Re: Mój problem - co wy na to ... - soulja - 11 Paź 2008

LEON napisał(a):W sumie ja już trochę przywykłem do dorosłości.
Najbardziej podoba mi się, że ludzie mnie teraz szanują.
Beztroska super, ale wszystko mija ludzie starzeją się chorują i umierają. Nic nie jest takie jak kiedyś, a może kiedyś nie miałem takiego poczucia zmian.

Mi w dorosłości podoba się ogromne poczucie wolności :Stan - Różne - Zaskoczony:
Jestem Panem własnego losu - mogę robić co chcę , sam podejmować decyzję itp.
Z jednej strony może to przerażać - wszak całe wcześniejsze życie 'chowałem się za plecami innych'. Tak było łatwiej i lęk jakoś łagodniał ale to nie było życie bo w tym wszystkim nie było 100% mnie.
Teraz jestem wolny i mogę układać wszystko po swojemu.
Lęk jest ale prawdę mówiąc nie mam nic do stracenia bo jadę od zera :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:


Re: Mój problem - co wy na to ... - Margot - 11 Paź 2008

Ja uwazam, ze wolni sa Ci, ktorzy nie sa zalezni od innych, czyli jak zamieszkasz w dzungli, w jakiejs osadzie moze tez, to uwierze w Twoja wolnosc i jazde od zera.


Re: Mój problem - co wy na to ... - Mateusz - 12 Paź 2008

Tak obszernych wypocin o swoich żałosnych doświadczeniach nie sposób przeczytać. Mimo wszystko podobnie jak pozostali łączę się z tobą w bólu. Niech ci ziemia lekką będzie.
Ezekiel napisał(a):Cieszę się że w końcu zdecydowałem to opisać i czekam gorąca i niecierpliwie na wasze odpowiedzi. Czuję maksymalną ulgę.

Pozdrawiam,
Ezekiel.

No tak. Tylko pomyśl czasem co inni mogą czuć.


Re: Mój problem - co wy na to ... - Kasumi - 13 Paź 2008

Ezekiel napisał(a):Tak sobie myślę że to może jest jakiś syndrom zdziecinnienia, ciągle przypomina mi się poprzednie miejsce zamieszkania, gdzie dorastałem bez problemów i stresu. (podstawówka,gimnazjum) Pewnie teraz to idealizuje ale już tak ze wspomnieniami jest jednak. Chciałabym się od tego uwolnić i robić swoje. Przecież od mojej przeprowadzki minęło już całe 9 lat!!! Jestem ciekaw czy macie podobne przeżycia.
Też myślę o sobie, że jestem dziecinna...chociaż nie, poprawka, to moi rodzice mi to powtarzają, a ja mimo, że nie chce ulegam ich słowom. Chociaż prawdą jest, że chciałbym wrócić do lat dzieciństwa i tak jak ty często o tym myśle i wspominam przeszłość.

Ezekiel napisał(a):Wydaje mi się że za dużo myślę i nie mam pojęcia co z tym cholerstwem naprawdę zrobić.
Tak, tak, mam to i ja. W ogóle kilkanaście razy dziennie wyobrażam sobie, że tłuke tym swoim durnym łbem o ściane...czasem boje się, że w przypływie emocji i roztargnienia zrobie coś takiego na środku miasta :Stan - Uśmiecha się - LOL:

Ezekiel napisał(a):wiem dziwak ze mnie jakiś )
no to jest nas dwoje [Obrazek: smile.gif]

Ezekiel napisał(a):Boję się swojego zachowania, dlatego wam to piszę. Może mieliście podobne nieracjonalne przeżycia. Schemat - wstaję , jadę na uczelnię, mam w szyi gulę, chcę od razu wracać. Zupełnie jak dziecko - a mam już 21 lat! Nie mówiłem tego rodzicom, bo nie wiem jakby to odebrali, nie lubię ich zasmucać swoimi problemami, skoro mają swoje. Poza tym strasznie mi głupio. Wiem że nie mogą mnie prowadzić za rękę całe wieki, ale czuję się pogubiony i rozdarty.
hm, obecnie pod tym względem u mnie nie jest tak źle. Na uczelni póki co czuję się dobrze, ale na pewno czuję tę panikę w każdej nowej sytuacji, albo w takiej która mnie przerasta. Mam ochote wtedy odwrócić się na pięcie i uciec do jakiegoś bezpiecznego miejsca, nawet jeżeli wiem, że mi nie wolno i że to nierozsądne lub po prostu głupie. Dokładnie tak jak dziecko, któremu się tłumaczy, że musi iść do dentysty bo inaczej ząb nigdy nie przestanie boleć i będzie jeszcze gorzej, a ono mimo wszystko mówi "nie, nie pójde" bo jest sparaliżowane strachem i nie myśli racjonalnie.

Ezekiel napisał(a):Dobra, czas na ostatnią sprawę, która się z tym wszystkim wiąże i nie chce wyjść z mojej głowy. Jakiś czas temu, pozbyłem się bardzo dużej ilości magazynów, komiksów, gier komputerowych, które zbierałem latami, od dziecka. Zrobiłem to żeby udowodnić sobie, że nie przywiązuję wagi do materialnych rzeczy i zarazem chciałem rozpocząć nowy etap życia - bardziej towarzyski, bez gier, ciągłego ślęczenia w komiksach. To była najgłupsza rzecz jaką chciałem sobie udowodnić. Nie dość że wyrzuciłem w błoto ogromną sumę kasy, jaką dostałem od rodziców na komiksy, gry i magazyny, to w tym szale wyrzucania nie do końca zdawałem sobie sprawę ze swoich czynów.
Strasznie tego żałuję, gryzie mnie sumienie, ilekroć wychodzę z domu trafia mnie uczucie straty tylu rzeczy które tak skrupulatnie kolekcjonowałem przez lata. Nie wiem czy ma sens to na nowo kupować, pewnie popadłbym w kolejną obsesję niepotrzebną. Jak myślicie?
Popieram to było głupie co zrobiłes xP Ja swoich komiksów (czytam mangi) nigdy bym nie wyrzuciła, chociaż moja rodzina mówi mi, że już w ogóle dzieciak ze mnie, że to czytam i oglądam (anime) :Stan - Niezadowolony - Przewraca oczami:
Czy kupować to na nowo? Myśle, że odkupować tych starych rzeczy to raczej nie ma sensu (chyba, że jest coś co wiesz, że na pewno chcesz dalej mieć), ale kolekcjonować dale...czemu nie? Ja tam nie widze w tym nic złego. W końcu to czy się jest dzieckiem czy dorosłym to kwestia psychiki a nie tego czym się kto interesuje itd.

Ezekiel napisał(a):Dlatego pewnego dnia to wszystko przezwyciężymy, prawda?
serio w to wierzysz? :Stan - Niezadowolony - Obraża się:

PoMimoTo napisał(a):A masz już 21 lat...
Tragedia,.
A ja myślę, że nie ma co ironizować. Biologicznie to mało, ale tu chodzi o kwestię dorosłości. Jestem w podobnym wieku i kiedy patrzę na moich rówieśników, albo młodszych ode mnie (tym gorzej) to dostaje doła na myśl jacy oni są zaradni, gdzie nie byli, czego nie robili, że pracowali za granicą (czyt. coś niewykonalnego dla mnie; nawet tu na miejscu, mimo że chciałabym znaleść dorywczą prace, czuje obawę na myśl o rozmowie z potencjalnym pracodawcą etc.), a ja nie moge sie pochwalić żadną z tych rzeczy, czuje sie przy nich jak dziecko...A ja mam już 20 lat! Dokładnie. Nie chodzi o to, że jestem za stara na coś, bo nie jestem. Tylko w tym wieku powinnam być już dorosła, czyli nie bać się odpowiedzialności i przede wszystkim życia - już to ostatnie dyskwalifikuje mnie jako dorosłego, bo choćbym stawała na głowie w innych kwestiach to nie możliwe abym czuła się osobą dorosłą kiedy jednocześnie boję się żyć... Wracając do wieku, co z tego, że osobiście też uważam, że każdy powinien "dorastać" w swoim własnym tępie, kiedy społeczeństwo wymaga ode mnie abym w tym własnie wieku (a nawet wcześniej) była już dorosła.

Margot napisał(a):Ja uwazam, ze wolni sa Ci, ktorzy nie sa zalezni od innych, czyli jak zamieszkasz w dzungli, w jakiejs osadzie moze tez, to uwierze w Twoja wolnosc i jazde od zera.
A może wolność to po prostu stan umysłu? Albo się czujesz wolny albo nie, niezależnie od warunków. Nawet więzień jeżeli poczuje się wolny - jest wolny, kwestia tego co ma w głowie a nie stanu rzeczywistego...ale tu już chyba wjeżdzam na tereny filozofii.



i Mateusz - sorry za moje równie obszerne wypociny o swoich żałosnych doświadczeniach, po prostu osoba godna pożałowania jaką jestem nie mogła się powstrzymać aby nie odpisać komuś podobnemu do mnie, jeszcze raz sorry za to, że musisz to czytać


Re: Mój problem - co wy na to ... - soulja - 13 Paź 2008

Hitomi napisał(a):
Margot napisał(a):Ja uwazam, ze wolni sa Ci, ktorzy nie sa zalezni od innych, czyli jak zamieszkasz w dzungli, w jakiejs osadzie moze tez, to uwierze w Twoja wolnosc i jazde od zera.
A może wolność to po prostu stan umysłu? Albo się czujesz wolny albo nie, niezależnie od warunków. Nawet więzień jeżeli poczuje się wolny - jest wolny, kwestia tego co ma w głowie a nie stanu rzeczywistego...ale tu już chyba wjeżdzam na tereny filozofii.

To miałem na myśli.Bardzo ładnie to ujęłaś :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:


Re: Mój problem - co wy na to ... - gośćx - 13 Paź 2008

Hitomi napisał(a):
PoMimoTo napisał(a):A masz już 21 lat...
Tragedia,.
A ja myślę, że nie ma co ironizować. Biologicznie to mało, ale tu chodzi o kwestię dorosłości. Jestem w podobnym wieku i kiedy patrzę na moich rówieśników, albo młodszych ode mnie (tym gorzej) to dostaje doła na myśl jacy oni są zaradni, gdzie nie byli, czego nie robili, że pracowali za granicą




Koleś sam się nakręca wypominając sobie wiek, że już powinien być taki czy taki.

Ja mam 25 lat , więc honorowo powinienem odebrać sobie życie... bo nie jestem taki jaki powinienem być .
Może to jest jedyne wyjście ?
Jeśli nawet fobicy przyklejają łatki.


Re: Mój problem - co wy na to ... - Kasumi - 14 Paź 2008

Nawet gdybyś miał 35 lat to nie powinieneś się tym przejmować, bo masz do tego prawo aby "dochodzić do dorosłości" po swojemu i w swoim tępie. Tylko, że nawet ja mimo, że tak własnie myślę, ulegam czasem presji społeczenstwa, które kaze mi już być dorosłą. Dlatego nie dziwię się Ezekielowi, że tak napisał. Tu nie chodzi o przyklejanie łatek, po prostu go rozumiem, bo też mam czasem takie myśli. Nawet jeżeli wiem, że jest to błędne przeświadczenie to i tak tych myśli nie moge powstrzymać...


Re: Mój problem - co wy na to ... - Margot - 14 Paź 2008

Hitomi, wlasnie o to chodziło, wolnosc to cos, o czym ludzie mysla, a nie maja.


This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.