- Proszę pomóżcie! Też macie podobne objawy?
#1
Chciałbym podzielić się z wami moimi objawami w chorobie. Mam tak, że jak jestem sam, to nie mam dużych objawów lękowych, fobicznych. Zazwyczaj będąc sam nie mam negatywnych, bolesnych objawód, i raczej myślenie w miarę ułożone. Natomiast, kiedy jestem przy ludziach: rozmowy z rodziną, obcy ludzie na ulicy, w sklepie, to mam jazdy nie z tej ziemi. Dodatkowo odczuwam duży ból emocjonalny. Moje często objawy w kontaktach z ludżmi:
objawy psychiczne
-bardzo silny ból emocjonalny(bezsensowne emocje);
- wieczne negatywne myśli o złym nastawieniu innych do mnie;
- dziwne często nielogiczne ruchy, tiki;
- nachodzenie innej barwy głosu(skrajnie mutyzm, brak wysłowienia);
- unikanie rozmów, wiedząc, iż zostanę negatywnie odebrany;
-dziwne zachowania(podłoża psychotycznego), nie obecne będąc samotnie;
-poczucie obniżenia myślenia, inteligencji;

objawy fizyczne
-szybsze bicie serca;
-zawroty głowy;
-często odrealnienie;
- pocenie rąk;
- drgawki;
-nadpobudliwosc ruchowa;

Zdecydowanie najgorszym uczucie jest silny ból emocjonalny(potezny lęk). Często przy rodzinie chcę uciekać, jakbym topił się. Podczas rozmów, wieczne psychoza i natręctwa myślowe, jak jestem odbierany, co powoduje zanik rozumienia co do mnie się mówi. Wtedy czuje się jak głupek. Proszę odpiszcie mi, czy to fobia społeczna, czy to już mogą być początki schizofreni? Pozdrawiam kochani i papa.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#2
ja podobnie mam w fobii/depresji.
też jednak często zastanawiam się czy z tego mi kompletnie nie odwali.
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#3
Bez paniki    :Uśmiecha się: Z tego da się wyjść. Poważnie. Wiem, bo wyszedłem    :Uśmiecha się:

Przeczytaj sobie "Jak przezwyciężyć nieśmiałość i lęk przed otoczeniem" Antony'ego i Swinsona. (może tytuł na to nie wskazuje wystarczająco wyraźnie, ale to jest o fobii społecznej)

Ta książka jest propozycją autoterapii - robisz sobie takie różne śmieszne ćwiczonka i po pewnym czasie fobia mija (!) A jeżeli nie chcesz skorzystać z książki, to idź z tym do psychoterapeuty.

Z tego naprawdę da się wyjść. Tylko trzeba nad sobą trochę popracować. A jeżeli nie starczy Ci samozaparcia, żeby przejść przez terapię, to znaczy, że po prostu nie jest z Tobą jeszcze tak źle. Jak człowiek dosięgnie dna, to musi się odbić. Jak zacząłem rzygać ze strachu i byłem pewien, że umrę, to po kilku takich atakach zrozumiałem, że jak się za siebie nie wezmę, to ta cholerna fobia mnie zabije. Kiedy to zrozumiałem, nie miałem już żadnych problemów z motywacją, żeby przejść przez terapię.

pozdrawiam i powodzenia    :Uśmiecha się:
Odpisz
#4
Sęk w tym, iż mnie bardzo dołuje brak pracy i absolutny lęk przed rozmowami kwalifikacyjnymi. Brak pracy, lęk zwiększa moją fobię społeczną. W dużej mierze fobia bierze się u mnie z pewnego wyriobionego zdania o ludziach(obserwują, krytykują, braku tolerancji, wolą czyjąś porażkę, niż swój sukces). Dlatego jest mi bardzo cięzko wyjsc z tych psychicznych objawów i lęków. Lęk przed rozmową wynika, z tego iż wiem, że i tak zostanę spławiony, pozdrawiam i papa.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#5
 :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#6
a moze ktos posiada te ksiazke w pdf i moglby mi ja przeslac na emaila?
Odpisz
#7
Psychoterapia to strata czasu, bo każdy z nas potrafi oszacować, ile kosztuje to, czego się boimy, a są to wymogi, które nas przytłaczają i nie ma się co oszukiwać, że jeśli z "kopyta" weżmiemy się za siebie, to nie sięgniemy dna. Emocje, które czujemy są adekwatne do wysiłku, którego się od nas wymaga. Miewacie takie stany, kiedy nie możecie przestać analizować sytuacji i doświadczeń, a to jest nic innego, jak ścisłe określanie swojego położenia, które jest dosyć beznadziejne, dlatego stać nas na desperacje. Też miałem lęk przed pracą, dwa razy podejmowałem się jej w ubiegłym roku, raz kosztem nieadekwatnego do wysiłku zysku, tzn., męczyłem się tak, że uznano, że to ponad moje siły. Przyznaję, że chociaż próbuję się przełamać, to robię wszystko, by się odsunąć. Drugi razem nie załatwiłem sobie koniecznych papierów i w ogóle nie spałem po nocach itd. Odczucie wrogości z strony innych wcale nie jest abstrakcją, bo system jest wrogi do tego stopnia, że trzeba podejmować się walki na granicy szaleństwa i psychozy. Nie dajcie się zwariować, że jesteście słabsi, bo Ci, którzy odsunęli się z wyścigu, stracili szanse też mieliby lęki i psychosomatyczne ograniczenia.
Odpisz
#8
Wydaje mi się że widzimy i czujemy więcej niż inni. To jest prawdopodobnie źródło problemów.
Trzeba nieco przytępić zmysły żeby mniej dostrzegać , zdusić wyobraźnię.
Co do roboty to zanim znalazłem tę właściwą zmieniłem pewnie osiem może dziewięć firm. Zawsze powodem zmian była strach i jakieś twory wyobraźni.
Odpisz
#9
tomjak napisał(a):Wydaje mi się że widzimy i czujemy więcej niż inni. To jest prawdopodobnie źródło problemów.
Trzeba nieco przytępić zmysły żeby mniej dostrzegać , zdusić wyobraźnię.
Nie sądzę żeby to było rozwiązanie problemu. W twoim umyśle są zakodowane programy ktore sterują twoimi reakcjami w okreslonych sytuacjach. Przytepienie zmysłów to chwilowe rozwiazanie, które nie usuwa przyczyn problemu.
Pozdrawiam
Odpisz
#10
System jest jak rozwścieczona bestia, która zmusza do walki na czele z nierządem ciała, co jest najwymierniejszym oddaniem braku zahamowań w tej walce. Za tym idzie niewydolny system, który z góry marginelizuje szereg ludzi. Walka nijak się ma z pracą i rozwojem. Spójrzcie dookoła i zastanówcie się, jak wszyscy klną i gorszą innych swobodą obyczajową, rzucają w gniewie i złości przekleństwa o jednym, wielkim nierządzie, czyli wulgaryzmy, jak wielu statecznych z pozoru ludzi wyjaławia się fizycznie, wypala i ginie w stworzonych przez siebie warunkach ( od wypadków samochodowych ponad 5 000 rocznie po konflikty zbrojne itd. ). Ludzie tacy, podobnie jak my, którzy się izolujemy, potrafią spreparować jedną, jedyną tragiczną w życiu sytuację - szczyt napięcia w życiu, który bagatelizują, a który dla nas to szereg objawów i rozdzierające od środka emocje - wówczas nie mają już mozliwości odwrócenia biegu zdarzeń. Żyli bowiem mocno i powodziło się im, choć może z perspektywy więzienia i wielu jałowych dni w celi myślą inaczej. Otwórzcie oczy, a na pewno każdy z Was musi boleśnie przekonać się, że naturalnie zmysły oddalają nas z tej "mordowni". Czy naprawdę niektórzy z Was myślą, że słońce wstaje, świeci i zachodzi na nasz znak, czy raczej my powinniśmy dostosowac się do jego cyklu rocznego i dobowego, nawet bez użycia elektryczności...
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy Wy też latem jesteście bardziej przygnębieni? butterfly92 92 7 246 16 Cze 2018, Sob 14:34
Ostatni post: Hank
  Kiedy uświadomiliście sobie, że macie fobię społeczną? Hegel II 134 17 721 22 Kwi 2018, Nie 10:16
Ostatni post: kapcie
  Czy widać po Was, że macie FS? etniczna 70 14 084 26 Paź 2017, Czw 19:34
Ostatni post: mafta
  Fobia + jej objawy diaksyn901 3 543 17 Kwi 2016, Nie 21:39
Ostatni post: diaksyn901
  Czy wy również TAK macie? neusha 15 2 134 29 Lut 2016, Pon 2:04
Ostatni post: Felipe
  Nieśmiałość, wątpię. Proszę o pomoc. Niewiesznic 16 2 456 13 Lip 2015, Pon 10:24
Ostatni post: tPoH
  Pomóżcie zdiagnozować problem Ciemny 48 2 654 26 Mar 2015, Czw 20:24
Ostatni post: mrahp
  Główny problem FSl, czyli jakie macie myśli automatyczne FobikSpołłeczny 3 1 037 24 Mar 2015, Wto 21:52
Ostatni post: cityofworms
  Słaba pamięć/koncentracja, też tak macie? Tutu 15 3 363 04 Sty 2015, Nie 3:05
Ostatni post: kuniguni
  Smutna mina. Też tak macie? insomnia 175 33 093 18 Gru 2014, Czw 23:54
Ostatni post: Atellian


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!