- przegrałam
#1
Zacznę od tego ze właściwie cale moje zycie podporzadkowało sie fobii .Przegrałam na całej linii to jak lawina od życia zawodowego po osobiste .Wszystko sie posypało...życie osobiste - Jak wiadomo nie ogranicza sie tylko do dwóch osób trzeba funkcjonować na wielu płaszczyznach razem od znajomych przyjaciół różnych spraw które są naturalne czasami po sprawy zawodowe -ciagłe ataki paniki strachy nie wiadomo przed czym bo przecież kto normalny boi sie sytuacji ktore innym sprawiaja przyjemność zaufanie do bardzo ograniczonej liczby osób bardzo ograniczonej w zwiazku z czym uzaleznienie od nich i upór cholerny upór BYlam strasznym uparciuchem nie wiem czy on/upór tez wam towarzyszy? czy to tylko moja cecha .Dziś mysle ze on wynikal z bezsilnosci balam sie samej siebie swoich emocji .Myslallam ze przeciez niby jestem podobna do innych pracuje ,fizycznie tez chyba sprawiam wrazenie normalnej w miare inteligentnej a nie umiałam zrozumiiec tego ze w srodku jestem inna..i ogromna panika histeria nie do opisania kiedy cos bylo nie wg schematu a zwiazne z naglym kontaktem z ludzmi.nie mam tu na mysli np zalatwiania spraw urzedowych z tym nie ma wlasciwie problemow moge wtedy spokojnie mowic wyslawiac sie mysle wtedy najlepsze wrazenie sprawiam wyuczylam sie tych pozorow do perfekcji taka oficjalnosc powoduje ze czuje sie bezpieczna mam okresloną granice ktorej wiem ze z racji wlasnie tej oficjalnosci nie przekrocze ze to jest z gory ustalone czyli znowu schemat problem dotyczy kontaktów towarzyskich ktore zaczynaja sie juz w pracy bo zaczymajc prace juz trzeba nazwiazywac relacje blizsze kazdy tego oczekuje i tutaj po prostu gasne w oczach czuje bezsilnosc .chociaz mysle ze wiele osób ktore nie widza mnie codziennie nie podejrzewałoby mnie o takie schizy. Mysle ze dla wielu osób bylam spokojna poukladana dziewczyna szkoda ze to tylko z boku tak wygladalo Mam tu na mysli 'znajomych'. byłam uparta nie dałam sobie nic powiedzieć chociaz długo nie znałam w ogóle pojęcia fobii społecznej wiedzialm tylko ze cos jest nie tak bałam sie nie rozumiałam i nie chciałąm byc jakas wariatką wiedziałam tylko ze sie boje ..Mysłallam tylko o odizolowaniu oczywiście wszelkie kontakty musiały byc ale ograniczone tylko do pracy noi oczywiście bardzo jakiś tam luznych znajomości na zasadzie nie umawiania sie nigdzie ( noi oczywiscie kilka przyjazni a wlsciwie jedna przyjazn w ktorej moglam powiedziec niemla wszystko .przy niemal calej reszcie udwanie ze jestem bez problemów żadnych a napewno nie takich) wtedy czułam sie bezpiecznie wg określonego schematu niestety nie kazdy tak sie czul zrozumiałam ze sie dusze i ;dusze' kogoś ' Nie zawsze tak bylo.Kiedyś ludzie którzy byli dużo za mna dogonili i przescigneli mnie dzisiaj ja zostałam tutaj gdzie jestem już od tak wielu lat moje życie jest dokładnie takie samo jak wczoraj jak setki dni temu z małymi perzerywnikami i takie samo bedzie za tych kolejnych kilkaset ..Nie wiem co jest tego powodem ze nic z tym nie zrobilam Psycholog zawsze mowilam to nie dla mnie nie bede sie spowiadać komuś obcemu o moim życiu nie bedzie mi ktos mowil jak mam zyc i prowadzil ' za reke 'Dzis nie umiem znależć pracy sami wiecie dlaczego lęki potworny strach który tak paraliżuje ..nie umiem sie zmóc do niczego Wiem ze zrobiłam na przestrzeni całego życia wiele kroków w tył oj tak wiele..dla wielu ludzi postronnych jesteśmy pasożytami dziwakami ..a w srodku wystarszonymi dzieciakami nie wiedzącymi gdzie isc .Przepraszam za chaos Pisanie o czyms trudnym nie jest łatwe.
Odpisz
#2
Właściwie to mógłbym się pod prawie wszystkim co napisałaś podpisać. Również mam mocne poczucie zmarnowanego życia ,że nic się nie zmieni. Szczególnie ,że brałem leki ,a one mi nie pomagały. A Ty jakieś leki brałaś?
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#3
Witaj
nie jakie leki? ja nigdy nie bylam na zadnej terapii i nigdy nie bralalm nic ..jest to wciaż dla mnie sytuacja nie do ogarniecia ze moglabym ....Jak sie po nich czułes..?
Odpisz
#4
Skoro jest źle ,a jeszcze nie brałaś żadnych leków to myślę ,że mogłabyś pójść do psychiatry. Mi akurat leki nie pomagały, nie wiem ,może nie trafiłem na to co mi potrzeba. Jednak na tym forum jest bardzo wiele osób zachwyconych działaniem leków, gdy czuły się po nich tak, jak powinny i jeszcze nie miały skutków ubocznych. Wg. mnie warto przetestować leki bo może się okazać ,że jedna tabletka dziennie pozwoli normalnie funkcjonować. Co do terapii to poznawczo-behawioralna jest warta uwagi. U wielu osób zestawienie leki + terapia poznawczo-behawioralna na prawdę zmienia życie.
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#5
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.
Poza tym, strasznie wyolbrzymiasz swoją fobię i niezaradność. Od dłuższego czasu czytałem forum i widzę, że sporo osób z fobią nie ma pracy, życia osobistego, nie było z żadnym związku, ty to wszystko masz, a nadal skupiasz się tylko na tej negatywnej części życia. Po co? Nie lepiej wmawiać sobie, że jeszcze wygrasz, zamiast tego, że już przegrałaś? Kiedyś słyszałem, że kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą i odkąd się do tego stosuje to jest mi lżej.
Do tego piszesz, że jesteś uparta, dla mnie to coś. Sam jestem strasznym leniem i szybko się zniechęcam, gdybym miał może z 50% twojego uporu to na pewno było by mi dużo łatwiej.
Odpisz
#6
@Prix
z
oj chciałabym wyolbrzymiać uwierz mi..jednak bliskie mi osoby fakty zycie codzienne ..pokazuje cos innego..musialbym tutaj podawać okreslone sytuacje i moje zachowania w nich a mysle ze forum to nie jest miejsce gdzie mozna wszystko napisac..co do zwiazku hm piszesz ze ludzie w ogole nie byli w zwiazku wiec idowod na to ze co? ze nie mam fobii ? chyba w zlym kierunku idzie twoje myslenie ..mylsle ze czesc osob z fobia ma za soba doswiadczenia uczuciowe o czym tez czytałam tutaj..ale chyba o tym wszystkim co sie wtedy dzialo nie mam sily juz pisac..
Odpisz
#7
Jakbym ja miał pisać wszystkie swoje niepowodzenia, wpadki, głupie i żenujące historie to bym chyba zapchał całą bazę i forum by pało. Tak samo jak każdy inny człowiek. Jak sobie przypominam niektóre sytuacje, to nawet teraz mam ochotę z miejsca zapaść się pod ziemię, i to najlepiej tak, żeby całe miasto jeszcze poleciało za mną i mnie głęboko zakopało. Po prostu trzeba to zostawić za sobą i iść dalej, ludzie zazwyczaj i tak nie mają pretensji i szybko rzucają w niepamięć takie rzeczy.
Fobię masz, ale pewnie nie tak dużą jak sama myślisz. Skoro jesteś w stanie pracować i wchodzić w jakieś związki, to na prawdę nie jest tak źle. Tylko musisz to sobie uświadomić.
Odpisz
#8
@Prix

chciałabym ale nie umiem isc do psychiatry .pozatym leki ..jest to takie kreowanie przez nie rzeczywistosci ..nie chce zeby to one wprawialy mnie w dobry nastrój nie chce zeby one poniekad za mnie myslały...wtedy moje prawdziwe emocje bylyby uspione ..natomiast psychoterpia hm..to juz bardziej chociaz ciezko mi uwierzyc w to ze ktos mi powie ze oczywiscie w ogolnym skrocie ze moje myslenie jest bledne i postzreganie swiata swoich emocji i po kilku sesjach nagle wmowie sobie to i od tej pory moje zycie sie odmieni..najorsze jest to mowienie prostow oczy komus o swoich problemach o tym calym zyciu osobistym ..


Jakbym ja miał pisać wszystkie swoje niepowodzenia, wpadki, głupie i żenujące historie to bym chyba zapchał całą bazę i forum by pało. Tak samo jak każdy inny człowiek. Jak sobie przypominam niektóre sytuacje, to nawet teraz mam ochotę z miejsca zapaść się pod ziemię, i to najlepiej tak, żeby całe miasto jeszcze poleciało za mną i mnie głęboko zakopało. Po prostu trzeba to zostawić za sobą i iść dalej, ludzie zazwyczaj i tak nie mają pretensji i szybko rzucają w niepamięć takie rzeczy.
Fobię masz, ale pewnie nie tak dużą jak sama myślisz. Skoro jesteś w stanie pracować i wchodzić w jakieś związki, to na prawdę nie jest tak źle. Tylko musisz to sobie uświadomić.


Pozatym to nie jest tak ze jedna fobia jest lepsza a inna gorsza ..kazdy kto czuje paniczny lęk przed okreslonymi sytuacjami jest nieszczesliwy..kazdy jest inny i kazdy inaczej instynktownie probuje sobie z tym radzic i kazdy inaczej to przezywa jednak mysle ze na swoj sposob inaczej ale jednak tak samo mocno..owszem pracowałam ale od 2-3 lat bardzo sie pogorszyło ..moja odwaga ..wczesniej potrafilam sama znajdywac prace utrzymywać sie w niej dopki nie odchodzilam bo wlasnie czulam taka presje czułam sie zle nie umialam sie zintegrować ..wszystko zaciecie analizowałam każde zdanie kazda mimike ..a krytyke ..no coz z usmiechem przyjmowałam ale w srodku sie we mnie gotuje wtedy i szlag mnie trafia   :Uśmiecha się:w kazdym razie na przelomie ostatnich kilku lat kilka razy znalazłam prace i co z tego skoro osllabialo mnie po euforii radości mysl ze mam tam isc do ludzi integrować sie nie umiałam nie umiałam ..   :Smuci się: wycofywałam sie ..czulam sie z tym coraz gorzej ..zrozumiałam ze mam zablokowane zycie totalnie ..ja nie rozumiałam dlaczego przeciez tak bardzo chciallam jak zawsze ..lubilam pracowac..nie wyobrazam sobie bez pracy zycia ..w koncu ktos mi pomogl w znalezieniu pracy a wlasciwie dzieki tej osobie poszlam do ostatniej pracy..
Odpisz
#9
nova napisał(a):ciezko mi uwierzyc w to ze ktos mi powie ze oczywiscie w ogolnym skrocie ze moje myslenie jest bledne i postzreganie swiata swoich emocji i po kilku sesjach nagle wmowie sobie to i od tej pory moje zycie sie odmieni..najorsze jest to mowienie prostow oczy komus o swoich problemach o tym calym zyciu osobistym ..

Nigdy nie ma kilku sesji. Kilkanaście, kilkadziesiąt ,a po każdej żmudne treningi i robiąc tabelki sama masz zobaczyć błędy w swoim postrzeganiu rzeczywistości. Smutna prawda wygląda tak ,że tylko leki, trening ekspozycyjny i zmiana postrzegania świata i siebie są uznawane za skuteczne. W terapii nic nie dzieje się nagle. To taki sam proces jak odchudzanie ,czy cokolwiek innego. Praca nad sobą i wyrzeczenia. Nie wiem na jakiego terapeutę byś trafiła ,ale dla poznawczo-behawioralnego życie osobiste ,czy doświadczenia z dzieciństwa mają znaczenie drugorzędne. Pewnie o to zapyta ,ale w pracy nad sobą nie mają znaczenia. Mówisz z czym masz problem ,a potem realizujesz plan by ten problem zmniejszyć poprzez różne metody, najczęściej stopniowe konfrontowanie się z tym problemem. W terapii nie ma nic nagłego, magicznego ,czy tajemnego. Przestajemy unikać sytuacji społecznych ,by potem wyszukać i zmienić nasze zniekształcone myślenie. Tu masz wykaz zniekształceń poznawczych. Warto się z nim zapoznać bo tylko to terapeuta będzie Ci pokazywał jako Twoje myślenie podtrzymujące fobię społeczną. Nic innego.
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#10
@uno88

Nigdy nie ma kilku sesji. Kilkanaście, kilkadziesiąt ,a po każdej żmudne treningi i robiąc tabelki sama masz zobaczyć błędy w swoim postrzeganiu rzeczywistości. Smutna prawda wygląda tak ,że tylko leki, trening ekspozycyjny i zmiana postrzegania świata i siebie są uznawane za skuteczne. W terapii nic nie dzieje się nagle. To taki sam proces jak odchudzanie ,czy cokolwiek innego. Praca nad sobą i wyrzeczenia. Nie wiem na jakiego terapeutę byś trafiła ,ale dla poznawczo-behawioralnego życie osobiste ,czy doświadczenia z dzieciństwa mają znaczenie drugorzędne. Pewnie o to zapyta ,ale w pracy nad sobą nie mają znaczenia. Mówisz z czym masz problem ,a potem realizujesz plan by ten problem zmniejszyć poprzez różne metody, najczęściej stopniowe konfrontowanie się z tym problemem. W terapii nie ma nic nagłego, magicznego ,czy tajemnego. Przestajemy unikać sytuacji społecznych ,by potem wyszukać i zmienić nasze zniekształcone myślenie. Tu masz wykaz zniekształceń poznawczych. Warto się z nim zapoznać bo tylko to terapeuta będzie Ci pokazywał jako Twoje myślenie podtrzymujące fobię społeczną. Nic innego.[/quote]


a tak zciekawosci jak sie czules po lekach? co do strony ktora mi podales nie otworzyla sie pisze 'page not found '..
Odpisz
#11
Ten link już poprawiłem ,a co do czucia się po lekach to ja akurat źle. Ospały, zobojętniały plus wszelkie skutki uboczne typu zaburzenia seksualne, senność w dzień, bezsenność w nocy i przybranie na wadze. Aczkolwiek biorąc pod uwagę jak na tym forum ludzie zachwycają się paroksetyną to jestem w mniejszości. Jednak cieszę się ,że przynajmniej spróbowałem bo póki nie spróbujesz to nie wiesz.
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#12
a czy strach oprocz tych wszsystkich skutków ubocznych minał..?
Odpisz
#13
nova, nie cytuj wypowiedzi znajdujących się bezpośrednio powyżej tej, którą napiszesz.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#14
Gdy jest się ogólnie zobojętniały na wszystko to również i lęk się mniej odczuwa. Po moich doświadczeniach z lekami mam o nich takie zdanie ,że leki zmniejszają każde możliwe odczuwanie ,siłą rzeczy łącznie ze strachem i smutkiem.
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#15
ok dziekuje za informacje ja nie jestem wystarczajaco silna zeby sie leczyc..wole zyc w tej cholernej iluzji ktorej nienawidze ale z drugiej strony do której tak mozno przywykłam Poczytam jeszcze forum o tym co inii piszą o swoim zdrowiu..
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.