- Przyczyny
#1
Zadaliście sobie kiedyś pytanie co jest podłożem tej fobii? Przecież to się nie bierze z kosmosu. Ja np. miałam i mam nieciekawą sytuacje z domu, poniewaz matka i ojciec wmawiają mi od początku życia,ze jestem nic nie wartym zerem, i ostatnio wyzywają mnie za byle głupote, bo np. cos zostawiłam na dywanie to już jestem niedorozwiniętym debilem. Poza tym przez 7 lat miałam zaburzenia odżywiania i niedawno depresje. Czuje się jak ktoś, kto nigdy nie stanie na nogi. Czuje się fatalnie, źle wyglądam jak wychodze na dwór to się wstydze i żal mi ludzi, którzy na mnie patrzą. Mam w sobie poczucie bycia nikim. Mam jeszcze fobie przed publicznymi przemówieniami, nie wiem jak ja obronie prace inżynierską a potem magisterską i to na dwóch kierunkach. Ale się żale bez kitu, ale nawet nie jestem w stanie iść do sklepu a najbliższy to galeria mokotów (30 tysięcy ludzi naraz) bo nie chce, żeby ludzie się patrzyli na mnie. Okropne.
http://www.psy.warszawa.pl/podstrony/ogl...012009.htm

Prześlijcie proszę linka do jak największej ilości osób. Szczeniaczek ma 6 tygodni, będzie małym psem. Jakiś (niecenzuralne słowo) wyrzucił go na śmietnik, a wiadomo jakie teraz są temperatury nocą. A jak ktoś się znajdzie, kto przygarnie to od razu dajcie mi znać. gg 3994813

Dzięki
Odpisz
#2
Ja sobie zadawałem. Na razie mam tyle do powiedzenia:
http://phobiasocialis.pl/forapl_redirect...i-t49.html
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#3
u mnie było podobnie, tzn. miałam "nieciekawą" sytuację w domu. ojciec przez kilka lat nie odzywał się ani do matki, ani do mnie. a jak już coś powiedział to kończyło się awanturą, wyzywaniem nas od ku**, wmawianiem matce kochanków, czasami biciem, wyłączaniem prądu na kilka miesięcy, zamykaniem pokoi na klucz, itp. matka zamiast się rozwieść i uciekać, to czekała jakieś 7-8 lat, bo myślała, że się zmieni ( a on po prostu był chory psychicznie, więc nigdy się nie zmienił ). skończyło się na tym, że zachorowała na raka złośliwego, a mi pozostała nerwica, fobia społeczna i wieczne problemy z wagą (od dużej niedowagi po dużą nadwagę - raz to raz to, tak jest do dziś).

teraz mieszkamy już same, ale te wszystkie lęki z dzieciństwa, nieakceptowanie siebie i bardzo niska samoocena, siedzą gdzieś w środku i ciężko się ich pozbyć.    :Smuci się:
... wspominam nasz czas, słona łza spływa po policzku. do końca mieliśmy być - Ty i ja. my.
Odpisz
#4
   :Smuci się: [Obrazek: glaszcze.gif]
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#5
Ja miałam podobnie SinVida    :Smuci się: , więc Cię rozumiem. W moim przypadku jednak główną przyczyną fobii są raczej nieudane kontakty z rówieśnikami.
Odpisz
#6
ewelina napisał(a):np. cos zostawiłam na dywanie to już jestem niedorozwiniętym debilem.

Hehe... a na mnie mówili "Ty sieroto zażygana"    :Śmieje się:    :Śmieje się:    :Śmieje się:

Rodzice są nieodpowiedzialni. Gadają nam takie bzdury w złości, a gdy ktoś nam coś powtarza po raz setny, to w końcu zaczynamy w to wierzyć.

Więc po latach takiego gadania w końcu wierzę, że jestem nic nie wartym zerem. Ich odzywki napewno miały duży wpływ na Nasze życie.
Ale trzeba sobie zdać sprawę, że nie jesteśmy "niedorozwiniętymi debilami", "sierotami zażyg...", "zerami" itd...
Rodzice mówiąc takie coś, nie mówili tego "dosłownie". I to trzeba zrozumieć. Jesteśmy wiele warci i musimy sobie to wbić do głowy.
Pozdrawiam wszystkie sierotki, zera i innych    :Uśmiecha się szeroko:    :Uśmiecha się puszczając oko:    :Uśmiecha się:
Odpisz
#7
Ewelina, YpkaSysia mnie traktowali tak samo. Jakoś mnie jeszcze nikt nie przekonał, że jest inaczej.    :Smuci się:
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#8
Michał napisał(a):Ewelina, YpkaSysia mnie traktowali tak samo. Jakoś mnie jeszcze nikt nie przekonał, że jest inaczej.    :Smuci się:
Michał, ale nikt Ciebie nie musi przekonywać. Sam w głębi duszy dobrze o tym wiesz, że wszystko z Tobą wporządku...
Np. gdybym naprawdę była "debilem, idiotką, wariatem" to napewno chodziłabym do szkoły specjalnej. Jakoś nikt mnie tam nigdy nie skierował, więc jestem normalna. Więc weź tak pomyśl na "chłopski rozum".
Ja już w szkole podstawowej byłam u psychologa... Do pedagogów szkolnych chodziłam co chwile. Ale to nie oznacza nic złego. My po prostu troche inaczej "czujemy"; łatwiej nas zranić; może dawniej byliśmy bardziej dziecinni niż rodzice by tego chcieli... Ale wszystko z nami OK
Odpisz
#9
[Obrazek: placze.gif] <- Pochmurno na dworze. [Obrazek: smutny.gif]
_________________
Patrick Swayze - She's Like The Wind

[Obrazek: 547.jpg]
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#10
Michał, a Ty też dziś idziesz do jakiegoś lekarza? Bo chyba coś o tym pisałeś.
P.S. świetny utwór Patricka. Dobry gust    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#11
u mnie to się wzięło z tego, że od podstawówki byłam że tak to nazwę "prymuską" zazdrosne koleżanki, niby przyjaciółki potrafiły bardzo skutecznie mi dowalać, poza tym przez parę lat moja paczka szkolna składała się z liderki i jej podległych, kiedy liderka chciała, poniewierała wybraną dziewczynę z paczki, a inne jej wtórowały, padłam ofiarą tego gówniarskiego procederu...
potem z powodu pracy ojca, wdostałam się na tzw "świecznik" i wszyscy zaczęli się interesować moim życiem i mnie oceniać, a kiedy zaczęłam chodzić z dość popularnym chłopakiem (mieszkam w środowisku raczej małomiasteczkowym, wszyscy wiedzą wszystko) to już była masakra, zaczęłam chować się w skorupkę, żeby przed nimi uciec, było coraz gorzej, wreszcie kiedy na studiach, rozpoczęła się moja choroba, bałam się reakcji innych ludzi na jej objawy, całkiem niepotrzebnie i wpadłam w pułapkę, więc zaczęłam chodzić na psychoterapię...
oto przyczyny moich lęków    :Obraził się:
Odpisz
#12
YpkaSysia napisał(a):Michał, a Ty też dziś idziesz do jakiegoś lekarza? Bo chyba coś o tym pisałeś.
P.S. świetny utwór Patricka. Dobry gust    :Uśmiecha się puszczając oko:
Si seniora. Byłem, ale nie zastałem, mimo że powinienem (bo tak mówił). Wizyta w piątek.
A już potem nie było tak pochmurno.    :Uśmiecha się: Wyszło [Obrazek: slonko.gif] aż się miło robi i chce żyć. Dzięki za uznanie dla mojego gustu. [Obrazek: przytul.gif] Piękna piosenka i można się też popłakać, jak się ma taki nastrój.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#13
Hmmm... a ja jako dziecko była zupełnie "normalna". pamiętam to bardzo dobrze, siedziałam w ławce z chłopakami i kumplowałam sie z nimi. ale bawiłam się sama. nawet po latach koleżanka mówiła mi, że jej ojciec po zebraniu kiedyś w zerówce mówił, że pani o mnie mówiła, że zawsze sama jestem (ależ to skomplikowane!) w każdym bądź razie uwielbiałam to już wtedy mieszkałam w swoim własnym, magicznym świecie. bawiłam się zabawkami, wyobrażając sobie że są czymś zupełnie innym niż w rzeczywistości, narzędziami mojego taty, który miał do tego specjalną szufladę.
zwsze wyróżniałam się większą wrażliwością i lepszym zmysłem postrzegania świata niż moi rówieśnicy. tak jest do dzisiaj. widzę i czuję więcej niż inni, dlatego zawsze odstawałam od ludzi i od ich towarzystwa szczególnie rówieśników.
Odpisz
#14
Często rodzice i dzieciństwo są przyczynami nieśmiałości, fobii itp. W moim przypadku też tak było. Silny wpływ matki, codzienne instalowanie w moim umyśle różnych rzeczy typu: tak nie wypada, jak ty wyglądasz; ciągła kontrola, wyrabianie u mnie poczucia winy, porównywanie mnie z rówieśnikami (a twoi koledzy też tak robią?, popatrz na swoich kolegów, kto tak postępuje...) itd itd. Czyli wszystkie te rzeczy, którymi nadopiekuńcza, zbyt "zaangażowana" matka może wyrządzić niemałą szkodę w psychice młodego człowieka.
Jak to przełamać?
Dla mnie takim przełomowym momentem było powiedzenie matce co o tym wszystkim myśle, co w rzeczywistości przeżywam i czym wg mnie jest to spowodowane, wyrzuciłem to z siebie, powiedziałem jej otwarcie, że wydaje mi się, że musi zmienić stosunek do mnie, bo jej podejście jest dla mnie destrukcyjne. Jak otworzysz się na najbliższych i zmienisz swoje dotychczasowe relacje z nimi, automatycznie będzie ci łatwiej w kontaktach z innymi ludźmi. To był mój taki pierwszy krok do przełamywania lęków przed różnymi sytuacjami społecznymi (jeszcze do końca się z tego nie wyleczyłem, nadal mam lęki w kontaktach z innymi, ale już jest o niebo lepiej niż było do niedawna. Trzeba pracować nad sobą, rozwijać się, iść do przodu, bo stagnacja i użalanie się nad sobą do niczego dobrego cię nie zaprowadzi (sam wiem po sobie, zmarnowałem kilka lat życia będąc biernym i nie robiąc nic zmierzającego ku poprawie)    :Uśmiecha się:
Nie ma brzydkich kobiet... są tylko leniwe    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#15
Zapomniałem napisać tam w wątku powitalnym: to racja, że nadmierne użalanie się nad sobą nie pomoże specjalnie, choć pewnego rodzaju żałoba też jest potrzebna. Gdybyśmy nie mieli prawa czuć się skrzywdzeni, musilibysmy chyba siebie obwiniać, to by było straszne.

Ja zareagowała Twoja Mama? Zrozumiała to? Może nawet przestała/zmieniła podejście?
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#16
Michał napisał(a):Zapomniałem napisać tam w wątku powitalnym: to racja, że nadmierne użalanie się nad sobą nie pomoże specjalnie, choć pewnego rodzaju żałoba też jest potrzebna. Gdybyśmy nie mieli prawa czuć się skrzywdzeni, musilibysmy chyba siebie obwiniać, to by było straszne.
Oczywiście, że uczucie skrzywdzenia jest rzeczą ludzką i nikomu nie można tego odmawiać, ale im szybciej z tego wyjdziemy i o tym zapomnimy tym lepiej. Ja osobiście uważam, że należy zupełnie wyeliminować użalanie się nad sobą (po co tracić choćby jeden dzień na niepotrzebne dołowanie się). Znam wielu ludzi którzy nigdy nie użalają się nad sobą, choć niektórzy z nich znaleźliby mnóstwo powodów, dla których mieli by to robić, i mimo to radzą sobie świetnie.

Michał napisał(a):Ja zareagowała Twoja Mama? Zrozumiała to? Może nawet przestała/zmieniła podejście?
Musze powiedzieć, że troche ją to przygnębiło, że obarczyłem ją wszystkimi swoimi niepowodzeniami (szczególnie dlatego, że niezbyt układają jej się stosunki z ojcem). Nadal próbuje mnie kontrolować itd (po prostu robi to podświadomie), ale mi jest teraz lżej przeciwstawiać się jej i mówić otwarcie co myśle, a jej łatwiej jest teraz zrozumieć, że nie robi właściwie i po prostu troche odpuszcza. Naprawde takie otwarcie się na rodziców, powiedzenie im o swoich problemach, bardzo pomaga i może wiele zmienić  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Nie ma brzydkich kobiet... są tylko leniwe    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#17
A co jeśli mama zamiast mnie wysłuchać zaczyna na wstępie się oburzać a ja jak widzę że taka rozmowa zmierza w kierunku kłótni to rezygnuję?
Odpisz
#18
No widzisz excuser, a u mnie nie pomogło w ogóle.

Wilku, to bardzo trudne. Nie wiem na co się oburza? Myślę, że na pewno jesteś człowiekiem i masz prawo mieć swoje zdanie, powinna sobie z tego zdawać sprawę i Ci go nie odbierać. Zapytaj jej się, czego chce? Ja tak robię i z uporem maniaka powtarzam, co stoi na przeszkodzie temu, czego inni chcą ode mnie. To nie dociera, ale już bardziej uprościć nie mogę.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#19
A no właśnie, Artur, tak to już jest, że jak sie szczerze nie porozmawia to są różne nieporumienia i konflikty. więc zapytaj się mamy czemu się denerwuje. może reaguje agresją bo nie wie co innego zrobic. pewnie dla niej też to wszystko jest skomplikowane.
Aha no i robisz błąd że rezygnujesz to nie jest przyjemne ale to chyba gorsze dla Twojej mamy ponieważ ona widzi, że straciła z Tobą kontakt i nie może się z Tobą dogadac. porzuc gniew i niezadowolenie i cokolwiek innego może swoją dumę (schowaj do kieszeni    :Uśmiecha się szeroko: ) i na luzie postaraj sie porozmwiac z mamą. pamiętaj, że gniew budzi gniew. jeśli będziez z nią rozmawiał spokojnie to może nie będzie źle.    :Uśmiecha się:
Odpisz
#20
Rodzice są różni, tak jak różni są ludzie. Z jedynymi dogadasz się i wszystko wytłumaczysz, dzięki szczerej rozmowie, z innymi będzie to trudniejsze.
Musisz przekonać swoją mamę, że nie dokońca wie co jest dla Ciebie dobre. Obojętnie co matka robi i jak się zachowuje w stosunku do dziecka, zawsze chce dla niego dobrze, takie są jej intencje, podyktowane po prostu matczyną miłością (no chyba, że ktoś ma zwyrodniałą matke). Nawet jeśli zdaje ci się, że matka robi wszystko, żeby cię zniszczyć, ona tak naprawdę myśli, że robi to dla twojego dobra. No właśnie. Problem w tym, że sporo matek nie ma pojęcia co jest dobre dla ich dzieci. Nie kto inny, tylko TY musisz jej to uświadomić. Jeśli tego nie zrobisz, ona dalej będzie zatruwała ci życie w "trosce" o ciebie. Nadopiekuńcze matki, nawet nie zdają sobie sprawy, jaką krzywdę mogą dziecku wyrządzić, w trosce o ich bezpieczeństwo. Później gdy taki człowiek wyrwie się spod skrzydeł matki, nie będzie przystosowany do życia, dopiero teraz będzie narażony na wiele niebezpieczeństw i zrobi w życiu wiele głupich rzeczy, bo mamusia (w obawie o jego bezpieczeństwo) izolowała go od prawdziwego życia, z którym teraz przyszło mu się zmierzyć.
Wilku, musisz się po prostu przeciwstawić mamie, skoro ona nawet nie chce Cię spokojnie wysłuchać. Musisz jej pokazać, że świetnie radzisz sobie bez jej pomocy i gadania, bo sam wiesz co jest dla Ciebie dobre a co nie. Weź sprawy w swoje ręce. Sam załatwiaj te sprawy, które dotychczas załatwiała za Ciebie mama. Miej odwagę, żeby jej się stanowczo przeciwstawiać w pewnych sprawach. Jeśli zobaczy, że powoli traci nad Tobą kontrole, że umiesz sobie radzić bez niej, nagle zmięknie. Musisz wykazać się stanowczością i konsekwencją. Teraz się oburza jak zaczynasz z nią rozmawiać, niedługo to jej będzie zależeć na rozmowie z Tobą    :Uśmiecha się: Zastanów się, czemu masz działać wbrew sobie, tylko dlatego, że tak chce mama, która nie do końca wie co jest dla Ciebie dobre.
 :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Nie ma brzydkich kobiet... są tylko leniwe    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#21
Ja nie wywnioskowałem, aż tak dużo w wypowiedzi Wilku, na temat jego sytuacji. Jesteś wyjątkowo inteligentny, albo masz nadprzyrodzone zdolności. Może poczekajmy, aż nam to przybliży?
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#22
Zgadłeś, umiem czytać w myślach    :Uśmiecha się szeroko: Podsunąłem, tylko jeden uniwersalny scenariusz jak można zmienić sytuację między Tobą a rodzicami. Jak chcesz, skorszystaj z tego co napisałem i powiedz czy poskutkowało, jak nie, szukaj innych rozwiązań    :Uśmiecha się puszczając oko:
Nie ma brzydkich kobiet... są tylko leniwe    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#23
Do kogo pisałeś tego posta? Bo teraz to chyba się zwracasz do mnie.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#24
Napisałem to do każdego, kto czyta ten wątek.
Nie ma brzydkich kobiet... są tylko leniwe    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#25
excuser napisał(a):...
Musisz ...
i
excuser napisał(a):... Wilku, musisz ...
To nie jest do każdego (musicie, trzeba, należy, można).

Jeśli do mnie coś pisałeś to nie wiem, którą część? I poza tym nie wiem: o czym Ty do mnie piszesz?!
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Przyczyny neurobiologiczne i cała reszta ... trash 27 11 048 19 Sie 2018, Nie 9:52
Ostatni post: youthless
  Jednak przyczyny biologiczne - ciekawe dane zrytymusk 9 6 886 27 Mar 2018, Wto 1:46
Ostatni post: Placebo


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.