![]() |
Potrzebna pomoc - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html) +--- Dział: Inne życiowe problemy i sytuacje (https://www.phobiasocialis.pl/forum-22.html) +--- Wątek: Potrzebna pomoc (/thread-2865.html) |
Potrzebna pomoc - Zielona Kredka - 16 Kwi 2009 Tak, potrzebuję pomocy. Natychmiast, teraz, a w zasadzie to nawet na wczoraj. Dopadło mnie coś strasznego. Jakaś taka niechęć do wszystkiego, brak chęci... Ale z drugiej strony cieszy mnie to, że mamy wiosnę, słoneczko świeci, pogoda dopisuje. Zaczęło się to jakoś na początku marca. Zaraz po feriach zimowych dopadła mnie porządna grypa i przez tydzień nie mogłam wychodzić w domu. Dodając do tego ferie zimowo, nie było mnie w szkole całe trzy tygodnie. W końcu choroba się skończyła, ale zaczął się lęk. Ok, zawsze się denerwuję rano przed wyjściem do szkoły, ale nie aż tak. Ten lęk nie był jeszcze nigdy aż tak bardzo nasilony. A to automatycznie powoduje bóle brzucha. Więc zaczęło się. Poniedziałek - nie idę, bo boli brzuch, wtorek - to samo, środa - to samo... I cały czas to samo. Jakoś za tydzień miałam wizytę u psychologa. Powiedziałam o wszystkim, a pani psycholog kazała mi, jak najszybciej odwiedzić psychiatrę. Umówiłam się więc na wizytę, która miała się odbyć we wtorek. A ja przez ten cały czas nie byłam w szkole, za wyjątkiem poniedziałku, kiedy musiałam być, ponieważ pisałam konkurs. We wtorek jednak nie byłam, wymówiłam się niby wizytą, którą miałam na 15:30, ale że muszę dojechać tam całe 35 km, musiałabym się zwolnić z kilku lekcji, a na te trzy, cztery niby nie opłacało się iść. Więc zostałam w domu. Pani psychiatra powiększyła mi leki. 30 mg Rexetinu i wróciła do podawania mi Alproxu, który brałam na początku, z tą różnicą, że teraz biorę półtorej tabletki, a nie jedną. Nazajutrz nie poszłam do szkoły, bo chciałam sprawdzić działanie leków, czy nic mi nie będzie, etc. W ciągu dwóch kolejnych dni były rekolekcje, więc zostałam w domu. Zauważyłam, że tabletki działają, czują się świetnie i w ogóle, ale ze szkołą wcale nie jest lepiej... Tak sobie przesiedziałam w domu do Wielkanocy. W Wielkim Tygodniu mama pojechała do wychowawczyni porozmawiać, powiedzieć, co się dzieje. Wychowawczyni zrozumiała, powiedziała, że pogada z nauczycielami, żeby mnie nie wyrywali od razu do odpowiedzi, jak się zjawię, żeby się nic nie pytali, etc. Minęły święta, a ja dalej siedze w domu. Psycholog stwierdziła, że sama nie wie, jak to ugryźć. Cały czas jest tak samo, wieczorem pakuję książki i zeszyty, uczę się tam czegoś, nastawiam budzik, rano wstaję i ... No właśnie. Rano jest zupełny brak motywacji. Nie chce mi się, nie ma sensu, jeden dzień nie robi różnicy, powoli zaczynam się bać... Nie potrafię, za przeproszeniem, ruszyć d*py z krzesła po śniadaniu, ubrać się i wyjść z domu. To dla mnie chyba niewykonalne. Ale popołudniami mogę chodzić wszędzie, szczególnie w tak piękną, wiosenną pogodę. To tylko rano jest tak ciężko. Ale ja chcę to zmienić, nie chcę tak dłużej wegetować... Nie wiem już, co mam ze sobą zrobić. Kręcę się w kółko i nie wiem, jak się odkręcić. Mówią, że to zależy ode mnie, że muszę się zmusić, żeby rano wyjść i trafić do szkoły. Ale ja nie potrafię, nie umiem... Może zapomniałam, jak się to robi? Nie wiem, nic już nie wiem... Re: Potrzebna pomoc - abc123 - 16 Kwi 2009 ja miałam podobnie, z tym, że opuszczałam zajęcia dodatkowe, na które sama z własnej chęci się zapisałam. różnica jest taka, że ja traciłam tylko pieniądze, a ty tracisz możliwość edukacji. i nie chodzi o to, że ominie cię coś ważnego w nauce, bo wiadomo czego uczą w szkole. ominie cię możliwość późniejszego rozwoju. więc pomyśl w ten sposób. jeśli nie wyjdziesz teraz, to zaprzepaścisz sobie przyszłość. może to cię zmotywuje. wyjdź rano nie z myślą, że idziesz do szkoły, tylko z myślą, że jest to etap na drodze twojego rozwoju. etap, który musisz skończyć, by przejść level wyżej ![]() Re: Potrzebna pomoc - Gość - 16 Kwi 2009 ![]() Re: Potrzebna pomoc - Zielona Kredka - 16 Kwi 2009 Jak chodzę do szkoły, to po prostu chodzę i już. Motywacja? Pewnie tam jakaś jest, chociażby minimalna. A lepsza taka niż żadna. A czego się boję? Społeczeństwa? Że w klasie będą pytać, co mi dolegało? To jest najgorsze, bo nie da się w kółko wymyślać grypy, anginy czy czegoś, bo wezmą Cię w końcu za jakieś chorowite coś. A poza tym nauczyciele mogą pytać, zwrócić uwagę, że już jestem... Ogólnie. To chodzi o całość. Re: Potrzebna pomoc - la_luna_negra - 16 Kwi 2009 Miałam podobnie. Jednego dnia brzuch bolał mnie masakrycznie, więc zostawalam w domu. Oczywiście, następnego dnia wieczorem pakując się myślałam, że "jutro dam radę, pójdę do szkoły". Nie dawałam, zostawałam w domu przez cały tydzień. Budziłam się rano, nawet już myłam, malowałam, ale wracałam do łożka albo podczas porannej toalety, albo zasiadając do śniadania. Zdarzyło się też, że pojechałam do szkoły, i zawróciłam spod niej. Stwierdzilam, że nie mogę. Czułam wtedy z jednej strony taką niemoc. tak psychicznie - nie chciało mi się nic robić, żyć. Całymi dniami spałam, nie jadłam, nie siedziałam przed kompem. Po prostu - spałam 18 godzin na dobę. A z drugiej strony, taką bezsilność spowodowaną moim benznadziejnym stanem zdrowia. Po tym tygdniu przesiedzianym w domu stwierdzałam, że muszę jakoś żyć. I chodziłam z piórnikiem tabletek przeciwbólowych. I siedziałam w szkole, tłumiąć odruch wymiotny. ![]() Miałam kilka (13?) takich tygodni. Byłam u psychologa. Ale kobieta jakaś dziwna. Stwierdziła, że wszystko ok. Ta, pewnie. W szkole już kilka razy nagle zaczynałam czuć się źle, 2 razy zwalniałam się do domu, wiele lekcji przespałam, bo tak źle się czułam. Wychowawczyni wie, że mam jakieś problemy ze zdrowiem. Uważa, że jestem anorektyczką (tego nie skomentuję, idiotyczna interwencja psychologa szkolnego. ![]() I nie robi problemów. A w tym roku dzielnie i wytrwale chodzę do szkoły, czasami jest mi niedobrze, boli mnie wszystko, ale idę. Omijam odpowiedzi ustne, nie zgłaszam się do referatów. Mam oceny tylko za sprawdziany i kartkówki. Dalej często śpię na lekcjach. Hm a czego ja się bałam, wtedy, zostając w domu przez tydzień? Nie wiem. Tak strrrasznie nie miałam ochoty widzieć ludzi, rozmawiać z nimi, że aż było mi słabo. Następnego dnia tak bardzo nie chciało mi się tłumaczyć czemu mnie nie było. Następnego nie umiałam na sprawdzian. I tak się zbierało. ![]() Re: Potrzebna pomoc - Zygmund - 17 Kwi 2009 u mnie prawie dokładnie to samo teraz jestem na indywidualnym nauczaniu i dostaję w łeb, chcę umrzeć ![]() Re: Potrzebna pomoc - Prodigy - 18 Kwi 2009 Mnie został tydzień szkoły, ale nie pójdę, spotkałem ostatnie znajomych z klasy i się ze mnie nabijali, nie chce iść tam, wszyscy mnie mają za wariata, a jak się znajdzie jakaś osoba w porządku to gada ze mną jak z niedorozwiniętym. Jeszcze na koniec polonistka zapowiedziała, że chce mój głos usłyszeć, a do tego dopuścić nie mogę. Nie chce oglądać tych ludzi, tak się głupio czuję. Jak siedzę w szkole to czuję jakbym miał zaraz wybuchnąć nie wiem co mam ze sobą zrobić. |