![]() |
Ufff.... - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Pomoc (https://www.phobiasocialis.pl/forum-3.html) +--- Dział: Pozytywne historie (https://www.phobiasocialis.pl/forum-23.html) +--- Wątek: Ufff.... (/thread-5570.html) Strony:
1
2
|
Ufff.... - Hyvaa - 29 Gru 2010 No, skończyło się ![]() Nie odkryłem tego nagle, jakoś ta refleksja przyszła do mnie chwilę temu - wyleczyłem się z tego! Sytuacje przez które kiedyś nie mogłem żyć (wyjście na ulicę, rozmowa z obcymi ludźmi, pójście na imprezę, czy posiadanie przyjaciół) teraz stały się albo nieważne, albo zaprzyjaźniłem się z nimi ![]() Jeśli ktoś potrzebuje jakiś odpowiedzi na pytania, niech śmiało wali - guru nie jestem, ale postaram się pomóc ![]() Re: Ufff.... - nobody - 29 Gru 2010 Gratuluję! :-) Re: Ufff.... - Czupakabra - 29 Gru 2010 Jak do tego doszło? Re: Ufff.... - Kokonik - 29 Gru 2010 Ile chorowales? Re: Ufff.... - Hyvaa - 30 Gru 2010 @Czupakabra Jak się wyleczyłem, czy jak to odkryłem? Co do pierwszego to strategia małych kroków (które zawsze wydają się milowymi skokami) jak pierwsze wyjście na dwór, pierwsze pójście do kina, pierwsza impreza, pierwsi przyjaciele, no nie było łatwo. Tysiące myśli czy bynajmniej robię wszystko dobrze, czy coś mnie zdradza, czy dam radę, czy nie potknę się tak boleśnie, że upadek zaboli wielokrotnie mocniej niż teraz... Historia moja nie odbiega w gruncie od szablonu. Znalazłem kilka (na początku) nie związanych ze sobą osób, także tutaj (pozdrawiam Alex ![]() ![]() Z czasem. Wszystko przychodzi z czasem. @Kokonik Od 4 klasy podstawówki, czyli trwało to jakieś 8 lat. Trudno mi podać konkretne wydarzenie czy punkt od którego to się zaczęło, zawsze miałem problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami; fazy szkolne, gdzie dodatkowo przechodziła opinia z jednej szkoły do drugiej, mimo wielu niemiłych wydarzeń, wspominam jednak mile. Re: Ufff.... - Mary Jane - 30 Gru 2010 Hyvaa super, że napisałeś. Też wychodzę z fobii metodą małych kroków (to chyba jedyna działająca metoda, bo leki tylko zamrażają człowieka w tym samym miejscu), cieszę się, że odzywa się ktoś, komu już się udało. U mnie takie konkretne 'wychodzenie z fobii' trwa rok (czyli same stopniowe ekspozycje bez żadnych leków) i czasem zdarza się krok do tyłu, czy chwile zwątpienia ale jestem już na etapie, że nie czuję beznadziei, tak jak kiedyś. Re: Ufff.... - Luna - 30 Gru 2010 Hyvaa, gratuluję :-D Też mi się podoba, że napisałeś, takie pozytywne historie sprawiają, że aż chce się walczyć z fobią. Re: Ufff.... - Hyvaa - 30 Gru 2010 Nie powiem, miłe uczucie komuś pomóc choćby to było tylko napisaniem kilku zdań ![]() Re: Ufff.... - Sosen - 31 Gru 2010 Umiesz się w+ ![]() Chyba chcę, żeby ktoś miał tak źle jak ja. Gratuluję. (czy ja napisałem o sobie?) Re: Ufff.... - Czak - 31 Gru 2010 Sosen sie nigdy nie wyleczysz bo nie rozumiesz że faktu że jesteś niedoskonały ![]() rozwala się neuroleptykami o profilu aktywizujacym,działającym na objawy negatywne tzw jak choćby solian w małych dawkach który z wlasnego doświadczenia polecam pozdrawiam Re: Ufff.... - Mary Jane - 31 Gru 2010 Czak napisał(a):Fobie leczy się ssrinie leczy, tylko usuwa się fizjologiczne symptomy a relacje z rodzicami, rzeczywiście trzeba zaakceptować takimi, jakimi są. Ja się nie dogaduję z moją mamą i po części spowodowała moją fobię, pewnie nigdy się nie dogadamy światopoglądowo i nie będziemy myśleć w podobny sposób, ponieważ mama po prostu jest zatwardziała w swojej postawie życiowej. Z tego co mi powiedział terapeuta, rzadko kto ma idealne stosunki z obojgiem rodziców i nawet jeśli mama w jakiś sposób mnie skrzywdziła, to teraz ten dział należy sobie zostawić, nie przejmować się rodzicami tylko swoim zdrowiem psychicznym i dalszym życiem, które przecież nie będzie z rodzicami. Rodzice są jedynie nikłym dodatkiem do dorosłego życia. Re: Ufff.... - Hyvaa - 31 Gru 2010 @Sosen 1.Co mi da umiejętne w+ ![]() 2. Problemem u mnie było aż nadto bycie szczerym, więc musiałem się nauczyć kiedy coś dopowiedzieć, a kiedy nabrać wodę w usta. Nie było to łatwe, ale wchodzi w nawyk i ułatwia to utrzymywanie kontaktów międzyludzkich. Prawda jest najważniejsza (zaraz po wolności) w życiu, ale nie każdy chce ją znać. 3. Wiem że w życiu chce być kochanym i szczęśliwym. A jak to się stanie? Nie wiem. 4. Kocham wszystkich ludzi, także tych których nienawidzę, bo dali mi coś oni od siebie w prezencie. Czy to było fajne powiedzonko, czy miłe wspomnienie, czasem solidny trening, zależy jak na to patrzysz później. Potrzebujesz chyba zrozumienia przez drugą osobę i to bardzo. Nie ma chyba nic lepszego na świecie niż fakt bycia zrozumianym przez kogoś innego ![]() Re: Ufff.... - Sosen - 31 Gru 2010 Hyvaa napisał(a):@Sosen Jakbyś zdawał sobie sprawę, ile razy ludzie Cię skrzywdzili w życiu i potrafił wyrazić bez oporów to co w tym momencie czułeś, nie tylko złość, to nie musiał byś trenować emocji, bo potrafiłbyś po prostu czuć to co czujesz. Złość np. broni przed depresją, bo deprecha to stłumiona złość. Aha, i wtedy leki też nie potrzebne. Hyvaa napisał(a):Potrzebujesz chyba zrozumienia przez drugą osobę i to bardzo. Nie ma chyba nic lepszego na świecie niż fakt bycia zrozumianym przez kogoś innego Prawda. Cytat:"Whisky* moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam Dzisiaj będzie raźniej. Browar, Cin&Cin i ruski szampan. Re: Ufff.... - Czak - 31 Gru 2010 złość to negatywna emocja reaguj negatywem na negatyw a dostaniesz po dup*e mocniej niż z pięści by mi ał ci ktoś przy+ ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() P.S Jak ci nie pomagają SSRI,SNRI,SSRE,TLPD,to błagaj o solian w dawce 100mg i sosen dla ciebie rada taka jak i dla mnie wy+ ![]() pozdrawiam Re: Ufff.... - Luna - 01 Sty 2011 Panuj nad słownictwem, Czak, chyba że zależy Ci na ostrzeżeniach. Cytat:i sosen dla ciebie rada taka jak i dla mnie wy+Znaczy, do łykania tabletek, tak? Niepotrzebnie uogólniasz, są ludzie, którym terapia jak najbardziej pomogła. Są też tacy, którzy pozbyli się fobii samodzielnie, tak jak Hyvaa, sama znam taką osobę. Re: Ufff.... - plamka123 - 01 Sty 2011 bez twojej własnej woli nic nie jest skuteczne bo zadne leki terapeuta terapia nie zmusi cie do działania. A najlepszy sposób to lekarz+terapia+dobry lek+towoja chęc wyleczenia. Bez działania nie ma nic praktyka czynni mistrza. Re: Ufff.... - Sosen - 01 Sty 2011 Czak, piszesz jakbyś mnie znał... Ja biorę leki z konieczności. Moim zdaniem jak już się nie da inaczej, to trzeba brać, żeby jako tako funkcjonować. Ale nigdy nigdzie nie pisałem, że zamierzam brać do końca życia i to jest dobra droga. Ale to jest MOJE zdanie. Jak chcesz to bierz. A co do terapii. To ja mocno w nie wierzę, wiem tylko, że do tej pory nie trafiłem na dobrego terapeutę, i wiem, że być może jeszcze długo nie trafię. Bo większość chce Cię po prostu wytresować, a tutaj ja mam problem ze złamaniem się. Ja wiem np. że czuję się ok jak potrafię czuć złość za coś i wiedzieć za co. Wiem też, że zawsze jest tak, że w którymś momencie przychodzi lęk, obawa że zostanie się całkowicie samemu, i że ta złość zostaje stłumiona. Co się wtedy dzieje? Znowu mam problemy trawienne, boli mnie głowa, brak mi sił. Uwierz mi, że nie piszę tego po przeczytaniu jednego poradnika psychologicznego, a 10 tków i 10 tków innych książek. I dalej nie uważam, że jestem najmądrzejszy, jednak wiem, że coś wiem. Dodatkowo to czego doświadczam, tzn. tego, że najbardziej dla mnie destrukcyjne jest tłumienie emocji z obawy przed odczuceniem i zostaniem samemu. To jest dziecięcy lęk, który we mnie siedzi, bo dalej czuje się jak to małe dziecko, kiedyś dawno temu. Nie chcę się rozpisywać na temat swojego dzieciństwa teraz. Wiem, że potrzebuje terapeuty, który by mnie wsparł i pomógł zintegrować te emocje, tzn. żeby one stały się częścią mnie, a nie tak jak zawsze zostały wyparte, stłumione, zamrożone, czy jak to można jeszcze nazwać. To jest właśnie efekt leczniczy dobrej terapii. Kiedy terapeuta wspiera Cię i pomaga zrozumieć twoje emocje. Wiem, że bardzo trudno będzie znaleźć takiego terapeutę. Ale w tym roku zamierzam go znaleźć. Pozdrawiam wszystkich co biorą, i tych co trenują umysły. To wszystko działa. Ja jednak wolę się wyleczyć na zawsze. Re: Ufff.... - Czak - 01 Sty 2011 Nie chce wyjść tu na wujka dobrą radę ale ogarniam się w temacie wiem o co ci chodzi ale dobrego terapeute znajdziesz za kilka lat chyba że odwiedzisz dwóch w tygodniu to po paru miesiacach znajdzieszpasjonata a najlepiej takiego co przechodził przez fs i on ci pomoże Ale leki już i tak bedziesz brał,dla wielu jesteś jednym z najwspanialszych fobików na forum twoje wypowiedzi mają sens reszta co w tym teaci pisze w tym moderator po prostu słodko pierdzi... pozdrawiam Re: Ufff.... - Sosen - 01 Sty 2011 Problemy fobii społecznej można nazwać inaczej niż tylko terminem fobia społeczna, pod czym kryje się szereg objawów. Dlatego myślę, że terapeuta nie koniecznie musiał mieć fobię społeczną. Dobrze, żeby przeszedł przez jakieś problemy w życiu, które udało mu się pokonać. Tacy z doświadczeniem są lepsi, niż tylko z teorią. Myślę, że mam właśnie takiego na oku. PS. Czek, nie pisz więcej Cytat:Sosen jest przykładem fobika ktory cale życie będzie coś brał,nie jest głupi... Nie znając mojego zdania na ten temat. To jest wkurzające. Re: Ufff.... - stap!inesekend - 01 Sty 2011 Sos(e?)nie, Mary Jane... bardzo mądre rzeczy piszecie, ale, niestety, także bolesne... Łączę się w bólu. Także niestety, bo wolałbym pewnych przeżyć nie mieć na koncie... Re: Ufff.... - Hyvaa - 01 Sty 2011 Jakkolwiek to po chrześcijańsku nie zabrzmi, trzeba najpierw nauczyć się wybaczać, a później kochać. Reszta przyjdzie z czasem Re: Ufff.... - Sosen - 01 Sty 2011 Hyvaa napisał(a):Jakkolwiek to po chrześcijańsku nie zabrzmi, trzeba najpierw nauczyć się wybaczać, a później kochać. Reszta przyjdzie z czasem Jak możesz kochać, skoro godzisz się na to, jak rodzice traktowali Cię w dzieciństwie? Nie mówię o idealnych rodzicach, czy po prostu o dobrych, którzy np. za swoje błędy potrafią przeprosić. Ale o takich którzy bardziej lub mniej krzywdzili w dzieciństwie, i tego nie widzą. Nie da się wybaczyć, jeśli najpierw pewnych rzeczy z siebie nie wyrzucisz. A jak chcesz zapomnieć, to dalej tłumisz pewne rzeczy, i chorujesz jak np. ja. Ja jestem w zawieszeniu, nie potrafię wybaczyć(bo takie coś nie istnieje) i nie potrafię wyrzucić. Dlatego poszukuję dobrego terapeuty, który mnie wesprze i pozwoli wyrzucić. Jeśli o takie wybaczenie Ci chodzi, to ok. Re: Ufff.... - Hyvaa - 02 Sty 2011 Wyrzuć to tutaj z siebie, jak ja zrobiłem to w którymś poście. Wyrzuć WSZYSTKO co leży Ci na duszy. I nie wracaj do tego, uznaj to za przeszłość, bo takim już BYŁEŚ, a BĘDZIE tylko lepiej (bo z dna nie ma innej drogi jak w górę ![]() Podobno dobre na odstresowanie jest ogladniecie horroru albo porzadne przestraszenie sie Re: Ufff.... - Sosen - 02 Sty 2011 Nie chcę o niczym zapominać. Chcę zrozumieć, przeżyć, i już tym nie żyć. Nie widzę innej drogi. Poza tym. TU? Do kogo, do monitora? Do ludzi, których w większości nie znam? Sorki, ale żeby się otworzyć najpierw trzeba zaufać. Re: Ufff.... - Czak - 03 Sty 2011 A moim zdaniem ty sie otwierałeś juzwiele razy i Ci to nie pomogło i sądzisz że cały czas coś w tobie tkwi bo odczuwasz napięcie... ![]() ![]() Potrzebujesz kogoś kto da ci kopa w dupe,terapeuty chama któy przestanie owijać w bawełne,liczy sie tylko tu i teraz nie jesteś glupi ale pamiętasz o tym co było,co ważnego w twoim życiu się zmieniło...Chcesz spowiedzi?To spowiadaj sie na kartce i pal to...Zapomnisz szybko...Chcesz się podzielić spowiedzią?To ci nie pomoże,a tylko zaszkodzi... ![]() |