![]() |
Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html) +--- Dział: Relacje międzyludzkie (https://www.phobiasocialis.pl/forum-19.html) +---- Dział: ZNAJOMI (https://www.phobiasocialis.pl/forum-63.html) +---- Wątek: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... (/thread-6292.html) |
Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - wololo1991 - 16 Cze 2011 Witam! ;-) Zaczynając od początku - dziwny ze mnie człowiek. Sam tak postrzegam siebie, i inni również raczej tak mnie postrzegają. Mam 20 lat. Zasadniczym moim problemem jest jakaś "ciężka do opisania" trudność w kontaktach z kobietami, dzięki czemu moje życie staje się czasem graniczące z absurdem, i bywa wiele niemiłych sytuacji, a samego mnie drażni potężnie fakt, iż w zasadzie - nie mam żadnych koleżanek, mając dosyć dużo znajomych, o kimś "bliższym" nawet nie wspominając, bo aktualnie ktoś taki, to nawet poza moją "sferę marzeń" się nie wychyla :-/ Rozpocząłem ten temat w dziale "fobia społeczna", ponieważ to właśnie wydaję mi się "clue" całej sytuacji (ale może się mylę, więc z góry "pardon", jeżeli pomyliłem działy - tak jak mówię - dziwny przypadek ze mnie ;-) ) Więc, przejdę do głębszego opisu sytuacji: Zasadniczo, jestem mało otwarty do osób które nie znam/znam słabo - mam tak od czasów niepamiętnych: zapewne przyczyniło się też do tego moje "doświadczenia" z podstawówki/poniekąd z gimnazjum, z racji tego, iż byłem tam dosyć często poniżany, szczególnie przez grupkę pewnych dziewczyn, więc zagadywanie/dyskutowanie z osobami które są mi obce jest dla mnie problemem - boje się, że ktoś mnie wyśmieje, etc, wole siedzieć cicho/czasem coś dorzucić, puki samo się "nie rozkręci". Warto zaznaczyć - że raczej nie jestem jakiś nudny / sztywny wśród osób które znam - rozmowa jest raczej "nieodbiegająca od normy" - ale tak jak wspomniałem: KTÓRE ZNAM. Jak nie znam: jestem spięty. Pierwszym problemem - bo tak myślę, - jest to, że jestem niestety jako całokształt dosyć szpetny: niestety wiem, że odstraszam tym ludzi, szczególnie kobiety: no, ale cóż w tym dziwnego, prawda - nikt nie lubi zadawać się z kimś, kto ma "mało wyjściową twarz", jest lekko przygarbiony (wada postawy), dosyć chudy, aczkolwiek zarazem wysoki, co robi połączenie "nieciekawe" :-| Aby to zniwelować, nie ubieram się jakoś "nieciekawie", `ala "sweterek / bluza w serek, etc" - ubieram się raczej na ciemno: T-Shirt czarny "z czymś", czarne jeansy, ew. bluza itd - w mojej opinii, nie odbiega to zbytnio od "norm społecznych" ;-) Staram się ogarniać też moją "niewyjściową fryzurę" najlepiej jak potrafię. Uprzedzając insynuacje dbam o higienę, nie śmierdzę itd. ;-) I widzicie: te wszelakie w.w czynności, mimo wszystko są raczej bezskuteczne: ZAWSZE jak idę ulicą, jestem w jakimkolwiek miejscu publicznym mam wrażenie, że ludzie patrzą się na mnie co najmniej jak na dziwaka. Mam wrażenie, że kobiety postrzegają mnie jak nieudacznika, patrzą na mnie z pogardą, jak na kogoś gorszego, odrażającego, odrzucającego,- jak na kretyna, nieudacznika, pajaca... Mam wrażenie, że śmieją się ze mnie, za rogiem, obgadują, itd. :-( Gadając ze znajomymi, jest trochę lepiej, ale też "szału nima" - wiem, że oni podsmiechują się ze mnie za rogiem, że uznają mnie za "człowieka kategorii B"... Zmierzając do wymienionego na początku moich "żali" wspomnienia, że nie posiadam żadnych koleżanek: Nigdy nie miałem żadnej dziewczyny. Ba - powiem więcej: nigdy nie miałem żadnej "poważniejszej" koleżanki/przyjaciółki - nic. ![]() W rozmowach z kobietami jestem kłębem nerwów - 30x myślę nad każdym zdaniem, analizując je z każdej strony, ażeby "wypaść jak najlepiej", przez co - wiadomo jak jakakolwiek rozmowa wygląda - jak z człowiekiem który nie ma nic do powiedzenia, jest nudziarzem, kimś niewartym zainteresowania. (yyyymm, ahhh, eeee, ładna pogoda?!"). Do tego, wiem, że każda dziewczyna od razu mnie widząc myśli "k***a, co za paszczak" - też nie pomaga, taka świadomość... :-/ Podejść do kogoś/zagadać? No Way! Prędzej skoczę przez ognisko - z resztą i tak, jak już się "przemogę" i podejdę, to będę tak spięty, że powiem "eeee, yyyy, witam!" - i na tym skończy się mój "przebojowy dialog" :-/ Tak jak mówiłem - mam tak tylko do kobiet: w gronie wieloletnich znajomych, jestem raczej nie do poznania... No tylko co mi z tego... W ogóle - ostatnio zawsze jak widzę jakąś w miarę ładną dziewczynę - to sam siebie "gaszę" w myślach, stwierdzeniem że "ona i tak jest dla mnie za ładna, za mądrą, za "fajna i za ciekawa" - a nawet jak nie, to i tak ma kogoś - na pewno lepszego niż marny ja..." Przez to wszystko, ludzie zaczynają mnie postrzegać - już nawet chyba jako gaya - już i takie "docinki" słyszałem :-| Oczywiście - żeby nie było: nie chodzi mi tylko o to, aby "ludzie o mnie myśleli tak, a nie inaczej" - wiadomo: też chciałbym mieć kogoś bliskiego, itd, itp. aczkolwiek - z takimi "problemami", jestem więcej niż pewien, że umrę nie pocałowawszy dziewczyny .... Jestem czasem tak zły na siebie, że mam ochotę stanąć i tłuc łbem w futrynę drzwi - szczególnie, jak np. widzę idącą parę - krew mnie zalewa: i to i mnie, i wręcz mam takie uczucie: "złości na nich" - że komuś się udało, a mnie nie.... ![]() Zaprawdę powiadam: nie wiem, co z tym "problemem" począć, i jak postąpić, mam wrażenie że z dnia na dzień, jest coraz gorzej, a im bardziej staram się to zmienić, tym bardziej jestem żałosny..... Z góry dzięki za jakąś radę/pomoc... ;-) Pozdrawiam. Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - martwa dusza - 16 Cze 2011 moze w ten sposob natura chce ci powiedziec ze masz slabe geny i niekoniecznie musisz je dalej przekazywac Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - stap!inesekend - 16 Cze 2011 <sciana>... To z pewnością była bardzo POMOCNA rada... Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - martwa dusza - 17 Cze 2011 to co, mam przekonac wszystkich z jego otoczenia ze jest swietnym kolesiem, dac mu namiary na nowych kolegow i dziewczyne, a potem napisac na kartce jak do nich podejsc i co ma powiedziec ? ziomek nie czepiaj sie bo widze ze sam nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - Michał - 18 Cze 2011 martwa dusza, nietrafna uwaga sądzę. Nie wiem, jak można było wyciągnąć taki wniosek z powyższej opowieści, no chyba że sądząc po sobie. Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - Ciasteczkowy - 18 Cze 2011 Przeczytałem całe i muszę powiedzieć że... mi pomogło czytanie tych bredzących poradników jak być pewnym siebie. Może też ci to pomoże? Twarzy nie zmienisz musisz z tym żyć, swojej przeszłości też, ale brak dziewczyny można jeszcze zmienić. To samo tyczy się z "appearance". No i wybij sobie z głowy że ktoś na ulicy śmieje się z ciebie itp bo tak naprawdę nawet nie zwracają pewnie uwagi w 80%. No nie mów że ty każdego oceniasz po drodze? To tyle. Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - martwa dusza - 18 Cze 2011 Michał napisał(a):martwa dusza, nietrafna uwaga sądzę. Nie wiem, jak można było wyciągnąć taki wniosek z powyższej opowieści, no chyba że sądząc po sobie. wbrew pozorom to nie takie trudne i nie wymaga bardzo abstrakcyjnego myslenia. w swiom poscie kolega wololo pisze ze nie za bardzo idzie mu rozmowa z dziewczynami, nie moze pochwalic sie powalajacym wygladem i narazie nie zarabia duzych sum pieniedzy. te cechy nabyl lub wyksztalcil w naturalny sposob, a one raczej utrudniaja posiadanie potomstwa. moge mu conajwyzej doradzic zeby troche przytyl i przypakowal oraz udal sie do jakiegos psycho jesli widzi u siebie objawy fs. Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - Michał - 18 Cze 2011 Wcześniej napisałeś o przekazywaniu genów (o ile dobrze pamiętam) teraz dodajesz "lub" przemyśl swoje wypowiedzi i się zdecyduj nim komuś zrobisz krzywdę proszę. Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - martwa dusza - 18 Cze 2011 nie wiem gdzie ty tu widzisz brak spojnosci i dlaczego tak bardzo przeszkadza ci "lub" ktore dodalem. moze przeczytaj sobie wszystko jeszcze raz na spokojnie. Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - Szajbus - 20 Cze 2011 i zamiast opmagać koledze muszą się oczywiście kłócić (nie będe wymienial kto ![]() Ludzie ja mam problem z okazywaniem uczuć zewnętrznych.. to wielki problem.. jestem taki kurde Tytan skalny.. ![]() twardy i usmiechnięty, ale zeby przytulić to nie... ![]() a ja nie potrafie tego wykorzystać... jak ja objać, boje sie nawet za ręke dotknąć... ehh Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - Michał - 20 Cze 2011 Poćwicz na pluszowym misiu, ukradnij siostrze. ![]() ![]() ![]() Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - Luna - 21 Cze 2011 Cytat:kolega ma problem.. a tu nie ma pomocnych..Był tu jeden Pomocny, ale trollował i został zbanowany ![]() Mówiąc poważnie, nie chodzi o brak chęci pomocy, ale o to, że forumowicze niewiele mogą zrobić. Nikt tutaj nie ma supermocy, które zamienią nieśmiałka w lwa salonowego. Nie wiem, co doradzić, wololo. Widać, że masz bardzo niską samoocenę, bardzo źle o sobie myślisz, niepotrzebnie! I zbyt mocno wszystko analizujesz, zamiast po prostu robić/mówić, a nie tylko myśleć. Byłoby idealnie, gdybyś sobie "odpuścił" i zachowywał się swobodnie, nie zastanawiając się, jak Twoja towarzyszka Cię odbiera, co sobie myśli teraz, a co pomyśli za chwilę. I nie przejmował się ewentualnymi niepowodzeniami, bo nigdy nie będzie tak, że spodobasz się wszystkim. Ale jak zmienić swoje myślenie - nie mam pojęcia ![]() Jednak chyba warto spróbować : ) Michał napisał(a):ktoś mnie weźmie za rękę?Mogę wziąć, ale to chyba niewygodne : P Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - wololo1991 - 21 Cze 2011 Cytat:Nikt tutaj nie ma supermocy, które zamienią nieśmiałka w lwa salonowego.Wiadomo, liczyłem/liczę na jakieś "porady" lub opinie po prostu ![]() Cytat:I nie przejmował się ewentualnymi niepowodzeniami, bo nigdy nie będzie tak, że spodobasz się wszystkim.Wszystkim to wiadomo - problem zaczyna się wtedy, gdy nie podobasz się nikomu ![]() ![]() Cytat:Ale jak zmienić swoje myślenie - nie mam pojęcia WinkNo ja też nie mam - wrażenie że wszyscy na mnie patrzą z pogardą, chyba już zawsze we mnie pozostanie... Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - przycupnik do bulbulatora - 22 Cze 2011 Wow, ![]() ![]() Piszesz, że wśród znajomych jesteś nie do poznania – czyli cały problem to kwestia bariery, a nie nudności charakteru. ![]() Czasem nie trzeba pokonywać bariery - wiele dziewczyn potrafi tę barierę przejrzeć. Jak ktoś będzie miał cierpliwość to odkryje Twoje prawdziwe oblicze ![]() Cytat:No tylko co mi z tego... W ogóle - ostatnio zawsze jak widzę jakąś w miarę ładną dziewczynę - to sam siebie "gaszę" w myślachA nie pomyślałeś może o znalezieniu sobie paszczaka do kompletu? ![]() Cytat:jestem więcej niż pewien, że umrę nie pocałowawszy dziewczynyale na pewno jakaś pocałuje Ciebie – w swoim krótkim życiu spotkałam aż 3 dziewczyny, które kochają takich mężczyzn jak Ty! Co prawda obracam się w chorym środowisku, ale jakby przeczytały Twego posta zaintrygowałyby się i zapałałyby chęcią aby rozgryźć taki ciekawy przypadek. ![]() Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - wololo1991 - 23 Cze 2011 Dzięki przycupnik do bulbulatora za ciepłe słowa ![]() Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - lambet - 24 Cze 2011 Wololo 1991. Miałem podobny problem, nawet pod wieloma względami miałem gorzej od ciebie. Udało się w dużym stopniu to zniwelować. Zła wiadomość jest taka, że będziesz musiał włożyć w to bardzo dużo pracy. Zacznij od wypisania na kartce papieru w czym jest problem; gdzie leży geneza twojego problemu. Następnie zastanów się bardzo dokładnie, które z tych rzeczy da się naprawić, a które należy zaakceptować. Odczuwałem wręcz paniczny lęk do dziewczyn. Obecnie już tylko umiarkowaną nieśmiałość. Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - wololo1991 - 24 Cze 2011 Cytat:Zacznij od wypisania na kartce papieru w czym jest problem; gdzie leży geneza twojego problemu.W czym jest problem raczej dosyć dokładnie wypisałem w pierwszym poscie ![]() A jeżeli chodzi o genezę tych problemów - to nie wiem czemu jestem taki a nie inny, i myślę że raczej się nie dowiem - widzisz, wiele razy próbowałem myśleć nad tym "dlaczego ja jestem taki, a inni są względnie normalni, lub całkiem normalni" itd - i nic z tego konstruktywnego nie wyniosłem: zawsze JEDYNE co przychodziło mi w miarę "logicznego" do głowy, to to, że inni jednak mają łatwiej bo powiedzmy delikatnie mówiąc "lepiej wyglądają" - raz że automatycznie nie mają tej świadomości o której pisałem w pierwszym poscie, polegającej na "i tak ma mnie za debila, bo wyglądam jak obraz po wybuchu miny przeciwpiechotnej", dwa że dzięki temu że są po prostu "atrakcyjni" (tudzież inaczej - "nie poniżej przeciętnej" niczym ja ![]() ![]() Cytat:Następnie zastanów się bardzo dokładnie, które z tych rzeczy da się naprawić, a które należy zaakceptować.Naprawić & zaakceptować powiadasz: to co mogłem w miarę możliwości poprawić - czytaj wygląd to poprawiłem/poprawiam : mam tu na myśli wymienione w pierwszym poście normalne ubrania, fryzurę, itd, itd, itd. Reszty wyglądu nie poprawię - twarz mam jaką mam, "postawę" (jak to wgl można postawą nazwać ![]() Tak więc, widzisz Lambet, ciężko za coś się zabrać, nie mając na dobrą sprawę punktu zaczepienia... Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - lambet - 25 Cze 2011 Sądzisz, że nie ma ćwiczeń dla ludzi którzy się garbią. Ja warze 68 kg przy 185 cz wzrostu, a był taki okres że warzyłem 61. Wyrzeźbiłem trochę klatę; zamierzam dalej popracować w tym kierunku. Oprócz tego miałem też bardzo duży problem z zaakceptowaniem twarzy. Nie dość że kształty nie za bardzo mi odpowiadały to na dodatek od długiego czasu miałem olbrzymi problem z trądzikiem. Nie dość, że cała w pryszczach to na dodatek cała zaczerwieniona i przyniszczona skóra. Udało się poprawić wygląd cery. Nadal nie jest za dobrze i też zależy od dnia. Jak widzisz u mnie też pole manewru nie było za duże i wiadomo też że piękny od tego się nie stanę. Mój paniczy lęk do kobiet udało się zniwelować dzięki wytrenowaniu sobie pewnych umiejętności. Głównie chodzi o umiejętność prowadzenia rozmowy. Fobia u mnie zaczęła się bardzo wcześnie (możliwe, że od zawsze taki byłem) przez co nie wyrobiłem sobie pewnych umiejętności. U ciebie problemem jest to, że za dużo myślisz, a za mało działasz. Fobik ma bardzo zniekształcony obraz rzeczywistości. Nie skupiaj się za bardzo na swoich odczuciach tylko działaj. Oprócz pracy nad wyglądem musisz zacząć rozmawiać z kobietami. Być może nie jest problemem u ciebie to, że po prostu nie umiesz rozmawiać z dziewczynami. Być może wystarczy przełamać tylko psychiczną barierę. Pójście do psychologa nie było by złym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że podejrzewam że może cierpisz na: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dysmorfofobia Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - nikaragua - 27 Cze 2011 A co robicie kiedy ktoś z wami igra, wykorzysstuje was a wam sie to nie podoba i nie macie odwagi tego powiedziec? ja tak mam zawsze ze boje sie stracic jakas koleznake z powodu zwrocenia jej uwagi lub upomnienia mojego ( a w gruncie rzeczy taka kolezanka jest nic nie warta ale mimo to nie che stracic w jej oczach ![]() Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - przycupnik do bulbulatora - 28 Cze 2011 [offtop] Kojarzy mi się to z czymś takim jak "osobowość zależna"... potwierdziło mi się też to w teście na prawdopodobieństwo tej przypadłości wg mnie nazwa tego zaburzenia jest zupełnie nietrafiona- powinna brzmieć: kompleks jemioły tudzież tasiemca bąblowcowego ![]() nikaragua napisał(a):A co robicie kiedy ktoś z wami igra, wykorzysstuje waswłącza się wtedy znienawidzony przeze mnie tryb manipulacyjny. ![]() ogólnie lubię pomagać i robię to chętnie (przeważnie z zaskoczenia) - ale często trudno mi odróżnić czy ktoś przypadkiem sobie nie nadużywa. ![]() [/offtop] wololo1991 napisał(a):dlaczego ja jestem taki, a inni są względnie normalni, lub całkiem normalni" itd ja też się nad tym zastanawiałam... i nic z tego konstruktywnego nie wyniosłam: zawsze JEDYNE co przychodziło mi w miarę "logicznego" do głowy, to to, że inni jednak mają łatwiej bo powiedzmy delikatnie mówiąc "myślą" Co jest gorsze: odrażający wygląd czy tępota umysłu? Jeżeli wybrałeś pierwszą opcję oznacza to, że jeszcze nie miałeś okazji się wykazać! No tak: wololo1991 napisał(a):Nigdy nie miałem żadnej dziewczyny. Ba - powiem więcej: nigdy nie miałem żadnej "poważniejszej" koleżanki/przyjaciółki - nic. Zaprawdę powiadam: czyste konto jest najlepsze aby wkroczyć w nowy związek... ![]() Mogłabym tu przytoczyć pewną beznadziejną sytuację dla kontrastu, ale chyba nie ma sensu... W końcu odbiera swoją sytuację jako najgorszą ![]() wololo1991 napisał(a):No ja też nie mam - wrażenie że wszyscy na mnie patrzą z pogardą, chyba już zawsze we mnie pozostanie...Wiem co to za uczucie. Ono mi też podświadomie mi towarzyszy. W moim przypadku wynika z trwającego 6 lat notorycznego poniżania- i to nie przez jedną grupę a przez kilka niezależnych od siebie i nie znających się grup. Coś naprawdę było na rzeczy, skoro ludzie dochodzili do podobnych wniosków co do mojej osoby. Niestety nie poradziłam sobie z tym najlepiej: mój mechanizm obronny zadziałał w ten sposób, że zaakceptowałam ten fakt i uznałam jako coś pozytywnego. -.-" Skończyło się to tym, że sama zaczęłam prowokować swoim ekscentryzmem. Zaczęłam być dumna z negatywnych uczuć jakie budzę w innych i odczuwać satysfakcję z tego. Uznałam, że jak już miałam być ta gorsza to czemu nie miałabym być w tym najlepsza? Z przerażeniem stwierdzam, że ja właściwie uwielbiam pisać i mówić negatywnie o sobie... o wiele bardziej niż skupiać się na pozytywach. Jednym słowem patologia. ___ jak zwykle wyszła z tego bardzo nielogiczna wypowiedź ![]() ![]() Re: Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość... - dk.ppi - 04 Kwi 2012 Hej wololo1991! Ciekawe czy jeszcze wchodzisz na to forum, a może już nie musisz... Kiedy czytam Twój wpis mam wrażenie, że jesteś dla siebie bardzo surowy. I kiedy czytam, że nie wiesz co powiedzieć, aż nie chce mi się wierzyć. Z tego co napisałeś, wydajesz się bardzo inteligentny, wygadany i dowcipny. Masz dużo samoświadomości. Nigdy Cię nie widziałam ale już tym co napisałeś przyciągasz do siebie i wzbudzasz dużo sympatii. Napisałeś, że w śród znajomych czujesz się dobrze i potrafisz więcej mówić, czyli już wiemy, że potrafisz! Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo owocnych kontaktów z kobietami ![]() |