- Przestoje i bloki
#1
Mam problem, otóż jestem rozmowny i z poczuciem humoru, ale tylko gdy osoby, z którymi rozmawiam darze zaufaniem i wiem, że mnie nie wyśmieją itd. Gdy pośród nas zjawi się osoba, za którą nie przepadam, to zamykam się w sobie, jakoś się blokuję. Po prostu normalnie jest ok, lecz kiedy zjawiają się osoby lub są one w pobliżu, których nie lubię, bądź nie mam do nich zaufania, to jakoś nie mogę być sobą.
Odpisz
#2
Też mam tak (trochę). Chyba nie umiem grać, że kogoś lubię...
Odpisz
#3
Też tak mam .... tylko że jeszcze do tego dochodzą osoby na których opinii mi zależy.
Nagle pustka w głowie ...i nawet nie wiem o czym rozmawiać .
Odpisz
#4
Dla mnie to właściwie naturalne, nie walczę z tym. W końcu nie mam obowiązku z nikim rozmawiać, a że lubię rozmawiać tylko z najbliższymi znajomymi to moja sprawa. Po prostu z ludźmi których nie darze sympatią nie rozmawiam i tyle, a że jestem samotnikiem z natury to mi to nie przeszkadza.

Wynika to z tego, że będąc w podstawówce byłem bardzo otwarty i częstowałem wszystkich swoim poczuciem humoru i spowodowało to baty na łeb. Stałem się pośmiewiskiem klasy przez 9 lat podstawówki i gimnazjum. Więc teraz przed nieznajomymi czy osobami które mogą się śmiać zamykam się.
Odpisz
#5
Cytat:Wynika to z tego, że będąc w podstawówce byłem bardzo otwarty i częstowałem wszystkich swoim poczuciem humoru i spowodowało to baty na łeb.
Serio?! :-o Ja byłem otwarty dosyć (głównie w liceum), ale BARDZO otwarty i z wielkim poczuciem huimoru nie byłem. Myślałem, że takie cechy gwarantują sukces...
Odpisz
#6
Dokładnie. Miałem "specyficzne" poczucie humoru które się wielu nie podobało i obrywałem. Inna sprawa to że nie biłem się często kiedy lano mnie dla zabawy, być może trochę dlatego że bałem się przeholowania i uwagi bądź wizyty u dyrektora. Wtedy w domu miałbym prawdziwe piekło ze starymi... No więc przyjmowałem większość na klatę i stałem się jaki się stałem. Poczucia humoru używam tylko przy osobach które je akceptują, a przy innych jestem sztywny jak kołek.
Odpisz
#7
moje żarty były uznawane przez część za głupie chyba. po prostu tak mam, że jak otworzę się, to czasem (albo i częściej niż czasem) mam głupawkę i gadam trochę bez sensu. ale jednak inaczej bez sensu niż większość...
gosh, ta cała układanka społeczna jest trudniejsza niż grenlandzki
Odpisz
#8
stap!inesekend napisał(a):gosh, ta cała układanka społeczna jest trudniejsza niż grenlandzki
Dlatego ja mam w głębokim poważaniu całe społeczeństwo. Dla mnie istnieje kilka osób, a reszta to jest inny świat w który ja się nie zamierzam angażować. Tak zostałem potratowany przez społeczeństwo - to pozostaje mi się na nie wypiąć i tak jest dobrze.
Odpisz
#9
Fajnie by było...
Odpisz
#10
Ja tam nigdy nie bylam otwarta na ludzi, choc chyba bym chciala, blokuje mnie wiec prawie zawsze i prawie wszedzie gdy trzeba z nimi gdadac...odejmuje mi myslenie i koniec gadki.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.