![]() |
Chyba nie radze sobie z niektórymi problemami - Wersja do druku +- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl) +-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html) +--- Dział: Inne życiowe problemy i sytuacje (https://www.phobiasocialis.pl/forum-22.html) +--- Wątek: Chyba nie radze sobie z niektórymi problemami (/thread-7445.html) |
Chyba nie radze sobie z niektórymi problemami - Skrzaciak - 22 Kwi 2012 Jest jeden problem z którym nie mogę sobie poradzić. Nie wiem czemu. Przełamałem już lęk do ludzi, radzę sobie w pracy, w życiu towarzyskim gorzej, ale w każdym bądź razie nie boję się wyjść do ludzi. Mam jeszcze jeden problem - moja rodzina. Mam despotycznego ojca który zrujnował mi dzieciństwo. Co niedziele chodzi do kościółka a dla dzieci nie miał czasu, potrafił jedynie drzeć morde, bić, i mieć pretensje do matki że mnie źle wychowuje. Głupio przyznać, ale szczerze mówiąc to bałem się go w dzieciństwie. Nienawidziłem go. Przez niego byłem skrajnie wycofany, nieśmiały, bałem się do kolegi odezwać. W wieku 16 lat wpadałem powoli w depresje którą uwieńczyła próba samobójcza jakiś rok później.Ten debil skakał koło mnie, codziennie przez miesiąc czasu przyjeżdżał 70 km do szpitala odwiedzić mnie i wyjątkowo nie szkoda mu nie było pieniędzy na droge. I myślał że mnie kupi tym że sobie o mnie przypomniał po 17 latach, i tym że mi będzie robił jakieś drogie prezenty. Potem gdy moje życie już się uregulowało, gdy wszystko było tak jakby w porządku to sobie pomyślałem że może on nie chciał być zły, tylko po prostu miał pewne chore schematy w swojej głowie, taki jakiś prostak, z którym nie da sie rozmawiać, spędzić czasu itd itd. No i może tak jest. Tak to postrzegam sobie że on po prostu nie potrafi być inny, usprawiedliwiam go za wszystko. No a problem polega na tym że mimo że już jestem starym prykiem 23 lata to tak jakby czuję się wobec niego jak poddany. Próbuje mi się wtrącać w życie, w jakieś pierdoły, po prostu pogada sobie chwile i skończy, pozwalam mu sie wygadać żeby mu nie było przykro ![]() Tylko że dzisiaj całkowicie sie rozsypałem przez niego z powodu małej pierdółki. Chciałem sobie po prostu odkurzyć samochód i umyc, bo syf mam w nim niebagatelny a w tygodniu nie mam czasu, wczoraj byłęm zajęty bo pomagałem ojcu kuchnie remontować, dzisiaj mam całą niedziele :-) Stary zaczął się wydzierać "Dzisiaj nie będziesz mi mył samochodu!!! dzisiaj nie będziesz mi mył samochodu, dzisiaj jest niedziela i sie nie pracuje!!!". Poczułem się wtedy jak w przeszłości, 12letni zagubiony, zdominowany, bezbronny, z poczuciem niższości chłopiec. Pozwoliłem mu podnieść głos i poddałem mu się. Zamiast mu powiedzieć żeby się nie darł bo sobie tego nie życzę to nic się nie odezwałem i poszedłem rozstrzęsiony do swojego pokoju. Nie wiem czemu tak zareagowałem dziwnie. Wróciły mi wszystkie wspomnienia z "dzieciństwa". Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nie wiem jak się oddzielić od problemu, stawiać czoło to chyba szkoda czasu. Chyba wyprowadzka jest dobra, życie na własny rachunek, skutecznie to oddzieli od problemu. A może jeszcze na jakąs terapia bo to nie jest normalne żebym się tak w+ ![]() Re: Chyba nie radze sobie z niektórymi problemami - soulja - 22 Kwi 2012 ,,, |