- Problemy z relacjami... Chorobliwa nieśmiałość...
#1
Witam!   :Uśmiecha się i puszcza oko:
Zaczynając od początku - dziwny ze mnie człowiek. Sam tak postrzegam siebie, i inni również raczej tak mnie postrzegają. Mam 20 lat. Zasadniczym moim problemem jest jakaś "ciężka do opisania" trudność w kontaktach z kobietami, dzięki czemu moje życie staje się czasem graniczące z absurdem, i bywa wiele niemiłych sytuacji, a samego mnie drażni potężnie fakt, iż w zasadzie - nie mam żadnych koleżanek, mając dosyć dużo znajomych, o kimś "bliższym" nawet nie wspominając, bo aktualnie ktoś taki, to nawet poza moją "sferę marzeń" się nie wychyla   :Niezadowolony 2:
Rozpocząłem ten temat w dziale "fobia społeczna", ponieważ to właśnie wydaję mi się "clue" całej sytuacji (ale może się mylę, więc z góry "pardon", jeżeli pomyliłem działy - tak jak mówię - dziwny przypadek ze mnie   :Uśmiecha się i puszcza oko: )
Więc, przejdę do głębszego opisu sytuacji:
Zasadniczo, jestem mało otwarty do osób które nie znam/znam słabo - mam tak od czasów niepamiętnych: zapewne przyczyniło się też do tego moje "doświadczenia" z podstawówki/poniekąd z gimnazjum, z racji tego, iż byłem tam dosyć często poniżany, szczególnie przez grupkę pewnych dziewczyn, więc zagadywanie/dyskutowanie z osobami które są mi obce jest dla mnie problemem - boje się, że ktoś mnie wyśmieje, etc, wole siedzieć cicho/czasem coś dorzucić, puki samo się "nie rozkręci". Warto zaznaczyć - że raczej nie jestem jakiś nudny / sztywny wśród osób które znam - rozmowa jest raczej "nieodbiegająca od normy" - ale tak jak wspomniałem: KTÓRE ZNAM. Jak nie znam: jestem spięty. Pierwszym problemem - bo tak myślę, - jest to, że jestem niestety jako całokształt dosyć szpetny: niestety wiem, że odstraszam tym ludzi, szczególnie kobiety: no, ale cóż w tym dziwnego, prawda - nikt nie lubi zadawać się z kimś, kto ma "mało wyjściową twarz", jest lekko przygarbiony (wada postawy), dosyć chudy, aczkolwiek zarazem wysoki, co robi połączenie "nieciekawe"   :Zażenowany 2: Aby to zniwelować, nie ubieram się jakoś "nieciekawie", `ala "sweterek / bluza w serek, etc" - ubieram się raczej na ciemno: T-Shirt czarny "z czymś", czarne jeansy, ew. bluza itd - w mojej opinii, nie odbiega to zbytnio od "norm społecznych"   :Uśmiecha się i puszcza oko:
Staram się ogarniać też moją "niewyjściową fryzurę" najlepiej jak potrafię. Uprzedzając insynuacje dbam o higienę, nie śmierdzę itd.   :Uśmiecha się i puszcza oko:
I widzicie: te wszelakie w.w czynności, mimo wszystko są raczej bezskuteczne:
ZAWSZE jak idę ulicą, jestem w jakimkolwiek miejscu publicznym mam wrażenie, że ludzie patrzą się na mnie co najmniej jak na dziwaka. Mam wrażenie, że kobiety postrzegają mnie jak nieudacznika, patrzą na mnie z pogardą, jak na kogoś gorszego, odrażającego, odrzucającego,- jak na kretyna, nieudacznika, pajaca... Mam wrażenie, że śmieją się ze mnie, za rogiem, obgadują, itd.   :Smutny:
Gadając ze znajomymi, jest trochę lepiej, ale też "szału nima" - wiem, że oni podsmiechują się ze mnie za rogiem, że uznają mnie za "człowieka kategorii B"...
Zmierzając do wymienionego na początku moich "żali" wspomnienia, że nie posiadam żadnych koleżanek:
Nigdy nie miałem żadnej dziewczyny. Ba - powiem więcej: nigdy nie miałem żadnej "poważniejszej" koleżanki/przyjaciółki - nic. :shock:
W rozmowach z kobietami jestem kłębem nerwów - 30x myślę nad każdym zdaniem, analizując je z każdej strony, ażeby "wypaść jak najlepiej", przez co - wiadomo jak jakakolwiek rozmowa wygląda - jak z człowiekiem który nie ma nic do powiedzenia, jest nudziarzem, kimś niewartym zainteresowania. (yyyymm, ahhh, eeee, ładna pogoda?!"). Do tego, wiem, że każda dziewczyna od razu mnie widząc myśli "k***a, co za paszczak" - też nie pomaga, taka świadomość...   :Niezadowolony 2:
Podejść do kogoś/zagadać? No Way! Prędzej skoczę przez ognisko - z resztą i tak, jak już się "przemogę" i podejdę, to będę tak spięty, że powiem "eeee, yyyy, witam!" - i na tym skończy się mój "przebojowy dialog"   :Niezadowolony 2:
Tak jak mówiłem - mam tak tylko do kobiet: w gronie wieloletnich znajomych, jestem raczej nie do poznania... No tylko co mi z tego... W ogóle - ostatnio zawsze jak widzę jakąś w miarę ładną dziewczynę - to sam siebie "gaszę" w myślach, stwierdzeniem że "ona i tak jest dla mnie za ładna, za mądrą, za "fajna i za ciekawa" - a nawet jak nie, to i tak ma kogoś - na pewno lepszego niż marny ja..."
Przez to wszystko, ludzie zaczynają mnie postrzegać - już nawet chyba jako gaya - już i takie "docinki" słyszałem   :Zażenowany 2: Oczywiście - żeby nie było: nie chodzi mi tylko o to, aby "ludzie o mnie myśleli tak, a nie inaczej" - wiadomo: też chciałbym mieć kogoś bliskiego, itd, itp. aczkolwiek - z takimi "problemami", jestem więcej niż pewien, że umrę nie pocałowawszy dziewczyny .... Jestem czasem tak zły na siebie, że mam ochotę stanąć i tłuc łbem w futrynę drzwi - szczególnie, jak np. widzę idącą parę - krew mnie zalewa: i to i mnie, i wręcz mam takie uczucie: "złości na nich" - że komuś się udało, a mnie nie....   :Diabeł: - silniejsze ode mnie.
Zaprawdę powiadam: nie wiem, co z tym "problemem" począć, i jak postąpić, mam wrażenie że z dnia na dzień, jest coraz gorzej, a im bardziej staram się to zmienić, tym bardziej jestem żałosny.....
Z góry dzięki za jakąś radę/pomoc...   :Uśmiecha się i puszcza oko: Pozdrawiam.
Odpisz
#2
moze w ten sposob natura chce ci powiedziec ze masz slabe geny i niekoniecznie musisz je dalej przekazywac
Odpisz
#3
<sciana>...
To z pewnością była bardzo POMOCNA rada...
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#4
to co, mam przekonac wszystkich z jego otoczenia ze jest swietnym kolesiem, dac mu namiary na nowych kolegow i dziewczyne, a potem napisac na kartce jak do nich podejsc i co ma powiedziec ? ziomek nie czepiaj sie bo widze ze sam nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia
Odpisz
#5
martwa dusza, nietrafna uwaga sądzę. Nie wiem, jak można było wyciągnąć taki wniosek z powyższej opowieści, no chyba że sądząc po sobie.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#6
Przeczytałem całe i muszę powiedzieć że...
mi pomogło czytanie tych bredzących poradników jak być pewnym siebie. Może też ci to pomoże? Twarzy nie zmienisz musisz z tym żyć, swojej przeszłości też, ale brak dziewczyny można jeszcze zmienić. To samo tyczy się z "appearance". No i wybij sobie z głowy że ktoś na ulicy śmieje się z ciebie itp bo tak naprawdę nawet nie zwracają pewnie uwagi w 80%. No nie mów że ty każdego oceniasz po drodze? To tyle.
Odpisz
#7
Michał napisał(a):martwa dusza, nietrafna uwaga sądzę. Nie wiem, jak można było wyciągnąć taki wniosek z powyższej opowieści, no chyba że sądząc po sobie.

wbrew pozorom to nie takie trudne i nie wymaga bardzo abstrakcyjnego myslenia. w swiom poscie kolega wololo pisze ze nie za bardzo idzie mu rozmowa z dziewczynami, nie moze pochwalic sie powalajacym wygladem i narazie nie zarabia duzych sum pieniedzy. te cechy nabyl lub wyksztalcil w naturalny sposob, a one raczej utrudniaja posiadanie potomstwa. moge mu conajwyzej doradzic zeby troche przytyl i przypakowal oraz udal sie do jakiegos psycho jesli widzi u siebie objawy fs.
Odpisz
#8
Wcześniej napisałeś o przekazywaniu genów (o ile dobrze pamiętam) teraz dodajesz "lub" przemyśl swoje wypowiedzi i się zdecyduj nim komuś zrobisz krzywdę proszę.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#9
nie wiem gdzie ty tu widzisz brak spojnosci i dlaczego tak bardzo przeszkadza ci "lub" ktore dodalem. moze przeczytaj sobie wszystko jeszcze raz na spokojnie.
Odpisz
#10
i zamiast opmagać koledze muszą się oczywiście kłócić (nie będe wymienial kto    :Uśmiecha się szeroko:) ... kolega ma problem.. a tu nie ma pomocnych..

Ludzie ja mam problem z okazywaniem uczuć zewnętrznych.. to wielki problem.. jestem taki kurde Tytan skalny.. ;/
twardy i usmiechnięty, ale zeby przytulić to nie... ;/ ciezko mi z tym bo boje sie ze nie mam szans na dziewczyne, ponoć jestem przystojny, niektóre dziewczyny mnie podrywają (nie chce się chwalić ale przyblizam sytuacje)
a ja nie potrafie tego wykorzystać... jak ja objać, boje sie nawet za ręke dotknąć... ehh
Odpisz
#11
Poćwicz na pluszowym misiu, ukradnij siostrze.    :Wystawia język: Co tam jeszcze mogę pomóc. ... terapia (dlaczego tak masz; a ja nie będę robił tej terapii    :Wystawia język:) Co tam dalej? ... no cóż może nie jesteś gotowy na związek, nie wszyscy mają szczęście być tak samo wcześnie gotowi, czyli trzeba poczekać ... nie trzeba dziewczyny od razu tulić ... potem kiedyś możesz jej powiedzieć o takim problemie ... nie wiem, co więcej ... ktoś mnie weźmie za rękę?    :Smuci się:
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#12
Cytat:kolega ma problem.. a tu nie ma pomocnych..
Był tu jeden Pomocny, ale trollował i został zbanowany    :Śmieje się:

Mówiąc poważnie, nie chodzi o brak chęci pomocy, ale o to, że forumowicze niewiele mogą zrobić. Nikt tutaj nie ma supermocy, które zamienią nieśmiałka w lwa salonowego.
Nie wiem, co doradzić, wololo. Widać, że masz bardzo niską samoocenę, bardzo źle o sobie myślisz, niepotrzebnie! I zbyt mocno wszystko analizujesz, zamiast po prostu robić/mówić, a nie tylko myśleć. Byłoby idealnie, gdybyś sobie "odpuścił" i zachowywał się swobodnie, nie zastanawiając się, jak Twoja towarzyszka Cię odbiera, co sobie myśli teraz, a co pomyśli za chwilę. I nie przejmował się ewentualnymi niepowodzeniami, bo nigdy nie będzie tak, że spodobasz się wszystkim.
Ale jak zmienić swoje myślenie - nie mam pojęcia  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Jednak chyba warto spróbować : )

Michał napisał(a):ktoś mnie weźmie za rękę?    :Smuci się:
Mogę wziąć, ale to chyba niewygodne : P
Admin na urlopie
Odpisz
#13
Cytat:Nikt tutaj nie ma supermocy, które zamienią nieśmiałka w lwa salonowego.
Wiadomo, liczyłem/liczę na jakieś "porady" lub opinie po prostu  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Cytat:I nie przejmował się ewentualnymi niepowodzeniami, bo nigdy nie będzie tak, że spodobasz się wszystkim.
Wszystkim to wiadomo - problem zaczyna się wtedy, gdy nie podobasz się nikomu  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:    :Płacze:
Cytat:Ale jak zmienić swoje myślenie - nie mam pojęcia Wink
No ja też nie mam - wrażenie że wszyscy na mnie patrzą z pogardą, chyba już zawsze we mnie pozostanie...
Odpisz
#14
Wow,    :Uśmiecha się: – potrafisz w błyskotliwy i lakoniczny sposób formułować zdania    :Śpi: – toż to cecha, której wiele osób nigdy nie posiądzie.
Piszesz, że wśród znajomych jesteś nie do poznania – czyli cały problem to kwestia bariery, a nie nudności charakteru.    :Uśmiecha się: – już widzę paru zazdrosnych nudziarzy czytających to. Chętnie wymieniliby się na taką nabytą barierę (którą można pokonać) w zamian za swoje wrodzone nudziarskie geny.
Czasem nie trzeba pokonywać bariery - wiele dziewczyn potrafi tę barierę przejrzeć.
Jak ktoś będzie miał cierpliwość to odkryje Twoje prawdziwe oblicze    :Uśmiecha się:

Cytat:No tylko co mi z tego... W ogóle - ostatnio zawsze jak widzę jakąś w miarę ładną dziewczynę - to sam siebie "gaszę" w myślach
A nie pomyślałeś może o znalezieniu sobie paszczaka do kompletu?    :Wystawia język:

Cytat:jestem więcej niż pewien, że umrę nie pocałowawszy dziewczyny
ale na pewno jakaś pocałuje Ciebie – w swoim krótkim życiu spotkałam aż 3 dziewczyny, które kochają takich mężczyzn jak Ty! Co prawda obracam się w chorym środowisku, ale jakby przeczytały Twego posta zaintrygowałyby się i zapałałyby chęcią aby rozgryźć taki ciekawy przypadek.    :Uśmiecha się puszczając oko:
I'm too serious.
Odpisz
#15
Dzięki przycupnik do bulbulatora za ciepłe słowa
 :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: [/i]
Odpisz
#16
Wololo 1991. Miałem podobny problem, nawet pod wieloma względami miałem gorzej od ciebie. Udało się w dużym stopniu to zniwelować. Zła wiadomość jest taka, że będziesz musiał włożyć w to bardzo dużo pracy. Zacznij od wypisania na kartce papieru w czym jest problem; gdzie leży geneza twojego problemu. Następnie zastanów się bardzo dokładnie, które z tych rzeczy da się naprawić, a które należy zaakceptować.
Odczuwałem wręcz paniczny lęk do dziewczyn. Obecnie już tylko umiarkowaną nieśmiałość.
-Prawda, że jest straszna?
-Co?
-Krępująca Cisza.
-Dlaczego zawsze trzeba o czymś gadać, żeby nie było głupio.
-Nie wiem.Dobre pytanie
Pulp Fiction reż. Quentin Tarantino
Odpisz
#17
Cytat:Zacznij od wypisania na kartce papieru w czym jest problem; gdzie leży geneza twojego problemu.
W czym jest problem raczej dosyć dokładnie wypisałem w pierwszym poscie  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
A jeżeli chodzi o genezę tych problemów - to nie wiem czemu jestem taki a nie inny, i myślę że raczej się nie dowiem - widzisz, wiele razy próbowałem myśleć nad tym "dlaczego ja jestem taki, a inni są względnie normalni, lub całkiem normalni" itd - i nic z tego konstruktywnego nie wyniosłem: zawsze JEDYNE co przychodziło mi w miarę "logicznego" do głowy, to to, że inni jednak mają łatwiej bo powiedzmy delikatnie mówiąc "lepiej wyglądają" - raz że automatycznie nie mają tej świadomości o której pisałem w pierwszym poscie, polegającej na "i tak ma mnie za debila, bo wyglądam jak obraz po wybuchu miny przeciwpiechotnej", dwa że dzięki temu że są po prostu "atrakcyjni" (tudzież inaczej - "nie poniżej przeciętnej" niczym ja  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: ) to mają wiele sytuacji gdy jakieś dziewczyny po prosty same że tak się wyrażę "się do nich garną" - sam wiele razy byłem świadkiem - OFC w formie biernego obserwatora  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:

Cytat:Następnie zastanów się bardzo dokładnie, które z tych rzeczy da się naprawić, a które należy zaakceptować.
Naprawić & zaakceptować powiadasz: to co mogłem w miarę możliwości poprawić - czytaj wygląd to poprawiłem/poprawiam : mam tu na myśli wymienione w pierwszym poście normalne ubrania, fryzurę, itd, itd, itd. Reszty wyglądu nie poprawię - twarz mam jaką mam, "postawę" (jak to wgl można postawą nazwać :? ) też taką a nie inną, plus to że waże 60parę kg i być może wyglądam na dosyć chudego (teoretycznie zawsze można przytyć, aczkolwiek to mi jeszcze bardziej "nie służy" - pamiętam jak "za łebka" ważyłem po 75-80kg i wyglądało to już naprawdę chyba najgorzej z możliwych możliwości - nie ubliżając nikomu: jak "wychowanek McDonalda" wprost z USA....
Tak więc, widzisz Lambet, ciężko za coś się zabrać, nie mając na dobrą sprawę punktu zaczepienia...
Odpisz
#18
Sądzisz, że nie ma ćwiczeń dla ludzi którzy się garbią. Ja warze 68 kg przy 185 cz wzrostu, a był taki okres że warzyłem 61. Wyrzeźbiłem trochę klatę; zamierzam dalej popracować w tym kierunku. Oprócz tego miałem też bardzo duży problem z zaakceptowaniem twarzy. Nie dość że kształty nie za bardzo mi odpowiadały to na dodatek od długiego czasu miałem olbrzymi problem z trądzikiem. Nie dość, że cała w pryszczach to na dodatek cała zaczerwieniona i przyniszczona skóra. Udało się poprawić wygląd cery. Nadal nie jest za dobrze i też zależy od dnia. Jak widzisz u mnie też pole manewru nie było za duże i wiadomo też że piękny od tego się nie stanę.
Mój paniczy lęk do kobiet udało się zniwelować dzięki wytrenowaniu sobie pewnych umiejętności. Głównie chodzi o umiejętność prowadzenia rozmowy. Fobia u mnie zaczęła się bardzo wcześnie (możliwe, że od zawsze taki byłem) przez co nie wyrobiłem sobie pewnych umiejętności.

U ciebie problemem jest to, że za dużo myślisz, a za mało działasz. Fobik ma bardzo zniekształcony obraz rzeczywistości. Nie skupiaj się za bardzo na swoich odczuciach tylko działaj.
Oprócz pracy nad wyglądem musisz zacząć rozmawiać z kobietami. Być może nie jest problemem u ciebie to, że po prostu nie umiesz rozmawiać z dziewczynami. Być może wystarczy przełamać tylko psychiczną barierę.

Pójście do psychologa nie było by złym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że podejrzewam że może cierpisz na:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dysmorfofobia
-Prawda, że jest straszna?
-Co?
-Krępująca Cisza.
-Dlaczego zawsze trzeba o czymś gadać, żeby nie było głupio.
-Nie wiem.Dobre pytanie
Pulp Fiction reż. Quentin Tarantino
Odpisz
#19
A co robicie kiedy ktoś z wami igra, wykorzysstuje was a wam sie to nie podoba i nie macie odwagi tego powiedziec? ja tak mam zawsze ze boje sie stracic jakas koleznake z powodu zwrocenia jej uwagi lub upomnienia mojego ( a w gruncie rzeczy taka kolezanka jest nic nie warta ale mimo to nie che stracic w jej oczach    :Smuci się bardzo:
Odpisz
#20
[offtop]
Kojarzy mi się to z czymś takim jak "osobowość zależna"... potwierdziło mi się też to w teście na prawdopodobieństwo tej przypadłości
wg mnie nazwa tego zaburzenia jest zupełnie nietrafiona- powinna brzmieć: kompleks jemioły tudzież tasiemca bąblowcowego    :Smuci się:

nikaragua napisał(a):A co robicie kiedy ktoś z wami igra, wykorzysstuje was
włącza się wtedy znienawidzony przeze mnie tryb manipulacyjny.    :Smuci się: zazwyczaj stosuję sabotaż: oferuję najgorszą jakość usług, albo wręcz psuję sprawę. jak ktoś przegina - w skrajnych sytuacjach odcinam się: przestaję odpowiadać tej osobie, a nawet blokuję ją na gg. <- to drugie często działa. przerażają mnie moje paranoiczne akcje... potrafię tak zareagować nawet na urojone przez siebie objawy oschłości i niechęci do mnie. to jest oczywiście chore, więc nie polecam.
ogólnie lubię pomagać i robię to chętnie (przeważnie z zaskoczenia) - ale często trudno mi odróżnić czy ktoś przypadkiem sobie nie nadużywa.    :Smuci się bardzo:
[/offtop]

wololo1991 napisał(a):dlaczego ja jestem taki, a inni są względnie normalni, lub całkiem normalni" itd

ja też się nad tym zastanawiałam... i nic z tego konstruktywnego nie wyniosłam: zawsze JEDYNE co przychodziło mi w miarę "logicznego" do głowy, to to, że inni jednak mają łatwiej bo powiedzmy delikatnie mówiąc "myślą"

Co jest gorsze: odrażający wygląd czy tępota umysłu?
Jeżeli wybrałeś pierwszą opcję oznacza to, że jeszcze nie miałeś okazji się wykazać!
No tak:

wololo1991 napisał(a):Nigdy nie miałem żadnej dziewczyny. Ba - powiem więcej: nigdy nie miałem żadnej "poważniejszej" koleżanki/przyjaciółki - nic.

Zaprawdę powiadam: czyste konto jest najlepsze aby wkroczyć w nowy związek...    :Uśmiecha się:
Mogłabym tu przytoczyć pewną beznadziejną sytuację dla kontrastu, ale chyba nie ma sensu... W końcu odbiera swoją sytuację jako najgorszą    :Wystawia język i opuszcza oko:

wololo1991 napisał(a):No ja też nie mam - wrażenie że wszyscy na mnie patrzą z pogardą, chyba już zawsze we mnie pozostanie...
Wiem co to za uczucie. Ono mi też podświadomie mi towarzyszy. W moim przypadku wynika z trwającego 6 lat notorycznego poniżania- i to nie przez jedną grupę a przez kilka niezależnych od siebie i nie znających się grup. Coś naprawdę było na rzeczy, skoro ludzie dochodzili do podobnych wniosków co do mojej osoby. Niestety nie poradziłam sobie z tym najlepiej: mój mechanizm obronny zadziałał w ten sposób, że zaakceptowałam ten fakt i uznałam jako coś pozytywnego. -.-"
Skończyło się to tym, że sama zaczęłam prowokować swoim ekscentryzmem. Zaczęłam być dumna z negatywnych uczuć jakie budzę w innych i odczuwać satysfakcję z tego.
Uznałam, że jak już miałam być ta gorsza to czemu nie miałabym być w tym najlepsza?
Z przerażeniem stwierdzam, że ja właściwie uwielbiam pisać i mówić negatywnie o sobie... o wiele bardziej niż skupiać się na pozytywach. Jednym słowem patologia.


___
jak zwykle wyszła z tego bardzo nielogiczna wypowiedź    :Wystawia język i opuszcza oko: ten post sam sobie przeczy na początku i na końcu    :Obraził się:
I'm too serious.
Odpisz
#21
Hej wololo1991!

Ciekawe czy jeszcze wchodzisz na to forum, a może już nie musisz...
Kiedy czytam Twój wpis mam wrażenie, że jesteś dla siebie bardzo surowy. I kiedy czytam, że nie wiesz co powiedzieć, aż nie chce mi się wierzyć. Z tego co napisałeś, wydajesz się bardzo inteligentny, wygadany i dowcipny. Masz dużo samoświadomości. Nigdy Cię nie widziałam ale już tym co napisałeś przyciągasz do siebie i wzbudzasz dużo sympatii. Napisałeś, że w śród znajomych czujesz się dobrze i potrafisz więcej mówić, czyli już wiemy, że potrafisz!
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo owocnych kontaktów z kobietami    :Uśmiecha się:
pomoc psychologiczna przez Skype: http://dorota-kubiak.manifo.com/
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Przez nieśmiałość nie mam żadnych znajomych. Damian_S1 11 2 345 27 Sie 2016, Sob 21:16
Ostatni post: Mały Książę
  Nie radzę sobie z ludźmi, problemy z nawiązaniem kontaktu Skrzaciak 1 1 471 24 Mar 2012, Sob 13:00
Ostatni post: rewolucjonista


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.