![]() |
No i zaczęło się - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Pomoc (https://www.phobiasocialis.pl/forum-3.html) +--- Dział: Profesjonalna pomoc (https://www.phobiasocialis.pl/forum-45.html) +--- Wątek: No i zaczęło się (/thread-7312.html) |
No i zaczęło się - matheusz90 - 23 Mar 2012 No więc po prawie roku przerwy od tego posta: http://phobiasocialis.pl/forapl_redirect/przywitaj-sie,23/aloha,6188.html poszedłem na terapię. ![]() ![]() Szczerze to głównie dlatego że już miałem dosyć tego poddenerwowania, krótkiego oddechu i trzęsących się rąk w autobusie gdy koło mnie usiadła fajna blondynka a ja nawet nie potrafiłem do niej zagadać wydusić chociażby z siebie słowa. ![]() A do tego dochodzi do tego że nie mam prawdziwych znajomych co prawda w pobliżu mnie mieszka kilku ale nie utrzymuję z nimi stałego kontaktu. A znajomi ze studiów no trochę ciężko bo większość jest ode mnie starsza. I mam wrażenie że biorą mnie za jakiegoś dziwaka, który nawet nie potrafi utrzymać ciekawej rozmowy. ![]() Do tego rozpamiętuje swoje sytuacje z przeszłości np. pamiętam jak razem ze znajomym biłem się podczas przerwy w szatni bo zwyzywał mnie. I jak skłamał przy p. Dyrektor że ja go wyzywałem i miałem go przeprosić a sam miałem rozcięty łuk brwiowy. Do tego ten kolega mieszka na tej samej ulicy co ja z 4 domy dalej. Co prawda żywię do niego urazę we wnątrz nie wiem nie wypominam mu tego ale nie potrafię tego wyrzucić z siebie. A ta sytuacja miała miejsce 7 lat temu. ![]() A jeszcze miałem takiego który za plecami mnie obmawiał a jak nie było jego "ziomków" to prosił mnie bym mu naprawił komputer do tego za każdym razem obiecywał "alkohol" ale NIGDY go nie postawił. A chodziłem do niego z 20 razy naprawiać mu go. I nigdy nic w zamian mi nie dał. Do tego jego naleganie tj. no weź zrób to, czemu nie? no weź... Już tego miałem dosyć i napisałem do jego dziewczyny żeby się ode mnie już odczepili bo mam tego dosyć. I teraz ten kolega się do mnie nie odzywa ale nie wiem czy zrobiłem dobrze myślę że z logicznego pkt. widzenia że tak. Ale może jako przyjaciel to nie bardzo ale czy przyjaciele obmawiają siebie za plecami? Pamiętam też jak raz "koledzy" "złapali" mnie nałożyli mi na głowę czarny worek, i jeden z tych kolegów nasikał do butelki i oblali mnie tym. Do tego trochę siedziałem w tym a Ci koledzy co jakiś czas się odzywają "pomożesz mi zrobić to i to?" Jednym z tych kolegów był tez ten od komputera wyżej. Przez te sytuacje też unikałem szkoły ![]() Nie wiem czy opisywałem też swoją maturę którą wkuwałem kilka dobrych tygodni wszystko było zaplanowane na ostatni guzik. A tu nagle podczas prezentacji zaciąłem się, byłem cały czerwony i jąkałem się. ![]() Albo też w zeszłym roku napisałem program na zajęcia o którym opowiadałem prowadzącemu z 30 minut. Zaciąłem się i zrobiłem się cały czerwony ![]() To by było na tyle z przyczyn dla których postanowiłem się udać na wizytę dziś u lekarza. Na początek dostałem parogen 1/4 przez tydzień potem 1/2 i w końcu cała tabletka. Mam nadzieję że choć trochę mi pomoże. Teraz w niedzielę mam prezentację na zajęciach mam nadzieję że uda mi się to przetrwać. ![]() A co do pozytywnych odczuć spotkałem dziś znajomą na mieście ![]() ![]() ![]() Re: No i zaczęło się - matheusz90 - 25 Mar 2012 No to już drugi dzień odkąd biorę lek ![]() ![]() ![]() A do tego coś mi strzeliło w kręgosłupie i czyżby tabletki już coś zaczęły działać? ![]() Re: No i zaczęło się - matheusz90 - 25 Mar 2012 No i już po prezentacji ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() A co do stanu terapii to nie wiem ale czuję się ciągle smutny. Mój śmiech czy jak ktoś mówi żart jest naprawdę sztuczny ![]() ![]() Re: No i zaczęło się - matheusz90 - 27 Mar 2012 No więc wczoraj nic ciekawego się nie wydarzyło więc nic nie dodałem. ![]() Rano podczas śniadania się pomyliłem i połknąłem zamiast 1/4 tabletki 1/2 fuck. A dziś także odbyła się pierwsza wizyta u psychologa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Re: No i zaczęło się - Sosen - 27 Mar 2012 A może lepiej się czujesz, bo masz świadomość, że Ci to łatwo przyszło? I czujesz się z siebie zadowolony? Jeśli rozmowa miałaby Ci pomóc, to pewnie byłaby naprawdę trudna. Re: No i zaczęło się - matheusz90 - 27 Mar 2012 Wiesz chwilę zastanawiałem się co Ci odpisać i stwierdzam że zdecydowanie masz rację że taka rozmowa powinna należeć do bardzo trudnych. ![]() Ale też nie powiem że łatwo mi było opowiedzieć o sytuacjach, które znałem tylko ja i przez prawie już 8 lat z nikim się nimi nie dzieliłem nawet najbliższymi. Co prawda może na jeszcze trudniejsze pytania przyjdzie czas w końcu to pierwsza rozmowa. ![]() Ale myślę że będzie to wtedy jak odkryję dlaczego tak się stało i od kiedy na przykład podczas stania przy tablicy drży mi ręka i jestem poddenerwowany albo podczas prezentacji plącząc się w słowach które dwa dni z rzędu wcześniej opracowywałem. Myślę że ma też coś do tego że się tym wewnętrznie "nakręcam" czyli z góry zakładam że się coś nie uda tj. jeśli wcześniej nie wypaliło to dlaczego teraz by miało. Co prawda nie jest to takie proste zapomnieć o tym z dnia na dzień nawet "wmawiać" sobie że się uda jak i tak gdzieś głęboko myśli się że nie da się rady. Wydaje mi się że na to w jakimś małym stopniu mogły mieć wpływ te leki. Co prawda 1/4(5 mg) mogła różnicy nie przynieść ale jak pisałem tamtego posta to może w sumie ze 3 godziny czułem się dziś happy i troszkę odważniejszy byłem. ![]() Pozdrowienia ![]() |